Sezon zimowy ’15-16 – część 3

Divine Gate orb

W tym sezonie front notki sponsorują ładne widoczki ;3 Czasami anime potrafią się postarać z ciekawymi ujęciami, które zazwyczaj mało co mówią, więc nie nadają się jako grafika mająca w jakiś sposób zaprezentować dany tytuł, ale z drugiej strony są interesujące z artystycznego punktu widzenia, więc szkoda byłoby je usunąć.

Tak swoją drogą rozwalił mi się trochę harmonogram publikowania wpisów jaki sobie wymyśliłam (jednego dnia ksiądz z kolędą zajmował czas, teraz znów się przeziębiłam i mózg wylewa mi się przez nos odmawiając współpracy – wiadomo, życie ;P), ale postaram się go doprowadzić do porządku. Cały czas mam w planach opisać jeszcze sporo serii, więc nie przekreślajcie jeszcze mojej kreatywności, tymczasem zaś odhaczmy z listy Divine Gate oraz Active Raid: Kidou Kyoushuushitsu Dai Hakkei.


Divine Gate - 01
TYTUŁ: Divine Gate

OPINIA: Mamy w tym sezonie dwie serie z „Gate” w tytule i o ile nie martwię się o tą drugą (to w końcu sequel naprawdę przyjemnego anime), tak tutaj nie ma już różowo. Powiedziałabym wręcz, że jest posępnie szaro. Pierwszy odcinek można by określić jednym słowem: depresja. Z ręką na sercu, nie pamiętam kiedy ostatni raz oglądałam coś tak promieniującego uczuciem niezmierzonej beznadziei jak Divine Gate. I nie, nie mówię tu o poruszającym smutku, ponurej rozpaczy, czy ujmującej melancholii – takie uczucia są ważnymi elementami budującymi nastrój, klimat i psychikę postaci, tymczasem tutaj dostajemy bohatera, który pokazuje swoją emo naturę chodząc w deszczu bez parasola, wrzucając kostki lodu do zupki chińskiej „bo nigdy nie poznał smaku ciepłego posiłku”, albo recytującego jakąś dramatycznie brzmiącą poezję w stylu „woda potrafi wypełnić dziury w ulicy, jednak nigdy nie wypełni pustki w moim sercu”. Przepraszam bardzo, ale nie wiedziałam podczas oglądania czy to jeszcze kwalifikuje się na przewracanie oczami, czy może już powinnam zacząć parskać śmiechem. Absolutny niewypał pod tym względem – kiedy tworzy się serię z mroczniejszym settingiem, trzeba uważać żeby nie przegiąć, bo bardzo łatwo można wtedy wywołać efekt odwrotny od zamierzonego. Zamiast współczuć Aoto, raczej człowiek marzy o tym, by ktoś w końcu skrócił jego cierpienia… i to najlepiej tak permanentnie. Rzekoma głębia dialogów brzmi co najmniej pretensjonalnie, a info-dump na początku (każdy wariat który grozi ci śmiercią, najpierw przecież musi wyjaśnić ci całą mitologię świata zanim cię zabije) wyglądał nienaturalnie, wręcz na siłę wciśnięty w akcję. Oczywiście poznając pozostałych bohaterów (m.in. brata bliźniaka Natsu z FT) łatwo się domyślić, że będą oni próbowali wyciągnąć MC z depresji, w międzyczasie knując coś na swoją stronę (srebrnowłosy gość to kandydat na Gurena [OwaSera] tej serii), można to im jednak wybaczyć, bo dużo łatwiej ich polubić. Mała dygresja – naprawdę imiona muszą pochodzić od kolorów, które korespondują z barwą włosów? Największym pozytywem tego anime jest grafika. Nie wygląda „ładnie” per se, ale ten „metaliczny” połysk tworzy dość unikatowy klimat. Nie widzieliśmy też jeszcze akcji w akcji, że tak to ujmę – czekam na jakąś walkę, która przetestuje moce posiadane przez bohaterów, bo przecież Divine Gate to coś a la shounen, a nie filozoficzna rozprawa. Nie kryję, iż na razie czuję się trochę przytłoczona, nie porwało mnie z powodu za dużej ilości emo-dramy, ale obejrzę jeszcze z jeden odcinek, żeby zobaczyć w którą stronę chcą pójść z tą serią. Jeśli odbiją się od dna depresji, to jest jeszcze szansa dla tego anime, choć i tak nie liczyłabym na nic więcej niż kategoria „da się oglądać”.

WSTĘPNA OCENA: 5

Active Raid - 01
TYTUŁ: Active Raid: Kidou Kyoushuushitsu Dai Hakkei

OPINIA: Aggghhhh tak zmarnowane takie fajne projekty postaci (bo naprawdę są ładne i unikalne)!! Prawdę mówiąc bałam się, iż może z tego nie wyjść nic fajnego, ale to… W skrócie: totalnie nie moja bajka. Misz-masz, chaos, zawrót głowy – tyle w tym było naciepane rzeczy, że człowiek się zwyczajnie gubi i nie wie na czym skupić uwagę. Ten stan zaś bardzo szybko prowadzi do frustracji oraz zwyczajnego olewania połowy dialogów („o, nie doczytałam tej linijki…. kij z tym, bohaterowie i tak będą gderać przez kolejne kilka minut”). Gdyby jeszcze były ciekawe, ale rozmowy w tym anime są zwyczajnie denerwujące. Główna bohaterka ma się za nie wiadomo kogo i choć często taki przerost ego wychodzi bardzo fajnie (ekstremalny przykład: Gilgamesh z Fate’a), nie odnosi się to do jej przypadku. Dostaliśmy małą cwaniarę, którą aż ma się ochotę potrząsnąć. Reszta ekipy policyjnej zbywa ją przy każdej okazji – można pomyśleć „super, należy jej się”, ale w rzeczywistości to też nas denerwuje, bo wzmaga poczucie, iż każdy robi co chce w tym anime. Nic nie trzyma się wyznaczonego toru, nie jest w żaden sposób zorganizowane – na litość boską, mówimy tu o policji! Niby w serii mającej zajawki komediowe lecz taki burdel w trakcie akcji bardziej mnie wkurzał niż bawił. Całość wywołuje wrażenie wrzucenia w środek serii – nie czuć, że oglądamy pilota, tylko raczej jakiś późniejszy odcinek, kiedy powinniśmy już być ze wszystkim zaznajomieni. Oprawa graficzna jest jednak całkiem niezła. Wspomniałam już o bardzo ładnym projekcie postaci, a warto też tu dorzucić przyjemne CG („ubieranie” w kostiumy, czy animacja ich poruszania się wygląda dość porządnie). Mam wrażenie, że twórcy chcieli zrobić z tego anime takiego lekkodusznego Psycho-Passa (młoda, idealistyczna i niedoświadczona dziewczyna trafia do oddziału „starych wyjadaczy”), koncept ten jednak nie przekonuje w takim wydaniu. Zabrakło wyrazistości jakiegokolwiek konfliktu, tak między postaciami, jak i w świecie, w którym żyją. Choć przegadano tyle minut, nadal nic nie wiem o Ósmej Jednostce, skąd biorą się problemy w ich mieście ani dlaczego Asami chciała się przenieść akurat do nich. Active Raid należy do gatunku mecha, ale tej nieszkodliwej odmiany – to narzędzia, a nie filozofia życia. Zaskakujący jest też fanservice skierowany do Pań (scena transformacji Takeru i Souichirou) – muszę przyznać, że się tego nie spodziewałam, bo anime to nie wygląda na serię, której targetem byłaby żeńska cześć widowni. Cokolwiek by tam jednak nie wrzucili, nie zmienia to mojego znudzenia podczas oglądania. Definitywnie odpadam, plus jestem zdziwiona jakim cudem seria ta dostała split-cour.

WSTĘPNA OCENA: 4

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 13 Styczeń 2016, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 10 komentarzy.

  1. Eh. miałam nosa już w komentarzu pod zapowiedziami ^^”
    Divine Gate to overflołowa drama. Chciałam się skusić i nawet nie wytrzymałam do końca odcinka! Co to za praktyka aby raczyć widza takimi historiami już na starcie? Skoro to był pierwszy odcinek to ja nie chce wiedzieć co będzie w następnych.

    Oh, Shouri, ten wymowny kolor czerwony xD Active Raid podobne do Psycho-Pass … nie, nie, nie xD To porównanie było totalnym failem. Wiem, że mogło się kojarzyć w pewnym sensie, ale NIE! Nawet tego nie tykam, ale cieszę się, że wydałam dobre sądy :P

    PS: ciekawe czy coś z nowości przebije jeszcze Boku Dake Ga Inai Machi.
    Liczę na Dimension W, Schwarzesmarken i Aijin. Czas zacząć oglądać…

    • Miałaś totalnie nosa – od dziś będę Cię tytułować Nanoko-sensei ;3
      DG niby jest ciut lepsze w drugim odcinku, ale serio, my chyba jesteśmy po prostu za stare na tę serię xD Wyrosłyśmy już z naszego nastoletniego buntu i bardziej nas to śmieszy, niż wywołuje angry zadumę. Zobaczymy ile jeszcze wytrzymam ;p
      A widzisz, sęk w tym, że założenie Active Raid naprawdę przypomina PP – co tu jest naprawdę ciekawe to fakt, jak bardzo wykonanie decyduje o tym, że coś jest albo hitem, albo kitem. Tam postawiono na powagę, mrok i przemoc i to podziałało, tutaj zastosowano iście lustrzane odbicie, idąc w humor i wygłupy i… to już nie wypaliło. Dlatego definitywnie nie masz co marnować na AR swojego czasu ;)

      ad. PS – Dimension W definitywnie dotrzymuje kroku Boku Dake, tyle że celuje w bardziej rozrywkowe klimaty. Jeśli jednak obejrzysz Aijina, to totalnie napisz wrażenia, bo osobiście nie planowałam go sprawdzić, ale z drugiej strony troszkę mnie on ciekawi :D

      Pozdrawiam!

  2. Aż szkoda zmarnowanego potencjału :(
    Ech, ech :/
    Ale faktycznie postacie są genialne i oryginalnie narysowane!

    • Tak to już niestety jest, że często ładne serie leżą pod względem fabularnym, a jednak człowiek nie jest znów tak płytki, żeby oglądać coś tylko i wyłączenie dla ładnej grafiki. Na szczęście jednak sezon ten serwuje sporo solidnie wykonanych tytułów o dużo lepszych historiach, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem :)

  3. oj tam oj tam autorzy postanowili pokazać depresje depresji i podlać to gadką z podręcznika jak brzmieć filozoficznie w serii 25min ;p

    • To jest po prostu seria dla gatunku egdy nastolatków, którzy odnajdują sens życia w przedramatyzowanej poezji opiewającej smutek i cierpienie – mój drogi, my już za starzy na to jesteśmy xDDD …chociaż nadal lubię słuchać Linkin Park *śmiech*

  4. Chyba nie wychwyciłam tej przesady w zachowaniu głównego bohatera… Teraz, jak o tym czytam, to rzeczywiście mogę temu przyznać rację, ale podczas oglądania jakoś mi to nie przeszkadzało (teraz aż się temu trochę dziwię). No ale pod pozostałymi względami Divine Gate mi bardzo odpowiada, więc na pewno będę oglądać dalej.
    Active Raid jeszcze nie zdążyłam obejrzeć, a teraz się w sumie zastanawiam, czy w ogóle zaczynać. No… ewentualnie żeby sprawdzić tą oprawę graficzną. ;)

    • Bynajmniej nie bierz sobie do serca moich złośliwości – baw się dobrze przy oglądaniu :D Ja ogólnie mam małą tolerancję na angst, jeśli nie jest naprawdę dobrze napisany, więc dramatyczne sceny albo wywołują u mnie płacz, albo przewracanie oczami. Poza tym jednak DG jest mega unikalne pod względem graficznym i choćby z tego względu daję mu chociaż 3 odcinki, żeby mi udowodnił, że przesadzałam pisząc powyższe PW ;)
      Active Raid z tego co widziałam po opiniach, podoba się tylko osobom, które widzą w nim podobieństwo do dużo starszych, per „klasycznych” tytułów, na które obie raczej jesteśmy zbyt młode :)

  5. Divine Gate… może ta seria by mi się nawet nie podobała… ale słyszę Megumi Ogatę w narracji… a potem Yuse (miłość mojego życia xD) jako kolorowego, wrednego czarnego charakterka… i przepadłam <3 "It's show time!" ;P

  6. Może jestem dziwna, ale Divine Gate póki co (2odc obejrzane) naprawdę mi się podoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: