Posłowie: Fate/kaleid liner Prisma Illya – dziewczęta nie do końca magiczne~

fate-kaleid-1

Ilość odcinków: 10
Data premiery: 12 lipiec 2013
Kategoria: akcja, komedia, fantasy, magia

Najgorszy czas dla blogera uważam za otwarty ;P Praktycznie wszystko z poprzedniego sezonu zaczęło się ostatnio kończyć, a od premier nowych tytułów dzieli nas już zaledwie kilka dni, tym samym trzeba jakoś ogarnąć podsumowania i szykować się na Pierwsze Wrażenia. Do tego październik za pasem, więc skończy się słodkie leniuchowanie <ech> Ale spoko – o ile mnie nic nie rozłoży (a dość usilnie ostatnio choróbska zdają się próbować ;p), to jakoś damy radę :)

No to jedziemy! Wielkie maratonowanie zaległości z lata czas rozpocząć – na pierwszy rzut poszedł spin-off marki Fate/.

fate-kaleid-10

OPIS: Spin-off serii Fate/stay night z Illyasviel von Einzbern jako protagonistką, prowadzącą normalne, spokojne, szkolne życie. Kiedy pewnego wieczoru bierze kąpiel, przez okno wpada do łazienki Ruby, Kostur Kaleido, który zamienia ją w Magiczną Wojowniczkę walczącą o miłość, dobroć i sprawiedliwość… przynajmniej w teorii.

FABUŁA: Mała Illya to słodkie dziewczę chodzące do podstawówki – mieszka w domu z przybranym bratem oraz dwoma pokojówkami jej rodziny. Pewnego dnia zostaje wystrychnięta na dudka przez sprytną magiczną laskę i tak zostaje Magiczną Wojowniczką. Można by rzecz – początek jak w każdym magical girls! Teraz tylko trzeba bohaterce mentora/inną, mądrzejszą postać, no bo kto to widział, żeby główną bohaterką był ktoś przesadnie inteligentny? On ma być słodka i naiwna… i taka właśnie jest, dlatego „mózgiem” operacji zostaje tajemnicza czarodziejka, będąca wcześniejszą właścicielką Magicznego Kostura, Rin. Teraz pora na wroga – tutaj jest nim siedem manifestacji dusz dawnych bohaterów, które po pokonaniu zamieniają się w karty – dobrze myślicie, quest log updated, owe karty trzeba zebrać. Gdzieś po drodze przypałęta się też jakiś sprzymierzeniec, bo przecież żadna mahou shoujo nie walczy sama. Trochę frazesów o sile przyjaźni, trochę magicznych wybuchów, trochę latania i fuuuuu~! Tak postała kolejne seria magical girls… w teorii. Fate/kaleid ma boleśnie banalne i przerabiane już na milion sposobów spojrzenie na anime o Magicznych Wojowniczkach, ale nawet mimo tego udaje mu się jeszcze wykrzesać z tego gatunku coś interesującego. Dodając poczucie zagrożenia życia oraz niszcząc marzenia o tym „jak fajnie byłoby być czarodziejką”, a obracając to raczej w motyw „z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność”, udało się zamienić prosty koncept w coś lekko poważniejszego, a jednocześnie nie wejść na tereny „klona Madoki Magici„. Powagę jednak odpowiednio filtruje aspekt parodiowo-komediowy, więc nigdy nie robi się „za ciężko” (choć nie jest to ten typ, przy którym śmiałabym się na głos – mam też takie wrażenie, że manga była zabawniejsza). Po za tym pierwszy sezon tak naprawdę odkrywa przed nami dopiero malutki fragmencik całej historii z udziałem białowłosej Illyasviel i jej partnerki Miyu. Z czasem fabuła robi się odpowiednio zakręcona, by nawet fani obmyślania teorii spiskowych mogli się tutaj dobrze bawić :)

POSTACIE: Spin-offy zazwyczaj powstają wedle zasady: lubimy to, co znamy. Kiedy można zbudować swój sukces na fakcie kojarzenia naszej marki z czymś co już odniosło sukces, to czemu by tego nie wykorzystać? Fate/kaleid sprowadza z powrotem całą gromadę znanych nam już postaci z innych produktów opatrzonych logiem „Fate” i wrzuca je do alternatywnej rzeczywistości lekko wypaczając ich charaktery/wiek/wygląd, ale nie na tyle, by nie dało się rozpoznać, że np. ciemnowłosa Rin Tohsaka, choć tutaj magical girl, to wciąż ta sama charyzmatyczna czarodziejka, którą znamy z Fate/Stay night :) Największą przemianę tak naprawdę przechodzi tytułowa Illya – jest sympatyczną, ufną marzycielką o czystym serduchu w kontraście do jej sadystycznego oryginału. Najciekawiej jednak sprawa się ma z postaciami w całości nowymi. Wokół nieprzystępnej Miyu unosi się aura tajemniczości, która sugeruje, że jeszcze wiele nie wiemy o tej dziewczynie (muszę się powstrzymać przed spoilerowaniam :D). Jest też rywalka-partnerka Rin, Luvia, bogata arystokratka o wrednym charakterku (która w sumie pojawiła się w jakisjś vn-ce, ale uznajmy, że jest „nowa”, ponieważ pierwszy raz możemy ją oglądać w animacji) oraz dwa Kostury Kaleido, będące zaprzeczeniem chyba wszystkich stereotypów o magical girls XD Chyba nic nie przebije rzucającej zboczone dowcipy Ruby ;>

fate-kaleid-3

GRAFIKA: Grafikę zrobiono w słodziaśny sposób. Wystarczy porównać projekty postaci z ich oryginalnymi wersjami, a od razu widać, że oczy się powiększyły i skrzą się teraz jasnymi barwami, ciała nie do końca oddają rzeczywiste proporcje, zamiast tego celując w coś „milusiego”, co chciałoby się przytulić i spuczyć, zaś sposób kolorowania skupia się na jasnych, pastelowych odcieniach (ogromnie podoba mi się jak wyszły oczyska!), które nadają całości bardzo delikatny wygląd. Całkiem niezłą robotę odwalono także przy animacji – płynne sekwencje walki, spektakularne wybuchy wiązek energii, magiczne kręgi – sceny akcji to prawdziwa wizualna uczta ^^ Niestety nie obyło się bez wpadek. Manga niestety jest trochę przegadana w niektórych momentach i o ile tam przesadnie to nie przeszkadza, tu kole w oczy, że bohaterki mają czas nawijać o głupotach, a ich wróg grzecznie stoi i czeka, aż się namyślą (najbardziej się to rzuciło w oczy przy sekwencji z Saber), co powoduje wrażenie statyczności niektórych scena.

MUZYKA/GŁOSY: Przyjemne, słodkie głosiki, jak na milutkie dziewczęta z podstawówki przystało :) Dodatkowym plusem jest odtwarzanie swoich starych ról przez seiyuu – nie ma innej Rin, niż Kana Ueda, Mai Kadowaki sprawdziła się jako kawaii Illya równie dobrze jak i jej creepnej wersji z F/sn, a i ściągnięto Ayako Kawasumi, żeby krzyknęła swoje niezawodne „EKUUUUSKARIIBAAAAAAA~!!!” XDDD Jednak najbardziej chciałabym zwrócić uwagę na bardzo fajny OP od ChouCho „starlog” (dynamiczną, lekką i łatwo wpadającą w ucho piosenkę) oraz soundtrack, ponieważ to naprawdę kawał dobrej muzyki! Totalnie się tego nie spodziewałam, a sceny akcji zostały oprawione w tak dobrze dobrane, trochę mroczne, ale i pełne energii utwory, że oglądało się je ze zdwojoną przyjemnością. Pan Tatsuya Kato ma u mnie duży plus (szczególnie, że OST to wydanie dwupłytowe) ^^

PODSUMOWANIE: Dla osoby nie zaznajomionej z żadnym tytułem marki Fate, spin-off o podtytule Kaleid może wydać się dość dziwnym anime. Niby to magical girls, ale jakieś takie… inne. Z jednej strony parodiuje sporo aspektów tego gatunku, robiąc z nieodłącznego Magicznego Kostura przebiegłą, cwaną, podstępną i trochę zboczoną, gadającą laskę o imieniu Ruby, zaś po drodze nie omieszka ponaśmiewać się z obowiązkowych, falbaniastych sukienek, czy naiwności bohaterek takich serii. Z drugiej natomiast strony jest to mahou shoujo wyjątkowo poważnie podchodzące do tematu – postacie stawiane są w sytuacjach życia i śmierci, odnoszą rany, krwawią. Niby wiodą magiczne życia Wojowniczek o Dobro i Inne Patetyczne Ideały, ale dość prędko zostanie im wylany no głowę kubeł zimnej wody z napisem „rzeczywistość” – ich przygody sporo różnią się od tych wyidealizowanych, bajkowych wzorców. Dochodzimy więc do pytania – w kogo tak naprawdę to anime jest celowane? Bo fanom tytułów doroślejszych może wydać się za dziecinne, zaś wielbicielom magical girls, za dorosłe… i co teraz? ^^” No cóż, zawsze pozostają fani studia Type-Moon, którzy nie odpuszczą sobie żadnego nowego cudeńka z „fate” w tytule ;) Ciężko stwierdzić, do której grupy ja się zaliczam. Czasem myślę, że po trochu do każdej z nich, a tym samym byłam w stanie przy Fate/Kaleid bawić się zaskakująco przyjemnie ^^ Teraz pozostaje tylko czekać na już potwierdzony sequel „Zwei” (oraz, miejmy nadzieję, „Drei”) – jako, że czytałam mangę, mogę od razu zapowiedzieć, że druga i trzecia seria poruszą dużo mroczniejsze struny, niż można się spodziewać po dotychczasowych doświadczeniach z Prisma Illyą :)

OCENA PO PIERWSZYM WRAŻENIU: 7+
OCENA KOŃCOWA: -7

fate-kaleid-7

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 28 Wrzesień 2013, in Anime, Posłowie, Recenzje and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 5 komentarzy.

  1. „No cóż, zawsze pozostają fani studia Type-Moon, którzy nie odpuszczą sobie żadnego nowego cudeńka z “fate” w tytule ;)” <- czyli ja, haha xD Szczerze, to od emisji Fate/Zero nie obejrzałam żadnego anime i pewnie nie obejrzałabym i tego, gdyby nie magiczne "fate" w tytule Ogólnie to mangi nie czytałam, więc włączając pierwszy odcinek kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. I jak tylko zobaczyłam Rin w stroju magical girl, to było takie wtf o__O I jakoś pierwszy odcinek mnie specjalnie nie zachwycił, ale na szczęście później już było tylko lepiej :D Strasznie podobało mi się to, że nie zmienili charakterologicznie postaci Rin, bo to zawsze była moja ulubiona bohaterka z F/SN ;p I swoją drogą, to chyba muszę sobie jeszcze raz F/SN obejrzeć, bo kompletnie nie pamiętam stamtąd postaci Ilyi xD Ale wracając do Kaleid to ostatecznie bardzo przypadła mi ta seria do gustu. Ani za słodka, ani za poważna, taka w sam raz po prostu :P To teraz pozostaje mi tylko czekać na tą zapowiedzianą drugą serię, no i oczywiście na inne cudeńka z „fate” w tytule, żeby całkiem nie zapomnieć, jak wygląda anime ;p

  2. Jako fanka studia Type-Moon też nie mogłam odpuścić sobie czegoś co w swoim tytule zawiera „Fate”, chociaż motyw magical girls niespecjalnie do mnie przemawia…
    Pierwsze trzy odcinki strasznie ciężko mi się oglądało, słodka i niewinna Illyasviel na początku totalnie mi nie odpowiadała, zostaję przy zdaniu, że jej creepy wersja jest o wiele lepsza. Jednak z odcinka na odcinek było lepiej, szczególnie gdy pojawiały się walki i ta cudowna animacja, zdecydowanie było na co popatrzeć. Duży plus należy się też za pokazanie Saber Alter, bo to moja ulubiona wersja ^^
    Co mnie najbardziej irytowało to to, że w niektórych momentach anime było przegadane.
    No i śmiech Luvii…po Unlimited Codes stiwerdziłam, że to miazga i dalej tak uważam, nie dziwię się reakcjom Rin, bo gdybym spotkała kogoś kto śmieje się w ten sposób to chyba wyszłabym z siebie xD
    Poza tym berła, gadające berła…dla mnie na tak, szczególnie Ruby i jej nieśmieszne żarty ;p
    Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona, bo nie spodziewałam się niczego nowego poza kolejnym klasycznym magical girls tylko w ładniejszej oprawie. A tymczasem dostałam coś co łamie niektóre kwestie tego gatunku, naśmiewa się z nich i jest przyjemne w odbiorze, choć czasem trochę zbyt dziecinne jak na mój gust. Nie powiem, że czekam na 2 sezon z niecierpliwością i wypiekami na twarzy, ale jeśli znajdzie się czas to obejrzę, bo jestem ciekawa kontynuacji.

    • @Alexandra
      Hahaha muszę się w takim razie postarać, żeby utrzymywać Cię na bieżąco z nowościami z „fate” w tytule :)
      I masz rację – właśnie dlatego Kaleid był tak fajny, bo bohaterowie, mimo zmiany otoczenia, wciąż pozostali tymi samymi postaciami, które wszyscy zdążyli już pokochać ^^ (i dzięki Bogu było mało Shiro :P) A skoro lubisz Rin, to pozostaje Ci mieć nadzieję, że ten zapowiedziany remake Fate/Stay Night, (tak jak zresztą chodzą ploty) zekranizuje ścieżkę, gdzie to właśnie ona i Archer grają najważniejsze role :)
      Co się tyczy F/k – poczekaj aż w przyszłej serii zobaczysz Gilgamesha hahahah XD

      @Hitomi
      Creepna wersja Illy mnie odrobinę przeraża XD Trochę ile udało mi się zagrać w visual-novelkę i tam jest wręcz jeszcze bardziej [za przeproszeniem] popieprzona ;>
      Wiesz co, będę Cię naprawdę namawiać na drugi sezon! „Zwei” i (przede wszystkim) „Drei” wbijają się w dużo mroczniejsze klimaty, niż mogliśmy oglądać w pierwszej serii i wydaje mi się, że przypadną Ci do gustu, jeśli deklarujesz się na fankę Type-Moon :) Zresztą przy odrobinie wolnego czasu możesz zerknąć na mangę – choć uprzedzam, że jest przeładowana fanservicem, który mam nadzieję ograniczą w wersji animowanej ^^”

      Pozdrawiam~!

  3. Ja mam takie pytanko. Skąd żeś wytrzasnęła vn- kę, bo ja szukam, i szukam, i nie znajduję, a bardzo chcę rzucić okiem. A jeszcze jakby było heaven’s feel, to byłbym dozgonnie wdzięczny. Po prostu uwielbiam Sakurę, i szkoda, że nie było jaj w tej serii…

    • Wpisujesz w google „Fate stay night eroge download” i proszę bardzo ;)
      Co się tyczy Heaven’s Feel – niestety vn-ka f/sn jest tak skonstruowana, że trzeba ścieżki przechodzić po kolei. Najpierw ścieżkę Saber o nazwie „Fate”, potem Rin o nazwie „Unlimited Blade Works” i na końcu dopiero „Heaven’s Feel” Sakury, więc i tak musisz poświęcić czas na przeczytanie całości – koło 70 godzin, jeśli się dobrze orientuję. Gwarantuję jednak, że wrażenia są dużo lepsze od słabego moim zdaniem anime F/sn – vn-ka jest duuużo bardziej soczysta i kiedy wydawało mi się, że mało co mnie rusza, to niektóre opisy krwawych scen naprawdę zwalają z nóg ;)

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: