Sezon jesienny ’13 – przegląd cz.04 :)

Magi S2_01

Czemu tego wychodzi tyle na raz?!?!?! Nienawidzę początku sezonu ^^” A jeszcze cała masa nowych tytułów przed nami. Trzeba zrobić porządny przesiew, a jak na złość sporo serii zapowiada się całkiem sympatyczne (nie wierze, że narzekam, iż jest za dużo dobrych anime) – zobaczymy tylko, czy podołają oczekiwaniom ;]

Tym razem na tapetę bierzemy romans Golden Time, shounen Strike the Blood oraz kolejny, wyczekiwany przeze mnie sequel: Magi: The Kingdom of Magic. Notka dodana z opóźnieniem, ale musicie mi wybaczyć – uszkodziłam sobie trochę dłoń i niewygodnie mi się pisze :/

Golden Time – Odcinek 01

Golden Time - 01

OPIS: Banri Tada, nowo przyjęty student prywatnej szkoły prawniczej w Tokio, po ceremonii rozpoczęcia roku akademickiego zgubił się w drodze na spotkanie organizacyjne pierwszego roku. Klucząc po budynku wpadł na innego zagubionego studenta, Mitsuo Yanagisawe, z którym z miejsca się zaprzyjaźnił. Kiedy w końcu cudem docierając do celu, widzą stojącą przed nimi piękną dziewczynę z bukietem róż. Mitsuo najpierw dostaje kwiatkami po twarzy by po chwili otrzymać wiązankę w bardziej cywilizowany sposób razem ze słowami “Gratulacje dla nowego studenta”. Stylowa, dobrze ubrana, perfekcyjna w każdym calu kobieta, która przed ceremonialnym odejściem wywijała Mitsuo kwiatkami przed nosem, to Kouko Kaga, jego przyjaciółka z dzieciństwa. Będąc jeszcze dziećmi dwójka ta przyrzekła sobie, że w przyszłości się pobiorą, spełniając tym samym swoje marzenie. Chłopak chcąc od niej uciec, w sekrecie postanowił przystąpić do egzaminów na tą prestiżową uczelnię, jednak plan spalił na panewce, ponieważ okazuje się, iż Kouko ścigając swojego “narzeczonego” także została na nią przyjęta!

OPINIA: Golden Time, czyli nowa komedia romantyczna od autorki słynnej już Toradory! (w tym miejscu możecie zacząć robić przerażone miny, ale tak, przyznaję się, nie oglądałam jeszcze serii o małej Taidze i złośliwie wyglądającym Ryuujim) lecz czy osiągnie taką samą popularność co jej poprzedniczka? Trudno przewidywać po dość przewidywalnym, choć sympatycznym starcie. Muszę napisać to już na początku, ale jedna cecha wykonania tego anime strasznie mnie wkurza – otóż chodzi mi o głośność dialogów, które nagrane są ciszej niż muzyka oraz dźwięki otoczenia. Przez pierwsze minuty zastanawiałam się, czy to z ustawieniami odtwarzacza jest coś nie tak, czy to mój słuch już upadł na totalne dno dna, bo u licha bohaterów nie słyszę ^^” Okazuje się jednak, że takie było zamierzenie twórców – nie wiem jak wy, ale ja mówię stanowcze „NIE” takim dziwnym pomysłom. Wracając jednak do fabuły: wannabe prawnik Banri (nie spotkałam się jeszcze z takim imieniem O.o) to nasz główny bohater, czyli w głównej mierze jego perypetie miłosne przyjdzie nam podziwiać w kolejnych odcinkach, trochę jednak zaskakuje mnie podeście scenarzystów, którzy stworzyli opening praktycznie rzucający widzom shipem w twarz – a co z „trzymaniem nas w niepewności”? :P Ja rozumiem, że to ten typ serii, gdzie i tak wiemy kto będzie „tą jedyną”, no ale chociaż stwarzajmy pozory, iż te pozostałe panny też mają jakieś szanse xD W każdym razie jest sobie nasz młody, świeżo upieczony student – jako że nieogarnięcie studenci mają zapisane w genach, chłopak gubi się w drodze na swój wydział, w międzyczasie spotykając drugiego zagubionego życiowo kolegę z uczelni. Dwójka ta szybko się zaprzyjaźnia, a na jaw wychodzą problemy sercowe nowo poznanego Mitsuo, a raczej jeden problem w postaci zaborczej przyjaciółki z dzieciństwa, Kouko, która umyśliła sobie, iż ten się z nią w przyszłości ożeni i bynajmniej nie akceptuje odpowiedzi odmownej. Muszę przyznać, GT ma strasznie fajnie zrobioną komedię – uśmiałam się na scenach z udziałem naszej dwójki przedstawicieli płci męskiej i trochę zalatywało mi to stylem humorystycznym jak z Hataraku Maou-sama! ^^ Ogółem panowie są fajnymi wariatami, ale do Kagi mam trochę mieszane uczucia. Podoba też mi się pomysł na starszych bohaterów – po Nodame Cantabile cierpię na wielki niedobór romansów w innym środowisku niż gimnazjum, czy liceum. Ogółem nic wstrząsającego, ale start miało całkiem niezły. Definitywnie spodoba się fanom komedii romantycznych, a i ja obejrzę więcej – seria ta dostała aż 24 odcinki, więc będę się modlić, żeby mnie nie znudziła (a jest na to spora szansa, bo już ostatni ep w końcowych scenach pokazuje zaczątki na interesujący background dla Banriego ^^).

NA PLUS: starsi bohaterowie; naprawdę bawi;
NA MINUS: spoilerujący OP i ED; dialogi cichsze od reszty ścieżki dźwiękowej; w sumie nic odkrywczego

WSTĘPNA OCENA: 6+

Strike the Blood – Odcinek 01

Strike the Blood - 01

OPIS: Czwarty Przodek to najsilniejszy wampir świata, który powinien istnieć tylko w legendach. Powinien. Z jakiegoś powodu ten tajemniczy wampir pojawił się w Japonii w towarzystwie dwunastu siejących nieszczęścia Kenjuu. Obserwować oraz w razie czego zlikwidować Czwartego Przodka – zadanie to rząd, na czele z Królem Lwem, przydziela magowi bojowemu znanemu jako Miecz Szamana. Jednakże nie wiadomo dlaczego, ale do misji zostaje wyznaczona uczennica Miecza Szamana, Yukina Himegari. Dzierżąc w dłoniach najsilniejszą broń przeciw-przodkom, duchową włócznię, dziewczyna dociera do Dzielnicy Demonów w mieście Itogami. Jaka jednak jest prawdziwa tożsamość Czwartego Przodka, a raczej Kojou Akatsukiego, którego tam niespodziewanie spotyka!?

OPINIA: Hmmm… Niby nie zrobiło to anime złego wrażenia, ale tak po prawdzie nie zrobiło i dobrego. Wręcz jestem w stanie stwierdzić, że nie wywołało żadnych uczuć i to chyba jest jeszcze gorsze. Ani wychwalać, ani przesadnie się czepiać – odcinek ten moim zdaniem okazał się po prostu bardzo, ale to bardzo przeciętny. Anime zaczyna się od przestawienia nam Kojou – z pozoru normalnego chłopka, który gawędzi sobie z kolegami o odrabianiu pracy domowej. Czasami ma też napady dziwnej „choroby” – zastanawiająco prawie zawsze wtedy, gdy widzi krew. Tak, zgadliście – Akatsuki to wampir, jednak w przeciwieństwie do latających po mieście sławiących go jako wielkiego potwora, okazuje się on zwyczajnym nastolatkiem, który swe nowe moce zyskał dopiero niedawno i to w totalnie niejasnych okolicznościach. Jednak jak wiadomo „do tanga trzeba dwojga”, a więc dostajemy Yukine, początkowo śledzącą naszego bohatera w celu wybadania co to za jeden, a koniec końców postanawiającą mu pomóc opanować jego nowe zdolności (yup, zaobserwowałam potencjalny wątek miłosny ;P). Jeśli chodzi o sam świat, to po małym info-dumpie wnioskuję, że zdaje się on być zamieszkany tak przez zwykłych ludzi jak i demono-podobne stworzenia (nic, czego już wcześniej nie widzieliśmy). Himegari walczy z kilkoma takimi (potrafią maskować się przyjmując ludzką postać) w trakcie odcinka, przy okazji dając pokaz całkiem niezłego potencjału bojowego – ogółem dziewczyna ta to miłe rozczarowanie, bo choć wydaje się tsundere, tak całkiem szybko akceptuje wytłumaczenie Kojou, jest miła i zdaje się nie mieć przesadnych uprzedzeń. Definitywnie widzę to jako plus, bo ile już takich panien widzieliśmy, co to biegają za głównym bohaterem w celu „unicestwienia go”, a tak naprawdę cały czas z nim współpracują? Tym razem mamy ciekawą odmianę. Graficznie znów średnio – niby nie brzydko, ale jednocześnie bez wodotrysków. Niezbyt też leży mi design monsieur wampira – o ile uwielbiam głos Yoshimasy Hosoyi, tak akurat tutaj nie za bardzo mi pasuje do tej postaci. Muzyki nie kojarzę, z seiyuu wspomniałam już Hosoyana, więc dorzucę jeszcze ostatnią wschodzącą gwiazdę – Ryote Ohsake. No to co zrobić z fantem o nazwie Strike the Blood? Ciężko stwierdzić. Może jeszcze się rozkręci, ale póki co to taki poprawnie wykonany przeciętniaczek – luźna seria action-fantasy, choć osobiście liczyłam na więcej. A, no i jest to ecchi – co prawda delikatne, ale jakoś tak zrobione w irytująco stereotypowy sposób ^^”

NA PLUS: szablonowa, ale łatwa w przetrawieniu seria akcji; Hosoyan <3
NA MINUS: totalnie niczym się nie wybija; nie wywołuje w widzu praktycznie żadnych emocji

WSTĘPNA OCENA: 5+

Magi: The Kingdom of Magic – Odcinek 01

Magi S2 - 01

OPIS: Drugi sezon “Magi: The Labyrinth of Magic” – opis pierwszej serii:
Historia ta opowiada o przeznaczeniu i walce, by utrzymać świat na właściwej ścieżce. Aladyn to chłopiec, który więziony przez większość życia w małym pokoju, postanawia wyruszyć w podróż i zwiedzić to, o czym do tej pory mógł tylko marzyć. Jego najlepszym przyjacielem jest flet, z rezydującym w nim dżinem Ugo. Szybko okazuje się, że Aladyn to Magi, magik posiadający prawo wyznaczania królów. To właśnie po to się narodził, by wybrać kolejnego następcę tronu, który podejmie prawe decyzje w walce z osobami sprzeciwiającymi się przeznaczeniu. Śledź jego przygody, podczas których spotka inne postacie z Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy, takie jak Ali-Baba, czy Sindbad i razem z nimi spróbuje utrzymać równowagę świata!

OPINIA: Oglądałam pierwszy sezon i całkiem mi się podobał, jednak prawdziwą magię zawartą w Magi zobaczyłam dopiero, kiedy zdecydowałam się na przeczytanie mangi – aż żal to powiedzieć, ale niestety poprzednia seria zaszlachtowała wiele scen, czy też dołożyła takie, które trochę zniekształciły odbiór całości. Tym razem zasiadam do The Kingdom of Magic znając materiał źródłowy, więc anime to będzie musiało się dużo bardziej postarać, żeby zyskać sobie moją sympatię – należy jednak zaznaczyć, że pierwszy odcinek jest na dobrej drodze ku temu celowi. Wszystko zaczyna się bardzo zaskakująco – nie spodziewałam się, iż powita nas widok kulminacyjnego punktu Magnostadt arc! Przyznam, że byłam przerażona i choć wewnętrzny głos krzyczał „TIIITUUUUSSSSSS~~”, tak jednocześnie wypełniały mnie myśli „oho, no to koniec, pominęli tyle materiału!”, ale na szczęście nie ma tak źle. Minuty przed openingiem to tylko teaser tego, co przyjdzie nam oglądać daleko, daleko w przyszłości – z jednej strony celem takiego zabiegu jest połechtanie ciekawości widza, ale moim skromnym zdaniem twórcom udało się co najwyżej zamieszać w głowie. Po za tym osobiście np. nie lubię spoilerów, więc nie jestem fanem takich innowacyjnych wstępów. Jednak już po przyjemnym OPie od SIDa wracamy do punktu, gdzie historia zakończyła się ostatnim razem. Nasi bohaterowie imprezują w Sindrii po zdobyciu Labiryntu Zagana, a w głowie każdego z nich powoli rodzi się pomysł na to co chce zrobić dalej – jak można się łatwo domyślić, ścieżka Aladyna poprowadzi go do Magnostadtu – miasta-akademii magów :) Bohaterowie to wciąż Ci sami wariaci, co w poprzednim sezonie, na czele z małym Aladynem, blondwłosym Yukim Kajim oraz czadową Morgianą. Podobały mi się sceny z Sindbadem (jakby nie patrzeć jest on jednym z ciekawszych bohaterów, ponieważ ciężko stwierdzić na którą stronę gość kręci ;>) oraz Kougyoku (robienie wianków z Alibabą ^___^). Cały czas jednak siedzą mi w głowie te „poprawki”, które studio wprowadziło do fabuły ostatnio i naprawdę modlę się, by i tym razem nie strzeliły im do głowy żadne „rewelacyjne” pomysły. Najlepszym wyznacznikiem jest choćby to, że o ile uwielbiam mangowego Alibabe, tak tego z anime chciałam czasem ukatrupić ;P Grafika nie zmieniła się od poprzedniego sezonu, więc nadal odznacza się interesującym designem postaci, ale nie wiem jak sprawa się ma z muzyką, która ostatnio mi niezbyt podeszła. Odcinek kończy się sympatycznym utworem od Aqua Timez i nic, tylko czekać do przyszłej niedzieli – byle wyszło tak samo dobrze, a nawet lepiej :)

NA PLUS: póki co wygląda, że trzyma się mangi
NA MINUS: niejasny wstęp; nijaki OST (w każdym razie w ogóle go nie kojarzę)

WSTĘPNA OCENA: -8

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 9 Październik 2013, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarzy.

  1. Magi świetne mimo tego spoileru na początku, ale cieszy mnie że trzyma się mangi. Co do reszty do zobaczymy jak będzie w najbliższych odcinkach :D

  2. Golden Time – do tego tytułu mam zdecydowanie wysokie wymagania i mam nadzieję, że się nie zawiodę i anime powtórzy sukces Toradory, która stała się moją ulubioną komedią romantyczną ^^ Po 2 odcinkach nie jest źle i tylko czekam na więcej. Bardzo podoba mi się koncepcja starszych bohaterów i jestem ciekawa jak pociągną główny ship. A ten nieszczęsny OP…tu w pełni podzielam Twoją opinię…

    Strike the Blood – ten twór mnie nie zachwycił, szczerze mówiąc to było nudno, liczyłam na coś więcej…raczej zostawię Kojou i jego perypetie życiowe w spokoju.

    Magi – podobnie jak większość osób znających mangowy pierwowzór mam nadzieję, że twórcy anime nie będą szaleć i wszystko będzie trzymać się mangi. Zdecydowanie będę śledzić na bieżąco, bo bardzo polubiłam Magi już podczas oglądania pierwszego sezonu, a wzięcie się za mangę utwierdziło mnie w przekonaniu, że to na prawdę świetny tytuł ^^ A ryje Sharrkana i Alibaby żądzą…gdzie ja ich teraz nie widzę XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: