Pierwsze Wrażenia Lato ’15: co [DOBREGO]…

Akagami no Shirayukihime - 01a

Dotarliśmy do ostatniego dnia tej krótkiej, notkowej serii – jednak „last but not least” jakby to powiedzieli Anglicy :) Dziś zobaczymy co zasługuje na moje prywatne MVP sezonu letniego! Początkowo myślałam, że wybór będzie łatwy (i nie oszukujmy się, przez wzgląd na moją absolutną stronniczość – był ;P), ale jestem pozytywnie zaskoczona, że co najmniej dwa inne tytuły deptały mu po piętach. Zapraszam na „podium” w zupełnie nieklimatycznej i nie trzymającej w napięciu kolejności, czyli poczynając od zwycięzcy ;> Przy okazji też nie mogę się powstrzymać od pytania: jaka seria waszym zdaniem okazała się największą perełką tych wakacji?

Akagami no Shirayukihime - 01
TYTUŁ: Akagami no Shirayuki-hime / Snow White with the Red Hair

OPIS: Shirayuki urodziła się z bardzo rzadkim kolorem włosów – są one czerwone niczym dojrzałe jabłka. Dobrze znany, ale niezwykle głupi książę Raji, zafascynowany jej unikalnością chce, aby dziewczyna za niego wyszła. Ona jednak nie ma zamiaru przystać na tę propozycję, obcina sobie włosy i ucieka do sąsiedniego kraju. Podróżując przez las spotyka młodego chłopaka o imieniu Zen, któremu pomaga opatrzyć rany oraz jego dwójkę przyjaciół. Tymczasem książę Raji wysłał już za nią pogoń. Kim okaże się nowy znajomy Shirayuki oraz jak potoczą się jej dalsze losy?

OPINIA: Ekhm… nie chcecie widzieć ile razy już zdążyłam obejrzeć różne kawałki wyemitowanych dotąd odcinków hahaha xD Mangę tejże serii czytam już od ładnych paru lat i nie da się ukryć, że absolutnie należy do moich ulubionych shoujo. To przeuroczy romans w świecie fantasy, który co prawda bardziej skupia się na życiu dworu królewskiego, niż wielkich przygodach, ale pokazuje to w sposób przyjazny i ciekawy, co widać na ekranie. Co zaś najważniejsze – to wątek miłosny (ostrzegam: uroczy do stadium topienia się w cukrze, ale osobiście uwielbiam fluff ;3) jest tu motywem przewodnim, a anime naprawdę daje radę jeśli chodzi o pokazywanie interakcji oraz „chemii” między postaciami. Nie trudno się zakochać w Zenie i Shirayuki – sympatycznych, ale także inteligentnych bohaterach z przysłowiową „głową na karku”. Od razu widać, że oboje prezentują silne charaktery przez co ich związek jest oparty na równych zasadach – nikt nie jest tu lepszy/gorszy (choć dzieli ich pozycja społeczna). Anime wykonane jest prześlicznie – tła są po prostu piękne (plus zawsze strasznie podobał mi się projekt ubrań Pani Akizuki) oraz świetnie oddają wręcz bajkowo-baśniowy klimat, który pasuje do tytułu podpartego Królewną Śnieżką (co jednak trochę zgrzyta, to skoki w „jakości” rysunków samych postaci). To samo zresztą można powiedzieć o nawet lekko Disneyowskim soundtracku. Co w pierwszej chwili trochę mi nie zaskoczyło, to głos Zena – złem byłoby stwierdzić, że Ryota Osaka tutaj nie pasuje, ale chyba osobiście wyobrażałam sobie go trochę inaczej. No cóż – na całe szczęście do takich detali łatwo się przyzwyczaić, plus cała reszta to strzał w dziesiątkę (FukuJun to genialny Raji; nie mogę się też doczekać, żeby usłyszeć Akire Ishide w roli Izany!!). Wiadomość, iż AnSh dostało split-cour (2 razy ~12 odcinków) jest jak muzyka dla moich uszu – czekam na resztę z ogromnym uśmiechem na twarzy!! :D

WSTĘPNA OCENA: 9

Rokka no Yuusha - 01
TYTUŁ: Rokka no Yuusha / Rokka: Braves of the Six Flowers

OPIS: Kiedy w głębinach ciemności przebudził się Majin, bóstwo przeznaczenia wyznaczyło szóstkę bohaterów przekazując im moce, dzięki którym będą mogli ocalić świat. Adlet, chłopak będący samozwańczym „najsilniejszym mężczyzną na ziemi”, będąc jednym z wybranych Rokka no Yuusha (Bohaterów Sześciu Kwiatów) wyrusza spotkać się z resztą – na miejsce jednak przybywa siedmiu śmiałków. Herosi podejrzewają, iż pośród siódemki czai się wróg, a początkowe podejrzenia padają właśnie na Adleta.

OPINIA: Wow! Wielkie, wielkie wow! Ta seria to jest dla mnie druga Chaika – tak samo jak w tamtym przypadku, za bardzo się na nią nie nastawiałam, a w zamian pierwszy odcinek zwalił mnie z nóg :D Oczywiście wyolbrzymiam… ale tylko trochę. Bardzo ładna grafika i animacja (scena pojedynku Adleta miała naprawdę dobry dynamizm, choreografię oraz pracę kamery), świetny soundtrack (słychać, że to ta sama Pani, która odpowiadała za OST do pierwszego FMA + ED „Secret Sky” [Mich] absolutnie podbił moje serducho i lekko można go uznać za najlepszy ending sezonu!) oraz naprawdę ciekawe budowanie świata (rzadko anime korzystają z takich aztecko-majowych klimatów). Opowieść jest fajnie zrealizowana (mega podobało mi się pokazanie upływu czasu, gdy Adlet siedział w więzieniu) i zdaje się, że nie spieszy się zbytnio z fabułą, co jest definitywnie pozytywne w obliczu tych wszystkich obciętych z treści adaptacji light novelek. Sami bohaterowie szybko wzbudzają sympatię – mam słabość do postaci z olbrzymią, wpadającą w arogancję pewnością siebie, do której to kategorii zalicza się nasz MC – tym lepiej, że potrafi to poprzeć umiejętnościami. Nashetania za to zdaje się dobrze go uzupełniać – niby podziela jego infantylność, ale widać, że jest przebiegłą spryciarą. Jeśli chodzi o action-przygodówkę tego sezonu, to definitywnie puchar należy właśnie do Rokka no Yuusha :D

WSTĘPNA OCENA: 8+

Charlotte - 01
TYTUŁ: Charlotte

OPIS: W małym odsetku dojrzewających chłopców i dziewcząt budzą się pewne specjalne zdolności. Yuu Otosaka korzysta ze swoich mocy bez wiedzy otaczających go ludzi, wiodąc w miarę spokojne i normalne szkolne życie, jednak któregoś dnia pojawia się przed nim Nao Tomori, zaś ich spotkanie ujawni jakie przeznaczenie czeka na osoby obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami.

OPINIA: Co prawda wiem, że w przypadku Angel Beats! też tak było – początkowo człowiek zaśmiewał się nad głupotą bohaterów, a potem był rozjeżdżany przez feelsowy czołg, jednak ilość humoru wpakowana do pilotowego odcinka Charlotte i tak wzięła mnie z zaskoczenia. Takiego ubawu, jak przy oglądaniu wyczynów mendy, oszusta i głupola jakim jest Yuu (CV: Kouki Uchiyama!!), już dawno nie miałam! :) Chłopak swoją osobowością dwulicowego gnoja bez dwóch zdań wygrywa ten epizod – nie da się nie śmiać z jego wyczynów oraz ogólnej abstrakcji jaką prezentują otaczający go ludzie (gość w okularach z miejsca awansował na mojego ulubieńca XD). Jednak po tych 25 minutach od razu widać, iż dobra komedia oraz wyraziści bohaterowie to nie wszystko co ma to anime do zaoferowania. Niedopowiedzenia, przebłyski jakichś niejasnych, dawnych wspomnień, [zapewne] rodzinne problemy – mówimy tu o serii Juna Maedy, więc coś z jego listy „traumatycznych wątków, które należy wykorzystać, by zniszczyć emocje widza” na pewno pojawi się i tutaj. Sęk w tym, że choć człowiek zazwyczaj jest świadom tego przemiału pomysłów, a więc wręcz wyczekuje na nieunikniony cios w serce i tak jak przyjdzie co do czego, zawsze ryczy jak mała dziewczynka :) Solidny tytuł, który póki co spełnia oczekiwania serwując śliczną grafikę (od P.A. Works) oraz zapowiedź ciekawej fabuły.

WSTĘPNA OCENA: 8

GATE - 01
TYTUŁ: Gate: Jieitai Kanochi nite, Kaku Tatakaeri / Gate: Thus the JSDF Fought There!

OPIS: Pewnego sierpnia 21 wieku, w tokijskim dystrykcie Ginza pojawiają się wrota do innego świata. Wychodzą z nich dziesiątki potworów i fantastycznych istot, zamieniając Tokio w krwawe piekło. Do akcji natychmiast wkraczają Japońskie Lądowe Siły Samoobrony spychając stworzenia z powrotem do „Bramy”. Aby umożliwić negocjacje między wymiarami oraz przygotować się na ewentualne przyszłe bitwy, JLSS wysyła na drugą stronę portalu specjalny oddział rozpoznawczy dowodzony przez Youjiego Itamiego, 33-letniego oficera będącego otaku. W trakcie rekonesansu natykają się oni na wioskę pustoszoną przez smoka. Kiedy docierają na miejsce, znajdują elfkę, która przeżyła atak. Dziewczyna postanawia przyłączyć się do drużyny i razem z żołnierzami przemierzać ziemie tego nowego i nie zawsze przychylnego im świata.

OPINIA: Od samego początku spoglądałam na ten tytuł przychylnym okiem, ponieważ informacja, że adaptuje zakończoną light novelkę nieodzownie działa na jego korzyść. Ostatnio często prezentuje się nam tylko krótkie teasery serii, które bardziej służą za sposób promocji oryginału niż pełnoprawna samostójka, a tu nie dość, że już na wstępie dostajemy 24 odcinki, to jeszcze jest nadzieja na ewentualną konkluzję. Samo anime może i nie wybijałoby się zbytnio z tłumu „fantasy novelek o bramie do innego świata”, gdyby nie dwa elementy – po pierwsze, wojskowy setting. Słyszałam, że całość co prawda jest bardzo nacjonalistyczna (niech żyje Japońska armia~!), ale… czy choćby Amerykanie nie serwują nam tego samo w swoich filmach o bohaterskich żołnierzach z ujęciem flagi co 2 sekundy? Po drugie zaś dorosły główny bohater – pozornie beztroski, 33-letni samozwańczy otaku (ze świetnym głosem Junichiego Suwabe), który absolutnie wygrał dla mnie pilotowy odcinek w momencie, kiedy bez wahania podciął gardło atakującemu go napastnikowi. Brzmi to brutalnie, wiem, ale ważny jest wydźwięk tej sceny – to wtedy do widza dociera, że oglądamy dojrzałego mężczyznę, a co więcej, wyszkolonego żołnierza, który wie jak się zachować w sytuacji kryzysowej, a nie kolejnego, ratującego świat, super-genialnego nastolatka z moralnymi problemami i wyrzutami sumienia. Właśnie dzięki takiej zmianie konceptu chcę zobaczyć więcej (choć oczywiście nie brakuje też typowego japońskiego humoru oraz lekkiej infantylności postaci, ale całościowo udaje się serii zachować dobry balans między tym co „standardowo” serwują adaptacje ln, a tym miejscami odrobinkę dojrzalszym podejściem, które widzimy tutaj)! GATE podobno zawiera sporo przemocy i zdaje się celować w trochę mroczniejsze tereny niż jej kolorowy plakat – we will see.

WSTĘPNA OCENA: 7+

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 31 Lipiec 2015, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 9 komentarzy.

  1. Rokka no Yuusha to zdecydowanie mój faworyt. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tak fajnej serii. Prolog mnie lekko odstraszył, anime nie wydawało się być szczególnie oryginalne, a tu takie pozytywne zaskoczenie :D Tak mnie wciągnęło, że zdecydowałam się sięgnąć po nowelki, które gorąco polecam :) Główny bohater jest po prostu uroczy xD Trochę szkoda, że planowane jest tylko 12 odcinków :/
    Akagami no Shirayuki-hime również mi się spodobało, choć manga jak to często bywa o wiele lepsza ;) Czekam z niecierpliwością na wejście Izany, swoją drogą ciekawa z niego osobliwość :)

    • Właśnie to jest często ten ból adaptacji ln-ek – są krótkie i bardziej służą za reklamę serii, niż konkretną ekranizację. Swoją drogą, to nawet nie wiedziałam, że te do RnY są tłumaczone – dzięki za info!
      Manga Shirayuki ma swój klimacik także za sprawą kreski autorki, który faktycznie ciężko przełożyć, ale osobiście i tak bawię się świetnie widząc ruszającego się i mówiącego Zena i spółkę :D Aż buźka się sama śmieje przy oglądaniu ;3

      Pozdrawiam ^^

  2. Ja w sumie jak lubię shoujo, tak nie ufam anime z tego gatunku, bo zazwyczaj manga jest lepsza i jak ktoś czytał mangę, to od razu ma lepszą opinię o anime. Tak samo mam z Shirayukihime, a raczej… nie czytając mangi obejrzałam 4 odcinki anime i mnie zupełnie nie porwały. Jakoś tak shoujo w wersji anime niemiłosiernie mi się dłuży i mnie nudzi na dłuższą metę, a tutaj już od początku mam takie odczucia.

    • Wiesz co, może to nawet nie kwestia generalnej niechęci do animowanych shoujo – Akagami to typ wolnego romansu (który ja akurat preferuję), więc może po prostu ogółem wolisz coś szybciej rozwijającego się pod tym względem :) Jedyne wolne romansidło, które mnie zmęczyło, to chyba Kimi ni Todoke – ale to już było wierutnie męczące XP
      Plus tak jak mówisz – w mandze aż tak się tego nie zauważa, bo czytasz w swoim tempie, zaś na adaptację nie masz wpływu.

      Pozdrawiam ^^

  3. rozumiem że zgodnie z prawidłami gatunku nasza czerwonowłosa aptekarka śnieżka też okaże się potomkinią jakiegoś królewskiego rodu albo skrywać inną tajemnice ;p czy robią niespodziankę i nic takiego nie ma miejsca :))

    • Hahaha nie nie – tym razem nie ;)
      Tu cały myk opiera się na tym, że romans jest pomiędzy księciem i dziewczyną z plebsu oraz jak oboje kombinują by tą przepaść pozycji społecznej pokonać (np. w jej przypadku rozwijając medyczne zdolności i dzięki temu stopniowo budując sobie pozycję na dworze) :)

  4. Ja osobiście „Rokka no Yuusha” zostawiłam sobie na później, ażeby zrobić sobie z niego mały maraton już po jego zakończeniu ;) Tego lata dużo tytułów przykuło moją uwagę i faktycznie „AnSh” to jeden z moich faworytów. Na początku pomyślałam „Co to? Jakieś nowe „Akatsuki no Yona”, ale wystarczyło obejrzeć pierwszy odcinek by się przekonać, że jest to coś zupełnie innego ;) Dalej,”Gangsta.” i „Himouto! Umaru-chan”, ewentualnie jeszcze „Aohatu x Kikanjuu”, „Joukamachi no Dandelion” i „Ushio to Tora” wzbudziły we mnie najpozytywniejsze emocje (nie liczę „Dragon Ball Super”, bo to jest zupełnie inna kwestia ;p), a serie takie jak „GATE”, „Charlotte” i „God Eater” oglądam wciąż czekając na takie BUM, bo coś w sobie rzeczywiście mają, ale póki co nie wygrywają z wypisanymi wyżej produkcjami. Zaciekawiło mnie jeszcze „Ranpo Kitan”, mimo że jest dziwne, więc zobaczymy jak to wyjdzie w ostateczności :) Pozdrawiam

  5. Rokka no Yuusha to dla mnie największe zaskoczenie tego lata. Spodziewałem się kolejnego sztampowego fantasy i… Właściwie właśnie to dostałem, ale wspaniała reżyseria podnosi ten tytuł o parę poziomów. Wspaniała choreografia walk, absolutnie uwielbiam sposób w jaki walczy główny bohater. Typowy trickster z workiem pełnym gadżetów, za rzadko widzimy ten typ postaci w anime. No i wydaje mi się, że wiem kto jest siódmym, więc po skończeniu serii tv posprawdzam sobie spoilery z novelek, by zobaczyć czy mam rację.

    Charlotte – już przy Angels Beat zarzucane było Maedzie, że inspiruje się Melancholią Suzumiy’i Haruhi, ale tutaj mamy już doczynienia z czystą zrzynką. Jak na razie, przygotowuję się na spektakularną klapę, ale dam szansę i obejrzę do końca.

    Gate – Zdecydowanie dzięki swojemu militarnemu wydźwiękowi wybija się ta seria z tłumu. Sceny batalistyczne wypadają bardzo dobrze, nawet jeśli ograniczają się do masakrowania średniowiecznych wojaków współczesną bronią. Ogólnie wydaje się, że dostaniemy serię wybijającą się ponad przeciętność.

    Letni sezon ogólnie wygląda na tą chwilę całkiem przyjemnie, bez żadnego wybijającego się hitu (może poza 2 sezonem Gatchaman Crowds, ale dużo zależy od tego w którą stronę będą chcieli poprowadzić fabułę), ale dość oglądania aby umilić mi odliczanie do premiery najlepszej gry ostatnich lat. Jeszcze tylko 20 dni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: