Tydzień z Anime: sobota

Kekkaishi001

No i stało się, czyli się nie wyrobiłam… Kajam się, kłaniam na japońską modłę i krzyczę do monitora wielkie „przepraszam!” Nawet nie wiecie jak sama jestem na siebie zła, plus nienawidzę łamać raz danego słowa, ale no… Głupi siatkarze!! Mieli to wygrać z Iranem 3:0, to miałabym całe wieki na pisanie, ale nie, oni musieli załamać się tak totalnie, że wygraliśmy tylko głupim fuksem w tie-breaku ^^”

Nie, lepiej więcej o tym nie rozmawiać i skupić się na tytule numer 6… choć 400-setny rozdział Fairy Tail tak absolutnie mnie dziś rozwalił, że moje przeżywanie z notki poniedziałkowej to mały pikuś od totalnego mindfucka jaki czuję w tej chwili *________* Wszyscy wy, którzy oglądacie anime bez znajomości mangi – żebyście wy wiedzieli co was później czeka! ;)

Kekkaishi003

Tytuł: Kekkaishi
Ilość odcinków: 52
Data premiery: 16 października 2006
Kategoria: Przygodówka, Komedia, Fantasy, Shounen, Siły nadprzyrodzone

Opis: Yoshimori Sumimura to Kekkaishi — dziedzic mocy zwalczającej demony, polegającej na tworzeniu barier zwanych kekkai. Jego rodzinie powierzono zadanie strzeżenia ziemi o nazwie Karasumori, aktualnie znajduje się tam liceum, gdyż złe duchy, które wkraczają na jej tereny doświadczają ogromnego wzrostu swojej demonicznej siły. Pomaga mu w tym jego partner, duch-wilk o imieniu Madarao oraz sąsiadka z domu obok, Tokine Yukimura, córka konkurencyjnego klanu kekkaishi. Lata temu, dziewczyna została poważnie ranna broniąc narwanego Yoshimoriego, teraz zaś chłopak jest zdeterminowany stać się dostatecznie silnym, aby uchronić ją przez jakimkolwiek niebezpieczeństwem i nie dopuścić by ponownie stała jej się krzywda. Oczywiście nasz bohater dużo bardziej wolałby skupić się na swoim hobby, czyli pieczeniu ciast, niż walce z demonami, ale przeznaczenie ma co do niego inne plany! Czy Yoshi poradzi sobie z pokonaniem legionów złych duchów, trwającą setki lat rywalizacją między rodami Sumimura i Yukimura oraz dziadkiem, który za nic w świecie nie może zrozumieć jego pasji do cukiernictwa? Tymczasem tajemnicza organizacja skupiająca demony snuje swoje dalekosiężne plany by w końcu skraść moce drzemiące w Karasumori…

Opinia: Na serię tę natknęłam się czystym trafem przeglądając jakiś magazyn o anime – główny bohater na pokazanym tam wycinku z mangi okropnie przypominał mi Rina z Ao no Exorcist i takim właśnie głupim sposobem postanowiłam sobie to kiedyś obejrzeć :) Jak też wiadomo – tego typu przypadki często pozwalają ci poznać perełki ukryte wśród popularniejszych i bardziej promowanych tytułów. Kekkaishi to mini-tasiemcowaty shounen (tylko-aż 52 odcinki), ale w przeciwieństwie do wszystkich Łan Pisów, Narótów i Wybielaczy, o nim praktycznie nikt nie słyszał – a szkoda! Nie da się ukryć, że dawno nie widziałam tak ciekawie pomyślanej mocy głównego bohatera i inteligentnego sposobu walki jak tutaj – a jak wiadomo oglądam całe tony najróżniejszych, ciągnących się przez setki odcinków serii akcji. Przez większość czasu nie ma tu użycia typowej, brutalnej siły, ani pojedynków na pięści, czy inne kopniaki. Zamiast tego członkowie rodzin Sumimura i Yukimura są w stanie przywołać/stworzyć w określonych przez nich współrzędnych trójwymiarowe kostki, których ściankami jest bariera zatrzymująca demony. Cały trik polega na tym, by zamknąć w niej złego ducha, następnie zniszczyć komendą pieczętującą, gdy ten znajduje się wewnątrz bariery, a potem wciągnąć jego resztki w kostur, który zawsze noszą przy sobie. Takie rozwiązanie sprawy wymusza na bohaterach element „myślenia”, ponieważ tego ayakashi trzeba jakoś do tej kostki złapać, a jeśli jest on np. bardzo szybki, to nie poczeka, aż Yoshi raczy w niego wycelować (wielkość kostki też jest uzależniona od mocy i zdolności kekkaishi) i zdąży uciec nim ten stworzy kekkai. Tym dalej w las i treningi, tym nasza rywalizująca parka nastolatków poprawia swoje umiejętności, a więc będą mieć oni więcej możliwości manipulowania swoją mocą na jeszcze ciekawsze sposoby. Ogółem aspekt ten ogromnie mi się podobał, bo choć to dość typowy shounen, widać, że autor bardziej niż na siłę mięśni i głośniejsze wykrzykiwanie ataków, postawił na spryt, intelekt i pracę zespołową swoich postaci ^^ Sama historia początkowo prezentuje schemat „monster of the week”, ale po kilkunastu odcinkach przeznaczonych na to by widz zorientował się w świecie i bohaterach, wkracza w konkretną arc, która momentami potrafi nawet nie licho wzruszyć. Yoshimoriego (z cudownie dobranym seiyuu, Hiroyukim Yoshino!) bardzo łatwo polubić, bo to taki zakręcony, trochę narwany głuptasek, który automatycznie wzbudza sympatię, szczególnie tym swoim pokątnym wzdychaniem do tsundere Tokine – wątek miłosny (o ile mogę to tak nazwać) jest bardzo delikatny, ale fajnie pasuje do historii (plus: osobiście lubię romanse w shounenach dużo bardziej niż te w shoujo ;)). Cała obsada poboczna też jest niczego sobie – od narwanego dziadka, przez niejednoznaczne w swych motywach demony, czy pozornie obrażonego na cały świat Gena, po geniusza sztuki kekkai, starszego brata Yoshimoriego, który tak naprawdę nie wiadomo na czyją stronę kręci. Wszystko to oprawione jest w całkiem niezłą grafikę – animacja czasami jest wręcz bardzo dobra – oraz muzykę od Taku Iwasakiego, znanego ze swoich nietypowych ścieżek dźwiękowych (Soul Eater, Noragami, Mahouka Koukou no Rettousei). W skrócie – gdybyście przypadkiem poszukiwali dobrego shounena, który ciekawie nagina schematy gatunku, lub po prostu skończyli wam się właśnie wszyscy mainstreamowi tytani gatunku (pun not intended ;)) i poszukujecie czegoś nowego dla odmiany, proponuję sięgnąć po Kekkaishi ^^

Kekkaishi002

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 13 Wrzesień 2014, in Anime, Eventy, Kalejdoskop, Recenzje and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 5 komentarzy.

  1. O, seria brzmi ciekawie, zwłaszcza to pieczenie mnie kupiło. No i nigdy ni cholery na nią nie trafiłem o ile pamiętam. To primo z początku sprawiło że spodziewałem się czegoś o yakuzie xD

    • Prawda? To jest tak absolutnie mało znane – a szkoda! Moim osobistym zdaniem ma 10 razy tyle polotu, co typowe shouneny, który zbijają grubą kasę ciągnąc się przez setki rozdziałów/odcinków *ech*

      • Akurat nie jestem fanem wybielaczy itp :P Tylko Naruciaka siłą inercji kończę i tylko Gintama na dłuzej przyciągnęła. Mówisz? Lepsze niż FT? :P

        • Pod względem pomysłu o którym tu wspominam? Na pewno. Jasne, że uwielbiam moje FT (a aktualnie Hiro-troll stworzył najlepszą arc w serii), ale nie jestem ślepa – Fairy Tail traktuje o magii i choć Mashima ma sporo fajnych pomysłów na nią, to i tak nie jest w stanie za bardzo widza zaskoczyć pod tym względem, natomiast moc jaką posługują się bohaterowie w Kekkaishi jest oryginalna i bardzo dobrze przemyślana. Jasne, że seria ma sporo sztampowych rozwiązań fabularnych, jak wszystko w tym gatunku, ale i tak potrafi się wybronić stawianiem na spryt i myślenie, coś, czego brakuje mi w shounenach, szczególnie gdy widzę, jak teraz Naruto praktycznie może rzucać do przeciwnika galaktykami, a i tak to nic nie daje xD (chociaż jestem ze 60 rozdziałów w tył, więc kto ich tam wie ;))

          • Z Naruciakiem to nie wiem ile w tej chwili jestem w plecy, ponad 50 na pewno, bo tyle było jak ostatnio sprawdzałem :P 50 odcinków jest jeszcze do łyknięcia, więc pewnie Kekkaishi kiedyś zdobędę i odpalę. Spryt hmm, Gintama maybe? :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: