Sezon jesienny ’15 – część 1

Noragami Aragoto - 01 top

No to zaczynamy! Powoli zaczęłam oglądać nowe serie i rezultaty póki co są różne. Muszę jednak przyznać, że na nic porażająco złego na razie nie trafiłam – co prawda większość tytułów oscyluje koło środka skali ocen, ale nie ma tragedii. Zerknijmy więc na dwie pierwsze propozycje sezonu jesiennego: Noragami Aragoto oraz Rakudai Kishi no Cavalry.


Noragami Aragoto - 01
TYTUŁ: Noragami Aragoto

OPINIA: Noragami serwuje naprawdę solidny start drugiego sezonu. Zamiast oddawać się zbędnym przypominajkom, wrzuca on nas w kolejną przygodę bezdomnego i biednego boga Yato (aka zlecone mu zadanie) w tym czasie pokazując co tam słychać u tak dobrze znanych nam bohaterów. Jak się okazuje, radzą sobie całkiem nieźle po konflikcie z pierwszej serii, ale choć póki co wszystko wygląda lekko i przyjemnie, odcinek nie zapomina zarysować także głównego wątku sezonu, dotyczącego problemów blondwłosej Bishamon. Wychodzi na to, iż nie taka z niej jędza jak ją malują, albo raczej jest zupełnie na odwrót: bogini przez dobroć serca masowo przygarnia do swojej ogromnej „rodziny” zagubione dusze błąkające się po świecie, jednak, jak można się domyślić, w końcu przesadne miłosierdzie postanawia ugryźć ją w tyłek. Prawda jest taka, że Aragoto nie zaskakuje niczym nowym – postacie są równie zakręcone jak wcześniej, grafika trzyma poziom (ba! nawet opening jest utrzymany w tej samej konwencji co w pierwszym sezonie, plus piosenka jest naprawdę dobra! no i nie mówię jak się szczerzyłam do ekranu widząc tam obecność pewnych hmmm… ciekawych indywiduów :)), a muzyka nadal ryje psychikę lekko plemiennymi melodiami. Bynajmniej jednak nie oczekiwałam od tego tytułu niczego innego. Podstawowe Noragami było świetną mieszanką komedii, akcji oraz japońskiego folkloru – to mega porządny shounen, w którym jest coś dla każdego: tajemnice, humor, dynamiczne potyczki oraz romans. Jeśli tego typu serie są waszą bajką równie mocno co moją, to bez dwóch zdań siadajcie do Aragoto. Gdyby zaś się okazało, że jeszcze z tytułem tym nie mieliście do czynienia, to macie dobrą okazję, żeby nadrobić prawdziwą perełkę swojego gatunku ^^

WSTĘPNA OCENA: 9

Rakudai Kishi no Cavalry - 01
TYTUŁ: Rakudai Kishi no Cavalry

OPINIA: Bardziej typowego przedstawiciela gatunku magic-high-school-battle-light-novel to chyba naprawdę można ze świecą szukać. Pierwszy odcinek Rakudai Kishi no Cavalry powiela absolutnie wszystkie cliché, jakich można się tutaj spodziewać – MC-kun, barwnie zwany w szkole „The Worst One”, wpada na przebierającą się tsundere-chan, ta zaś w akcie zemsty wyzywa go na pojedynek, w którym, choć skazany jest na porażkę, jakoś udaje mu się zwyciężyć. Ile razy już to widzieliśmy? Co jednak trzeba serii przyznać – choć wrzuca w pilot masę schematów, każdy z nich prezentuje w zaskakująco przyjemny sposób. Ikki nie jest bezpłciowym popychadłem – zamiast tego to dość wyluzowane indywiduum, które w ramach „wyrównania rachunków” oferuje się samemu rozebrać, gdy wpada na Stelle, kiedy ta jest w samej bieliźnie. Ona zaś, po początkowym tsun-tsun, dość szybko zmienia styl na przewagę dere-dere. Mówiąc prosto: oboje są zwyczajnie sympatyczni, choć klonują całą masę podobnych bohaterów. Tak, mamy też fanservice, ale zamiast być przesadnie nachalnym, bardziej poszedł w stronę humoru. Do tego mega podoba mi się ten tytuł pod względem wizualnym – wiem wiem, jestem płytką osobą lubiącą ładne kolorki, a właśnie to tu dostałam (sekwencja pojedynku także była naprawdę niezła i dynamiczna). Kolejny plus to skoncentrowanie się na głównej parze bohaterów – naczytałam się, że Rakudai to NIE harem, tylko ROMANS i to widać. Co mnie zwykle wkurza w takich tytułach, to fakt, iż skupiając się na aspekcie haremówki, fabuła oraz relacje między postaciami zmierzają w nich dosłownie donikąd. Tu liczę na konkrety, które według fanów dostanę. Musząc wybierać tylko jedną serię z gatunku magic-high-school-battle-light-novel na ten sezon, moje pieniądze stawiam na A Tale of Worst One, bo wcale a wcale „the worst one” nie jest :) Nie błyszczy nie wiadomo czym, ale bez wstydu przyznaję, że pierwszy odcinek oglądało mi się nadzwyczaj sympatycznie.

WSTĘPNA OCENA: 6+

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 7 Październik 2015, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 11 komentarzy.

  1. Mam nadzieję, że w tym sezonie Noragami będą wierniejsi mandze, niż w ostatnim XD

    • W sumie tylko końcówkę ostatnio zmienili – jak nie byli pewni czy dostaną drugi sezon, to nie ma się co dziwić, że woleli nie zaczynać kolejnej dużej arc i urywać ją w połowie, albo upychać na siłę do 3 odcinków :) Ja tylko mam nadzieję, że jak już dostali tą drugą serię, to na tym się nie skończy i zobaczymy też kiedyś zanimowaną arc z Ebisu ^^

  2. Noragami – pierwszy sezon oglądało mi się znakomicie i pierwszy odcinek drugiego sezonu utrzymał poziom pierwszej serii. Nie mogę się już doczekać kolejnego odcinka.

    Rakudai Kishi no Cavalry – wczoraj wieczorem nic mi się już nie chciało robić i sobie pościłem pierwszy odcinek i bardzo miło mi się to oglądało. Ciekawy jestem to wszystko się rozwinie. Bardzo dobrze, że to romans, a nie harem i mam wrażenie ze dwójka głównych bohaterów pasuje do siebie.

    Ostatnio przeczytałem mange Full Moon wo Sagashite. Chociaż miałem na nią ochotę już od paru lat. Czekałem jednak na polskie tłumaczenie. Wreszcie jednak zdecydowałem się, za nią wziąć i byłem bardzo zaskoczony. Myślałem, że wersja mangowa i animowana są stosunkowo do siebie podobne, a okazało się, że to dwie bardzo się od siebie różniące historie. Manga bardzo mi się spodobała i wydaje mi się dużo smutniejsza od wersji animowanej. Obie wersje są genialne.

    • No dokładnie – Rakudai może nie zmieni naszego całego życia, ale jest bardzo nieszkodliwe ^^

      Ooo dla mnie mangowy Full Moon jest trochę lepszy, choć bardzo fajnie się go czyta słuchając piosenek z anime – szczególnie polecam odpalić sobie Changin’ My Life „New Future” podczas epilogu, bo to właśnie słowa tego utworu są tam zawarte :)) Jestem szczęśliwą posiadaczką całego angielskiego wydania i co jakiś czas lubię sobie zrobić re-read ^^ Naprawdę jedna z romansowo-dramacikowych perełek. Mitsuki x Takuto OTP~! Z tego co się orientuję, anime zrobili zanim jeszcze skończyła się manga, stad też różnice fabularne.

      • Dla mnie obie wersje Full Moon są sobie równe i obie niezwykle mi się podobały i masz racje ze słuchaniem muzyki z anime podczas lektury mangi. Słuchałem sobie „Myself” podczas lektury, mojej ulubionej piosenki z Full Moon.

        Poza tym przedwczoraj przeczytałem bardzo fajną mangę „Koko ni Iru yo”. Stosunkowo krótka i jest to bardzo uroczy romansik.

  3. „Noragami”, aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie oglądałam, więc nie ma sensu wypowiadać się na temat sezonu drugiego w moim przypadku. To co mogę napisać na temat „Rakudai Kishi no Cavalry” na dzień dzisiejszy, i tutaj zdecydowanie się z Tobą zgodzę, że pierwszy odcinek okazał się zadziwiająco sympatyczny :) Oczywiście nie było w nim nic nowego czy zaskakującego, ale biorąc pod uwagę „Gakusen Toshi Asterisk” i „Tai-Madou Gakuen 35 Shiken Shoutai” (które jakby nie patrzeć znalazło się początkowo w moich typach na ten sezon), „Rakudai Kishi no Cavalry” zachęca mnie do siebie zdecydowanie najbardziej spośród anime o takiej tematyce. Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    • Rakudai u mnie osobiście ma przewagę samym faktem, że to romans – zawsze mnie irytuje, że wątki miłosne w takich seriach (aka haremówkach/reverse haremówkach) nigdzie nie zmierzają. Asterisk jednak trochę się odkuł w moich oczach po drugim odcinku – aż się sama zdziwiłam, że się to tak dobrze ogląda. Tai-Madou ciągle przede mną, ale trochę się tego boję – czytałam, iż jest to najgorszy przedstawiciel tego gatunku w aktualnym sezonie, a też się na niego nastawiałam… no cóż, zobaczymy jak to będzie :D
      Również gorąco pozdrawiam ^^

  4. Noragami to bardzo moja bajka ;> Nie mogłam sie doczekać drugiego sezonu, oby był jak najdłuższy i jak najwierniejszy mandze. Pierwszy odcinek nie zawiódł ^^
    Rokudai nie widziałam i raczej nie będę oglądać, i tak mam dużo do oglądania + chce nadrobić niektóre serie z poprzednich sezonów, ale miło wiedzieć o czym to ;)

    • Ja natomiast zaczęłam się trochę bać o Noragami po drugim odcinku – oczywiście nadal był on cudowny, ale tak przyjrzałam się dokładniej openingowi i mam złe przeczucia, że mogą strasznie ścisnąć fabułę w tym sezonie, żeby poza wątkiem Bishamon, wrzucić do niego całą arc z Ebisu (która przecież była mega długa). Z tego co się orientuję, ilość epizodów jest zapowiedziana na 12-13.
      Pozdrawiam :)

      • Powiem Ci, że mnie też dręczą te obawy, po prostu nie wyobrażam sobie wciśnięcia tych dwóch arców do jednego sezonu… jak już któryś potraktują po macoszemu, to obstawiam Bishamon, niestety. A wszystkie znaki na niebie i ziemi (znaczy opening, plakat) wskazują, że będą oba wątki. Może sama Bishamon to za mało na całą serię, ale kurcze, no :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: