Podsumowanie roku 2013~!

Happy New Year anime

Zaledwie kilka dni temu rozpoczynał się rok 2013, a tymczasem mamy zamiar świętowanie nastanie nowego, z 14-tką w końcówce. Przerażające jak czas szybko leci :( Pomyśleć, że jeszcze tylko 3 semestry i dopadnie mnie zły potwór o imieniu „Dorosłe Życie”… Zanim to jednak nastąpi, mam zamiar kontynuować torturowanie was moją męczącą osobą – po cichu też liczę, że nawet po tym półtora roku będę mogła bezczelnie ciągnąć ten proceder, ale ciiii, nie zapeszajmy :)

Dziś jednak nie powinnam zaczynać takie depresyjne tematy – w końcu ostatnie chwile starego roku są wróżbą na nowy, a jeśli tak, to chcę, by 2014 stał się dla nas synonimem dobrze spędzonego czasu ^^ By umilić wam czekanie do dwunastej i wielkiego odliczania, już zwyczajowo, przygotowałam notkę podsumowującą minione 365 dni. Poniżej znajdziecie przegląd przez kilka kategorii, takich jak „najlepszy opening”, czy „najlepsza grafika” oraz serii, które moim zdaniem zasługują na ten tytuł – czy pokrywa się ono z waszym? A może macie diametralnie inne zdanie? Sami sprawdźcie~! ^^

Opening:

Wybór najlepszego utworu to ciężka sprawa, ponieważ jak wiadomo są gusta i guściki. Tym razem jednak nie do końca kierowałam się wrażeniami muzycznymi (choć nie można im odmówić epickości) – zamiast tego postawiłam na opening, który podbił w tym roku internet. Przerabiany na niezliczoną ilość sposobów, prędzej czy później wpadał w ucho i definitywnie osiągnął zamierzony efekt – stał się symbolem anime, do którego powstał :D


Linked Horizon – „Guren no Yumiya” – Shingeki no Kyojin

Na wyróżnienie jednak zasługują też dwa pozostałe utwory, między którymi toczyła się bitwa: MAN WITH A MISSIONDatabase feat. TAKUMA (10 Feet)” [Log Horizon], piosenka dynamiczna i dająca niesamowitego kopa (warto zwrócić uwagę na ciekawy angielski rap :)) oraz spokojne, przyjemne i relaksujące 99RadioServiceSTAR” [Chihayafuru 2] – śliczny patent z tą latającą hiraganą ^^

Ending:

To nie mogło być nic innego niż to XD Przepraszam, ale nie mogło <śmiech> Ending zwalający z krzesła i wywołujący u mnie salwy śmiechu przy każdym odsłuchaniu – bezapelacyjny troll roku ;D (Ten taniec! Ten Rin! hahahahha)


STYLE FIVE – „SPLASH FREE” – Free!

Pozostałe dwa miejsca na podium to: Sukima SwitchHello Especially” [Gin no Saji], czyli niezobowiązujący utworek kojący serducho oraz delikatne STEREO DIVE FOUNDATIONDaisy” [Kyoukai no Kanata], z bardzo artystyczną animacją.

Bohater:

Kyousuke Natsume
Kyousuke NatsumeLittle Busters! Refrain

Postać, którą najpierw się lubi, potem nienawidzi, a na końcu kocha (choć nigdy nie zwątpiłam i nawet w najgorszych chwilach wierzyłam, że ma on swoje powody ^^) – najlepszy bro wszech czasów, który nie wiedzieć kiedy zdążył na stałe znaleźć sobie miejsce w moim fangirlowym serduchu :D Muszę jednak przyznać, że miałam dylemat, ponieważ po piętach deptały mu dwa inne typki: Levi (Shingeki no Kyojin), czyli honor i poczucie obowiązku zaaplikowane do bezwzględnego i nie przebierającego w środkach skurczybyka, który jest piekielnie dobry w tym co robi. Bardzo ciekawy, ponieważ widz z jednej strony go uwielbia, ale z drugiej totalnie nie wie czego się po nim spodziewać :) Trzecim kandydatem zaś był Taichi Mashima z Chihayafuru 2 – pechowy, acz niezwykle ciężko pracujący chłopak. Może i nie ma szczęścia w miłości, ale twórcy pobłogosławili go niesamowicie pięknym umysłem ^____^ (którego zawsze mu zazdroszczę :D)

Bohaterka:

Makoto Saeki
Makoto SaekiGingitsune

Zwyciężczynią zostaje spokojna, słodka, trochę niezdarna, ale pozytywnie nastawiona do życia, NORMALNA dziewczyna :) Oczywiście nie mówię tu o paranormalnych zdolnościach widzenia boskich posłańców w shinoistycznych świątynkach, a fakcie, że Makoto nie dramatyzuje, nie ma emocjonalnych wybuchów, czy przesadnych problemów sercowych. To zwyczajna przedstawicielka płci pięknej, która lubi poszczebiotać z przyjaciółkami, dużo się uśmiecha, ma zdrowy związek z ojcem i nie narzeka na swoje życie – za to jej chwała! ^^ Gdyby jednak Gingitsune nie powstało, pojedynek o pozycję najlepszej bohaterki rozegrałaby się między energiczną dziewczyną-posłańcem Amy (Suisei no Gargantia) oraz kochaną, acz towarzysko nieśmiałą „ninja” Akatsuki (Log Horizon) :)

Seiyuu:

Ryota Ohsaka – to był jego rok! Chłopak naprawdę wykorzystał swoją szanse i głównymi rolami w Hataraku Maou-sama!, Blood Lad, czy Kakumeiki Valvrave zapadł w pamięć sporej ilości widzów, którzy szybko o nim nie zapomną :D

Kaito Ishikawa – jeśli zaś chodzi o tego pana, to definitywnie zabłysnął jako Ledo z Suisei no Gargantia i powolutku pnie się w górę :) Definitywnie czekam na jego występ w Haikyuu!! ^^

Ze starej gwardii trzeba wyróżnić Hiroshiego Kamiye i Yukiego Kaji, którzy odwalili kawał dobrej roboty przy Shingeki no Kyojin oraz ogółem pojawiali się w praktycznie co drugiej serii jaką oglądałam :)

Soundtrack:

W tym roku pośród wielu naprawdę dobrych OSTów pojawiło się kilka niesamowitych perełek:

Shingeki no Kyojin OST – Hiroyuki Sawano

Pierwsze miejsce oczywiście bezapelacyjnie zajmuje epicki majstersztyk Hiroyukiego Sawano! Soundtrack dynamiczny, straszny, emocjonalny, zagrzewający do boju, ale i niezwykle psychodeliczny. Niemieckie chóry, utwory wokalne – definitywnie bardzo ważny element sukcesu Shingeki no Kyojin leży właśnie w cudownej, wywołującej ciarki na plecach ścieżce dźwiękowej! (a „The Reluctant Heroes” ciągle jest moim dzwonkiem na komórce ;D)

Dwa wyróżnienia zaś wędrują do:


Kamisama no Inai Nichiyoubi OST – Hiromi Mizutani

Soundtrack magiczny i rozdzierający serce – najpiękniejszy kawałek muzyki, jaki miałam okazję słuchać w tym roku!


Free! OST – Tatsuya Kato

Wakacyjne i rozrywkowe rytmy, które każdego wprowadzą w dobry nastrój :)

Grafika:

Kyoukai no Kanata.01Kyoukai no Kanata.02Kyoukai no Kanata.03Kyoukai no Kanata.04Kyoukai no Kanata.05Kyoukai no Kanata.06
Kyoukai no KanataKyoto Animation

KyoAni się w końcu udało zgarnąć pierwsze miejsce ;P Pięknie zrobione tła oraz śliczna kolorystyka, przyjemny dla oka projekt postaci i genialna animacja – z jednej strony nie jest to nic niezwykłego, kiedy mówimy o tym akurat studio, ale bynajmniej nie oznacza to, że nie należy ich za to cały czas chwalić :) (choć mogliby się zazwyczaj bardziej postarać jeśli chodzi o fabułę ;D) Jednakże z roku na rok co raz bardziej po piętach depczą im inne grupy animacyjne – należy tutaj wyróżnić kolaborację Wit Studio & Production I.G przy Shingeki no Kyojin, gdzie nietypowy gruby kontur oraz niezwykłe animacje scen akcji podnoszą poziom adrenaliny co najmniej o 100% oraz współpracę P.A. Works & Studio Easter, które popisały się przy przepięknych tłach zapomnianego już RDG: Red Data Girl.

Anime:

Przyznałam w tym roku dwie oceny 10/10, więc nietrudno zgadnąć, że to właśnie te dwa tytuły są dla mnie bezapelacyjnymi zdobywcami nagrody na najlepsze anime roku. Dwie serie tak od siebie różne, a wywołujące równie wielkie emocje:

Shingeki no Kyojin Attack on Titan
Brak zaskoczenia w tym względzie – ciężko nie postawić na piedestale roku 2013 serii, która króluje w praktycznie wszystkich powyższych kategoriach :) Shingeki no Kyojin, znane także pod angielskim tytułem Attack on Titan, to anime trzymające w napięciu jak żadne inne – będziemy podskakiwać na fotelu, wstrzymywać oddech, krzyczeć do ekranu i wrzeszczeć, żeby nie zabijali nam naszego ulubionego bohatera… co scenarzyści i tak mają gdzieś ;P Co tygodniowe czekanie na odcinek było torturą, a jak w końcu wpadał w moje ręce, to i tak miałam wrażenie, że definitywnie za szybko się kończył. Dobre postacie, ogromnie ciekawa i wciągająca fabuła (co skutkowało milionem teorii rodzących się w głowie widza ;)), smutny i przygnębiający klimat, wywołujący w oglądającym podobne uczucie osaczenia, jakie doświadczają walczący o przetrwanie bohaterowie oraz wręcz niesmaczny poziom gore ;) Nawet po przeczytaniu mangi nie cofam opinii, że jest to jedna z najlepszych (o ile faktycznie nie najlepsza-najlepsza) serii akcji ostatnich lat i coś, co każdy powinien znać :D

little busters refrain
Druga perełka, to już mój osobisty skarb i prawdziwy rollercoaster feelsów – Litle Busters! Refrain, czyli konkluzja opowieści z poprzedniego sezonu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z niedociągnięć (choćby graficznych), a fani visual novelki pewnie mogą tu wytknąć co zmieniono lub obcięto względem oryginału, ale szczerze mówiąc nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, ponieważ jest to pierwsza seria w całej mojej „karierze”, gdzie na 13 odcinków, ryczałabym na 11 z nich ;D I tak, mówiąc „ryczałam”, mam na myśli głośny, niepowstrzymany, trwający bite 25 minut napad płaczu – coś niesamowitego! <śmiech> Przywiążesz się do postaci w lekkiej pierwszej serii i jest po Tobie – Refrain wyrwie Ci serce i przemieli je przez maszynkę do mięsa ;P Emocje wręcz wylewają się z ekranu, a jeśli ktoś jest fanem kochanych opowieści o sile przyjaźni z odrobiną „magii” w tle, to definitywnie nie powinien przejść obok Little Busters! obojętnie ^^

Manga:

Niestety tym razem nie mogę zaproponować żadnego tytułu, który faktycznie zaczął ukazywać się w roku 2013, ponieważ nie miałam czasu śledzić przemysłu na bieżąco, ale zamiast tego przedstawię kilka serii, jakie mnie osobiście rzuciły się w oczy w minione 365 dni.

Horimiya

Jeśli chodzi o shouneny, to zabrałam się w końcu za Magi i powiem jedno: manga jest sto razy lepsza od anime! Tak więc (wiem, że nie zaczyna się zdania od „tak więc” XD) jeśli podobała Ci się wersja animowana, to komiks jest dla Ciebie pozycją obowiązkową :) Oczywiście po zakończeniu emisji Shingeki no Kyojin nie mogłam się powstrzymać, by nie zerknąć na czarno-biały oryginał, co poskutkowało kilkudniowym oderwaniem od świata i pożeraniem wszystkich dostępnych rozdziałów :D Takie rzeczy się tam teraz dzieją… aż mózg paruje przy czytaniu ;> Jednak moim osobistym odkryciem tego roku nie są powyższe cuda, a tytuł mało znany lecz tak kochany, że cukier praktycznie wylewa się z ekranu – genialna komedia romantyczna, przy której można się odprężyć, pośmiać, powzdychać z uśmiechem na twarzy i odetchnąć po ciężkim dniu ^^ Horimiya, bo tak brzmi jej tytuł, to manga o dwójce nastolatków, których prawdziwe charaktery dość pokaźnie się różnią od tego, co parka ta prezentuje na co dzień w szkole i jak można się domyślać, prowadzi to do wielu interesujących sytuacji, szczególnie, gdy przypadkiem nawzajem odkryją jak się sprawy mają. Wisienką na torcie zaś był powrót po 10-letnim hiatusie mangi autorstwa Bisco Hatori (Ouran High School Host Club) – Millennium Snow [aka „Sennen no Yuki„]. Nie sądziłam, że kiedykolwiek doczekam się zakończenia tej historii, a tu proszę – jednak cuda się zdarzają ^^

Podsumowanie:

happy new year 2014

Tym sposobem doszliśmy do końca podsumowania roku 2013. Ten teoretycznie „pechowy” czas, tak naprawdę nie okazał się szczególnie zły – ba! Przyniósł nam masę radości i dobrej zabawy choćby pod postacią nowych anime, czy też innych form rozrywki, jak gry, czy filmy.

Pisząc z osobistej perspektywy, był dla mnie także ogromnym „krokiem do przodu” w życiu, objawiającym się obronionym licencjatem :) Może to niewiele, ale patrząc na to wszystko z perspektywy myślę, że mogę pozwolić sobie na chwilkę buty i powiem, iż naprawdę dobrze się z tym czuję – w końcu udało mi się coś „osiągnąć” w tych ostatnich latach ^^

Nie czas jednak na melancholijne rozpamiętywanie tego co jest już za nami – pora spojrzeć do przodu i dać z siebie wszystko, by móc zmierzyć się z tym, co przyniesie z sobą przyszłość. Życzę wam byście w tym nowym, 2014 roku, śmiali się jeszcze więcej niż teraz, a łzy wylewali tylko ze szczęścia! By los wam sprzyjał, portfel był zawsze pełny, a nuda nigdy nie dopadała. Dziś Sylwester! Gdziekolwiek go spędzicie, bawcie się dobrze! …A choć postanowienia noworocznego nie robię, ponieważ pewnie jak zwykle się z niego nie wywiążę, to przynajmniej wypowiem życzenie – byśmy za rok spotkali się w równie wspaniałym gronie i w jeszcze lepszych humorach niż dzisiaj~! :*

Wznieśmy kieliszki… CHEERS~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 31 Grudzień 2013, in Artykuły, Różne and tagged , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarzy.

  1. Wiesz coś może o 3 sezonie Chihayafuru??? Fajne podsumowanie roku, miło się i w większości się z tobą zgadzam. Dochodziły do mnie myśli że nikt nie lubi i nie ceni Chihayafuru ;)

    • Dziękuję za komentarz i witam na DU ^^
      Jeszcze nie widziałam osoby, która po obejrzeniu Chihayafuru stwierdziłaby, że się jej ta seria nie podobała :D Ale niestety póki co szansę na 3 sezon są marne, ponieważ jest mało materiału mangowego, który mogliby zaadaptować. Myślę jednak, że kiedy komiks trochę podgoni, to jak najbardziej można się spodziewać kontynuacji tego świetnego tytułu :)

      Pozdrawiam~! ^^

  2. Shouri, pozwolę sobie polecieć od myślników, bo jak zawsze mam Ci mnóstwo do powiedzenia i nie chcę, żeby coś umknęło ;) Pierwsza jednak rzecz, która rzuca mi się w oczy, to fakt, że jesteśmy zaskakująco zgodne w swoich ocenach, a dlaczego, to o tym zaraz ;)

    – opening/ending – Shingeki no Kyojin absolutnie wygrało z innymi tegorocznymi openingami, tu się zgodzę bez dwóch zdań. Dla mnie co prawda ciut lepszy (czy może bardziej w moim guście) był ten drugi opening. Ale pierwszy jest zaraz za nim ;) Co do endingu też się muszę zgodzić :D Co prawda wiadomo, że ten kawałek to takie oczko od twórców, którzy w ten sposób przyznają, że faktycznie, Free! powstało po to, by fanki anime miały wreszcie swoją fanserwiśną serię ze stadem zabójczych bizonów. O wiele więcej tam przecież nie chodziło ;) W każdym razie uwielbiam ten ending, chociaż (a może właśnie dlatego!) wywoływał u mnie dzikie napady śmiechu :D

    – bohater – u mnie wygrał jednak Levi :D Taichi zaś był na 4. miejscu czyli też wysoko (ja, w ramach, zdaje się działalności masochistycznej, dla każdej kategorii zrobiłam osobny wpis, a w nim 10 miejsc dla najlepszych :P). Bohatera Little Busters nie znam, bo nie przymierzałam się w ogóle do tej serii, ale przyznam Ci, że czuję się zaintrygowana – skoro chłopak zgarnął u Ciebie pierwsze miejsce, pokonując takich gigantów jak Levi (Levi gigantem – pun not intended :P) czy Taichi, to może warto się z tą seria zapoznać, choćby dla tego bohatera? ;)

    – seiyuu – w tej kategorii również jesteśmy mocno zgodne. Rok bez wątpienia należał do Yukiego, który był wszędzie i z tego, co widzę po zapowiedziach ramówki zimowej, w najbliższych miesiącach bynajmniej nie ulegnie to zmianie ;) Ja tam się cieszę, bo lubię ten jego potłuczony głos ;) Prawdziwym zaskoczeniem był jednak Ryota Ohsaka, o którym wspominasz. To niesamowite, że aktor, z małym w sumie dorobkiem, w jednym roku zgarnął tyle głównych ról i to w naprawdę niezłych seriach. Nie ma może szczególnie charakterystycznego głosu, jak Yuki, Kamiyan czy Mamo-chan, ale słucha się go przyjemnie i niezaprzeczalnie jest dobry w tym, co robi.

    – grafika – dla mnie najpiękniejszą serią roku było jednak Suisei no Gargantia, ale Kyoukai no Kanata ustawiłam na miejscu drugim :) Faktycznie, KyoAni dało czadu przy tej serii. Nie od dziś wiadomo, że wszystko za co się biorą, wychodzi im pięknie. Obyczajówki takie jak Free czy Tamako Market też były cudne, ale przy KnK mogli rozwinąć skrzydła w związku z tymi wszystkimi efektami specjalnymi. No i wyjątkowo im się udał projekt postaci :) Przez to jak wyglądał Hiromi, nie przeszkadzał mi nawet jego siostrzany kompleks, choć z reguły takie rzeczy mocno mnie odstręczają :P

    – anime – Shingeki no Kyojin bez wątpienia bardzo mocno namieszało w tym roku. Chyba nie było drugiego takiego blockbustera. W związku z tak dużym sukcesem kasowym mam szczerą nadzieję, że powstanie drugiego sezonu jest tylko kwestią czasu :)
    A oglądałaś w końcu Shinsekai Yori? Bo dla mnie, to właśnie ta seria okazała się najlepszą w 2013 roku. Nie była tak piękna i na pewno nie aż tak emocjonująca (choć w drugiej połowie zdarzały się momenty, kiedy niemalże gryzłam pięści ze stresu :P), jak SnK, ale patrząc obiektywnie, była o wiele bardziej ambitna i dająca do myślenia :)
    Kusisz tym Little Busters, oj kusisz ;) Przyznam, że słyszałam mocno sprzeczne opinie i to mnie wstrzymywało od oglądania. Ale tym, co piszesz, trafiasz mi do przekonania – kocham serie feelsowe! Zapowiedź łzawych wzruszeń działa na mnie, jak największy wabik :>

    No i tak podsumowując… W sumie to był pierwszy rok, kiedy byłam naprawdę na bieżąco z bardzo dużą liczbą serii, więc faktycznie mogę się wypowiedzieć o ogólnym poziomie tegorocznych premier. Było różnie ;) Mocno zawiódł mnie niestety sezon jesienny, bo liczyłam, że ze względu na dużą ilość nowych tytułów, trafią się jakieś hity. A tak naprawdę poza Nagi no Asukara, Diamond no Ace i Kakumeiki Valvrave 2, nic mnie szczególnie nie ruszyło. W pozostałych sezonach zdarzały się perełki. O dziwo bardzo dobrze wspominam lato, głównie dzięki Shingeki no Kyojin i Love Lab :) W ujęciu całościowym nie było źle, choć po cichutku liczę, że przyszły rok będzie nieco lepszy ;)

    A że wcześniej nie było okazji, to pozwolę sobie teraz: wszystkiego najlepszego na nowy rok, Shouri! :)

  3. Też się podzielę swoimi typami z poprzedniego roku, bo prawde mówiąc mamy je zupełnie inne.
    Tak więc:
    Opening roku:

    Otorimonogatari – śpiewny słodziutkim głosem HanaKany a przy tym creepy as fuck. Dlaczego wąż ma zawsze dobre openingi?
    Wyróżniłbym jeszcze opening do Yamato 2199 – http://www.youtube.com/watch?v=S2sNIhTnxTg odnowiona wersja staruśkiego już openingu wypada świetnie.

    Ending roku:

    5 ending Hunter x Hunter – zakochałem się po prostu w tej piosence. No i jeden z moich ulubionych romansów, które wypłynęły z Japonii jest tu w roli głównej(i nie, nie jest to GonxKilua).

    Bohater Roku:

    Sakata Gintoki – Najlepszy shonenowy protagonista powrócił w swoim drugim filmie kinowym. Tym razem by zmierzyć się ze swoją przeszłością w przyszłości. W byciu totalnym badassem nie przeszkadza mu nawet to, że przez pół filmu wygląda jak penis.

    Bohaterka Roku:

    Sengoku Nadeko – z najgorszej postaci w pierwszym sezonie Monogatari, wyrosła na gwiazdę sezonu 2. Niewiele napisać mogę, bo niewiele się da bez spojlerowania, ale 2 sezon Monogatari należał do niej. A to dużo mówi, bo Monogatari ma masę wspaniale rozpisanych postaci.

    OST Roku:

    Gatchman Crowds – sporo elektroniki na połamanych bębnach plus parę spokojniejszych tracków na spokojniejsze sceny. No i niesamowity „In the name of love”, który po prostu nie chce wypaść z głowy.

    Anime Roku:

    Gintama the Movie:Final Chapter – Be Forever Yorozuya

    Zdaję sobie dobrze jak ograny to tekst, ale Gintama to anime wyjątkowe. A tu dostaliśmy dwugodzinną pigułkę, które jest Gintamy kwintesencją. To jedyna seria przy której ocierasz łzy wzruszenia, żeby 10 sekund później płakać ze śmiechu, a wszystkie te emocjonalne huśtawki wychodzą jej niesamowicie naturalnie i płynnie. Bezbłędny miks komedii, emocjonalnych momentów i scen akcji. Najlepsza rzecz jaką oglądałem od Zniknięcia Suzumiyi Haruhi. No i po sprzedażu filmu widać, że fujiyoshi chcą wydawać swoje ciężko zarabione yeny na tą serię, także Sunrise, nowy sezon kiedy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: