Tydzień z Anime: Dzień 1~!

angel-beats-2

Zrobiłam sobie 2 tygodnie przerwy od bloga (uzupełniałam tylko post z wrażeniami), można powiedzieć, że wypoczęłam, ale koniec tego dobrego – pora wrócić do pisania, bo jeszcze zapomnę jak to się robi. Obiecałam ostatnio Tydzień z Anime i oto wreszcie nadszedł ten czas, gdy zachciało mi się wspomniany pomysł wprowadzić w życie ;)

Poniedziałek zawitał na nasze kalendarze, więc spójrzmy na tytuł numer jeden~!

angel-beats-3

Tytuł: Angel Beats!
Ilość odcinków: 13
Data premiery: 2 kwietnia 2010
Kategoria: Akcja, Komedia, Dramat, Siły nadprzyrodzone

Opis: Kiedy Otonashi budzi się ze snu, dowiaduje się, że jest martwy. Jedyne co nasz bohater jest w stanie sobie przypomnieć, to swoje imię, zaś dziewczyna z karabinem przedstawiająca się jako Yuri wyjaśnia mu, że znajdują się w swego rodzaju zaświatach. Jest ona przywódczynią organizacji SSS (jap. Shinda Sekai Sensen = Pozagrobowy Front Wojenny), która walczy z białowłosą Tenshi uważaną za anioła (co zresztą wskazuje jej imię; jap. tenshi = anioł) Chłopak jednak nie jest w stanie uwierzyć, iż malutka i wyglądająca na bezbronną Tenshi może być zła, więc postanawia z nią porozmawiać i rozwiązać spór pokojowo – spotkanie niestety nie idzie po jego myśli, gdy nagle zostaje brutalnie zaatakowany!
Otonashi w końcu postanawia przyłączyć się do SSS, jednakże przez cały czas coś przyciąga go do Tenshi. Starając się odzyskać własne wspomnienia oraz zrozumieć białowłosego anioła, krok po kroku zbliża się do rozwiązania tajemniczej zagadki życia po śmierci.

Opinia: AB! zawitało na nasze ekrany 3 lata temu – jako że nie jest przesadnie wiekowe, można się spodziewać naprawdę ładnej grafiki, dopracowanej animacji oraz przyjemnej ścieżki dźwiękowej. Fakt, że pewna grupka bohaterek ma swój zespół rockowy, automatycznie zapewnia widzom kilka scen koncertów, a tym samym kilka fajnych utworów („Crow Song” definitywnie mój ulubiony ^^). Jednak o ile strona techniczna to mocny atut tego anime, jego prawdziwa siła tkwi w ładunku emocjonalnym, jaki uderza nas po zasadniczo zabawnym i lekkim starcie. Osobiście obejrzałam kiedyś pierwszy odcinek, gdzie dostałam dość chaotyczną masę naprawdę dziwnego i specyficznego humoru, po czym odłożyłam dalszą przygodę z Angel Beats! na czas nieokreślony. Pewnego razu wreszcie przysiadłam do maratonu całości i ujrzałam coś zupełnie innego, niż mógłby to sugerować początek. Fabuła jest naprawdę smutna i wzruszająca – trudno mi pisać, by niczego nie wypaplać, ale ujmijmy to tak: po wariackim wstępie, zaczniemy być powoli wprowadzani w historie życia oraz momentów śmierci poszczególnych bohaterów, zanim oczywiście w ten czy inny tragiczny sposób trafili do zaświatów. Powaga, prawdziwość i niesamowita beznadzieja niektórych sytuacji doprowadza do szczerych łez – nie będziecie się spodziewać ile przeszli Ci pozornie roześmiani i zwariowani nastolatkowie (wątek Otonashiego był chyba dla mnie jedną z najbardziej przytłaczających emocjonalnie scen). Wisienką na torcie zaś jest końcówka. Rzadko zdarza mi się rozkleić do tego stopnia, ale AB! zamieniło mnie w istny obraz nieszczęścia na kulminacyjnych scenach. Co jednak ciekawe, anime to potrafi złagodzić momenty smutne, wplatając w to raz za czas trochę komedii i wygłupów ekipy w zaświatach, czy też scen akcji, gdzie naprawdę sporo się dzieje na ekranie. Bardzo podobały mi się także relacje pomiędzy bohaterami – przyjaźń naszego głównego bohatera i Hidekiego, delikatny wątek miłosny Yui, ta powolna nauka Tenshi jak żyć z innymi ludźmi. Angel Beats! definitywnie należy dać szansę i nie trzeba się zrażać po początku – później zaś sugeruję przygotować sobie dużo chusteczek oraz gorącej czekolady na poprawę humoru. Anime daje do myślenia, a to już samo w sobie jest czymś co trzeba cenić ^^

angel-beats-1

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 26 Sierpień 2013, in Anime, Kalejdoskop, Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarzy.

  1. Shouri się zmotywowała i wreszcie coś napisała xD. Cieszę się, bo bardzo lubię czytać twoje notki.

    No i znowu AB! . Ten tytuł mnie prześladuję… jest wszędzie, dosłownie. To chyba znak, że muszę się wziąć za te anime. To nawet dobrze, bo i tak nie mam czego aktualnie oglądać, a sporo osób poleca ten tytuł ^^. Cóż… zobaczymy jak to będzie ;P

    Pozdrawiam!

  2. Całe szczęście, że wróciłaś jednak do tej serii po przerwie po pierwszym odcinku ;) Również uważam, że Angel Beats to seria wyjątkowa, z niezwykłym wyczuciem balansująca między humorem a momentami szczerze wzruszającymi. Przyznam, że ryczałam na niej kilka razy ;) M.in. w momencie pożegnania Yui (w życiu bym się nie spodziewała, że tak subtelny wątek romantyczny, jak ten między nią a Hinatą, da na koniec takiego emocjonalnego kopa) i całego wątku z wypadkiem Otonashiego i jego, jakby nie patrzeć, bohaterską śmiercią.

    W ogóle z tym Otonashim to ciekawa sprawa – jest to bohater tak nieludzko pozytywny, zbiór zalet wszelakich do takiego stopnia, że powinien wręcz człowiekowi na nerwy działać z tą swoją perfekcyjnością. A jednak nie można go nie lubić – rzadko zdarza się protagonista wzbudzający tak jednoznacznie dobre odczucia :)

    No i gigantyczny plus za wątek romantyczny. Od pierwszego odcinka byłam przekonana, że endgamem tej serii będą Otonashi i Yuri – na początku niesamowicie między nimi iskrzyło. Ale z czasem, odcinek za odcinkiem, Otonashi coraz bardziej zbliżał się do Kanade i choć naprawdę nie przepadam za takimi pozbawionymi życia, słodkimi chibi-kukiełkami, to zorientowałam się, że szalenie mi się ta opcja podoba. No a już końcówka z tą dwójką totalnie mnie na łopatki rozłożyła. Naprawdę, chyba na palcach jednej ręki mogłabym policzyć serie, które pod względem romantycznym mnie zaskoczyły – takie wątki, nawet jeśli są świetne realizowane, są przy okazji z reguły bardzo przewidywalne. A tutaj, totalna niespodzianka i do tego, tak zupełnie udana.

    Tak się rozpisałam, że aż sobie chyba muszę zrobić jakoś niebawem powtórkę tej serii ;)

    • @Sanae.
      A dziękuję ^^ Hehe zrobiłam sobie wakacje, ale lenić też nie można się za długo :D

      Widzisz – to jest przeznaczenie! Musisz je obejrzeć :> W pewnym sensie Ci zazdroszczę, że AB jest ciągle przed Tobą, bo rzadko wpada się na akurat tak dobre serie ^^ Oczywiście czekam także na relację już po obejrzeniu!

      @Lin
      Tak, wątek Yui i Hinaty to był płacz. Na pożegnaniu Kanade i Otonashiego pękłam kompletnie (choć nawet nie do końca wiem czemu). W jednym momencie tak się rozryczałam, że musiałam zastopować, żeby się móc uspokoić ^^” Ale definitywnie sceną, która najbardziej zapadła mi w pamięć jest śmierć Otonashiego i to, że umarł w momencie, kiedy dotarła do nich pomoc. To anime to jest jakiś emocjonalny rollercoaster.
      Tak więc też się cieszę, że do niego wróciłam ^^ Zastanawiam się teraz, czy przypadkiem nie pominęłam jakichś innych perełek sugerując się tylko pierwszym odcinkiem :(

      Pozdrawiam~!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: