Sezon letni ’14 – przegląd cz.03 :)

Fate Kaleid Liner PRISMA ILYA 2wei! top

Przy okazji nowej notki, chciałabym też wszystkim serdecznie podziękować za miłe słowa pod tekstem urodzinowym bloga – aż się cieplutko na serduchu robi czytając takie komentarze i definitywnie na nie nie zasłużyłam, jednak jeszcze raz: dziękuję ^^ Postaram się być choć w 1/10 tak fajna, za jaką mnie uważacie <śmiech>

Tymczasem wróćmy do PW – sprawdźmy jak wypadły Fate/kaleid liner Prisma Illya 2wei!, Tokyo Ghoul oraz Akame ga Kill!.

Fate/kaleid liner Prisma Illya 2wei! – Odcinki 01-02

Fate Kaleid Liner PRISMA ILYA 2wei! - 01

OPIS: Spin-off serii Fate/stay night z Illyasviel von Einzbern jako protagonistką, prowadzącą normalne, spokojne, szkolne życie, które przewraca się do góry nogami, gdy zmuszona jest ratować swoje miasto zamieniając się w magical girl. Około miesiąc po wydarzeniach z pierwszego sezonu, dziewczyny dostają nową misję – uregulować rozchwianą pulsację Ziemi. Jednakże kiedy Illya próbuje ją wyciszyć za pomocą magii, dochodzi to nieprzewidzianych komplikacji…

OPINIA: Drugi sezon kontynuuje od miejsca, gdzie skończyła się poprzednia seria – jedno niebezpieczeństwo zostało zażegnane, by ustąpić miejsca kolejnemu, które tylko pozornie nie jest tak poważne jak tamto. Nowy problem polega na uregulowaniu wytrąconej z rytmu pulsacji naszej planety, jednak nie wszystko idzie po myśli dziewcząt kiedy te w towarzystwie Luvii i Rin przeprowadzają magiczny rytuał mający temu zaradzić – tak pojawia się nowa bohaterka, która już na stałe zawita do obsady 2wei. Fate/kaleid to spin-off marki Fate – jak można się domyślać, gwarantuje to powrót wielu znanych i kochanych postaci, tym razem postawionych w zupełnie niecodziennych dla nich sytuacjach. Seria ta kładzie spory nacisk na humor, jednak nie jest to ten rodzaj komizmu, który wywołuje nieopanowane wybuchy śmiechu, a raczej taki, stawiający na ciche parskanie pod nosem, gdy człowiek zestawia sobie oryginalnego bohatera, z jego kaleidową wariacją :) Znów mamy bardzo ładną kreskę i kolory (wszystko jakby błyszczy ^^), soczystą, dynamiczną animację (jest okazja podziwiać umiejętności Archera w pełnej krasie, choć do remake’u F/sn jeszcze trochę zostało ;)) oraz genialny soundtrack od Tatsuyi Kato (bardzo szeroko się uśmiechałam słysząc mój ulubiony utwór z pierwszego sezonu!). Nie można też nie wspomnieć o, niestety, sporej ilości fanservice’u – loli fanservice’u jeśli chcemy być dokładni ^^” Sequel dorzuca sobie do mieszanki jeszcze jeden element, który w mandze wywoływał u mnie przewracanie oczami, mianowicie akcenty yuri. Ogółem początek 2wei nie powala na kolana, ale rozkręca się w całkiem niezłą jazdę – spoiler: to ta czerwonowłosa Pani z openingu ;] Tym samym oglądam dalej i czekam na iście „złoty” koniec xD

NA PLUS: soundtrack, mrugnięcie oka do fanów marki Fate, fajce sceny akcji
NA MINUS: fanservice, yuri

WSTĘPNA OCENA: -7

Tokyo Ghoul – Odcinki 01-02

Tokyo Ghoul - 01

OPIS: Opowieść ta mam miejsce to Tokio nękanym przez tajemnicze, pożerające ludzi „ghoule”. Wśród ludzi szerzy się panika, jako że prawdziwe tożsamości wspomnianych potworów ciągle pozostają tajemnicą. Kaneki, zwyczajny student college’u, w kawiarence, którą często odwiedza spotyka Rize, dziewczynę podzielającą jego entuzjazm do książek. Chłopak nie zdaje sobie sprawy, że najbliższej nocy jego życie i przyszłość ulegną diametralnej zmianie.

OPINIA: Ugh… Myślałam, że jestem odporna na takie rzeczy, ale Tokyo Ghoul przekracza granice dobrego smaku na każdym możliwym poziomie. Powiedzieć, że to anime jest obrzydliwe, to niedopowiedzenie, a więc z góry ostrzegam, iż definitywnie nie polecam jeść na seansie, bo człowiek dostatecznie się krzywi do monitora i bez tego ;) Swoją drogą to ciekawe, że mimo atakującego nas ze wszystkich stron ohydztwa i tak się siedzi i ogląda dalej – ludzie to naprawdę dziwny, masochistyczny gatunek, który z jakiegoś powodu lubi sobie serwować wszystko co ich odraża i czerpać z tego jakąś chorą przyjemność… może nawet „przyjemność” to złe słowo. „Fascynacja”, o, to jest lepsze. Fascynuje nas negatywna strona świata: oglądamy horrory, choć się ich boimy, slashery, choć nas brzydzą i takie TG, choć niejednokrotnie mamy ochotę odwrócić się od monitora. Opowieść o Kanekim zaczyna się dość niewinnie, jednak piękne pozory szybko prysną, a widza zaleją litry krwi i ludzkiego mięsa. Nasz bohater miał po prostu pecha wpaść w oko niewłaściwej osobie i znaleźć się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Tym samym staje się mieszańcem, który pragnie pozostać wśród ludzi, jednak ta druga, żarłoczna strona jego osoby, ciągnie go gdzie indziej. Ken nie jest porywającą postacią i leciuteńko mnie irytuje, choć nie można mu tak po prawdzie nic zarzucić, bo ciężko oczekiwać bardziej stabilnej emocjonalnie reakcji od osoby, której życie właśnie legło w gruzach. Za to niezwykle polubiłam Hideyoshiego (świetnie dobrany Toshiyuki Toyonaga!) – to ten typ, który łatwo wzbudza sympatię, ale jednocześnie widz wie, że jest niezwykle bystry i spostrzegawczy mimo pozornie beztroskiego charakteru. Anime utrzymane jest w mrocznym klimaciku – nie jest to może horror per se (choć w sumie pod co podpiąć kanibalizm?), ale dużo lepiej oglądać je nocą przy zgaszonych światłach. Szczególnie dźwięki robią swoje. Te wszystkie odgłosy połykania, przeżuwania, dławienia się… błeeee! :P Animacja trzyma wysoki poziom, a nocne ujęcia miasta i opening od TK z kapeli Ling Tosite Sigure od razu przywodzi na myśl serię Psycho-Pass. Dobry tytuł dla wielbicieli „lekko” ohydnej rozrywki xD

NA PLUS: ładna animacja, mroczny klimat, soczyste ;P
NA MINUS: główny bohater nie zachwyca, nie dla ludzi o słabym żołądku

WSTĘPNA OCENA: -8

Akame ga Kill! – Odcinki 01-02

'Akame ga Kill! - 01

OPIS: W tym świecie fantasy wojownik Tatsumi wyrusza w podróż do Stolicy, by zarobić tam jakiś grosz dla swojej biednej i głodującej wioski. Jednak to co znajduje przerasta jego oczekiwania – miasto tonie w niewyobrażalnej korupcji, której źródłem jest zdemoralizowany Premier kontrolujący to, co dociera do uszu małego Imperatora. Po tym jak chłopak praktycznie sam pada ofiarą jego niecnych przekrętów, Tatsumi zostaje zwerbowany przez Night Raid („Nocną Napaść”), grupę zabójców chcącą wyeliminować zło trawiące Stolicę bezlitośnie zabijając tych, którzy za nie odpowiadają.

OPINIA: To jest jedno z tych anime, które tak naprawdę za bardzo do mnie nie przemawiają, ale kiedy oglądając odcinek już sobie myślę, że raczej następnego nie sprawdzę, dostaję scenę przekonującą mnie do zmiany zdania i sprezentowania mu jeszcze jednej szansy – tak samo było przy pierwszym i drugim epizodzie, a przypuszczam, iż podobna tendencja może się utrzymać nawet dalej. Skąd jednak ten konflikt się bierze? Głównie w niespójności klimatu powyższego anime. Jeśli już seria postanawia łączyć humor i powagę, musi opanować bardzo trudną sztukę, polegającą na dobrym dozowaniu jednego i drugiego, zestawianiu tych elementów tak, by powaga nie studziła humoru, a humor nie ośmieszał powagi, tymczasem Akame ga Kill! ma trochę z tym problem, nie do końca wyciskając z widza takie emocje, jak (prawdopodobnie) było to zamierzone. Osobiście średnio mi leży humorystyczna strona tego tytułu, tym samym to te fragmenty o brutalnej, szarej rzeczywistości jak do tej pory utrzymywały mnie przed monitorem. Sporo w tym też zasługa Tatsumiego – często narzekam na głównych bohaterów, ale na niego ciężko mi powiedzieć złe słowo. To prawda, że jest naiwny i trochę głupkowaty, ale ogromnie podobała mi się scena na samym końcu pierwszego odcinka, kiedy ani na sekundę nie zawahał się zrobić to co zrobił. Takich postaci mi ogółem brakuje w anime, które w większości propagują idee odkupienia win i rozterek moralnych z tym związanych. Bohater pozytywny nie musi próbować wszystkich zbawić – czasami potrzebuje mieć determinację pobrudzić sobie ręce, bo i nie za wszystko można odpokutować. Wizualnie AgK nie błyszczy, ale jest ok. To samo odnosi się do muzyki. Obsada jest całkiem spora, przypuszczam też, że każdy będzie miał odcinek sobie poświęcony, tak jak to miało miejsce z Akane w epizodzie drugim. Ot, zapowiada się w porządku seria akcji, która mam nadzieję lepiej się wyważy w przyszłych odcinkach i nauczy utrzymywać uwagę widza – jeśli nie, to leci na on-hold i czeka na swoją kolej… kiedyś ;)

NA PLUS: główny bohater, brak moralizowania na siłę
NA MINUS: trochę nudzi, problem z przejściami między powagą a humorem

WSTĘPNA OCENA: 6

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 17 Lipiec 2014, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarzy.

  1. Suspicious Plum

    Tokyo Ghoul soczysty mówisz? XD Wiesz… mnie akurat nie rusza krew w anime. Czy to jedzenie ludzi, czy picie krwi, no po prostu nigdy nie wywołuje we mnie żadnych emocji… może dlatego, że jest to krew narysowana, a sama też często ją rysuję? XD Natomiast w filmach to potrafi być obrzydliwe. Mi się właśnie efekty dźwiękowe i wizualne bardzo podobają. No i opening <3 Tak myślałam, że mieszała w tym palce kapela od Psycho-Pass. Ogólnie jest to anime bardzo hmm.. o popularnej tematyce. Ktoś jest pół człowiekiem i pół czymś-tam i próbuje nauczyć się żyć z podwójną tożsamością. No tak, mamy tego teraz sporo.. A jednak coś mnie bardzo ciągnie do tego tytułu. Może dlatego, że bardzo długo czekałam na coś klimatycznego? Do bohatera głównego nic nie mam, ale fakt, że Hide jest fajniejszy :D Reszty nie widziałam, jednak ostatni tytuł sprawdzę.

  2. Fate/kaleid 2wei – jeszcze nie zaczęłam, ale te akcenty yuri zniechęcają. Chociaż pewnie przeżyję…bo mimo wszystko to jest Fate, a pierwsza seria nie była nie wiadomo jak zła i myślę, że zyska na kontynuacji ;D

    Akame ga Kill! – ściągam odcinki po kolei, ale jakoś nie mogę się za to zabrać i pewnie sobie odpuszczę, chyba że pojawią się jakieś naprawdę przekonujące opinie.

    Tokyo Ghoul – jeden z tytułów, na które czekałam. Bardzo lubię takie klimaty, horrory, dziwne i ochydne rzeczy, litry krwi i obrzydliwa tematyka, psychodelia…ale wszystko zrobione ze ‚smakiem’ jeśli tak można to określić ;p Po pierwsze muszę pochwalić OP, to kawał świetnej muzyki i od razu mnie kupił. Po drugie efekty wizualne i dźwiękowe, już teraz twórcy pokazali nam bardzo dużo i jestem mega zadowolona, bo w mandze brakuje takich odgłosów…dzięki temu anime staje się dużo bardziej klimatyczne, Z drugiej strony animacja i rysunki też milsze dla oka, bo autor mangi ma strasznie grzeczny styl…ale jeśli przychodzi narysować np. wkurzonego Kanekiego w swojej masce, wtedy rysunki są epickie. Jednak idąc dalej, po 3 ep stwierdzam, że strasznie szybko idą z materiałem…dlatego ciekawa jestem ile odcinków dostanie TG. Niby koncepcja jest oklepana, no bo dużo historii było o pogodzeniu się ze swoją drugą tożsamością, ale historii o ghoul’ach w takim wydaniu jeszcze nie widziałam. Co do narzekań na głównego bohatera…początki są trudne i zapewniam, że to się zmieni ;) Na pochwałę zasługuje też kilku znanych seiyuu w obsadzie, no i Sakurai Takahiro jako Uta <3 Jedyna rzecz, która jest naprawdę niepotrzebna to ta przesadzona cenzura. Czarny ekran, wtf? Pół obrazu zasłonięte, zero przyjemności z oglądania…trzeba czekać na wersję dvd. Podsumowując, anime jest godne uwagi jeśli ktoś lubi takie mroczne opowieści…ale faworytem sezonu, jeśli chodzi o nowości, jest jednak Zankyou no Terror.

    • @Suspicious Plum
      To podziwiam XD Mnie w sumie sama krew tak nie rusza, ale właśnie z tymi fajnymi efektami dźwiękowymi, które ma TG, już czuję jakieś takie wewnętrzne „fuj” XD
      O tak – jeśli chodzi o klimatyczność, to definitywnie daje radę ^^ To jedno z tych anime, które przyjemnie oglądać po zmroku przy zgaszonym świetle <3
      Akame mówisz… nie powala na kolana, ale może Ci akurat siądzie. Jeśli zdecydujesz się obejrzeć, to chętnie posłucham Twojej opinii :)

      @Hitomi
      Moje nastawienie do 2wei jest takie, że trzeba przetrwać początek, a potem będzie już naprawdę spoko :) (przynajmniej tak było w mandze) Ta seria to i tak tylko preludium do 3rei, które jest już prawdziwym Fate’em z krwi i kości – o ile zagwarantują, że z niego też zrobią anime, to niczego się nie czepiam XD

      Bo widzisz… Akame to taki typowy przeciętniak, który ma po jednej bardzo dobrej scenie na odcinek, ale poza tym zbytnio nie błyszczy. W okresie posuchy może zrobiłby większą furorę lecz tegoroczne lato zaserwowało już kilka niezłych serii akcji, to i szkoda tracić na to czas.

      Hmm, właśnie też się zastanawiam nad ilością odcinków w TG – słyszałam plotki o 12 i naprawdę zwątpię, jeśli okaże się to prawdą :/ Tak też liczę na zmianę w zachowaniu MC – póki co nie narzekam na niego tak serio, bo rozumiem, że na razie zawaliło mu się życie, to ma chłopak trochę mętlik w głowie – o ile się ogarnie, to będzie dobrze :) Hahah powiem Ci, że widząc chara design tego rudego okularnika z 1-2 odcinka (tego co zginął), to pierwsze co sobie pomyślałam, to że pasowałby mi do niego głos Takahiro XD Dobrze wiedzieć, że szelma dostał jednak rolę w tej serii ;] Ech, wiedziałam, że o czymś zapomniałam wspomnieć przy pisaniu notki – też trochę zgłupiałam widząc tą cenzurę i to wykonaną w tak niechlujny sposób ^^”

      Zankyou no Terror ciągle mam do sprawdzenia :)

      Pozdrawiam~!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: