Posłowie: Free! – być wolnym~!

Free.8

Ilość odcinków: 12
Data premiery: 4 lipiec 2013
Kategoria: komedia, obyczajowa, szkoła, sport

Kiedy człowiek skończy oglądać najbardziej „letnią” serię z całego letniego sezonu, wtedy ze zdwojoną siłą uderza go poczucie, że naprawdę nadeszła już jesień <ech> Podkreśla to jeszcze fakt, iż powoli zaczynają ukazywać się październikowe nowości. Nie wiem jeszcze jak ogarnę pisanie w tym samym czasie podsumowań i pierwszy wrażeń, ale definitywnie muszę zrobić ile się da do przyszłego wtorku – wtedy oficjalnie zaczynam zajęcia na uczelni, więc automatycznie czasu będzie mniej na filozoficzne (albo raczej „filologiczne” <= po 3 latach studiów stwierdzam, że LOL w środku tego słowa na pewno nie jest przypadkiem XD) wywody dotyczące anime ;)

Free.3

OPIS: Haruka Nanase, chłopak, który zawsze kochał pływać i uwielbiał uczucie bycia zanurzonym w wodzie, to główny bohater tej opowieści. Przed ukończeniem szkoły podstawowej przystąpił on do turnieju pływackiego razem z trójką przyjaciół z klubu poświęconego tejże dziedzinie: Makoto Tachibaną, Nagisą Hazuki oraz Rinem Matsuoka. Po zdobyciu trofeum każde z nich poszło w swoją stronę.
Czas mija i przenosimy się do liceum. Pewnego dnia nudne, szkolne życie chłopaków zostaje zakłócone niespodziewanym pojawieniem Rina, który wyzywa Harukę na pojedynek pływacki. Kończy się on sromotną porażką naszego bohatera i pokazuję jak bardzo Rin zdążył rozwinąć swój talent w ciągu minionych lat. Nie chcąc, by cała sprawa zakończyła się w ten sposób, Haruka zbiera starych znajomych, Makoto i Nagise oraz rekrutuje byłego członka klubu lekkiej atletyki, Reia Ryugazaki, aby stworzyć Klub Pływacki Liceum Iwatobi. Ich celem numer jeden jest pokonać swojego dawnego sprzymierzeńca, Rina!

FABUŁA: Przez tyle sezonów mieliśmy „cute girls doing cute things”, że wreszcie przyszła pora na innowację – tym razem to „cute boys” zajmują się „cute things” ;P Już na starcie trzeba zaznaczyć, że anime to jest bardziej obyczajówką z elementami serii sportowej, niż odwrotnie. Przez większość odcinków dane nam jest podziwiać jak bohaterowie radzą sobie z problemami związanymi ze wskrzeszeniem martwego Klubu Pływackiego w Liceum Iwatobi, swoimi osobistymi dylematami, a gdzieś przy okazji tu i tam wykorzystują okazję, żeby sobie trochę popływać :) Na szczęście jednak twórcy nie poszli tu ścieżką K-ON!’a, gdzie picie herbatki całkowicie przykryło główny cel tamtej serii. Free! mocno skupia się na pokazywaniu odbudowywania więzi przyjaźni między starymi przyjaciółmi, ale na szczęście nie zapomina o motywie rywalizacji sportowej – odcinek, gdzie nasi bohaterowie uczestniczą w turnieju pływackim jest naprawdę emocjonujący, tak jak na sportówkę przystało :) Jednak powiedzmy sobie szczerze – ogląda się to nietypowe dziecko KyoAni dla feelsów ^^ Jeśli ktoś, tak jak ja, uwielbia motywy przyjaźni (męskiej przyjaźni w szczególności), to definitywnie znalazł tu coś dla siebie. Gdyby przymknąć oko na kobiecy fanservice i przestać sobie wmawiać, że to anime o gejach, zobaczymy uroczą i ciepłą historię o czwórce przyjaciół, których ścieżki się rozeszły, i choć sami tego nie dostrzegają, widać jak na dłoni jak bardzo ich to gryzie, jak bardzo chcieliby to odbudować… tyle że nikt nie potrafi zrobić tego pierwszego kroku. To słodka, pocieszna i niezwykle zabawna seria, która nie bierze siebie do końca na poważnie i ma po prostu sprawić, że poczujesz się lepiej po długim i męczącym dniu. Zobaczysz przyjaźń wyidealizowaną i trochę nierealną, ale jednocześnie taką, o której można skrycie marzyć :) Ech, niech żyje bro-bonding~!

Free.9

POSTACIE: Główny motor napędowy Free!, czyli nasza piątka postrzeleńców o dziewczęcych imionach :) Protagonistą-protagonistą jest Haruka, chłopak świata nie widzący poza wodą i pływaniem, jednak mówimy tu o pływaniu dla przyjemności, ponieważ nie myśli o wyczynowym uprawianiu tego sportu. Co innego czerwonowłosy Rin, „antagonista”, który wyjechał trenować do Australii, ponieważ marzą mu się występy na Olimpijskiej arenie. Dorzućmy jeszcze radosnego i entuzjastycznego Nagise, „troskliwą mamę” całej paczki, Makoto oraz nowy nabytek drużyny z Iwatobi – Reia, sfiksowanego na punkcie teorii lekkoatletę, który po namowach postanawia dołączyć do Klubu Pływackiego i mamy prawie pełen obrazek tego domu wariatów :] Prawie, ponieważ jest też kilka interesujących postaci pobocznych, jak np. fajna siostra Rina, czy kapitan teamu pływackiego ze szkoły Sametsuka (gdzie uczęszcza Rin). Moim ulubieńcem od razu został kochany Makoto – to, że oni wszyscy są słodcy jest jasne, on jednak przekracza wszelkie standardy i spuczyłabym go na miejscu <śmiech> Największy szacun mam jednak do Reia – zaprezentowany przez większość serii jako element komiczny, na końcu pokazuje bardzo dojrzałą stronę, za którą nie da się go nie lubić. Rin niby zaczyna jako dupek, ale trudno było mi chłopaka znienawidzić, a kiedy zaczyna z niego wyłazić zazdrość o swoich dawnych przyjaciół, miałam na twarzy baaardzo szeroki uśmiech ;) Zaś sceny gdy byli dziećmi – cukrzyca gwarantowana! Ktoś może ewentualnie zarzucić, że postacie są „niemęskie”, ale prawdę powiedziawszy, czy każdy musi być „napakowanym badboyem”? Jak dla mnie miło czasami zobaczyć, że faceci to nie kamienie, też mają uczucia i swoje niepewności, a płacz nie jest zarezerwowany tylko dla kobiet :)

GRAFIKA: Za anime odpowiada studio Kyoto Animation – co prawda wywołuje to zazwyczaj obawy o fabularne aspekty tytułu, ale jeśli chodzi o stronę wizualną, zawsze można być pewnym, że pokażą prawdziwą klasę i tak też jest w tym przypadku. Jednak nie obyło się bez kontrowersji – o ile zawsze tworzą serie o słodkich dziewczynkach, tak teraz to płeć męska gra tu główną rolę. Nie obyło się bez fanservice’u – ujęć w bardzo minimalnym ubiorze (w końcu motywem przewodnim jest pływanie ;)), dramatycznego ściągania ciuchów, czy przybliżeń na wytrenowane ABSy. Eye-candy dla kobiet ;> …z którym niestety jakoś płeć „brzydka” nie mogła się pogodzić. Trochę tego nie rozumiem – dziewczyny w anime traktowane są przedmiotowo cały czas, a jak ten sam zabieg zastosowano w stosunku do facetów, to już są problemy. Po za tym… to jest fikcja ludzie drodzy – po co się sprzeczać o takie głupoty? Dziewczynom też się coś należy, prawda? Popatrzeć na słodkich przystojniaków, bo chara design naprawdę ładnie wygląda (tylko ciut dziwne były te rekinie zęby Rina ^^”), zawsze miło i fajnie, że nie trzeba w tym celu zwracać się do ekranizacji gier otome, które w 9 na 10 przypadków są głupie jak but ;P Animacja pływania (i ruchu ogółem) to praca z najwyższej półki – płynność poruszania się postaci to jedna z cech rozpoznawczych serii od KyoAni. Do tego ta woda, pastelowe kolory, delikatny kontur – ech, jest na czym zawiesić oko ;)

Free.5

MUZYKA/GŁOSY: Tak się stęskniłam za MaMim~! Kiedy odpaliłam parę dni temu Free!, by przystąpić do maratonu tejże serii (tydzień w tydzień oglądałam może ze 3 odcinki), uderzyło mnie jak już dawno nie słyszałam nigdzie Mamoru Miyano ^___^ Jest on niesamowicie utalentowanym seiyuu, który równie dobrze odgrywa demoniczny śmiech (Light z Death Note) co optymistyczne szczebiotanie (Tamaki z Ouran High School Host Club) – nie ważne jednak kogo gra, zawsze wprawia mnie w swoisty magiczny nastrój :) Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że on w jakiś specyficzny sposób mówi do tego mikrofonu – jego po prostu inaczej słychać niż innych seiyuu! Nie potrafię tego dokładnie wytłumaczyć, przepraszam, ale głównym punktem tego wywodu jest fakt, że MaMiego bardzo lubię i tu także fajnie się sprawdził w trochę angstowej roli Rina. Muszę też wspomnieć o voice aktorze, który ostatnimi czasy strasznie przypadł mi do gustu: Tatsuhisie Suzukim aka Makoto oraz równocześnie wokaliście kapeli OLDCODEX, która odpowiada za świetny, rockowy opening „Rage on”. Rzadko zdarza się seria z na tyle dobrą piosenką i animacją, że jej nie przewijam po jednorazowym obejrzeniu, a Free! może się pochwalić tym osiągnięciem ^^ To samo zresztą tyczy się absolutnie powalającego endingu, który niedługo po premierze anime zrobił prawdziwą furorę – „SPLASH FREE” grupy STYLE FIVE, czyli zespołu skleconego z piątki głównych seiyuu, to utwór, który jak już się do Ciebie przyczepi, to nie ma zmiłuj ;> Dodatkowo muszę pochwalić soundtrack autorstwa Tatsuyi Kato. Ostatnio miał u mnie plusa za OST do Fate/Kaleid i tym razem także stanął na wysokości zadania – 2 płytowe wydanie pełne jest zabawnych piosenek w letnich klimatach, emocjonalnego wykorzystania pianina oraz, zaskakująco, dynamicznych dubstepów, które niespodziewanie dobrze pasowały do konfrontacji bohaterów wywołując szczere emocje ^^

PODSUMOWANIE: Free! to seria, która koniec końców okazała się czymś innym niż się spodziewałam. Myślałam, że znów wszystko stanie na bezsensownym robieniu bezsensownych rzeczy, a tu niespodzianka – oglądając naprawdę miałam wrażenie, iż to się jednak jakoś trzyma kupy. Pomyśleć, że pomysł na anime wziął się z przypadkowego, animowanego spotu reklamowego. Mam też szczerą nadzieję, że to „see you next summer” na końcu ostatniego epizodu sugeruje możliwość wyprodukowania drugiej serii w lecie przyszłego roku ^^ Z jednej strony piszę się bez pytania na więcej wariatów z Iwatobi, ale z drugiej boję się, żeby tego nie przeciągali na siłę, ponieważ końcówka była wyjątkowo satysfakcjonującym zakończeniem. Co tu dużo mówić – jeśli lubisz ładnie zrobione, lekkie serie o przyjaźni zaprawione szczyptą akcji, to trafiłeś/łaś pod dobry adres. Nie da się zaprzeczyć, że to anime celowane w płeć piękną, ale skoro kobiety mogą się dobrze bawić się przy seriach dla facetów, to nie widzę czemu tu nie mogłoby być odwrotnie. Tytuł ten uderzył w dobre struny, a moje serducho śpiewa z radości, bo dostało taki ładunek pozytywnej energii, że powinno mi wystarczyć na cały miesiąc ;) Ech… mogę kogoś przytulić? ^___^

OCENA PO PIERWSZYM WRAŻENIU: 7+
OCENA KOŃCOWA: 8+

Free.4

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 2 Październik 2013, in Anime, Posłowie, Różne and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarzy.

  1. Mnie przytulaj, mnie! :D Mam podobne odczucia po obejrzeniu „Free” :) Ja szczerze mówiąc od początku wierzyłam, że będzie to coś dobrego i moje przeczucia się sprawdziły! Jak już podkreślałam wiele razy, jeżeli w anime jest dobra muzyka, anime złe być nie może, tak też było w tym przypadku. Fabuła – mało jest dobrych serii o przyjaźni, sporo z nich niestety nie oddaje prawdziwych uczuć, czuć sztuczność na kilometr, a „Free!” jakoś się przed tym wybroniło. Jak? Właśnie przez te feelsy: płacz Rina, reakcje skamieniałego uczuciowo Haruki w niektórych momentach, ciężkie przeżycia Makoto, relacje Rin->Haruka, a później Rei->reszta ekipy. Każdy bohater to tak naprawdę inny charakter, co w życiu codziennym często się zdarza. Kiedy oglądałam Free!, a później zobaczyłam „Nodame cantabile”, zauważyłam że te serie są trochę do siebie podobne. Bohaterowie docierają się, co niesie ze sobą wiele emocji, jak w prawdziwym życiu :D Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Co do bohaterów, stwierdzam że wszystkich pokochałam. Z odcinka na odcinka zmieniałam zdanie, raz podobał mi się Haru, raz nie mogłam oderwać oczu od Makoto, ale jednak moim naj, naj ulubieńcem przez całą serię był Rin. Ja jednak kocham badbojów <3 Faktycznie, jego zgryz był troszkę dziwny, przerysowany, mogli już sobie darować, wydaje mi się, że i tak był wystarczająco wredny ;) Do tego u Rina naprawdę było na co popatrzeć, jeżeli już przy fanserwisie jesteśmy :D Troszkę śmieszyły mnie ich gaciory do pływania. Do tego nie mogłam wytrzymać ze śmiechu, kiedy na zawodach zaczęła się akcja kibicowania. Doprawdy, nie mam pojęcia czemu, ale te ich "Ike, ike, ike Makoto" (czy coś w tym rodzaju) wywoływały szeroki uśmiech na gębie. Nawet mój syn ze mną oglądał kilka odcinków, również śmiejąc się w tych momentach. Nie pamiętam dokładnie, który był to odcinek, ale aż brzuch mnie rozbolał ze śmiechu, kiedy Rei uczył się pływać :) Za każdym razem pewny swojej teorii i tak lądował na dnie. Także elementów humorystycznych było całkiem sporo. Co do muzyki, masz rację, że dubstepowe brzmienia tu pasują. W zasadzie w każdym sportowym animcu powinna być energiczna muzyka. Jeszcze nie słuchałam całego OST-a, muszę to nadrobić jak najszybciej :) Cóż, też mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec, chociaż to prawda, że wydłużanie na siłę może zepsuć cały klimat. Ja jeszcze nie raz wrócę do "Free!", a już na pewno w momencie, kiedy będę miała kiepski humor :)

  2. Moje wrażenia po obejrzeniu „Free” są także podobne ;P Na początku podchodziłam do tego z lekkim dystansem, a nawet niechęcią. Trochę mnie odrzucała ilość tych wszystkich obrazków wrzucanych na różne strony, nawet jeszcze przed pojawieniem się pierwszego odcinka i ogólny szum wokół tego anime ^^ Jednakże zostałam bardzo miło zaskoczona! :) Dzięki „Free” mogłam się wyluzować po jakichś cięższych seriach anime (np. po kolejnych odcinkach SnK) i pooglądać urodziwych młodzieńców ;D O tak, kwestia wizualna to zdecydowanie jedna z wielkich zalet tej serii, ale już nie będę po Tobie tego wszystkiego powtarzać :) Tak samo z muzyką (opening – my love
    Na tym anime śmiałam się, wzruszałam i, co najważniejsze, dobrze się bawiłam podczas oglądania :) Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby wyszedł drugi sezon, jednak nie będę rozpaczać, jeśli tak się nie stanie, bo pierwsza seria została zakończona należycie ;)
    Pozdrawiam! I czekam na posłowie dotyczące Shingeki ;P

  3. Po wielkim BUM jaki nastąpił po pojawieniu się krótkiego spotu, a potem zapowiedzi, że powstanie anime…jakoś niespecjalnie zostałam zachęcona do oglądania, stwierdziłam, że będzie to kolejne, przereklamowane dziecko KyoAni o niczym więc stwierdziłam – nie oglądam, bo to strata czasu. Jednak jak bardzo się pomyliłam wiem tylko ja >_<
    Free! jest ciepłe, mówi o męskiej przyjaźni, a ja uwielbiam ten motyw nawet jeśli jest ciut nierealny, wesołe, jednym słowem mega pozytywne. Gęba cieszy się przez cały czas, szczególnie za sprawą Nagisy i Reia…ehh…co będę zawężać…cały Mako-chan <3 i (obsesyjna miłość do wody) Haru też wywoływali uśmiech ^^ Natomiast Rin to bardzo fajna postać, wzbudził moją sympatię i było mi go naprawdę szkoda…szczególnie w ostatnim odcinku. Fabuła może i nie jest super oryginalna, ale nie potrzeba takiej aby dobrze bawić się przy tym anime, bo jest ono naładowane emocjami, cudowną animacją (ta woda, dobra nie będę kłamać…te ciała xD) no i świetną muzyką, OST jest naprawdę na plus i wkładki dubstep'owe fajnie tu pasują.
    Nie przeszkadzało mi, że jest to bardziej obyczajówka niż seria sportowa, na którą liczyłam, bo zostało to wynagrodzone innymi czynnikami: jest o pływaniu, jest naładowane emocjami, jest męska przyjaźń, jest Makoto <3, jak to u KyoAni animacja to wprost uczta wizualna i jest fanserwis dla kobiet, no bo nie ukrywajmy, było na co popatrzeć. Teraz drogie panie wiemy jak czują się faceci gdy oglądają ecchi xD Z tego wszystkiego nawet mi się zrymowało ^^
    W sumie nie musiałam się tak rozpisywać, bo wystarczyło by powiadomić, że podzielam Twoją opinię Shourii w 100 procentach ^^
    Ale jeszcze co do kontynuacji, z jednej strony mam nadzieję, że będzie, a z drugiej wolałabym żeby raczej jej nie było. Anime skończyło się w odpowiednim momencie i ostatni ep fajnie zamknął główny wątek fabularny i mi to wystarcza, nie chcę żeby zepsuli moje pozytywne odczucia, bo z pewnością nie było to anime o niczym. Jednak patrząc inaczej, chętnie spotkałabym się z ekipą z Iwatobi i Akademi Samezuka jeszcze raz i poznała ich dalsze perypetie…ehh…pozostaje czekać na decyzję KyoAni, bo anime z pewnością odniosło komercyjny sukces i światełko w stronę drugiego sezonu się jarzy ^^

  4. Właśnie skończyłam oglądać! Seria była trochę rollercoasterem. Najpierw dobrze, potem nudno, znowu dobrze i bardzo dobra końcówka (już pomijając to przedramatyzowanie). Mogło być więcej pływania niż gadania, ale to KyoAni, nigdy nie wyzbędą się tego z czego są znani :P Haru trochę drętwy, Rin emocjonalnie niezrównoważony, Nagisa to Nagisa, Makoto był chyba najbardziej normalny, a od Reia zalatywało trochę homoseksualizmem xD Wiecie kogo ja polubiłam najbardziej? :D Seijuurou Mikoshiba- san rządzi xD Głównie za sprawą seiyuu :P Ogólnie bardzo przyjemna, ciepła seria.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: