Tydzień z Anime: Dzień 2~!

Lovely.Complex.4

Dziś tekst pojawia się bardzo późno – postaram się po nocy przygotować sobie od razu zarys notki na jutro, żeby nie było takiego wyścigu z czasem jak teraz :) Chciałabym także jutro zająć się odpisaniem na komentarze (z góry przepraszam wszystkich za zwłokę!).

Koniec przeciągania – zobaczmy na tytuł numer dwa ^^

Lovely.Complex.1

Tytuł: Lovely Complex
Ilość odcinków: 24
Data premiery: 7 kwietnia 2007
Kategoria: Komedia, Romans, Szkoła, Shoujo

Opis: Wokół okrzykniętych Komediowym Duetem, Risy i Otaniego, zawsze rozbrzmiewał śmiech ich znajomych. Risa jest wyższa niż normalna, przeciętna dziewczyna, zaś Otani jest niższy niż normalny, przeciętny chłopak. Dwójka ta cały czas się ze sobą sprzecza, przez co nawet ich nauczyciel widzi naszych bohaterów jako specyficzny kabaretowy duet. Z czasem pojawia się między nimi nić porozumienia, która przeistacza się w prawdziwą przyjaźń – jednak powoli w sercu Risy pojawiają się nawet silniejsze uczucia względem Otaniego.

Opinia: Wczoraj proponowałam wyciskacz łez – Lovely Complex też sprawdza się w tej roli… jeżeli lubicie płakać ze śmiechu :D Bardzo długi czas nie mogłam się zabrać za tą serię, ponieważ nie wiedziałam jak wypali taka specyficzna komedia romantyczna: muszę jednak przyznać, że świetnie wywiązuje się z powierzonego jej zadania! Często romanse toną w niepotrzebnych dramatach i „zwrotach akcji”, które powodują u widza przewracanie oczami – nie przeczę, iż tutaj także doświadczymy niejednego szojcowego cliché, z tym drobnym wyjątkiem, że charaktery postaci owe cliché zamieniają w wybuchy śmiechu u oglądającego. Rise i Otaniego stworzono tak, że nie sposób nie chichotać patrząc na mierne próby dziewczyny, by jej ukochany zwrócił na nią uwagę i przestał traktować ją jako zwykłą przyjaciółkę oraz totalne nieogarnięcie uczuciowe chłopaka, który za nic w świecie nie potrafi odczytać podtekstów w zachowaniu kumpeli. Schemat dość typowy, ale rozegrany w interesujący sposób, dodatkowym plusem zaś jest owa wspomniana w opisie różnica wzrostu naszych gołąbeczków, która dość pokaźnie wpływa na zaprezentowane tu problemy sercowe. Kilka scen, gdzieś tam przy środku serii trochę męczy (Risa w kilku odcinkach płakała zdecydowanie za dużo), ale na szczęście potem tytuł z powrotem wraca do poziomu z początku ^^ Jednak moim skromnym zdaniem LoveCom nie wybiłoby się spośród innych tego typu serii nawet posiadając ciekawe postacie, bez stylu graficznego, którego użyto oraz dobrego doboru seiyuu. Wszyscy, którzy oglądali LC na pewno zapamiętali jedno – TE twarze :D Miny strzelane przez bohaterów iście rozkładają na łopatki! To samo można powiedzieć o głosach – nie trzeba eksperta od japońskiego, żeby usłyszeć, iż użyto tu nietypowego akcentu (akcentu Kansai kojarzonego np. z Osaką, gdzie ma miejsce akcja serii). Brzmi to absolutnie śmiesznie i pasuje do ogólnego nastroju Lovely Complex. Jeśli najdzie was ochota na niezobowiązującą komedię romantyczną, bierzcie LoveCom w ciemno~!

Lovely.Complex.3

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 27 Sierpień 2013, in Anime, Kalejdoskop, Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 7 komentarzy.

  1. Po pierwsze muszę napisać, że trafiłam na naprawdę świetnego bloga ^^ Szkoda, że tak późno…ale w końcu znalazłam coś co przyjemnie się czyta, wszystko ładnie uporządkowane, styl i język bardzo mi się podoba *.* Shouri wiedz, że właśnie zdobyłaś jednego, z pewnością wiernego, czytacza więcej :3
    Co do notki, pomysł na tydzień z anime – bardzo ciekawy, tak samo jak z mangowym tygodniem mam nadzieję, że przedstawisz coś co mnie zainteresuje, bo zaczęłam czytać Yamadę i jestem mega zachwycona. Swoją drogą nie wiem czy widziałaś, ale powstał filmik promujący tą mangę, może jest szansa na ekranizację !? Byłoby fajnie ^^
    Czyste romanse jednak nie bardzo mnie interesują, chyba że są tak dobre jak Toradora, która to stała się moim ulubionym tytułem z gatunku czy Angel Beats, które przedstawiałaś wcześniej (tak, ryczałam na końcu jak bóbr ) Może dużo ich nie obejrzałam, ale wystarczyło kilka żeby znienawidzić te niedorobione i sierotkowate główne bohaterki…to zdecydowanie do mnie nie przemawia. Zdecydowanie wolę usiąść i obejrzeć dobre anime z gatunku mecha, shonen czy seinen. Może by tak znalazł się taki tytuł w projekcie ‚Tydzień z…’ ? Z niecierpliwością czekam na kolejne notki, bo ciekawa jestem co przedstawisz dalej ;) A jeśli o LoveCom chodzi…polecasz, ale chyba jednak nie spróbuję. Jakoś nie specjalnie przemawia do mnie koncepcja tego anime, ale kto wie ? Może jak zacznę kiedyś cierpieć na nadmiar wolnego czasu to włączę chociaż ten 1. odcinek xP

  2. Lovely Complex, to jedna z tych serii wokół których krążę od długich, długich miesięcy, nie mogąc się ostatecznie za nie zabrać ;) Podobnie miałam z Toradorą, którą też im bardziej ktoś polecał, tym bardziej odrzucałam ją na koniec mojej listy must-watch. Bo to jest tak, że niby szukam oryginalnych shoujo, ale gdy na takie trafiam (patrz: wspomniana Toradora z protagonistą w postaci strasznie brzydkiego faceta), nie za bardzo mam wobec nich zaufanie. Z Lovely Complex jest podobnie – ciągle mi się wydaje, że z tym wstępnym założeniem, czyli różnicą wzrostu między bohaterami, nie może z tego wyjść dobra komedia romantyczna. Komedia sama w sobie owszem, ale romans to już nie. Natomiast jesteś kolejną osobą, która pisze w samych pozytywach o tej serii, więc ponownie staje przed nią i zastanawiam się – warto czy nie warto? :> Czeka mnie ciężki orzech do zgryzienia ;) Z drugiej strony, kiedy już wreszcie się do Toradory przymusiłam, okazało się, że to jedna z najlepszych serii shoujo, na jakie w ogóle trafiłam, także może jednak należy słuchać tych wszystkich rekomendacji ;)

    • @Hitomi
      Bardzo mi miło poznać! (i oczywiście dziękuję za miłe słowa ^^)
      Właśnie widziałam (wygląda cudownie!) i kurcze podsycają mi nadzieję na anime Yamady! Do tej pory na to nie liczyłam, ponieważ tak on, jak i wcześniejsza seria tej autorki, dostały ekranizacje w postaci dramy z żywymi aktorami. Oby coś z tego wniknęło (pomarzyć można), bo moim zdaniem seria świetnie sprawdziłaby się jako anime (szczególnie ten humor!). Do tego Ryota Ohsaka jako Yamada – ciekawy wybór :)
      Oj tak, wiem co masz na myśli – LoveCom plusuje dużą dawką komedii, bo osobiście też nie przepadam za typowymi love story, które nie mają do zaoferowania nic po za tym. Hmmmm… kiedy tak patrzę na to co zaplanowałam na resztę tygodnia, to jestem pozytywnie nastawiona na to, że znajdziesz sobie coś dla siebie ^^ (o ile oczywiście nie będę miała takiego pecha, że akurat już oglądałaś te tytuły ;D).

      @Lin
      Taaaa miałam to samo. Potem w końcu znajoma poleciła mi to z głupoty, kiedy szukałam jakiegoś szojca do oglądania i takoż z głupoty odpaliłam pierwszy ep… a potem poszło już z górki ;D
      Nie wiem czemu tak jest, ale człowiek automatycznie czuje jakieś odpychanie względem niektórych rzeczy i nie potrafi tego racjonalnie wyjaśnić, prawda? Najśmieszniejsze jest zaś to, że wspominasz tu Toradore, której nie oglądałam…. bo mam z nią ten sam problem co Ty ^^” Im więcej sobie powtarzam, żeby to w końcu sprawdzić, tym mam mniejszą ochotę. Trza się będzie w końcu przemóc! :]

      Pozdrawiam~!

      • Shouri, możemy w takim razie zrobić deal :D Ja obejrzę Lovely Complex, a Ty w zamian przemożesz się względem Toradora, co Ty na to? :> A tak serio, wiem, że pewnie już to słyszałaś od niejednej osoby (tak to w końcu jest z tymi seriami), ale Toradora to naprawdę niesamowite shoujo. Na samym początku faktycznie trudno przyzwyczaić się do tych nietypowych elementów, ale wystarczy kilka odcinków, by przekonać się, że pod nieco dziwnym charadesignem, kryją się w tej serii jedne z najlepiej zarysowanych portretów psychologicznych uczniów szkoły średniej, jakie anime może zaoferować. Podczas oglądania, jak prawie nigdy, towarzyszyło mi poczucie, że mam do czynienia z prawdziwymi ludźmi i prawdziwymi emocjami, a nie pustymi szojcowymi kalkami. A na koniec robi się z tego tak cudny i wzruszający romans, że oderwać się nie idzie ;) Spróbuj w wolnej chwili :)

        • Dobry deal haha! ;D Jeszcze tak samo jak Toradora, chodzi za mną Bokura ga Ita hmmmm…. Trza będzie znaleźć trochę czasu i w końcu się zmotywować. Skoro Lin poleca, to z czym ja tu polemizuję? ;]

          Znów Lovely Complex raczej bardziej stawia na to, żeby Cię rozbawić, więc dobrze się za to zabrać, kiedy człowiek ma ochotę na komedię. I wierz mi – po LC chyba żadne rysowanie już nie będzie dla mnie dziwne ;D

          Pozdrawiam~!

          • Aaaaaaaa, nie widziałaś Bokura ga Ita?! Shouri, jeszcze o tym nie wiesz, ale to być może największy błąd Twojego życia :> Tak poważnie, to BGI należy do moich TOP 3 anime ever. Tyle, co ja się zryczałam zarówno nad wersją animowaną, jak i mangową, to chyba jeszcze nie płakałam nad niczym. To jest bez dwóch zdań najbardziej poruszająca historia miłosna, jaką w anime widziałam. Wiem, że tutaj na początku dużym problemem może być grafika – sama z oporem się do niej przyzwyczajałam, ale kiedy już to zrobiłam, zorientowałam się, że te niesamowicie skromne i oszczędne rysunki są tak naprawdę jedyną właściwą formą do opowiedzenia tej historii. To jest magia, naprawdę. Oglądając BGI wchodzisz w taką zaczarowaną bańkę, która Cię zniewala i odgradza od reszty świata. Widziałam tę serię już trzy razy, a wiem, że na tym nie poprzestanę, bo to jest historia, do której chce się wracać. Mogłabym cytować całe sceny, tak mocno niektóre z nich zapadły mi w serce – btw, BGI jest kopalnią najpiękniejszych cytatów o miłości ;) Także, jak następnym razem będziesz szukała jakiegoś dobrego szojca do oglądania, to najpierw Toradora, a potem Bokura ga ita – albo na odwrót ;) Ale koniecznie zapoznaj się kiedyś z tymi seriami.

            • ………….ups. Chyba poruszyłam drażliwy temat ;D Ale kurcze opisujesz to w tak świetny sposób, że chyba wiem co będę oglądać na otarcie łez po tym, co akurat teraz przerabiam (nie mówię co, bo mam zamiar to cudo opisać końcem tygodnia ^^). Na korzyść BGI przemawia fakt, że już mam całość ściągniętą i tak sobie leży na dysku od około miesiąca :) Do Toradory muszę za to znaleźć jakiś porządny torrent [ech]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: