Podsumowanie roku 2015~!

happy new year 2016

Ktoś mi kiedyś powinien krzyknąć „skończ już marnować czas na przeglądanie tagów swoich shipów na tumblrze!!”, a jestem w stanie się założyć, że pisanie notek szłoby mi wtedy znacznie szybciej ;P Ale jako że taka możliwość nie wchodzi w grę, po prostu zignorujmy mój absolutnie niewydajny tryb pracy i skupmy się na temacie dzisiejszego wpisu, którym jest nic innego, jak podsumowanie 2015! Już zwyczajowo w Sylwestra staram się umilić wam oczekiwanie na fajerwerki omówieniem co fajnego miał nam do zaoferowania mijający rok, by móc z czystym sumieniem go zamknąć oraz rozpocząć kolejny, miejmy nadzieję, jeszcze lepszy. Tym razem co prawda nie zamykam go tak do końca, bo jeszcze pojawi się wpis podsumowujący sezon jesienny, ale zróbcie mi tą przyjemność i na razie o tym zapomnijmy ;)

Całość jak zwykle przedyskutowana zostanie w formie top-ileś-tam odnoszących się do poszczególnych kategorii – od razu też zaznaczam, że opieram się tylko na tym co faktycznie obejrzałam, a więc jeśli zabrakło niektórych hitów (a mogę to zagwarantować już teraz) wynika to z faktu, iż moja lista „do nadrobienia” nadal jest dość spora. Mimo to jednak życzę miłego przeglądania moich typów i z chęcią poznam wasze zdanie na ten temat. Enjoy~!

Opening:


BRADIO – „Flyers” – Death Parade

Rok ten zaskakująco obfitował w całą masę bardzo dobrych openingów, jednak jednocześnie okazało się, że wybór tego najlepszego był zadziwiająco łatwy. Czołówka do Death Parade deklasuje rywali, wyróżniając się świetną, nietypową piosenką nadającą się bardziej na dancing, niż utwór otwierający anime o zaświatach i śmierci. Tak naprawdę w tym tkwi właśnie magia „Flyers” – mimo smutnego oraz poważnego charakteru całej serii, opening pokazuje zabawę i wygłupy, których na pewno nie uświadczycie w odcinku, który zaraz ma się zacząć. Kontrast jest niesamowity przez co zwyczajnie zapada w pamięć, a i piękna animacja robi swoje – szczególnie scena tańca ^^
Z innych pozycji warto na pewno wyróżnić openingi do Noragami Aragoto (świetna piosenka oraz wizualnie ładne dopasowanie do stylu openingu z pierwszej serii), Fate/stay night: UBW 2 (absolutnie przepiękna animacja i dynamiczna, rockowa piosenka; Aimer ma świetny głos!), Gangsta (piosenka to absurdalny earworm, który aż porywa do, jeśli nie tańca, to chociażby bujania się w fotelu; graficznie za to podoba mi się mieszanie barw z szarością), czy drugi op do Nanatsu no Taizai (seria technicznie zaczęła się w 2014, ale op2 miał premierę już w tym roku; bardzo fajny angielski i naprawdę dobrze dopasowany tekst piosenki do scen; plus świetnie się przy niej biega ;)).

Ending:


Maaya Sakamoto – „Waiting for the rain – Gakusen Toshi Asterisk

Zawsze mam ten problem z endingami, że nie mogę się pozbyć wrażenia, jakby były często robione na to samo kopyto – ot, spokojny utworek, który zwykle niczym nie wyróżnia się z tłumu. Gakuen Toshi Asterisk pokazało jednak, że da się tę formułę odświeżyć. Utwór Maayi Sakamoto jest niezwykle klimatyczny i co ciekawe w całości po angielsku. Dość prosta, pastelowa animacja ładnie się wkomponowuje w ambientową muzykę, ech można się rozmarzyć :)
Pozostałe endingi, które zaliczyłabym do mojego osobistego top5 znajdziemy w K: Return of Kings (piosenka wręcz bardziej nadaje się na op; dynamiczny, wpadający w ucho utwór i animacja będąca zmontowanym zlepkiem scen z serii… co zauważamy dopiero po pewnym czasie), Owari no Seraph (rzewna, rockowa piosenka, która przyprawia o ciarki gdy uderzają gitary; mamy też ciekawy motyw słońca, które rozprasza cienie wiszące nad postaciami), Rokka no Yuusha (utwór ma niesamowity klimat starych erpegów albo książek fantasy – baśniowej podróży, w którą aż samemu chciałoby się wyruszyć ^^), oraz drugim sezonie Haikyuu!! (cały ten ending wręcz krzyczy, że kiedy zdarzy Ci się porażka, masz się wziąć do roboty, a następnym razem będzie lepiej – idealne przesłanie serii sportowej; cudo animacji zaś widać w scenie na plaży – każdy bohater biegnie w odrobinkę inny sposób, w zależności od swojego wzrostu, postury, czy ogółem charakteru). Małe wyróżnienie leci też do Kekkai Sensen (nie ma tu oryginalnego wokalu, ale niestety nic nie poradzę) – piosenka może nie jest wybitna, ale animacja wywołuje u mnie śmiechawkę!

Bohater:

Souma
Souma YukihiraShokugeki no Souma

Przejrzałam tegoroczne serie i muszę ze smutkiem przyznać, że niezbyt wielu bohaterów wyróżniło się jakoś w moich oczach. Plus o ironio, ten który najbardziej zapadł mi w pamięć, to protagonista anime, którego początkowo nawet nie chciałam oglądać. Souma jest jednak postacią z łatwością zjednującą sobie przychylność widza – wśród sierotkowatych kluch, miło w końcu śledzić poczynania bohatera z charyzmą i podpartą umiejętnościami pewnością siebie, który też nie omieszka się powygłupiać kiedy jest ku temu okazja :) Poza tym spójrzmy prawdzie w oczy – jaka kobieta oprze się facetowi, który potrafi tak gotować? ;3
Pozostałe miejsca na podium należą do Keia Tsukishimy z Haikyuu!! oraz Gurena Ichinose z Owari no Seraph. Ten pierwszy to żywy przykład tego jak powinien wyglądać character development – początkowo znudzony i zniechęcony gracz, do którego powoli dociera prawdziwa magia sportu. Drugi zaś należy do kategorii cholernie sprytnych i inteligentnych intrygantów – nigdy nie wiadomo co jest jego prawdziwym celem, nie jest ani tym dobrym, ani tym złym. Nie da się nie być ciekawym co wykombinuje następnym razem ;)

Bohaterka:

Shirayuki
Shirayuki Akagami no Shirayuki-hime

W tej kategorii akurat nie miałam wątpliwości, gdyż tak fajna bohaterka jak Shirayuki trafia się bardzo rzadko – inteligentna, zaradna, lojalna. Co też ważne, ma ona cele w życiu, które wkraczają poza standardowo shojcowe poszukiwania miłości. Cele, które mogłaby zrealizować dużo łatwiej korzystając ze znajomości z księciem, lecz mimo to postanawia do wszystkiego dojść dzięki własnym umiejętnościom. Nie jest jednak przy tym ignorantką w kwestiach uczuciowych. Definitywnie to jest przykład jaki powinny mieć nastolatki czytające shoujo ^^
Inny silny charakter to Yona z Akatsuki no Yona. Rozpuszczona księżniczka, która musi zmierzyć się z brutalnym życiem z dala od bezpiecznych murów pałacu. Przemiana jej charakteru jest bardzo fajnie zrobiona i z wielką satysfakcją obserwuje się jak mężnieje praktycznie w oczach. Trzecie miejsce zaś dostaje Hestia z Dungeon ni Deai wo Motomeru no wa Machigatteiru Darou ka. Pełna pozytywnej energii boginka rozbraja żarliwym uczuciem do Bella, kiedy jednak jest poważnie, błyszczy siłą, wiarą i oddaniem.

Para:

Zenyuki
Zen x ShirayukiAkagami no Shirayuki-hime

Rzadko w anime można spotkać tak zdrowy związek jak ten między Zenem i Shirayuki. W końcu nie ma tu zbędnych dramatów, a dwójka ta niezwykle się szanuje i potrafi rozmawiać o ewentualnych problemach. Każdy z nich ma słabe i mocne strony, seria ta zaś ładnie pokazuje, że dzięki temu mogą być dla siebie nawzajem oparciem. Do tego każde z nich ma obowiązki, czy aspiracje, które nie ograniczają się tylko do roztrząsania miłosnych kłopotów. Naprawdę niezwykle przyjemnie się ich ogląda, bo to dwoje równych ludzi, których dzieli tylko różnica w warstwie społecznej. Z wielką radochą będę oglądać ich dalsze losy w drugim sezonie!
Rok ten jednak dostarczył sporo prezentów dla wielbicieli romansów – z innych ciekawych par definitywnie muszę wspomnieć o Ikki x Stella z Rakudai Kishi no Cavalry. Pierwszy raz widziałam magic-battle-school, które zamiast pójść w haremówkę, postawiło na normalny wątek miłosny i to taki, który dokądś zmierza (i to gdzie, daaaamnnn~ ;3). Mamy fajnego, ogarniętego gościa oraz sympatyczną tsundere z bardzo stonowanym tsuntsun. Nie da się też ne wspomnieć o Yato x Hiyori z Norgami. Co prawda miłość boga i człowieka sugeruje, że fandom prędzej czy później będzie przez nich cierpiał, ale… optymistyczna dziewczyna będąca wsparciem dla oszołoma, który trochę się zagubił w życiu – jak tu nie widzieć uroku tego shipu? :)
W związkach między postaciami nie zawsze jednak chodzi o romanse – rodzina, przyjaciele, rywale, wrogowie – jest wiele różnych połączań, które wypadają równie interesująco. Spoglądając z tej perspektywy, muszę wspomnieć pewną dwójkę z Owari no Seraph. Fujoshi szaleją za combi Yuu-Mika, ale jako że fanką yaoi nie jestem i osobiście nie pałam przesadną miłością do blondaska, dużo bardziej spasowała mi w tej serii zgoła inna kombinacja: Yuuichirou-Guren. Mam słabość do braterskich/ojcowskich relacji, a tutaj jest to tak uroczo pokazane (puppy-młodszy-brat Yuu i poirytowanym-nim-ale-tak-naprawdę-troszczący-się-o-niego-tatuś Guren) …i przez to właśnie trochę drugi sezon złamał mi serce, no ale co zrobić, została mi jeszcze manga. Bezapelacyjnie fajne są też relacje wielkiej siatkarskiej trójki z Haikyuu!! S2: Karasuno-Nekoma-Fukurodani (z przymrużeniem oka można jeszcze dorzucić Aobajousai ;)). Co jest piękne w tej sportówce, to nie robienie z przeciwników głównej drużyny antagonistów. To są takie same, kochające sport dzieciaki, które rywalizują ze sobą na boisku, a poza nim potrafią się dobrze razem bawić i pomagać sobie nawzajem ^^

Soundtrack:


K: Return Of Kings – kompozytor: Mikio Endo

Oglądanie serii K zawsze kojarzyło mi się z oglądaniem teledysku, gdzie tak naprawdę to co widzimy ma po prostu pasować do niesamowitego soundtracku. Z jednej strony spokojna i melancholijna muzyka, z drugiej dynamiczne, dyskotekowe rytmy. Delikatne pianina i wyraziste bity. Osobiście nie mogę się już doczekać daty premiery tego OSTu, a przy okazji mam też nadzieję, że Pan Endo będzie miał jeszcze okazje wykorzystać swoje umiejętności w innych produkcjach!
Wyróżnienie też bez dwóch zdań leci to świetnej ścieżki dźwiękowej Shokugeki no Souma – dużo magii tej produkcji leżało właśnie w muzyce. To budującej napięcie, to znów zagrzewającej do walki – zresztą sami posłuchajcie. Podoba mi się też jazzowo chill-outowy soundtrack do Kekkai Sensen. Niby trochę inna muzyka niż ta, której słucham na co dzień, ale niesamowicie buduje nastrój ^^

Grafika:

god eater gif 1god eater gif 3god eater gif 2god eater gif 4god eater gif 5god eater gif 6god eater gif 7
God Eater – studio: ufotable

Choć anime God Eater tak naprawdę nie zabłysło tak, jak planowali to twórcy, jedno na pewno wyróżniło go z tłumu stereotypowych shounenów, a elementem tym jest właśnie grafika. Czytając komentarze widziałam wiele osób narzekających na ten styl, ale mnie osobiście niezwykle się podobał. To w końcu jest coś innego, coś nowego! Niby cell-shading, niby nie. Niby trochę wygląda na 3D CG, ale też nie do końca. Bez względu jednak na technikalia, zapada on w pamięć swoją unikalnością. Za anime tym stoi ufotable, znane z płynnej, cieszącej oko animacji, tu zaś dodatkowo wykonali kawał dobrej roboty budując ten depresyjny, deszczowy świat na tyle dobrze, że mało różnorodne tła nie rażą, a jałowość terenu działa na korzyść post-apokaliptycznej atmosfery. Definitywnie jestem na tak jeśli chodzi o takie eksperymenty graficzne :)
Gdyby jednak spojrzeć na samo piękno wizualne, prym wiedzie tu GoHands i K: Return of Kings – tak porażająco pięknych teł oraz fajnych choreografii pojedynków ze świecą szukać, a całe anime czaruje efektem permanentnego gradientu (takie przejście od np. błękitu do czerwieni nałożone jest na praktycznie każdą scenę nad warstwą oryginalnego koloru, dodając jej specyficzny klimat). Małe wyróżnienie dostaje też Owari no Seraph [Wit Studio], bo nad tłami w tamtej serii (wyglądającymi jak malowane farbami i mające nawet miejsca „zacieków” kolorów) wzdycham już od pierwszego odcinka :)

Anime:

death-parade-poster

Nietuzinkowe, unikalne, łączące humor, nie raz ten czarny, ze scenami będącymi istnymi wyciskaczami łez, trzymające w napięciu, a jednocześnie trochę filozoficzne i melancholijne… Death Parade, perełka od studia Madhouse, zdobyło serca widzów historią o barmanie z zaświatów uczącym się czym są emocje, w międzyczasie rozstrzygając o losach pozagrobowego życia ludzi, którzy zmarli w tragicznych okolicznościach. Historia ta to bez dwóch zdań coś „dla każdego”, choć przez brutalność niektórych scen zdecydowanie celowanego w dojrzalszego widza. Wydaje mi się też, iż można by ten tytuł podsunąć nawet osobom nie oglądającym na co dzień anime. W moich oczach bezapelacyjnie najciekawszy twór roku 2015!
Z innych interesujących serii, na pewno muszę wyróżnić Akagami no Shirayuki-hime za świetnych bohaterów i romans w innej konwencji niż zwyczajowe shoujo; Rokka no Yuusha, fantasy błyszczące wątkiem „detektywistycznym”, który każdego widza wciągnął w zgadywanie „kto jest niepasującym elementem”; Shokugeki no Souma, serię o gotowaniu przyprawiającą o cieknącą ślinkę, będącą najlepszym przykładem, iż początkowe złe wrażenia mogą okazać się bardzo mylne oraz Dance with Devils – serię niekoniecznie tak wybitną, żeby stawiać ją na podium, ale w bardzo udany sposób łączącą anime z formą musicalu. Bonus: co prawda jeszcze go nie dooglądałam, ale mam wrażenie, że genialny, popieprzony humor z Kekkai Sensen też zasługuje na wzmiankę ;>

Manga:

d gray man 219

Kiedy myślę o mangowym roku 2015 automatycznie do głowy przychodzą mi dwa tytuły, a dokładniej – dwa wielkie powroty. Pierwszy z nich to oczywiście D.Gray-man – shounen od Pani Katsury Hoshino, która z powodów zdrowotnych na czas nieokreślony zawiesiła prace nad swoim flagowym dziełem. Owy czas nieokreślony trwał 3 lata i przyznam się szczerze, że osobiście zaczynałam tracić nadzieję, iż jeszcze kiedyś poznam zakończenie historii egzorcysty Allena Walkera. Wyobrażacie sobie więc moje zdziwienie, kiedy w środku lata nagle widzę na Baka-Updates znacznik aktualizacji przy DGM? Przecierałam oczy ze zdumieniem, a po przeczytaniu rozdziału doszłam do jednego wniosku: absolutnie już nie pamiętam co się tam działo xD Ech, przydałby się mały re-read, a czasu na to nie ma… no cóż, ufam że się w końcu jakoś połapię w tamtejszych intrygach. Jedyny minus to fakt, że wznowienie D.Gray-mana ukazuje się teraz w kwartalniku, a więc możemy oczekiwać zaledwie 4 rozdziałów na rok :(
Drugi powrót jest zgoła inny – tym razem wracamy nie do serii, a do uniwersum. Fruits Basket Another to sequel uwielbianej Furuby, sztandarowego shoujo, które znają wszyscy, a kocha większość. Ja się tu jak najbardziej zaliczam do grupy wielbicieli, którzy płaczą właśnie łzy szczęścia – oryginalne FB przeczytałam co najmniej kilka razy i z wielką chęcią co jakiś czas do niego wracam. To dramatyczna, acz ciepła opowieść, kontynuacja zaś zdaje się opowiadać o dzieciach bohaterów z jedynki. Odkrywanie koneksji rodzinnych nowych protagonistów sprawia wielką radochę i chociaż manga ta to raczej typowy fanservice dla fanów, który obędzie się bez większych dramatów, owi fani obowiązkowo muszą go przeczytać. Zobaczyć syna Kyo, albo syna Yukiego – kto by się nie cieszył? ;D
Z osobistych „osiągnięć” dodam jeszcze, że zabrałam się wreszcie za Blecha… i odpadłam jakoś po 600 rozdziale XD Hańbą było nie znać jednego z najbardziej rozpoznawalnych shounenów świata, ale chyba w końcu rozumiem, dlaczego za tą powłoką hitu ciągnie się taki strumień frustracji jej „wielbicieli” ;P Jak to jednak miało miejsce z Naruto – kiedyś Wybielacz też dobiegnie końca, a ja będę wtedy mogła go doczytać.

Podsumowanie:

happy new year monkey

I tym sposobem dobiegliśmy do końca tego podsumowania. Pisanie powyższej notki pozwoliło mi przypomnieć sobie najlepsze momenty przemysłu w roku 2015 i z radością przyznaję, że było ich naprawdę wiele! Zawsze chciałabym mieć takie problemy jak te, spowodowane zbytnim urodzajem przy wybieraniu najlepszych openingów czy serii :) Było dobrze! Nie obyło się bez rozczarowań, ale pozytywy definitywnie przyćmiewają te gorsze chwile. To samo zresztą mogę napisać w odniesieniu do własnego życia – mimo trudów, udało mi się skończyć studia i zamknąć ten rozdział raz na zawsze. Jestem w końcu panią magister, choć stety-niestety nie dodało mi to ani powagi, ani dojrzałości. Zaczynam dochodzić do wniosku, że kwalifikuję się do beznadziejnych przypadków xD Cóż, w mojej przyszłej pracy (jak już ją znajdę ;p) będą musieli jakoś wytrzymać ;3

Koniec jednak o tym – dziś Sylwester! Północ zbliża się wielkimi krokami i lada chwila przyjdzie nam powitać rok 2016. Tym samym nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wam z tej okazji wszystkiego co najlepsze. By nadchodzące miesiące były pełne radości oraz dobrej zabawy. By spełniło się choć kilka marzeń, a wszystkie plany szły po waszej myśli. By szkoły nie denerwowały, praca nie stresowała, studia nie męczyły. By 2016 był jeszcze lepszy niż 2015, a anime, mangi, filmy, książki, gry które przyniesie, były samymi pozytywnymi zaskoczeniami. Wypijmy swoje zdrowie i do zobaczenia już w przyszłym roku! ^^

CHEERS~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 31 Grudzień 2015, in Artykuły, Różne and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. 2015 rok był bardzo dobry jeśli chodzi o anime:
    – mnóstwo openingów, które trzymały poziom i tych które skradły moje serce. Zdecydowanie jednak pierwsze miejsce zajmują f/sn ubw2, one punch man i 1. i 2. op do shokugeki no souma
    – do tej pory spotykałam się z tym że endingi są zazwyczaj słabsze od openingów. W 2015 jednak powstało wiele anime o niesamowitych endingach. Bezapelacyjnie wygrywają te z owari no seraph 1 i 2 oraz death parade. Poziom trzymają również ed z shokugeki no souma;
    – jeśli chodzi o bohaterów to Souma jest tym typem, który lubię najbardziej. To taki gościu z którym można by się zaprzyjaźnić i z tej przyjażni coś wynieść. Drugą postaciom jest Karma z ansatsu kyoushitsu. Z pozoru buc, który ma skłonności socjopatyczne lub sadystyczne, a tak naprawdę ktoś kto nie radzi sobie ze stresem i drwinami oraz dziecko, które nie rozumie świata dorosłych;
    – patrząc na ostatnie 2 lata odnoszę wrarzenie, że popularność zyskują myślące bohaterki. Najpierw Yona, która przeszła ogromną przemianę, później Shirayuki czy kobieta taka jak Irina z ansatsu kyoushitsu;
    – moją ulubiomą parą jest urara-yamada. Taka naturalna relacja i tak mało potasu.
    W yamada-kun to 7-nin no majo podobają mi się relacje łączące wszystkich bohaterów. Patrząc na sceny pocałnków nie czułam się ani trochę dziwnie, ich związki są jasno określone i taki #nohomo co jest poprostu piękne.

    Najbardziej zawiodła mnie Akatsuki no Yona. Oczekiwałam czegoś lepszego. Mangę czytałam jeszcze za nim był zapowiedziane anime. Pokochałam ją i oczekiwałam, że ekranizacja będzie bardziej klimatyczna, walki bardziej dynamiczne i dokładniej pokazane. Spodziewałam się tego, że postaci smoków będą do końca owiane lekką tajemnicą. Spodziewałam się ideału. Liczyłam na coś co przyciągnie do siebie nie tylko dziewczyny. Co nie zmienia faktu, że dałam akatsuki no yona 8 na mal’u. :)
    Szczęśliwego nowego roku

  2. Zbliża się nowy rok. A oto moje podsumowanie.

    Opening.
    Wybór najlepszego openingu nie był łatwy ale najbardziej podobał mi się ten z Akagami no Shirayuki-hime. Nadal uwielbiam go słuchać.

    Bohater
    Kurogane, Ikki z Rakudai Kishi no Cavalry. Świetny bohater potrafiący zachować twarz w każdej sytuacji. Nie sposób go nie lubić.

    Bohaterka
    Shirayuki z Akagami no Shirayuki-hime. Tu wystarczą tylko trzy słowa – kocham, kocham, kocham.

    Para.
    Zen x Shirayuki z Akagami no Shirayuki-hime – Uwielbiam ich. Jednak blisko nich była inna para z Ore Monogatari Takeo x Rinko.

    Grafika
    God Eater miał najlepszą grafikę. Też bardzo podobała mi się ten nietypowy styl graficzny.

    anime.
    Noragami Aragoto przy tym tytule bawiłem się najlepiej. Świetna akcja, oraz świetny główny bohater. Chociaż są też inne tytuły warte wyróżnienia : Akagami no Shirayuki-hime, Ore Monogatari.

    Oglądałem też ostatnio Nowe Gwiezdne Wojny i mam mieszane uczucia z jednej strony mi się podobały i świetnie się bawiłem ale nie sposób nie zauważyć elementów częściowo zapożyczonych z poprzednich części oraz książek że świata SW. Nie podobał mi się również Kylo Ren. Słabeusz który tylko się popisywał i nić dobrze nie potrafił zrobić. Ale ogólnie bardzo fajny film.

    Ostatnio też znów grałem w Wiedźmina 3 i naprawdę ta gra ma najlepszą fabułę spośród gier w które grałem.

    I jeszcze wspomnę, że piszę licencjat na temat Polskiego rynku wydawniczego tłumaczeń Japońskiej literatury i obecnie czytam książki z zakresu historii Japońskiej literatury.

    Dojrzałość jest przereklamowana.

    Pozostało mi tylko życzyć Ci Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń.

  3. It all returns to nothing, it all comes tumbling down, tumbling down, tumbling down.
    Rok 2015 stał się przeszłością, a rok 2016 faktem. Dokonało się Trzecie Uderzenie, Plan Dopełnienia Ludzkości został wprowadzony w życie, ludzkość stała się jednością.
    I kolejny kalendarz do wyrzucenia. Mnie w zeszłym roku zabrakło, podobnie jak w poprzednim, tego jednego anime, które byłoby moim zdecydowanym numerem jeden, tego hitu, któremu bez chwili namysłu mógłbym dać dychę na moim Malu. Co nie znaczy, że był to rok zły dla anime, prawdę mówiąc był chyba lepszy niż poprzedni. Tak więc, kierując się twoimi kategoriami, wybierzmy moje osobiste diamenty roku minionego.

    Opening – Dwa typy, bo za nic nie mogę zdecydować który z tych dwóch openingów preferuje bardziej.
    JAM Project – „THE HERO!!”, One Punch man – https://www.youtube.com/watch?v=q9D9aP7SEvs .
    ONE PUUUUUUUUUUUUUUUUUNCH. Czysta energia prosto do JAM Project, których na openingach słyszymy stanowczo za rzadko.
    Kinniku Shoujo Tai – „Mazeru na Kiken”, Ushio to Tora – https://www.youtube.com/watch?v=X2LvnbC6LgQ .
    Mocne gitary, wokalista z delikatnym pazurem w głosie i wspaniała animacja. Czego mógłbym chcieć więcej? Poza tym mam słabość do głównych bohaterów, którzy z szaleńczym uśmiechem na ustach stają przeciwko armii wrogów.
    No i jeszcze małe wyróżnienie dla „Mathemagics”, śpiewanego przez Marinę Inoue, seria Owarimongatari – https://www.youtube.com/watch?v=WwOgw5K5UG4 .
    Nawet nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć dlaczego aż tak lubię ten opening. Zaczyna się raczej dość mdle, ale powoli zaczyna dołączać więcej instrumentów, aż dochodzimy do tego, co zgaduje w pełnej wersji jest refrenem, który jest miodem dla moich uszu.
    A na koniec docenienie świetnego pomysłu w 4 openingu JoJo – https://www.youtube.com/watch?v=7sxqTGd3S1A . Artyści, którzy śpiewali trzy poprzednie openingi, tutaj łączą siły, dając nam kawał epickiego openingu na zakończenie sagi Jotaro. No i uwielbiam ORA ORA ORA w wykonaniu Daisuke Ono.

    Ending – Tutaj nie miałem absolutnie żadnego problemu z wyborem mojego faworyta – MISIA – „Orphans no Namida” – https://www.youtube.com/watch?v=zjgsE_blaOg .
    Ten głos ma siłę, ma brzmienie. Soulowa ballada to coś, czego raczej nie słyszymy zbyt często w anime, tutaj trafia w dziesiątke.

    Bohater – Hej Shouri, serio? Zero miłości dla Najsilniejszego człowieka na świecie? Bo to właśnie Adlet Mayer jest moim ulubionym bohaterem poprzedniego roku. Absolutnie uwielbiam jego styl walki, oparty na całej masie gadżetów i pułapek. Z wiecznym uśmiechem na ustach, samą siłą woli pokonuje kolejne trudności na swojej drodze.

    Bohaterka – Sodachi Oikura z Owarimonogatari – Pałająca obsesyjną wręcz nienawiścią do głównego bohatera dzierlatka, z poważnymi problemami psychicznymi. Swój występ w serii zaczyna jako enigmatyczny wulkan nienawiści z wielkimi pretensjami do naszego bohatera, za coś, co zrobił w przeszłości. Obserwując ją dalej, wraz z rozwojem fabuły, powoli krok po kroku zaczyna zapalać się kontrolka przy pytaniu – „Czy ona jest szalona?”, zmieniającym się na „Jak bardzo szalona?”. Moja faworytka w tym roku.

    Para – Mogę w tej kategorii oszukiwać, prawda? Szczególnie, gdy naprawdę nic nie przychodzi mi na myśl? Oczywiście, że mogę, więc oto para roku 2015 – Suzumiya Haruhi x Kyon z serii Nagato Yuki-chan no Shoushitsu. A że w tym spinoffie Haruhi nie jest promowana na partnerkę Kyon? Who cares, kiedy dostajemy sceny takie jak ta – https://www.youtube.com/watch?v=7qCyhYm_xTI . Więcej chemii niż butelka Coca-Coli Zero.

    Soundtrack: Nagato Yuki-chan no Shoushitsu by Tatsuya Kato.
    Mieszanka muzyki poważnej z jazzującymi rytmami wygrywa dla mnie ten rok w kategorii muzyki. Wyraźnie słychać tu mocne inspiracje soundtrackiem ze Zniknięcia Haruhi, czyli mojego ulubionego soundtracku do anime ever. Zresztą pisać o muzyce, za cienki na to w uszach jestem, więc dwa linki:

    Grafika: Hibike! Euphonium – najładniejszy show od KyoAni. Niech to wystarczy.

    Anime: Kekkai Sensen Za zabranie mnie w swój fascynujący, pełen życia świat Nowego Jorku wyjętego wprost z umysłu naćpanego mistyka. Za wspaniale animowane sceny akcji, za kawał dobrego humoru, za absolutnie topowych VA. I gdyby nie to, że finał trochę zawodzi, to byłaby to moja dycha.

    Tak więc kolejny rok za nami, ten spędzimy jak Tang, więc wszystkiego najlepszego z tej okazji.
    It all returns to nothing, I just keep letting me down, letting me down, letting me down.

  4. Ja kompletnie nie widzę Hiyori i Yato jako romantycznej pary, tzn. zakładam, że jest tam kilka hintów dla zagorzałych fanów tej pary, żeby mogli ich shipować, ale oglądając z boku bez bycia fanką jakichkolwiek pairingów w tej serii jakoś nie widzę ich w formie romantycznej.

    Ale opening do 2 sezonu naprawdę wpada w ucho i można się zapętlić <3

  5. Ten kontrast między fabułą a openingiem Death Parade był całkiem ciekawy (tak samo jak i utwór), jednak u mnie wygrałoby Noragami (THE ORAL CIGARETTES <3). W przypadku endingu wybrałabym Tokyo Ghoul √A. I zgadzam się co do edingu Kekkai Sensen. I co do Tsukishimy. :D
    Robisz mi coraz większą ochotę na Akagami. xD Oj tak, to jest świetne w Haikyuu, że poszczególne drużyny potrafią ze sobą normalnie pogadać, a nawet wspierać się. ^^
    Kilka utworów z Kekkai Sensen dość regularnie rozbrzmiewa w moich głośnikach. Wciąż nie dokończyłam anime D.Gray-man, chyba pasowałoby to nadrobić. Poza tym przez całe Twoje podsumowanie przewija się K: Return of Kings, a ja utknęłam gdzieś pod koniec pierwszej serii. Tak zachwalasz, że chyba wrócę do tego anime. ^^''

  6. Skończ już marnować czas na przeglądanie tagów swoich shipów na tumblrze!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: