Sezon letni ’13 – przegląd cz.05 :)

 
 

Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui_01

Nareszcie – ostatni przegląd w tym sezonie! :) Definitywnie za dużo serii wyszło tego lata i kiedy tu to wszystko oglądać? Dzisiejsza notka w większości zawiera już takie „resztki-resztek”, czyli tytuły, które zostawiłam sobie na koniec, bo nie miałam co do nich za dużych oczekiwań – zobaczymy co to z tego wyjdzie ^^

Tak out-of-topic, to przeczytałam „Szklany Tron”, o którym wspominałam w poprzednim tekście i jest to naprawdę fajna książka – dobra fabuła i świetna główna bohatera (nie zabraknie też wątku miłosnego ^^), niestety trochę nie przypadła mi do gustu końcówka, ale liczę, że następny tom to wynagrodzi :)

Bierzmy się jednak za Kiniro Mosaic, Love Lab, Uchouten Kazoku oraz serię z [dosłownie] zapierającym dech w piersiach tytułem Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui!.

Kiniro Mosaic – Odcinek 01

Kiniro Mosaic - 01

OPIS: Opowieść o 15-letniej Shinobu Oomiyi, Japonce, która przez kilka ostatnich miesięcy żyła w Wielkiej Brytanii. Po powrocie do kraju, tęskni ona za spędzonym tam czasem. Któregoś dnia dostaje list z Wysp Brytyjskich od Alice, dziewczyny u której mieszkała w trakcie swojego pobytu za granicą. Wiadomość jest krótka, acz treściwa: Shinobu, przyjeżdżam do Japonii! Komedia o japońsko-brytyjskich dziewczętach i ich przygodach.

OPINIA: Kinmoza to tytuł, który jak widzę wszyscy praktycznie zignorowali i tak po prawdzie nie widzę powodu, żeby tego nie robić – dostajemy dość typową historyjkę o grupce szkolnych przyjaciółek pokazującą ich codzienne, [mniej lub bardziej] śmieszne życie. Aż chciałoby się powiedzieć cute girls doing cute things at its finest. Co więc skłoniło mnie do zerknięcia na pierwszy odcinek? Cóż, muszę przyznać, że jako studentkę filologii angielskiej troszeczkę zaciekawiło mnie jak pokażą w tej serii Anglię/Anglików. Definitywnie pozytywnym zaskoczeniem był język angielski jakim posługiwali się tu domniemani obywatele Wielkiej Brytanii, kiedy nasza bohaterka przebywała tam na stancji. Wiadomo, że to ciągle są Japończycy-mówiący-po-angielsku, ale o dziwo tylko kilka razy zdarzyły się jakieś maleńkie błędy w wymowie (oczywiście nie wspominam tu o akcencie, bo przecież nie oczekuję cudów ;P) i nie był on tak kaleczony jak w 90% przypadków, kiedy jest wykorzystywany w anime. Seiyuu Alicji mieszkała trochę a Anglii, to ją jeszcze zrozumiem, ale pozytywnie zaskoczyła mnie Sayaka Oohara ^^ Graficznie jest śłodziaśnie – pastelowe kolorki i milutka kreska. Przez pierwszą część odcinak oglądamy wszystko jakby w wersji panoramicznej (jak widać na screenie wyżej), ponieważ jest to coś a la flashback pobytu Shinobu na jej wymianie. Fajnie pokazano barierę językową pomiędzy Shinobu i Alicją, choć z drugiej strony jakoś nie potrafię polubić naszej japońskiej bohaterki. Jestem już na tym stadium, gdzie żyłka mi pęka przy postaciach tak totalnie życiowo nieogarniętych jak ona – mieszkała kilka miesięcy w Anglii, a jedynym słowem jakie potrafi powiedzieć, to „hello”? Serio? Może ma to zwiększyć jej „kjutność”, ale mnie osobiście wkurza. Na scenie, gdzie ostro PO JAPOŃSKU opowiada małej Angielce o swojej szkole już przewracałam oczy. Pod tym względem już sporo lepsza jest Alice, która po przyjeździe do Japonii płynnie mówi miejscowym narzeczem. Może to też jest przegięcie, bo raczej nikt nie wkułby tak szybko tak abstrakcyjnego języka, ale już wolę przeginanie w tą stronę niż w tamtą. Nie rozbawiła mnie też komedia – raczej wiem, co miało być śmieszne, ale jakoś nie działa na mnie ten humor. Podsumowując: fanom słodkich obyczajówek może (podkreślam MOŻE) się spodobać, ale ja podziękuję. Lubię, kiedy moi bohaterowie mają mózg ;P

WSTĘPNA OCENA: 5

Love Lab – Odcinek 01

Love Lab - 01

OPIS: Dziewczęca Akademia Fujisaki znana jest z bardzo ułożonych i dobrze wychowanych uczennic. Spośród nich warto wyróżnić Maki, szanowaną przez swoje koleżanki przewodniczącą szkoły, słynącą ze spokojnego i uprzejmego nastawienia. Z drugiej strony uczęszcza tam także Riko Kurahashi, podziwiana za trochę chłopięcą lecz stanowczą osobowość. Riko przez przypadek wpada na Maki w dość dziwnej sytuacji – kiedy ta trenuje całowanie się ze swoją poduszką. Okazuje się, że niekoniecznie jest ona taka, jak uważają inne uczennice, zaś nasza bohaterka nie dość, że jest zmuszona dochować sekretu przewodniczącej, to musi jej jeszcze pomagać przećwiczyć wszelakie aspekty romantycznych związków, takie jak chociażby trzymanie się za ręce.

OPINIA: Tej serii nie miałam zamiaru sprawdzać, ale czytelnicy zachwalali, to się skusiłam przez te wasze namowy ;] I muszę przyznać, że naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam! Anime jest prześmieszne i tak genialnie nabija się z wszelkich szojcowych cliché, że dla mnie, osoby lubiącej romanse, ale ostatnio znudzonej ich powtarzalnością, jest to świetna okazja, żeby wyśmiać wszystko co normalnie wywołuje przewracanie oczami xD Maki i Riko tworzą naprawdę wybuchową parkę bohaterek – jedna ułożona, druga to chłopczyca… przynajmniej na pierwszy rzut oka. Okazuje się, że spokojna Przewodnicząca Szkoły jest bardziej pokręcona, niż jej nowa przyjaciółka nosząca przezwisko „The Wild One”! Co do samego rudzielca (kojarzy się trochę z Amu z Shugo Chary!), to bardzo ją polubiłam (pewnie temu, że trochę mi siebie przypomina ^^”) – szczególnie rozbrajają te chmurki przy „miłosnym treningu” z Maki, że teraz rozumie jak czują się faceci przy przesadnie dramatyzujących kobietach <śmiech> Grafika jest naprawdę ładna i kolorowa, a chibi wyglądają zabawnie. Bardzo to wszystko pasuje to komediowego klimatu całej serii. Komedii, która jest naprawdę niezła. To ważne, kiedy humor jest głównym motywem przewodnim, żeby trafił w gust oglądającego – Love Lab udało się wbić w ten specyficzny random, która zawsze rozkłada mnie na łopatki ^^ Tutaj nie było AŻ tak dobrze, bo większy ubaw mam choćby przy oglądaniu Gin no Saji, ale ciągle anime to poradziło sobie lepiej niż inne serie o podobnych założeniach. Tym razem mamy „cute girls doing funny random things”. Na razie leci do on-hold, ale jest to coś, co pewnie chętnie sobie przemaratonuje jak już się skończy.

WSTĘPNA OCENA: 7

Uchouten Kazoku – Odcinek 01

Uchouten Kazoku - 01

OPIS: W Kyoto rezydują trzy typy mieszkańców: ludzie, szopy (jap. tanuki) oraz tengu. Yasaburou to trzeci syn rodziny tanuki Shimogamo. Jego ojciec, Souichirou, był głową stowarzyszenia wszystkich tanuki z Kyoto lecz pewnego feralnego dnia został pożarty przez ludzkich członków “Piątkowego Klubu”. W trakcie zajmowania się starym tengu, walką z innymi szopami oraz zabawą z ludzką dziewczyną o zdolnościach psychicznych, Yasaburou krok po kroku dowiaduje się o okolicznościach śmierci swojego ojca.

OPINIA: To jest coś baaardzo dziwnego. Nie wiem… spodziewałam się czegoś innego po tym anime. Nie wiem w sumie czego, ale definitywnie nie tego co dostałam. Anime to jest po prostu specyficzne – to słowo najlepiej oddaje przygodę z pierwszym odcinkiem. Główny bohater z głosem Takahiro Sakuraia to cross-dresser, który pije, pali i może zmieniać swój wygląd wedle woli, ot taka specjalna zdolność wszystkich tanuki. To co oglądamy w pilotowym epizodzie to czyste slice-of-life z nadnaturalną domieszką w postaci opowieści o tym, jak Ziemia jest domem trzech gatunków: ludzie zamieszkują miasta, tanuki przemierzają ziemię, a tengu rządzą niebem. Historia, którą na razie pokazano wydaje się trochę samo-stójką. Przedstawia relacje między Yasaburou, jego starym mistrzem będącym tengu oraz ludzką kobietą o zdolnościach paranormalnych. Głównego wątku póki nie nie uświadczyłam. Rysowanie jest znowu nietypowe – uproszczony projekt postaci z dziwnymi uszami. Za to niesamowicie spodobały mi się tła! Prześlicznie to wygląda i nieźle komponuje się ze specyficznym wyglądem bohaterów :) Tak samo można zakochać się w muzyce – cudowne, spokojne brzmienia w klimatach japońskiego folkloru ^^ Głównym zastrzeżeniem jakie mam do tego anime, to swego rodzaju pustka, która po nim zostaje. Ot, obejrzałam. Ot, nawet było spoko… ale totalnie nie czuję ochoty, żeby zostać z nim na dłużej. Nie potrafiło w te 25 minut wzbudzić we mnie jakiejkolwiek ciekawości, w jakikolwiek sposób związać mnie z postaciami. Niby się nie nudziłam, ale z drugiej strony nie czuję też żadnej ekscytacji. Wydaje mi się, że jest to coś, co trzeba doświadczyć samemu, bo osobiście nie wiem co mam o nim tak naprawdę powiedzieć ^^”

WSTĘPNA OCENA: 6+

Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui! – Odcinek 01

Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui - 01

OPIS: Tomoko Kuroki to super popularna licealistka posiadająca 50 lat doświadczenia w randkowaniu z ponad setką chłopaków… w dziewczęcych symulatorach randkowych. W prawdziwym świecie to 15-letnia, zamknięta w sobie dziewczyna, która posiada wszystkie cechy tak zwanego “mojo” (posępnej i niepopularnej kobiety). Jednak gdy w szkole jej się nie powodzi oraz okazuje się, że wcale nie ma takiego wzięcia jak jej się wydawało, bohaterka po raz pierwszy od lat spogląda na swoje odbicie w lustrze, co sprawia, iż dochodzi do szokujących wniosków..!

OPINIA: TEN OPENING O_________O Serio, jeśli nie oglądaliście tego anime, to poszukajcie go sobie na youtube’ie – u mnie wywołał prawdziwy szczeno opad hahahaha (od razu skojarzyło mi się z EDem do HxH „Just Awake” zespołu Fear, and Loathing in Las Vegas ;>) Definitywnie będę go ściągać jak tylko wyjdzie full! Wracając jednak do samego Watamote, to jest to przykład anime, które jest dobre i widzisz to jako widz, ale po prostu nie chce Ci się go oglądać ^^” Seria ta jest interesującym miksem historii depresyjnej, a jednocześnie zabawnej – główna bohaterka to odludek, który ma poważny problem: nie potrafi rozmawiać z innymi ludźmi. Chciałaby być popularna, chciałaby mieć chłopaka, ale jak go zdobyć, skoro jej wysiłki w upiększeniu swojego wyglądu, czy poprawieniu komunikacji kończą się katastrofą, tudzież psychicznymi torturami wymierzonymi w jej brata? Doświadczenie z gier randkowych jak wiadomo też za wiele jej nie pomaga ;P Wzbudza ona w oglądającym mieszaninę współczucia i okrucieństwa, bo nie sposób jednak nie zaśmiać się z kilku scen. Dopiero po chwili do nas dociera, że to w sumie jest smutne… myśl ta jednakże za długo w nas nie pozostaje, bo to w końcu komedia, a więc rozśmieszanie widza jest tu celem głównym :) Odcinek oglądałam z dość abstrakcyjnymi polskimi napisami, ale choć niezbyt dokładne, nawet nieźle wbiły się w koncept tego anime ^^ Wizualnie jest całkiem przyjemnie – tak jakby zmieszać cukierki, kwiatuszki i serduszka z dość pokaźną dawką angstu ;P Na największą pochwałę zasługuje seiyuu. Grająca główną rolę Izumi Kitta świetnie wypadła jako Tomoko – zadziwiająco dobrze oddała osobę strachliwą przed mówieniem na głos, a jednocześnie bogatą jeśli chodzi o monologi wewnętrzne ;> W skrócie: dobra seria, do której pewnie kiedyś wrócę, ale na razie nie mam na nią nastroju.

WSTĘPNA OCENA: 7+

 

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 2 Sierpień 2013, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 4 komentarzy.

  1. Uwielbiam Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui!
    Rozwala mnie na maksa głupota głównej bohaterki xd

  2. Wiesz co? Ja się chyba skuszę na ostatnią serię (wybacz, że nie wymienię nazwy, ale nie chce mi się nią klawiatury łamać :D) Lubię takie i nastrój chyba też mam, także pierwszy ep na bank obczaję. Co do Love Lab, a nie mówiłam? XD Ja mam w tym sezonie wyczucie do dobrych komedii. Do tego bardzo mi się podoba, bo ja przecież uwielbiam szojce, a jak mam okazję po dramatycznym seansie obejrzeć coś, co to wszystko wyśmiewa i stawia w zupełnie innym świetle, to tym bardziej jestem na tak. Kiniro mosaic – moje trzecie oko coś mi podpowiadało, że nie ma co sobie tym głowy zawracać. Też wolę myślące postaci ;)

    • @Martunka
      Głupota to jest dobrze powiedziane ;D Jak mnie najdzie ochota na takie klimaty, to z chęcią się odmóżdżę przy tej serii (choć nie wiem, czy zbyt wiele odcinków na raz nie okaże się za dużym szokiem dla szarych komórek ;>)

      @suspicious plum
      Hahaha te długie tytuły w ostatnich czasach to jest jakaś dziwna moda, której do końca nie rozumiem ^^” Ale dobrze, że są skróty :)
      I tak, muszę przyznać – w pełni zasłużona pochwała dla Love Lab :D Rozwalające nabijanie się z podwalin gatunku shoujo… a to, że się już swoją porcję tych totalnie pospolitych cliché widziało milion razy, sprawia, że to jest jeszcze śmieszniejsze XD Tak więc dziękuję za rekomendację, bo LL definitywnie obejrzę, jak tylko wyjdzie całość ^^

      Pozdrawiam~!

  3. Zarówno pierwszy jak i ostatni tytuł już oglądałam, mogę więc napisać coś od siebie na ich temat.

    Love Lab jest faktycznie bardzo przyjemną serią, nie jest ona jednak dla mnie jakoś szczególnie wybitna, nadaje się jednak do obejrzenia w przerwach między innymi seriami. Głowna bohaterka, Riko, przypadła mi do gustu ze względu na swoje „chłopięce” zachowanie ale i też ze względu na jej komentarze, dodatkowo zainteresowała mnie jej ciągle zmieniająca się fryzura – mała rzecz, a cieszy. :)

    Jeśli chodzi o… o… o trzeci tytuł („To wasza wina że nie jestem popularna” – tak to chyba brzmiało po polsku) to mimo iż na początku mi się bardzo spodobał, to po obejrzeniu 3 odcinków pod rząd stwierdziłam, że odcinki stają się coraz głupsze (nie w takim negatywnym znaczeniu, ale jednak) i potrzebuję przerwy od ich oglądania. Jeśli zaś chodzi o opening do tej serii to także byłam nim pozytywnie zaskoczona. :D

    Drugiego tytułu, Uchouten Kazoku, nie widziałam, wydaje mi się jednak że jest to seria dość nijaka no i też raczej nie trafiająca w mój gust. Warto jednak wiedzieć jak inni ją odbierają. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: