Sezon wiosenny ’16 – część 1

Re Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu - 01A

Miałam bardzo ambitny plan najpierw dokończyć wszystkie zaległości z zimy, a dopiero później zabrać się za nowości… ale widząc tempo w jakim owe nadrabianie mi idzie (jeszcze ze 4? serie mi zostały) doszłam do wniosku, że wtedy zapewne Pierwsze Wrażenia nie byłyby już takie „pierwsze” ;) Wniosek jest więc prosty – nie ma co odciągać, bierzemy się za premiery!

O tekst z podsumowaniem poprzedniego sezonu jednak się nie martwcie – powolutku się tworzy – zaś w międzyczasie rzucimy sobie okiem na to co udało mi się do tej pory sprawdzić, czyli Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu oraz drugi sezon Gakusen Toshi Asterisk.


Re Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu - 01B
TYTUŁ: Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

OPINIA: Najciężej zabrać się za tytuły, na które się najbardziej wyczekuje, bo człowiek nie wie, czy jego przedwczesny entuzjazm zaraz nie zostanie całkowicie zgaszony. Przy Re:Zero owe wątpliwości były tym większe, że adaptacje light novelek rzadko są w stanie sprostać stawianym im oczekiwaniom, jaka więc była moja ulga kiedy okazało się, iż tym razem obawy można w głównej mierze odłożyć na bok. Pierwsze co rzuca się w oczy, to pewne „przegadanie” odcinka premierowego – miejscami bohaterowie nawijają jak najęci, a pojedynków na słowa nie brakuje, wbrew pozorom nie jest to jednak męczące. Wręcz można powiedzieć, że nieźle się sprawdza w przybliżeniu nam postaci. Do tego balans między beztroską atmosferą a mrocznym klimatem jest na tyle dobry, że nie musimy się krzywić z powodu żadnych niezręczności pt. krew bryzga po ekranie, a sekundę później dostajemy majtkowy żart. Osobiście bardzo nie lubię, kiedy serie serwują coś takiego, ponieważ moim zdaniem emocje muszą zostać odpowiednio przetrawione przez widza, zanim rzuci się w niego czymś nowym – łączenie tragedii i komedii to twardy orzech do zgryzienia, ale szczęśliwie Re:Zero zdało egzamin z tego trudnego zagadnienia. Kolejny pozytyw to bohaterowie: Subaru to niby stereotypowy MC, nastoletni hikikomori otaku gamer, który z niewiadomych przyczyn żyje właśnie marzeniem każdego fana fantastyki – przeniósł się do świata magii i miecza. Jednak dokładnie przez to kim jest, jego wiedza o takich sytuacjach równa się naszej (w końcu ile anime obejrzał z podobną historią?), a tym samym wręcz wyręcza nas w naśmiewaniu się z wszelkich cliché. Jednak pomijając już nawet humorystyczny aspekt, chłopak łatwo wzbudza sympatię. Jak się natomiast sprawa ma z pozostałymi postaciami? To jest, powiem wam, ciekawe. Jak wiadomo seria ta obraca się wokół motywu cofania czasu w momencie śmierci (swoisty „reset” świata, tudzież „powrót do checkpointa”), tym samym za każdym razem spotykamy się z pozostałymi bohaterami w innych okolicznościach, a przez to widzimy ich różne oblicza. Warto też zaznaczyć, że oglądając Re:Zero trzeba się przygotować na pewną dozę brutalności. Krew może nie leje się strumieniami, ale widać, że seria ta nie ma zamiaru stronić od przemocy. Co najważniejsze, podoba mi się powaga z jaką studio podeszło do tej adaptacji – pierwszy odcinek trwał aż 45 min, zaś całe anime zapowiedziano na aż 25 epizodów (emitowanych ciągiem). Rzadko kiedy dostajemy takie traktowanie, co też pozwala mi mieć nadzieję na solidną produkcję, przy której będę się dobrze bawić (plus cieszy brak fanservice’u)! Uwielbiam opowieści o „naprawianiu” przeszłości za pomocą podróży w czasie, a Re:Zero póki co udało się ją dobrze rozpocząć.

WSTĘPNA OCENA: -8

Gakusen Toshi Asterisk - 13
TYTUŁ: Gakusen Toshi Asterisk 2nd Season

OPINIA: Asterisk to seria emitowana w trybie tzw. split-cour, czyli „rozdzielonego kursu” – zaplanowana na 24 odcinki, gdzie pierwsze 12 leciało na jesień, zaś kolejne 12 możemy oglądać w tym sezonie. Z tego względu ciężko oceniać start powyższego „sequela”, jako że bez zbędnych ceregieli kontynuuje on historię od miejsca gdzie zakończył się ostatni epizod. Turniej Magiczny Festa trwa w najlepsze, nasi bohaterowie zaś, w nie najlepszej kondycji, muszą stoczyć walkę o wejście do ćwierćfinału. Nie ma tu nic odkrywczego, czy wstrząsającego, ot dostajemy więcej tego co już albo polubiliśmy, albo znienawidziliśmy w poprzedniej odsłonie serii, choć muszę przyznać, że wykonanie jakby jest trochę lepsze. Szczególnie widać to podczas pojedynku Ayato i Julis z ich chińskimi przeciwnikami – animacja zdaje się być trochę płynniejsza, a i reżyseria samej potyczki robi niezłe wrażenie. OP i ED wypadły jakby o jeden poziom słabiej niż ostatnio, ale nie ma źle. Jeśli mam być szczera, Asterisk jest bardzo nieszkodliwym przedstawicielem gatunku „magic school harem”. Z jednej strony nie prezentuje sobą niczego, czego już gdzieś nie widzieliśmy, a więc i ciężko go tak naprawdę polecać, jednak z drugiej wszelkie tu pokazane cliché nie rażą, toteż jeśli naszłaby was nagle ochota na coś z tej beczki i nie przeszkadza wam przy tym recykling motywów, będzie on całkiem bezpiecznym wyborem. Julis to niegroźna tsundere, Ayato jest zaskakująco rozgarnięty (shippuję ich!), a w otoczkę studio włożyło dostateczną ilość wysiłku, by się na to miło patrzyło.

WSTĘPNA OCENA: -7

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 7 Kwiecień 2016, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 7 komentarzy.

  1. tę drugą oglądałem chyba do 8 odc nawet fajna pierwszą sprawdzę bo brzmi nieźle i przypomina mi parę innych filmów z podobnym motywem jak np.samurai commando :)

    • Asterisk jest nieszkodliwy, choć Rakudai z tamtego sezonu był lepszy.
      A z motywem „zmieniania przeszłości/przyszłości” mi to się najbardziej Efekt Motyla kojarzy xD Ostatnio też „Przeznaczenie” oglądałam (z Ethanem Hawke’iem) i to dopiero był poryty film o podróżach w czasie!

  2. Po pierwszym odcinku Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu mam bardzo pozytywne wrażenie. Ciekawie prezentuje się zarówno świat jak i bohaterowie. Subaru jest chłopakiem, który trafił do obcego świata. Mimo początkowego dosyć bolesnego zderzenia fantazji z rzeczywistością, to jednak jest on dosyć ogarnięty i umie sobie całkiem niezłe radzić w trudnych sytuacjach. Satella jest dziewczyną, która mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się trochę chłodna i nieprzystępna to tak naprawdę jest bardzo miła i życzliwa i nie może przejść obojętnie obok osoby potrzebującej pomocy. No i jest całkiem urocza. Ale i tak najlepszą postacią jest Puck. Jest Uroczy, uroczy, uroczy i jeszcze raz uroczy. Mam tylko jedno zmartwienie czy jego „reset” świata będzie zawsze go sprowadzał do tego samego miejsca, czy z czasem jak „popchnie fabułę do przodu” to znajdzie nowy „checkpoint”. Oczywiście liczę na tą drugą opcje. Mam nadzieje też na romansik między Subaru a Satellą. Poza tym grafika jest naprawdę ładna.

    • Tak tak taaak! Puck jest nieziemsko słodki – też chcę takiego! I tak jak mówisz – Subaru pozytywnie się wyróżnia spośród „Standardowych Bohaterów Ligh Novelek”. Ma swoje komediowe momenty, ale w gruncie rzeczy to rozsądny chłopak. Mnie jednak najbardziej oczarował motyw ponownego spotykania się z postaciami po resecie – to, z takiego socjologicznego punktu widzenia, w bardzo ciekawy sposób pokazuje jak wiele zależy od pierwszego wrażenia oraz okoliczności w jakich kogoś poznajemy i jak niewiele dzieli przyjaźń od wrogości :)
      O, tu masz rację. Też się nad tym zastanawiałam i liczę, że rzeczywiście „checkpoint” przesunie się po tym jak Subaru uda się naprawić aktualny „problem”. W sumie inna sytuacja nie miałaby za bardzo sensu, bo jeśli rzeczywiście cały czas by się cofał do samego początku, to trudno byłoby rozwijać tu jakiekolwiek relacje między postaciami, etc. No ale cóż – zobaczymy co wymyślił autor w tej kwestii :)

      Pozdrawiam ^^

  3. Też mam jeszcze trochę zaległości z minionego sezonu, więc powoli nadrabiam. Za to za nowości na razie nie będę się zabierać (dopiero po maturze… T_T). Poza kilkoma tytułami właściwie nawet nie przyglądałam się dokładniej nadchodzącym seriom. „Re:Zero” zapowiada się naprawdę ciekawie. „Asterisk” nie oglądałam.

    • Ooo matura przed Tobą! Ale pamiętaj: matura to bzdura! Na pewno sobie poradzisz ^^ Jednak chwali Ci się takie odpowiedzialne podejście do tematu – ja oczywiście wszystko robiłam na ostatnią chwilę haha
      Do tematu – w takim razie mam nadzieję, że do czasu aż znajdziesz chwilę wolnego, uda mi się sprawdzić większość ciekawych tytułów i będziesz miała łatwiejszy wybór na co warto rzucić okiem ;) Póki co Re:Zero definitywnie się kwalifikuje.

      Pozdrawiam! Walcz~! ^^

  4. Co racja to racja tak wyczekiwałam tego Re;Zero że teraz to odkładam, odkładam (chyba już jest 4 odcinek przetłumaczony) i na dodatek to jedyna seria której jeszcze nie obejrzałam (pozostałe że tak to ujmę ” zaszufladkowane”) a czekałam na nią cały rok a tak ciężko mi się za nią zabrać serio nawet jak nie mam nic do roboty i już siadam przed kompem by sobie włączyć odcinek to zaraz taka myśl ” aaaaa miałam jeszcze poskładać ubrania” albo „aaa chyba jednak sobie poczytam jakąmś mange” i koniec końców nie moge sie zabrać chyba obejrze jak będzie już z połowe odcinków przy paczce pocky i mochi, jakoś ostatnio obejrzałam date a live i strasznie mi sie skojarzyło z Re;Zero choć nie wiem dlaczego bo wcale niepodobne no może że jest jeden bohater i pare bohaterek na tym koniec, i teraz po tym jak obejrzałam to mi sie jakoś wszystkiego odechciewa oglądać anime o mniej wiecej tematyce haremu xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: