Sezon jesienny ’15 – część 7

High School Star Musical - 01 top

Najwyższy czas zamknąć wrażenia z jesieni – dziś zaczyna się już piąty tydzień po premierach, więc prędzej pasowałby tutaj przegląd środkowo-sezonowy, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Skupmy się zatem na dwóch ostatnich tytułach, jakie postanowiłam sprawdzić: odmóżdżającym High School Star Musical oraz kryminalnym Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru ;)

Tak tak, wiem – pominęłam pewnie różne rzeczy, które niektórzy z was będą uważać za spore przeoczenie (One Punch Man? :P), ale obecnie po prostu nie mam już ochoty na nic więcej. Zachęcam jednak do podzielenia się opiniami na temat serii nieopisanych w PW – bardzo chętnie poczytam na co ewentualnie zwrócić uwagę w przyszłości, a i może wasze opinie pomogą innym czytelnikom ^^


High School Star Musical - 01
TYTUŁ: High School Star Musical

OPINIA: Wysyp musicali nam się zrobił w tym sezonie, bynajmniej jednak nie protestuję z tego powodu. Nigdy niby nie byłam ich przesadnym entuzjastą (mój stosunek do tego typu produkcji raczej jest dość obojętny, choć TA scena z Into the Woods zawsze będzie miała miejsce w moim serduchu xD), ale przyznaję, iż w formie anime okazują się one bardzo przyjemnym doświadczeniem – w tym przypadku zaś, dodatkowo całkiem zabawnym. Ogółem Starmyu to w pewnym sensie takie UtaPri bez Nanami – ot, banda chłopaczków chce się wkręcić do przemysłu rozrywkowego, a że najbardziej poważanym wydziałem w ich szkole jest ten odpowiedzialny za naukę sztuki musicalu (śpiew, taniec, aktorstwo), to właśnie tam będzie toczyć się akcja. Piątka bohaterów skazana jest w przyszłości połączyć siły i stworzyć dobrze działający team, ale, jak można się domyślić, początkowo mają trudności z dogadaniem się. A bo to jeden jest zupełnym amatorem, inny znów cierpi na przerost ego, a kolejny ma problemy z opanowaniem tremy – oczywiście seria pokaże nam przezwyciężanie ich indywidualnych słabości oraz towarzyszący temu rozkwit przyjaźni w zespole. Standard. Kto jednak ogląda tego typu anime dla fabuły? Co się tu naprawdę liczy, to muzyka oraz bohaterowie (i ich perspektywy na bycie pożywką dla fujoshi :P). Ci drudzy nie zwalili mnie na razie z nóg, ale też nie ma nikogo, kto by strasznie denerwował. Star Musical oferuje przy okazji całkiem niezłą gromadkę seiyuu, w tym dwójkę, której śpiewu bardzo lubię słuchać, czyli Junichiego Suwabe oraz Yoshimase Hosoye. Pomijając jednak moje spaczenie i stronniczość pod tym względem, pokazane tu muzyczne numery, poczynając od openingu/endingu, a na indywidualnych utworach kończąc, są z jednej strony typowym, ale z drugiej solidnym j-popem. Plus jak już wspomniałam na starcie – to jest tak niepoważne, że osobiście mam spory ubaw przy oglądaniu, no bo jak się opanować, kiedy bohaterowie nagle zaczynają ni z gruszki, ni z pietruszki tańczyć i śpiewać w swoich wyimaginowanych światach? ;] Ostrzegam, second-hand embarrassment jest silny w tej serii! Jeżeli jednak ma się ochotę na coś odmóżdżającego w mało inwazyjny sposób, co przy okazji funduje trochę fajnej muzyki, można dać Starmyu szansę.

WSTĘPNA OCENA: 6

Sakurakosan no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru - 01
TYTUŁ: Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru

OPINIA: Z jakiejś niewyjaśnionej przyczyny, zawsze gdy oglądam to anime, akurat jem kolację. Niby nic takiego, gdyby nie fakt, że niekoniecznie jest to tytuł odpowiedni do posiłku – bo kto lubi podziwiać przeczesywanie miejsca zbrodni, tudzież oględziny ciała w poszukiwaniu przyczyny śmierci, jednocześnie wtryniając spaghetti? :P Spokojnie spokojnie, choć ujęcie tego w taki sposób działa na wyobraźnię, bynajmniej nie trzeba dołączać do tego anime metki „tylko dla ludzi o mocnych nerwach”. Nie da się ukryć, iż nie stroni od pokazywania dość nieprzyjemnych widoków, ale też nie stara się niczego specjalnie obrzydzać czy karykaturować. Zamiast tego aplikuje typowo kryminologiczne podejście do sprawy, systematycznie porządkując informacje, by rozwiązać zagadkę. Przez wzgląd na bohaterów, nie nazwałabym tego animowanym CSI na mniejszą skalę, ale takie przyrównanie na pewno wyrabia chodź trochę obraz czego się spodziewać. À propos postaci – tworzą oni całkiem ciekawe combo ekscentrycznej pani osteolog (aka naukowiec specjalizujący się w wiedzy o kościach) oraz stoickiego licealisty. Są odpowiednio różni, żeby się nawzajem uzupełniać/doprowadzać do szału xD Wątków miłosnych na razie nie ma i to mnie cieszy, ale definitywnie czeka nas interpersonalna drama, co można łatwo wywnioskować po openingu. Nie mogłabym też nie wspomnieć o pięknym wykonaniu. Tła są prześliczne (niezwykle szczegółowe), a pastelowa kolorystyka ciekawie kontrastuje z dość przecież ponurym motywem serii. Żeby jednak nie było, że tylko chwalę – łatwo przypuszczać, że anime to pewnie okaże się bardzo schematyczne. Dobrze wykonane, ale ciągle podążające tą samą formułą: bohaterowie coś robią, znajdują ciało, analizują je by rozwiązać zagadkę. Nie ma tu za bardzo miejsca na udziwnianie lecz osoby, które, jak ja, będą oglądały ten tytuł z ciekawości, a nie zamiłowania do tego typu kryminałów, mogą się w końcu znudzić. Drug sprawa to sam odcinek – choć z jednej strony nie potrafię mu praktycznie nic zarzucić, to z drugiej… jakoś ma problem z przyciąganiem uwagi. Nie czuję tu na razie tego „przylepienia do ekranu”, ani jakiejkolwiek więzi emocjonalnej z tym co oglądam. Tym samym daję Sakurako-san 3 odcinki – jeśli mnie nie wkręci, to leci do on-hold i będzie czekało na maraton końcem sezonu.

WSTĘPNA OCENA: -7

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 26 Październik 2015, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 7 komentarzy.

  1. Sakurako-san no Ashimoto ni wa Shitai ga Umatteiru obejrzałem pierwszy odcinek i był całkiem niezły. Polubiłem dwójkę głównych bohaterów i akcja też była interesująca. Ciekawy jestem jak się ta seria rozwinie.

    Mam takie małe pytanie. Jakie jest najsmutniejsze anime/manga jakie oglądałaś/czytałaś?

    • Najsmutniejsze? Hmmmm…
      AnoHana jest trochę przedramatyzowana, ale ma bardzo wzruszające zakończenie. Definitywnie Full Moon wo Sagashite w obu wersjach (choć mangowa mnie bardziej ruszyła). Hakuouki było całkiem smutne, ale anime nawet nie dorasta do pięt hektolitrom łez, które wylałam przy visual novelce – gra jest po prostu cudowna. Myself;Yourself jest już starszą serią, która pamiętam właśnie przez wzgląd na smutną tematykę. Sakurasou no Pet na Kanojo (choć tu trzeba zignorować 2 pierwsze epy, które nie są zbyt dobre – później seria zupełnie zmienia ton) albo Angel Beats! też warto polecić.

      Ale jeśli chodzi o moich faworytów:
      Fruits Basket!! Mangowa Furuba to killer – jedna z moich ukochanych i niesamowicie działających na emocje serii. (anime jest ok, ale nie umywa się do mangi)
      Zaś mówiąc o anime:
      Kamisama no Inai Nichiyoubi jest piękne, tajemnicze i niesamowicie wzruszające (uuuu ryczałam porządnie na 2 momentach w tej serii).
      Natomiast wisienka na torcie to Little Busters Refrain – jest to sequel, więc najpierw trzeba obejrzeć pierwszy sezon, który jest bardzo fajny, choć nie jakoś przesadnie smutny, ale Refrain to już absolutne morderstwo feelsów. Beczałam jak dziecko na każdym odcinku – coś cudownego :D

      Ogółem jednak ja może nie jestem najlepszą osobą, którą się powinno pytać o takie rzeczy, bo raczej obyczajówki, czy dramaty to nie do końca są moje klimaty. Oczywiście trafiają się takie, które i mnie ruszą (co widać powyżej), ale zazwyczaj ich przewagą jest fakt, że skupiają się na ciekawej opowieści, tylko przy okazji dokładając dobre, emocjonalne motywy. Więc np. szklą mi się oczy na smutnych wątkach w shounenach jak Fairy Tail, czy nawet Naruto (jak jeszcze go oglądałam), a taki powiedzmy Clannad będący ulubieńcem wszystkich miłośników wywołującego-płacz-slice-of-life, oglądałam co chwila zerkając na zegarek, bo mnie zwyczajnie nudził. Tak więc widzisz, że mną pod tym względem trudno się sugerować xD

      Ech, jak zwykle rozpisałam się bardziej niż powinnam, więc pozwól, że też zapytam – co uważasz za najsmutniejszą serię jaką widziałeś? :)

      • Co do Clannada, nie widzę na twojej liście drugiego sezonu – „after story”. Więc chciałbym coś na temat tego tytułu powiedzieć. Pierwszy sezon trudno mi nawet nazwać dramatem, dużo bardziej jest to komedia(i to nie najlepsza) i romans(taki sobie, ale z paroma fajnymi momentami). Clannad można dobrze ocenić tylko jako wprowadzenie do „after story” jednego z najlepszych dramatów jakie powstały.

        Najsmutniejszym anime jakie oglądałem jest SaiKano. Dla mnie ten tytuł jest po prostu genialny.

        Oglądałem większość tytułów, które wymieniłaś, z wyjątkiem Fruits Basket(kiedyś będę musiał obejrzeć). Większość tych tytułów uważam za wzruszające z wyjątkiem Kamisama no Inai Nichiyoubi. Ten tytuł choć bardzo mi się podobał to nie zadziałał za mocno na moje uczucia. Zgadzam się z Tobą, że wersja mangowa Full Moon wo Sagashite jest bardziej wzruszająca. Smutnymi i pięknymi seriami są jeszcze Kanon i Air, tak samo jak wszystkie anime powstałe na podstawie gier studia Key. Inne smutne anime warte wymienienia to Kimi ga Nozomu Eien.

        Storo mówisz że Hakuouki w wersji visual novel jest takie wzruszające to koniecznie muszę zagrać.

        W przypadku mang : Bitter Virgin, Koizora: Setsunai Koimonogatari to naprawdę wzruszające tytuły i poruszają one poważną tematykę.

        Ogólnie rzecz biorąc uwielbiam dramaty, zwłaszcza miłosne. To mój ulubiony gatunek.

  2. Jakoś nie ciągnie mnie do musicali, ale chyba żadnego jeszcze w wersji anime nie oglądałam. Może kiedyś to nadrobię. ;)
    Sakurako-san przy posiłku to jeszcze nic, ja zwykle oglądałam Hannibala jedząc obiad… A wracając do kwestii anime, pierwszy odcinek nie zachwyca, jednak później robi się już lepiej, więc chętnie obejrzę dalszy ciąg. :)

  3. Powinnas zrecenzowac RWBY. Polecam.

  4. Czo postów nie ma? :P

    • Dwie rzeczy: Dragon Age: Inkwizycja i rewatchowanie Stargate ;P
      Spokojnie spokojnie – przymierzam się do zimowych zapowiedzi (będą na pewno przed świętami) oraz planuję zrobić jakieś podsumowanie jesieni, więc dam w najbliższym czasie jakieś znaki życia ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: