Posłowie: Little Busters! – połączyły nas nierozerwalne więzi!

Little.Busters.07

Ilość odcinków: 26
Data premiery: 6 października 2012
Kategoria: komedia, dramat, szkoła,

Przy zapowiedziach wspomniałam, że skoro szykuje się drugi sezon Little Busters! o podtytule Refrain, to przydałoby się wreszcie obejrzeć pierwszy. Zbierałam się do tego przez długi czas, ale będąc w pełni szczerą, naprawdę się cieszę, że nie śledziłam tej serii tydzień w tydzień – mam wrażenie, że takie tytuły trzeba oglądać hurtem, bo właśnie wtedy wywołują najwięcej emocji.

Czy więc udało się poniższemu anime zdobyć moje serce? Przekonajmy się~!

Little.Busters.02

OPIS: Riki był jeszcze dzieckiem kiedy zginęli jego rodzice, pozostawiając go na łasce żalu i udręki. Tym, co wyrwało go z rąk depresji, była czwórka dzieciaków, które nazywały swoją grupkę Little Busters – Małymi Łobuziakami. Wyciągali go z domu, zapraszali do wspólnej zabawy, zaoferowali przyjaźń wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebował. Chłopiec naprawdę polubił spędzać z nimi czas, a męczący go smutek powoli odchodził w zapomnienie. Teraz Riki jest w drugiej klasie liceum, a relacje między piątką łobuzów nic a nic się nie zmieniły – ciągle lubią się spotykać, razem wygłupiać, trochę pokłócić i cieszyć wspólnym, szkolnym życiem.

FABUŁA: Elementem, który spaja całą historię jest szalony pomysł samozwańczego przywódcy naszej grupki przyjaciół, Kyousuke, by w tym ostatnim roku, kiedy jeszcze cała piąta może razem spędzać czas (chłopak jest w 3 klasie, więc za niedługo skończy szkołę), tak jak w dzieciństwie, zrobić coś wspólnie – totalnie losowy pomysł sprawia, że owym „czymś” staje się baseball. Bohaterowie postanawiają stworzyć drużynę, w międzyczasie szukając nowych członków (do gry potrzebują 9 zawodników), wygłupiając się oraz stawiając razem czoła swoim problemom. Little Busters! powstało na podstawie gry visual novel, graficznej powieści, opowiedzianej z perspektywy Rikiego, zaś w zależności od tego do której z bohaterek się zbliży rozpoczynając wątek miłosny, taką część historii poznamy. Anime rozwiązało to w sprytny sposób, ograniczając wątki romantyczne do minimum i starając się wszystko przedstawić w sferze przyjaźni i troski normalnej dla grupki bliskich sobie osób. Tym samym kolejne odcinki w większości ekranizują „common route”, neutralne/przyjacielskie przejście gry, zaś w międzyczasie krótkie, kilku-epizodowe serie kładą nacisk na historie poszczególnych bohaterek (zobaczymy 4 takie ścieżki – pozostałe 2 oraz ogólne podsumowanie czeka na nas w nadchodzącym sequelu). Anime pokazuje to tak, jakby wszystko działo się na jednej linii czasowej, ale bynajmniej jasno tego nie stwierdza (np. zakrywając datę na elektronicznym zegarze Rikiego), co zapewne jest sympatycznym smaczkiem dla fanów vn-ki :) Pierwsze co rzuciło mi się w oczy przy oglądaniu, to świetny klimat – zawsze wydawało mi się, że tego typu serie obyczajowe są w większości smutne i utrzymane w poważnym tonie, tymczasem LB! pełne jest scen zabawnych, przy których będziemy się głośno śmiać (w głównej mierze przez Masato XD)! Bardzo fajnie także zbalansowano wspomnianą komedię dramatem, ponieważ choć seria zaczyna się lekko i przyjemnie, dostarczy widzowi naprawdę sporo okazji do wzruszeń, czy ukradkowego ocierania łez – osobiście uważam, że najbardziej porusza wątek różowowłosej Haruki. Co mnie najbardziej zaskoczyło, to pewne paranormalne akcenty pojawiające się to tu, to tam – totalnie nie spodziewałam się niewytłumaczalnych, nadprzyrodzonych treści w obyczajówce. Do tego w tle ciągnie się temat tzw. „sekretu świata”, nasz główny bohater ma dziwne przeczucia, albo flashbacki, których nie rozumie. Jasno dano widzowi do zrozumienia, że seria ta ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko szkolne przygody przyjaciół z dzieciństwa. Refrain podobno ma wszystko wyjaśnić i bardzo na to liczę ^^

Little.Busters.03

POSTACIE: To jedna z tych serii, gdzie mamy całkiem sporą gromadkę głównych postaci. Zaczynając od podstawowej piątki przyjaciół z dzieciństwa mamy: zwariowanego przywódcę Kyousuke, jego młodszą siostrę – nieśmiałą Rin, trenującego kendo, stoickiego Kengo, sportowca o małym rozumku, Masato oraz protagonistę Rikiego. Muszę się tutaj z zażenowaniem przyznać, że zawsze wydawało mi się, iż główny bohater Little Busters! to ten wysoki chłopak z rudo-brązowymi włosami… a to jest Kyousuke ^^” Brawo dla mnie ;D Riki Naoe, choć wygląda niepozornie, okazuje się jednak bardzo fajną postacią :) Jestem tym faktem zaskoczona, ponieważ jakoś wyszłam z założenia, że protagonista eroge to nieudolna ciapa, tymczasem jego bynajmniej nie można tak nazwać – ogarnięty, pogodny, twardo stąpający po ziemi chłopak, który doświadczył w przeszłości ciężkich chwil, ale z pomocą przyjaciół potrafił je przezwyciężyć i w rezultacie stał się po prostu dobrym człowiekiem. Ogromnie też podobała mi się jego przyjaźń z Kyousuke – jest on dla niego uosobieniem jasnego światełka, które wyprowadziło go z ciemności i naprawdę widać tu to ciepło i zaufanie w ich relacjach :) Warto też wspomnieć o nietypowej chorobie Rikiego, narkolepsji (czyli z niewiadomych przyczyn może on w każdej chwili zapaść w głęboki sen) – jestem w stanie się założyć, że motyw ten ma ważniejszą rolę do odegrania, niż to co do tej pory pokazano. Później dołącza do podstawowych bohaterów jeszcze piątka dziewcząt – każda z nich ma inny charakter (od miłej i pociesznej po dojrzałą i złośliwą) oraz skrywa bolesny, niewidoczny na pierwszy rzut oka sekret potrafiący pokazać np. słodką optymistkę z zupełnie innej perspektywy. Moim ulubieńcem bezapelacyjnie został abstrakcyjny Kyousuke, który jednak jest bardziej dorosły niż mogłoby się wydawać. Do tego trudno wyzbyć się wrażenia, że to on jest tutaj najbardziej tajemniczą postacią z całego, barwnego grona – ogółem dawno tak strasznie nie polubiłam jakiejś postaci :D Wszyscy jednak zasługują na pochwałę, bo tworzą świetną, uzupełniająco się nawzajem grupkę przyjaciół, a Ci, którzy lubią takie motywy, będą zachwyceni ^^

GRAFIKA: Przyznam się, że LB! to dopiero moja druga (a pierwsza świadoma) przygoda ze studiem Key, odpowiedzialnym za te wszystkie Clannady, Airy, Angel Beatsy! i Kanony. Tutaj ich pomysł obrobiło J.C. Staff. Szczególnie podoba mi się design dziewcząt, bo po tym co widziałam na plakatach do np. Clannada, odnosiłam wrażenie, że tam każda z nich to klon, tyle że z inną fryzurą i kolorem włosów ^^” Tu naprawdę można dostrzec indywidualność bohaterów. Widziałam też jak wygląda visual novelka i fajnie, że leciutko dopracowano projekt postaci, by sprawiał wrażenie delikatniejszego, przyjemniejszego dla oka, a więc pozbawionego przesadnie grubych konturów i ciemnych, ostrych kolorów. Zamiast tego wszystko, łącznie z tłami, jest sympatycznie pastelowe, a kreski odpowiednio subtelne.

Little.Busters.06

MUZYKA/GŁOSY: Cudna muzyka, to mogę powiedzieć już na starcie! :) Zastosowano tu ciekawy zabieg, ponieważ użyto ścieżki dźwiękowej z gry – jeśli ktoś obcował z jakąkolwiek visual novelką, od razu to wyczuje :D Motywy są dostosowane do tego, by przygrywać w tle, kiedy „gracz” czyta kolejne sceny, a więc w żadnym wypadku nie denerwują (ponieważ kompozytor raczej zdaje sobie sprawę, że utwory te będą nam towarzyszyć przez wiele godzin) oraz świetnie budują nastrój, bo w vn-kach muzyka, jako jedno z niewielu dostępnych dla autora środków, musi działać na emocje. Początkowo śmiesznie się tego słucha, bo czuje się, że operowanie ścieżką dźwiękową jest tu trochę inne i nietypowe jeśli porównać do innych anime, ale jak dla mnie sprawdziło się naprawdę dobrze. Zresztą co ja w ogóle mówię? Już po około 5 odcinkach miałam na dysku ściągnięty cały OST :] Nie zapominajmy też o świetnym openingu i endingu – Rita i jej „Little Busters!” oraz „Alicemagic” tak wpadają w ucho, że aż musiałam się zmuszać, żeby ich nie odsłuchiwać przy każdym epizodzie <śmiech> Jeśli chodzi o seiyuu, to nie ma tu przesadnej gromady znanych nazwisk (przynajmniej takie mam wrażenie patrząc na obsadę) – w sumie rzuca się tylko w uszy Hikaru Midorikawa jako Kyousuke i Yui Horie grająca Rikiego. Spotkałam się też z opinią, że głos np. Komari ma tendencję do irytowania, ale mnie przesadnie nie przeszkadzał.

PODSUMOWANIE: Ok, no to jak osoba raczej nie gustująca w obyczajówkach ocenia przygodę z dramacikiem o nazwie Little Busters!? Wyjątkowo pozytywnie ^^ Ale czasem tak jest – kiedy się do czegoś podchodzi z nastawieniem: „niczego nie oczekuję”, albo wręcz „pewnie mi się nie spodoba, ale rzućmy okiem”, to często okazuje się, że, niespodzianka, to jest jednak dobre! ;D Spędziłam przy LB! bardzo miło czas i wręcz nie mogę się doczekać na drugi sezon ^^ Cieszę się jednak, że odpuściłam sobie oglądanie aż do teraz, ponieważ mam trochę przeczucie, że dawkowanie tej serii po odcinku na tydzień mogłoby trochę przytępić emocjonalny ładunek, który dostajemy oglądając na raz całe ścieżki. Dlatego też boję się trochę o Refrain, bo wiem, że nie wytrzymam zrobić tutaj tego samego, a po nasłuchaniu się, jak to sequel jest niezwykle depresyjny i wzruszający, naprawdę chcę to poczuć! Jedyne do czego tak naprawdę bym się przyczepiła, to trochę płaskie rozwiązanie wszystkich historii – czasami miałam wrażenie, że wystarczyło jedno proste zdanie od Rikiego, żeby naprawić wszelkie zło w życiu bohaterek, co nie jest zbytnio przekonywujące. Ale cóż, jako ktoś mający słabość do motywu przyjaźni, jakoś przymknęłam na to oko ;) Początkowo nie pociągał mnie także motyw baseballa, ale dzięki Bogu jest to tak nieistotna kwestia, że czasami się o niej wręcz zapomina ;P Tak wiec oficjalnie – polecam LB!, bo to naprawdę ciepłe i przyjemne anime :) Przygotujcie się na śmiech, łzy i drobny niepokój wywołany gdzieś na skraju świadomości. Po za tym spójrzmy prawdzie w oczy – każdy potrzebuje w życiu trochę Kyousuke, no! XD

OCENA PO PIERWSZYM WRAŻENIU: [brak]
OCENA KOŃCOWA: -8

Little.Busters.01

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 20 Wrzesień 2013, in Anime, Posłowie, Recenzje and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 10 komentarzy.

  1. Święta racja. Takie serie trzeba brać w maratonach bo inaczej cały czar pryska, niestety:((

    Little Basters nie oglądałam, zalega na liście :P Trochę wstyd bo uważam się za fankę Key’a i tak dalej, i tak dalej :P Czego na pewno nie można serii odmówić to bardzo przyjemnej grafiki i pięknej muzyki (przesłuchałam OSTa- tego nie mogłam sobie odmówić xD) Niebawem zabiorę się za LB jak minie mi faza na mroczne klimaty ^^
    A co się tyczy jeszcze pozostałych serii od Key, muzyka w nich nigdy nie zawodzi. Po dziś dzień, a trochę czasu minęło odkąd obejrzałam np. Clannad i Air, rozpływam się kiedy słyszę soundtracki. To jest naprawdę magiczne uczucie. Inaczej sprawa ma się z Kanonem- jakoś nie trafił w mój gust, a do tego zanudził i zmęczył. Angel Beats! trochę pod poprzeczką ale pozycja jak najbardziej godna uwagi. (Z resztą widziałam, że obejrzałaś z pozytywnymi wrażeniami ^^) Teraz wystartowałaś z Clannadem! :D Tyle łez ile ze mnie wycisnął chyba nikomu się nie udało xD Z niecierpliwością będę czekać na recenzję!

    PS: Przeczytałam recenzję, ekhem… gry Diabolik Lovers i kilka razy przyłożyłam sobie w czoło xD W sumie to nie wiem co powinnam o tym myśleć więc zróbmy tylko tak —>O_____o WTF?

    I mamy idealny przykład, że można zrobić dobre anime na podstawie dobrej gry, można zrobić złe anime na podstawie dobrej gry, ale jeśli jako pierwowzór dla anime służy takie „COŚ” to… z błota złota nikt nie zrobi xD

  2. Serii nie oglądałam, ale jak widzę, powinnam to naprawić :)

  3. No więc oglądałam tylko pierwszy odcinek i śledziłam wrażenia grupki znajomych z IRCa. To pierwsze nie nastawiło mnie zbyt pozytywnie, była grupka przeciętnych nastolatków i bicie ludzi za niewinność. Nie lubię tego typu przemocy, że dziewczyna jest och taka słodka i niewinna bo wali bohatera po ryju. Odpuściłam sobie więc.
    Z kolei ze znajomych ten, co był fanem VNki był zachwycony, ale on ma beznadziejny gust, reszta była albo na meh albo narzekała. W jednym tylko wszyscy się zgadzali – chęci wykreślenia Komari z egzystencji, tak ich denerwowała.
    Mam mieszane uczucia co do tej serii, bo nie lubię melodramatu polegającego na tym, że bohaterowie płaczą i krzyczą na siebie nawzajem. Bardzo mnie rozczarowało w AnoHanie i Angel Beats, gdy postacie zaczęły tak robić, a wiem, że w ekranizacjach VNek Keya jest tego pełno. Ale masz rację, tutaj przynajmniej postaci wyglądają jakoś, a nie jak jednakowe jamochłony z Clannada. W Kanonie chyba nawet dziewczynki miewały usta i nosy wprost między oczyma, tak bardzo rybie były :)

  4. LB leży u mnie na dysku i się kurzy już dłuższy czas, ale chyba w końcu muszę się za to zabrać. Przyznam szczerze, że spotkałam się z różnymi opiniami….jedni mówią, że warto obejrzeć, bo jest to przyjemna komedia szkolna, drudzy, że to gniot i strata czasu, ale najwięcej opinii z jakimi się spotkałam to nalepka – „przeciętniak”. Jednak dlaczego by nie spróbować ? ^^ Nie musi być to bardzo ambitny tytuł żeby przyjemnie się go oglądało…no i zależy też co kto lubi. Angel Beats! bardzo mi się podobało, wycisnęło ze mnie sporo łez, a ciężko jest doprowadzić mnie do takiego stanu xD Clannad też nie był zły pod względem fabularnym, bo do wyglądu postaci faktycznie można się przyczepić. Jeśli w LB nie ma przesadzonych i sztucznych emocji to będzie dobrze. No i ten motyw przyjaźni *.*

    • @Nanoko
      Skoro jesteś fanką Key’a to przypuszczam, że Ci się spodoba :)
      Taaa zabrałam się za Clannada – chodzi za mną ta seria już od lat i jakoś zawsze mnie odpychała, bo mam tendencję do trzymania się z dala od tytułów, które ludzie za bardzo wychwalają. Takie coś winduje moje oczekiwania na nieosiągalne poziomy i zazwyczaj czuję się rozczarowana. Na razie powoli sobie oglądam i zobaczymy jak to będzie :) (choć pierwsze wrażenie mam trochę gorsze niż przy LB!)

      @PS: Hahhahahahahhaha a nie mówiłam? XDDD Prawie płakałam ze śmiechu przy tej recenzji ;> Człowiekowi wydaje się, że widział już wszystko… a wtedy pojawia się takie COŚ ;D

      @Martunka
      Przypuszczam, że jeśli widziałaś Clannada, Angel Beats, etc. – ogółem lubisz przyprawione dramacikiem historie o grupce przyjaciół, to możesz spróbować :)

      @SStefania
      No tak, wydaje mi się, że od razu mogę Ci potwierdzić, że humor tego anime nie trafi w Twój gust (przynajmniej na tyle na ile już kojarzę co lubisz/nie lubisz :)).
      Co się zaś tyczy ogólnych odczuć – zdaję sobie sprawę, że mam specyficzny gust XD Zazwyczaj nie oglądam serii obyczajowych, dlatego nie jestem w stanie obiektywnie powiedzieć jak prezentuje się na tle innych tego typu tytułów – mój odnośnik tutaj to proste „bawiłam się dobrze/źle”. Aktualnie zaczęłam Clannada i jedno jest pewne – o ile LB! kupiło mnie od początku, tak po 7 odcinkach Clannada nie czuję się przesadnie wkręcona. Bawi mnie tamtejsze poczucie humoru, ale ogólny koncept troszkę nudzi (pomijam design postaci ^^”) – większość społeczeństwa zaś pewnie powiedziałaby mi na to, że chyba się źle czuję ;p
      Ogólnie tak mi się wydaje, że wszystkie anime od Key’a mają raczej podobny klimat – jeśli nie trafi w Twój gust, to prawdopodobnie lepiej omijać produkcje tego studia szerokim łukiem ;)

      @Hitomi
      U mnie się kurzyło od daty premiery, bo systematycznie ściągałam co tydzień odcinki z zamierzeniem „kiedyś to obejrzę! …ale nie dziś.” ;P
      Ja mogę Ci powiedzieć to samo co w recenzji – takie serie nie są w moich klimatach, więc jest też możliwość, że właśnie dlatego LB! zrobiło na mnie tak dobre wrażenie. Brak mi porównania do innych tytułów w tym gatunku oraz nie przejadły mi się dramaty, bo ich zwyczajnie nie oglądam. Ale jeśli podobało Ci się AB!, to byłabym w stanie założyć, że i Little Busters! Ci się spodoba ^^ Jak dla mnie na pewno ma lepszy start niż Clannad (to się rozkręci, prawda???), dramaty wzruszają (ale na poziomie smutnej minki niż potoku łez), a głównym motorem napędowym jest naprawdę sympatyczny motyw przyjaźni, za który przynajmniej ode mnie ma dodatkowe punkty ^^

      Pozdrawiam ^^

  5. Jeśli chodzi o mnie raczej się za nią nie zabiorę (przynajmniej na razie).
    Mam parę serii do nadrobienia + nowości z jesieni, ale może kiedyś jak z głupia frant ściągnę sobie 2 serię się zobaczy :)
    Pozdrawiam ^_^

  6. Zapewne gdybym nie oglądała LB wcześniej, to Twoja recenzja z pewnością skłoniłby mnie do zapoznania się z tym oto anime. Zwykle recenzowane przez Ciebie tytuły, ogląda mi się przyjemnie, ale dziś jest inaczej:D Dla mnie Little Busters to przeciętniak. Miałam naprawdę spore oczekiwania, a zawiodłam się strasznie. Dlaczego? Mam dwa główne zarzuty^^.

    Po pierwsze – najgorszym elementem tej serii jest humor. Zwłaszcza ehm te sceny „walk”. Za pierwszym razem może się uśmiechnęłam, ale ile razy można wałkować jedno i to samo? Potem już chyba tylko przewracałam oczami. Zresztą, o ile dobrze pamiętałam pozostałe „śmieszne sceny” opierały się na robieniu idioty z Masato. I tak w kółko. Jeszcze rozumiem jakby seria była krótsza, ale przy ponad 20 odcinkach te wszystkie powtarzane pseudo-śmieszne wstawki, po prostu już wywoływały u mnie zażenowanie i myśli typu: Rany, jakie to słabe. Chociaż było coś, co faktycznie mnie rozśmieszyło: Nishizono i jej hm spojrzenie na relacje Rikiego i Kyousuke:)

    Po drugie – głupota. Naprawdę, wiem, że to tylko anime, ale niektóre sceny po prostu były idiotyczne. Moja absolutnie ulubioną sceną była ta, gdy doszło do konfrontacji Haruki i jej siostry, która się za nią przebrała. Jest dramatyczna atmosfera i koniec odcinka – w porządku. Nadchodzi kolejny odcinek, mamy ten sam moment i nagle zupełnie niespodziewanie runął deszcz, totalna ulewa. Normalnie ryknęłam śmiechem, żaden moment mnie tak w tym anime nie ubawił, jak ten. Co z tego, że to chyba było niezamierzone. Ogólnie rzecz biorąc, wprowadzenie dramatycznej atmosfery trochę twórcom nie wyszło. Jednak grunt, że było śmiesznie. Inny przykład głupoty? Skoro jestem już przy wątku Haruki, to sposób decydowania, kto jest czyim dzieckiem też był zabawny. W Japonii naprawdę nie słyszeli o testach DNA? A poligamia to tez chyba tam legalna nie jest?:D W każdym razie takie decydowanie, kto jest czyim dzieckiem na podstawie niepodważalnego argumentu „bo tak”, jest chyba dość słabym rozwiązaniem, zawsze istnieje jakieś ryzyko błędu:) W tle dramaty, bo zabierają ławkę, którą biedna Haruka chce naprawić^^. Wymyślenie sobie siostry, która się obraża, co powoduje zniknięcie jednej z bohaterek i zmianę wspomnień już pominę. To było może nie głupie, ale dziwaczne.

    Z innych detali, które mi nie pasowały. Bohaterowie byli tacy sobie. Część kompletnie bez wyrazu, część została przedstawiona, jakby miała tylko jedną cechę charakteru i tyle. Już pominę Rin i jej strach przed ludźmi, czy co to tam było. Naprawdę chorobliwie nieśmiała dziewczyna z niej była, ale nie miała najmniejszych kłopotów (o ile dobrze pamiętam) by normalnie rozmawiać z paniami ze stołówki, nielubianą koleżanka, co więcej nie przejawiała najmniejszych oporów by wypytywać obcego chłopaka o sprawy sercowe. Dziwnie to wyglądało w połączeniu z scenami, w których bała rozmawiać z koleżankami z klubu, jak np. Komari^^. Plusem byli Kyousuke i Riki. Ogarnięci i nie zachowywali się dziwacznie/głupio. No dorzuciłabym jeszcze Kud. Jej historie przyjemnie mi się oglądało i również nie przejawiała skłonności do niezrozumiałych zachowań. Chyba:D

    Jeżeli chodzi o OST, pamiętam, że podobały mi się dwa utwory i tyle. Az sobie ich poszukam, dlatego zaliczę to jako plus.

    Drugi sezon obejrzę, choć bez szczególnego entuzjazmu. Wolę się miło rozczarować, niż znowu zawieść. Jest jednak światełko w tunelu. Skoro ma on być depresyjny to może twórcy zrezygnują z tego nieśmiesznego humoru? Fajnie by było:) Poza tym watek tajemnicy tamtego świata mnie zaintrygował. Nawet bardzo. Niestety, miałam pecha i trafiłam na mega spoiler, nieoznakowany w dodatku. Częściowo (bo szybko zamknęłam oczy:D) wiem o co chodzi, więc mój entuzjazm jest bliski zeru. Ale obejrzę. A i osobiście oglądałam to na bieżąco z czego bardziej się cieszę;D Jakbym miała oglądać kilka odcinków pod rząd, to moje wrażenie byłyby pewnie jeszcze gorsze.

    Ogólnie 5/10:)

    Bardzo możliwe, że coś pokręciłam. Trochę już minęło od emisji, więc nie zdziwię się, jeżeli coś nawymyślałam:D

  7. Masz specyficzny gust, to prawda, ale nie przerażający ;)
    No właśnie dotychczas z tych Keyowatych anime widziałam tylko Angel Beats i podobało mi się dopóki nie zaczęli dramować. Lubiłam na przykład to, że chłopak (Hinata) oddawał bijącej go dziewczynie (Yui) :)
    Natomiast o LB i tych pozostałych Kanonach i Clannadach wiem, że im dalej w las tym więcej wycia, ryczenia, płakania, szlochania i łkania. Przynajmniej nie widze na liście płac Mari Okady, więc ma szansę nie być aż tak żenujące jak ostatnie odcinki AnoHany i BRS :)
    A tak ogólnie to lubię obyczajówki i lubię, gdy drama w komediach jest zrobiona dobrze (matko, ile też się spłakałam na końcu Azumanga Daioh!), więc, no, pora dać temu czemuć drugą szansę chyba i tyle :)

  8. Mission completed! xD LB obejrzane!

    Powiem tyle, że wbrew dość przeciętnej opinii jaką ma seria, mnie się oglądało niebywale… świetnie! Kurde, po niemal 3 miesiącach posuchy, wreszcie trafiłam na anime które mnie bezgranicznie wciągnęło. Pewnie to dlatego, że przez dłuższy czas miałam ogromną chęć na tego typu tytuł, ale abstrahując od tej uwagi, połudzę się o stwierdzenie, że Little Busters! zostaje moim osobistym następcą pierwszego Clannada :D Hell Yeah!

    Kiedy zobaczyłam Rikiego też pomyślałam, że to kolejna ciota, a gość okazał się super! I podzielam miłość do Kyousuke*_*

    Podobnie jak Shourii, wzruszyłam się na historii Haruki. Reszta „przypadków” nie wpłynęła na mnie emocjonalnie ale przyjemnie się je oglądało^^. Z tego co znam Keya, wiedziałam, że muszę zbierać porozrzucane wskazówki :P Nie będę tutaj pisać o swoich podejrzeniach bo nie chcę nic sugerować, ale zdecydowanie widać, że Kyousuke wie o czymś czego Riki nie pamięta i ma to związek z jego chorobą ;> Jakiś reset czasowy czy coś :P

    Jeśli miałabym wymienić minusy, na pewno byłoby to zamknięcie akcji na terenie szkoły i ograniczenie się do dziewiątki bohaterów (dziesiątki- licząc z Kanatą). Miałam przez to wrażenie takiego… ograniczenia no xD Ich świat to byli Little Busters! i szkoła. A gdzie jacyś nauczyciele? Rodzice? ( pokzana dwójka była trochę randomowa) Miasto? W pozostałych produkcjach Keya jakoś znalazło się dla nich miejsce. Nie wspomnę już o tym, że Nishizono do końca pozostawała w cieniu i wydawała się niepotrzebna ^^’ Komari… zdecydowanie denerwowała głosem xD

    Z niecierpliwością będę czekać na „Refrain” który podobno ma być bardziej dramatyczny? Hm. Jakby o tym pomyśleć to moje uwielbienie dla Clannada wyniknęło dopiero w „After Story” więc trzymam kciuki za „Refrain” :D

    • @Monika
      Definitywnie nie jest to tytuł dla każdego, ale po mnie najlepiej widać, że może się spodobać osobie, która wstępnie nie spodziewała się po LB! niczego specjalnego :)

      @Ceriss
      Cóż, temu jest ciekawie na świecie, bo ludzie mają odmienne opinie ;)
      No tak, humor to bardzo indywidualna kwestia, a ja akurat należę do osób, do których takie głupie poczucie humoru zadziwiająco trafia ;D Np. powalała mnie arc z tzw. Daily Life w Katekyo Hitman Reborn, a 90% świata uważa ją za najgorszą rzecz pod słońcem – cóż, that’s me XD Ale tak, mam nawet kilka screenów z Nishizono i jej wyobrażeniami na temat Rikiego i Kyousuke XD Jakoś tak podobało mi się to, że choć nie lubię yaoi, to te gejowskie dowcipy i tak mnie bardzo bawiły :)

      Hahah co do punkt drugiego, to osobiście chyba zobojętniałam na takie rzeczy, bo wtedy można płakać ze śmiechu na każdym anime, ponieważ wszystkie korzystają z cudownych podmuchów wiatru, które AKURAT rozwiewają bohaterom włosy w chwili zadumy, czy właśnie przywołują deszcz w momentach dramatycznych ;) Taka już chyba specyfika tego medium ^^”

      Hmmm… mnie w sumie Rin nie wydała się dziwna. Ogółem sama jestem trochę introwertyczna, ale tak samo nigdy nie mam problemów rozmawiać ze starszymi osobami (jak w jej przypadku np. panie ze stołówki), ponieważ konwersacje z ludźmi dojrzałymi (jak i z młodszymi dziećmi) jakoś nie wywołują takiego stresu. Tak samo nielubiana znajoma – rozmawiać to jedno, ale kłócić się z kimś kto działa nam na nerwy chyba potrafi każdy ;) Przy Komari natomiast była nieśmiała, ponieważ ta jest jej rówieśniczką (a z własnych spostrzeżeń widzę, że osobami we własnym wieku rozmawia się najtrudniej) i jest dziewczyną, tymczasem Rin była pokazana jako ktoś, kto od dziecka przebywał z czwórką chłopaków i nie miał za bardzo kontaktów z własną płcią. No nie wiem, mnie jakoś to po prostu nie uderzyło, oprócz wytkniętego przez Ciebie faktu o rozmowie z obcym chłopakiem o jego problemach sercowych. Ogółem jednak arc Rin ma być dopiero w Refrainie, więc to tam musimy szukać głębszych rozkmin jak to z nią jest ;)

      Spoilery :( Nic tak nie zabija podekscytowania jak one [ech]

      @SStefania
      W sumie każdy człowiek ma specyficzny gust, bo jest inny od tego naszego ;) Ale to fakt: ludzie narzekają na LB! – ja bawiłam się świetnie; ludzie wynoszą Clannada na piedestał – ja się zanudziłam. Życie xD

      Angel Beats szczerze mówiąc nie pamiętam już tak dokładnie, ale bardzo podobały mi się tam flashbacki bohaterów. Te wspomnienia momentów śmierci. Dramatyczne, ale jakoś pokazane w taki sposób, że naprawdę było mi smutno (motyw z głównym bohaterem wycisnął wtedy ze mnie sporo łez). Tymczasem przy Clannadowych dramatach trochę przewracałam oczami, wiec Key, czy nie Key – wszystko chyba zależy od indywidualnej serii i nie ma się co studiem przesadnie sugerować :)

      @Nanoko
      Uff, czyli nie tylko ja mam jakieś odchyły i LB! faktycznie może się podobać – dobrze wiedzieć :D

      Właśnie motyw z sekretem świata jest niezwykle interesujący! Strasznie mnie ciekawi co wymyślą – i cały czas zastanawiam się skąd Kyousuke wie o czymś, o czym nie wie reszta? To dość wyraźnie widać, po jego rozmowie z Kud, czy kilku sugestywnych zdaniach tu i tam. Jakiś wielki motyw paranormal to chyba jest, ale w sumie po np. historii Nishizono już nic co by tu wrzucili nie wywoła u mnie reakcji „skąd coś takiego w serii obyczajowej?!?” xD

      No tak, sterylna atmosfera to coś, co faktycznie kole w oczy, ale przypuszczam, że na to trzeba już przymknąć oko – visual novelki zazwyczaj ograniczają się do najważniejszych postaci, a te poboczne nawet sprite/ów czasem nie mają, więc pewnie podobnym sposobem myślenia i tu postawiono na ograniczenie się do niezbędnego minimum (

      W każdym razie bardzo cieszę się, że Ci się podobało – nie pozostaje nam nic innego jak czekać teraz na Refrain~! ;D

      Pozdrawiam~!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: