Sezon jesienny ’13 – przegląd cz.05 :)

Log Horizon - 02

Jaka śliczna, złota jesień nam się zrobiła~! Alejki drzew w pełnej palecie barw to jest coś pięknego, nie sądzicie? ^___^ Jakkolwiek nie lubię tej pory roku (moje ciśnienie już sięgnęło dna, co skutkuje permanentnym zmęczeniem ^^”), tak nie da się zaprzeczyć, że ma ona i swoje dobre strony.

Przy okazji udało mi się przeżyć pierwszy tydzień nowego semestru akademickiego – nie mam pojęcia jak ja napiszę moją MA thesis, szczególnie, że nie przeszło mi jeszcze „tFUrcze wyplucie” po BA, ale trza będzie wymyślić jakiś sensowny temat – we shall see ;) A na razie można jeszcze przysiąść do nowości: dziś zerkniemy na Log Horizon oraz Gingitsune.

Log Horizon – Odcinki 01-02

Log Horizon - 01

OPIS: Historia rozpoczyna się, gdy 30 tysięcy japońskich graczy zostaje uwięzionych w fantasy grze online, Elder Tale. To co kiedyś było nierealnym światem magii i miecza, teraz zamieniło się w rzeczywistość. Główny bohater, Shiroe, stara się jakoś przetrwać, za kompana mając swojego dobrego przyjaciela Naotsugu oraz piękną zabójczynię Akatsuki.

OPINIA: Tego się nie spodziewałam, ale po dwóch odcinkach mogę bez wahania przyznać, że Log Horizon jest w moim top 5 tego sezonu. Anime to wreszcie postanowiło wypełnić pustkę na cotygodniowy, lekki shounen, którego mi brakowało od czasu zakończenia Fairy Tail :) Największy plus to definitywnie bardzo dobre przeniesienie klimatu gier MMORPG na ekran TV – szczerze mówiąc chyba najlepsze jakie widziałam ^^ Należę do tych osób, którym podobało się SAO (choć chyba jest trendy, żeby je hejtować tak „dla zasady” ^^”), ale trzeba przyznać, że to LH wygrywa w kategorii „przedstawienie świata”. Zamiast zrobić z niego po prostu zwykłą rzeczywistość fantasy, skupiono się na tym, by naprawdę przypominał grę. Ogółem te dwa tytuły, choć na pierwszy rzut oka bardzo podobne (można tu jeszcze dorzucić coś z marki hack//), przez zbliżoną stylistyką i założenia, są diametralnie różne, dlatego nie polecam by sugerować się tu „lubiłem/nie lubiłem jednego, to z drugim będzie to samo”. Pierwszy odcinek zaczyna się w momencie, kiedy nasz bohater jest już wewnątrz gry online, w którą czasami pogrywał – nikt tak naprawdę nie wie jak ani dlaczego ludzie nagle zostali przeniesieni do świata wirtualnego. Pierwsze co robi Shiroe (bardzo logiczne dla klasy specjalizującej się w supporcie), to próba skontaktowania się z kimś znajomym – tak dołącza do niego kumpel tank, a po pewnym czasie dziewczyna grająca jako zabójczyni. Póki co ciężko stwierdzić jaka jest fabuła – myślę, że wyklaruje się coś konkretnego dopiero w nadchodzących odcinkach. Na razie poruszono kwestię działania gry (trochę przystępnego info-dumpu), pokazano bardzo fajny teamwork naszej grupki herosów i przybliżono nam ich postacie. Strasznie przypadł mi do gustu główny bohater – jest on typem bystrego i szybko myślącego stratega, co jest miłą odmianą po większości shounenów, gdzie MC od używania głowy preferuje rozwiązania siłowe ;) Cała trójka fajnie się uzupełnia (Naotsugu to śmieszny wariat, zaś Akatsuki chciałoby się spuczyć *___*), plus moje shiperskie serce cieszy się na te drobniutkie akcenty ShiroexAkatsuki ^^ Interesujące, że w produkcji tej nie użyto opcji „giniesz w świecie wirtualnym, giniesz w realu”, a i tak udało im się wywołać poczucie beznadziei „graczy” w trochę inny sposób (nie chcę spoilerować do drugiego odcinka, ale podobało mi się pokazane tam wytłumaczenie). Obraz całości dopełnia genialna muzyka od Yasuharu Takanashiego – tym razem zrobił coś w klimatach OSTu do Fairy Tail i świetnie to tu pasuje. Epickość gwarantowana ^^ Grafika nie powala na kolana, ale nie kole też w oczy – ot niewybijający się niczym standard. Za to OP robi wrażenie! Piosenka „Database feat. TAKUMA (10 Feet)” zespołu MAN WITH A MISSION jest ciekawym połączeniem gitar i rapu (w dużej części w języku angielskim). Efekt? Niesamowicie wkręca się do głowy! Mamy też bardzo fajną rolę Takumy Terashimy (Shiroe), a z tego co widzę patrząc na obsadę, w przyszłości usłyszymy całą masę innych znanych nazwisk. Na koniec tylko dodam, że stęsknieni za fajnym shounenem definitywnie powinni wypróbować Log Horizon – ja na pewno będę śledzić przygody naszych bohaterów w Elder Tale z wielką przyjemnością! :)

NA PLUS: dobrze oddany klimat MMORPG = na pewno spodoba się osobom grającym w tego typu gry; OST; świetny OP; inteligentny główny bohater
NA MINUS: grafika nie powala; póki co nie ma jeszcze głównej fabuły

WSTĘPNA OCENA: -8

Gingitsune – Odcinek 01

Gingitsune - 01

OPIS: Gintaro to lisi duch opiekuńczy, który ochraniał małą świątynkę Inari od czasów epoki Edo. Rodzina Makoto Saeki posiada zdolność zobaczenia ducha będącego przedstawicielem tamtejszego bóstwa, jednak umiejętność tą w tym samym czasie może posiadać tylko jedna osoba. Kiedy Makoto była mała, zmarła jej mama, ona zaś tym samym odziedziczyła po niej wspomnianą zdolność jako ostatni żyjący przedstawiciel rodziny. Mimo że tak bardzo się różnią, dziewczyna i Gintaro, korzystając z mocy lisiego ducha, starają się jak mogą by jakoś pomóc ludziom tworzącym ich małą społeczność.

OPINIA: Gingitsune było trochę taką serią, którą miałam sprawdzić tylko przy okazji większej ilości wolnego czasu, ale z jakiegoś powodu skusiłam się ją odpalić przed obejrzeniem większości czekających w kolejne hiciorów. Okazało się to dobrym wyborem, ponieważ promieniujące z niej ciepełko definitywnie jest czymś odświeżającym pośród natłoku anime pełnych akcji, zaoferowanych nam przez sezon jesienny. Zacznijmy więc od Makoto, dziewczynki z rodziny, gdzie tylko jedna osoba może zobaczyć opiekuńczego ducha pobliskiej świątyni. Kiedy umiera jej matka, zdolność ta przechodzi na naszą bohaterkę, ta zaś od tamtej pory staje się swoistą przedstawicielką Gintaro – lisiego ducha – w naszym świecie, by tym samym korzystając z jego mocy pomagać otaczającym ją ludziom. Dziewczynę wspiera jej ojciec i choć nie posiada zdolności widzenia wielkiego, białego lisa (wżenił się do rodziny Saeki), zawsze służy radą i pomocą. Mamy też dziewczyny ze szkoły, które pewnie przyjdzie nam lepiej poznać w przyszłych odcinkach, no i czekam aż pojawi się ten chłopak z openingu – jest w tylu ujęciach, że na pewno będzie ważną postacią, a śmieszy mnie, że jego głosem jest Kuroko XD (Kensho Ono) Sama Makoto to taki optymistyczny, acz roztrzepany osobnik, który najpierw coś zrobi, a potem pomyśli. Przynajmniej tak jest na początku, jednak fabuła samego pierwszego odcinka już zadbała o to, żeby ją lekko utemperować. Najciekawszy jednakże definitywnie jest Gintaro (Shinichiro Miki świetnie pasuje do tej roli!)! Przypomina trochę takiego zrzędliwego, ale dobrego wujka ^^ Relacja jego i dziewczyny, to jeden z ciekawszych elementów całego anime, ponieważ niesie ze sobą takie trochę rodzinne ciepło. Ogółem Gingitsune, czyli Srebrny Lis, przypomina mi Natsume Yuujinchou. Folklor japoński będzie tu odgrywał ważną rolę, ale myślę, że seria ta, w przeciwieństwie do wspomnianego NY, w większości skupi się na rozwiązywaniu ludzkich problemów – tak jak to zresztą było pokazane w pierwszym odcinku, gdzie Makoto korzystała z mocy przepowiadania przyszłości Gintaro, by tym samym pomóc koleżance z klasy. W tle przygrywa nam spokojna i klimatyczna muzyka, kreska jest delikatna, a kolory jaśniutkie. Wszystko jakby powstało pod hasłem „relaks i wypoczynek” – nic nie ma nas zmęczyć, ani przesadnie głośne dźwięki, ani jaskrawe barwy. Mamy po prostu odpalić Gingitsune i zrelaksować się przez te najbliższe 25 minut. Anime dobrze wywiązuje się z tego założenia, a ja chętnie pooglądam je dalej. Nie ma to jak zerknąć raz za czas coś miłego, słodkiego i kochanego ^^

NA PLUS: ciepła i sympatyczna seria; fajna postać Gintaro
NA MINUS: japoński folklor był już przerabiany na milion sposobów

WSTĘPNA OCENA: 7+

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 13 Październik 2013, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarzy.

  1. Szczerze nie sądziłam że Log Horizon jest aż takie dobre trzeba to nadrobić i obejrzeć :D Chociaż trochę to utknięcie w grze przypomina mi SAO ale i tak sięgnę po tą serię a co do Gingitsune to wydaję się przyjemną serią więc na pewno będę oglądać do samego końca :D

  2. Log Horizon – zacznę od tego, że OP jest mega! Po obejrzeniu odcinka cały dzień siedzi mi w głowie i tylko nucę pod nosem „database, database…” XD Anime jest świetne, zrywa z niektórymi schematami typowego shonena, korzysta z kilku naprawdę ciekawych rozwiązań dotyczących gier i nie powiela schematu „zginiesz w grze=zginiesz w prawdziwym świecie”, co zostało interesująco wytłumaczone, bardzo podoba mi się przedstawienie świata i ciekawa jestem jak to wszystko się potoczy. Grafika mi nie przeszkadza, ale jeśli tła wyglądałyby tak jak w SAO to seans byłby jeszcze przyjemniejszy ;D
    Gingitsune – miałam nie oglądać, ale wpadła znajoma i za jej namową włączyłam sobie ten 1 ep… Tak jak piszesz, jest to seria stworzona aby odpocząć i zrelaksować się ^^ Naprawdę mi się podobało, sympatyczny i ciepły klimat aż bije z monitora :D
    Zdecydowanie obydwie serie będę śledzić dalej ^^

  3. Niby zawsze zbieram całą serię i dopiero oglądam ale tym razem zrobiłem wyjątek dla Log’a. Po obejrzeniu 3 odcinków, poza podobieństwem do SAO to przypomniało mi się Acchi Kocchi. Chodzi oczywiście o Shiroe i Akatsuki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: