Sezon letni ’13 – przegląd cz.04 :)

Fate Kaleid Liner PRISMA ILYA - 02 top

Ostatnio wpadłam w szał czytelniczy, toteż zaniedbałam trochę oglądanie, ale co poradzić, że znalazłam na przecenie wszystkie cztery tomy serii „Siedem Królestw” od Cindy Williams Chima (pierwszy nazywa się „Król Demon” – ma prześliczną okładkę, więc może go widzieliście w księgarni :)) i pochłonęłam je trybem 2-3 dni na tom? Naprawdę świetna seria, szczególnie dla płci pięknej, bo ma bardzo fajny wątek miłosny ^^ No i bohaterkę (jak i bohatera) łatwo polubić, co rzadko się zdarza :] Aktualnie poczytuję „Szklany Tron” (Sarah J. Maas) i póki co też zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.

Wracając jednak do anime – tym razem obejrzałam 3 tytuły. Fantasista Doll, Fate/kaleid liner Prisma Illya oraz Kimi no Iru Machi i na nich się skupmy w poniższej notce :)

…chociaż moim tekstem na pewno nie przebiję dzisiaj newsa o nowo narodzonym następcy brytyjskiego tronu XD

Fantasista Doll – Odcinek 01

Fantasista Doll - 01

OPIS: Oryginalna opowieść o lalkach, które walczą za pomocą zdolności czerpanych ze specjalnych kart.

OPINIA: W tym sezonie jakoś tak wyszło, że temat magicznych kart jest dość często powtarzanym motywem w anime. O Gen’ei wo Kakeru Taiyou już rozmawialiśmy, dziś zaś pokażę kolejne dwa tytuły poruszające tą kwestię – pierwszym z nich jest właśnie Fantasista Doll. Uzume to normalna nastolatka, która w dzieciństwie interesowała się karciankami, a wręcz odnosiła sukcesy w tym specyficznym „sporcie”. Teraz jednak nie chce wracać do tamtego okresu w swoim życiu, jako że znajomi ze szkoły lubili się naśmiewać z tego nietypowego hobby. Kiedy jednak dziewczynie wydaje się, iż ktoś ją ściga, a tajemniczy głos oferuje jej pomoc, bez zastanowienia postanawia ją przyjąć (bo przecież każdy ufa dziwnemu głosowi zadającemu milion pytań o prywatne sprawy, kiedy siedzimy w szkolnym składziku – pozwólcie mi nie komentować tego idiotyzmu ^^”) – w ten sposób zostaje Mistrzem kilku magicznych dziewcząt przedstawiających się jako Lalki Fantasista. Owe Lalki świetnie walczą z akompaniamentem muzyki od cudownego Yasuharu Takanashiego – te mocne, dynamiczne rytmy początkowo wręcz zaskakują przy tak słodziutko narysowanym tytule, ale dzięki temu seria zyskuje pazurek i motywuje mnie do jej dalszego oglądania. Kreska jest ładna, szczególnie design postaci, ale niczym niesamowitym nie zaskakuje. Za to animacja wygląda naprawdę porządnie :) Bohaterka to bardzo stereotypowa heroina – roztrzepana, ale z wielkim sercem. Po końcówce pierwszego odcinka i tym samozwańczym Taxido (:P) nie mogłam pozbyć się wrażenia, że Fantasista Doll to takie Card Captor Sakura meets Sailor Moon ;> Z drugiej strony anime to tak naprawdę nie oferuje niczego niezwykłego. Osobiście nie czuję się wstrząśnięta, ale definitywnie jest to coś, co przyjemnie się ogląda. Pewnie też moje pozytywne odczucia napędza fakt, że wcześniej obejrzałam Kimi no Iru Machi, które oględnie mówiąc, niezbyt mi się spodobało. Coś dla fanów magical girls oraz serii „lekkich i nieskomplikowanych”.

WSTĘPNA OCENA: 6+

Fate/kaleid liner Prisma Illya – Odcinki 01-02

Fate Kaleid Liner PRISMA ILYA - 02

OPIS: Spin-off serii Fate/stay night z Illyasviel von Einzbern jako protagonistką, prowadzącą normalne, spokojne, szkolne życie.

OPINIA: To chyba ostatni z tych „wyczekiwanych” przeze mnie tytułów. Po obejrzeniu serii Fate (tak „zero” jak i „stay night”) definitywnie czułam niedosyt i chęć na więcej opowieści ze świata targanego Wojną o Święty Graal. Z odsieczą przychodzi Fate/kaleid – spin-off, który wrzuca dobrze nam znany setting oraz bohaterów do alternatywnej rzeczywistości, gdzie to Illyasviel, w skrócie Illya, przez przypadek zostaje magical girl pod patronatem Rin Tohsaki, zaś żeby wyplątać się z tej kabały i wrócić do normalnego życia, musi pomóc czarnowłosej dziewczynie zgromadzić specjalne karty. Zaletą anime jest jego konstrukcja. Dla fanów produkcji Type-Moon będzie to fanservice w czystej postaci, gdzie będą mogli ponabijać się ze swoich ulubieńców i oglądać ich w totalnie innej, zwariowanej roli (po za tym powinni też rozpoznać kilka ujęć wzorowanych na pamiętnych scenach), jednak nie tylko oni mogą się dobrze bawić przy Prisma Illya. Nawet bez znajomości tematu, to wciąż bardzo zabawna parodia stereotypowych mahou shoujo z interesującą fabułą i śliczną grafiką ^^ W oczekiwaniu na premierę udało mi się przeczytać mangę i choć wersja animowana nie jest niestety aż tak zabawna jak wersja papierowa, to wciąż całkiem nieźle trzyma się materiału źródłowego. Ciekawi mnie tylko ile zostanie zekranizowane. Manga skłąda się z trzech części, wiec te wyznaczone 10 odcinków zapewne pokryje tylko pierwszą z nich – szkoda, bo absolutnie nie mogę się doczekać Gilgamesha, a on dopiero jest dużo później :( Wróćmy jednak do elementów wizualnych. Bardzo podoba mi się projekt postaci (choć Shirou wygląda ciut dziwnie) – ta delikatna kreska i wielkie oczy o jaskrawych kolorach ^^ Ślicznie się to komponuje z (póki co ;p) lekkim tonem serii. Tła tak samo przedstawiają nam istne feerie barw, a efekty magiczne są odpowiednio efektowne i ładnie/płynnie zanimowane. Główna bohaterka, Illya, to typowa fanka magical girl. Zawsze marzyła o posiadaniu magii, ale kiedy ją wreszcie otrzymała, dostrzega, że nic nie jest tak łatwe i przyjemne jak to wygląda w oglądanych przez nią anime. Posiada też ona, a jakże, magiczną laskę, która mówi i zdaje się mieć dość specyficzny charakterek, sprzeczny z Rin, jej pragmatyczną, wcześniejszą właścicielką XD Stąd też biorą się elementy komediowe – tytuł ten na każdym kroku postara się rzucić nam w twarz stereotypem, który można wyśmiać :) Warto też wspomnieć o sympatycznym openingu i fajnej ścieżce dźwiękowej. Ogółem jest to ciekawe magical girls – nie omieszka pokazać nam odpowiednią dawkę magicznych walk oraz potęgi siły przyjaźni wywołując przy tym uśmiech na naszej twarzy. Czekam na więcej!

WSTĘPNA OCENA: 7+

Kimi no Iru Machi – Odcinek 01

Kimi no Iru Machi - 01

OPIS: Yuzuki Eba po wyprowadzce z Tokio zaczyna uczęszczać do liceum na wsi, która od tej pory ma być jej nowym domem. Mieszka ona razem z Haruto Kirishimą – ojciec chłopaka jest praktykantem pod opieką ojca Yuzuki. Bohater jednak nie wydaje się być szczęśliwy z takiego rozwoju wypadków i jak tylko może stara się nie mieć z dziewczyną nic wspólnego. Pojawia się też jeszcze jedna osoba, Nanami Kanzaki, w której Haruto prawdopodobnie jest zakochany. A więc… co takiego się jeszcze wydarzy?

OPINIA: Czułam się trochę zagubiona oglądając ten odcinek – początkowo myślałam, że tak po prostu zaczyna się ta seria, ale potem przypomniało mi się, że opis przedstawiał trochę inne wydarzenia. Poszperałam po forach i znalazłam swoją odpowiedź. Okazuje się, iż anime Kimi no Iru Machi jest adaptacją mangi… tyle że nie od jej samiutkiego początku. Z tego co udało mi się wyszukać, seria ta zaczyna się tak w połowie całej opowieści. Bardzo miło, że nikt nie raczył zrobić choćby kilku minutowego recapu ze streszczeniem i wyjaśnieniem skąd nagle wzięliśmy się w tym punkcie historii. Jak widać twórcy od razu założyli, że Ci którzy będą to oglądać, wcześniej zdążyli zapoznać się z pierwowzorem. Projekt postaci średnio przypadł mi do gustu – włosy wyglądają jak długo niemyte strączki, a nie porządna fryzura ;P Pomijam już sam fakt tego, że odcinek ciągnął się jak flaki z olejem. Co chwilę zerkałam jak stoję z czasem. Bardzo mało w tym było… czegokolwiek, tak w sumie. Akcji się nie spodziewałam po szkolnym romansie, ale ani bohaterowie nie zrobili przesadnego wrażenia, ani element „romantyczny”, który przecież zawsze bardzo lubię – już nie wspominając od przeskakiwania z sytuacji na sytuację bez utrzymywania wrażenia ciągłości. Haruto jako bohater nie jest aż tak zły, ale jego główną i niepodważalną zaletą jest seiyuu. Absolutnie uwielbiam Yoshimase Hosoye z tym jego specyficznym akcentem! Mogłabym go słuchać cały dzień <śmiech> Śpiewa on też spokojniutki i całkiem ładny ending ^^ Sęk jednak w tym, że jeden seiyuu produkcji nie uratuje, a to coś prędzej doprowadzi mnie do rozstroju nerwowego (z jakiegoś powodu byłam poirytowana tym co się działo na ekranie), albo zanudzi na śmierć, niż zapewni jakąkolwiek rozrywkę. Daruję sobie dalszą znajomość z Kimi no Iru Machi i cieszę się, że zawsze coś mnie powstrzymywało przed zabraniem się za mangę – jak widać mój szósty zmysł podpowiadał mi, żebym dla własnego dobra trzymała się od tego z daleka ;P

WSTĘPNA OCENA: 4

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 22 Lipiec 2013, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 9 komentarzy.

  1. Przegląd 4! ^^ Jak miło, że w tym sezonie ich tak dużo! :)

    Fantasista Doll- Masz rację, dużo wyszło w tym sezonie motywu z kartami (może nawet za dużo… ^^”). Bardzo lubię ten motyw, ale czegokolwiek bym nie oglądała to właśnie wszędzie jest ten motyw! Moje szczęście? xD Osobiście miałam serię ominąć szerokim łukiem, ale chyba spojrzę na to okiem (przekonałaś mnie Yasuharą *-*)

    Fate/kaleid liner Prisma Illya- Jestem świeżo po obejrzeniu Fate/Zero (nadal żyję wydarzeniami z tej serii ;-;), więc anime obejrzę dopiero po Fate/Stay Night. Po twojej recenzji stwierdzam jednak, że będzie to miła komedyjka :D Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę moe wersję serii Fate xD Miejmy nadzieję, że Gilgamesh pojawi się w późniejszych odcinkach (on jest taki świetny no :D).

    Kimi no Iru Machi- Zastanawiałam się nad tym, ale chyba jednak dobrze, że zrezygnowałam ;).

    „…chociaż moim tekstem na pewno nie przebiję dzisiaj newsa o nowo narodzonym następcy brytyjskiego tronu XD” Oj Shouri … trochę więcej wiary w siebie! :D

    Pozdrawiam!

  2. Kimi no Iru Machi zawiodło moje oczekiwania.
    W porównaniu z dobrze wykonaną Suzuką to anime wygląda bardziej niż blado…

  3. Wiesz? Przez chwilę miałam chęć obejrzeć „Kimi no Iru machi” jeszcze raz, żeby może ekhemm… lepiej się wczuć? Fakt, że mi się nie spodobało uznałam za coś niesamowitego, przecież romansidła to moje drugie ja. Akurat pierwszy odcinek oglądałam z koleżanką i uznałam, że po prostu nie mogłyśmy się skupić, a jak obejrzę sama, pewnie coś z tego wyciągnę… Chyba jednak nie, skoro masz podobne wrażenie :) Kreska jest dziwaczna wręcz, ten gruby kontur… no niby ok, lubię takie, ale tutaj jakieś takie wszystko rozmazane jest, niedopracowane i ogólnie nieładne. Włosy faktycznie jakby przetłuszczone… Do tego te kolory i pseudo tekstury o_O To będzie chyba pierwsze romansidło, którego nie obejrzę. Trochę szkoda, czekałam na „Kimi no iru machi”… Może w jesiennym sezonie ładny szojec dadzą. Zobaczę jeszcze 2 odcinek, ale jak wrażenie będzie podobne to rezygnuję. „Fantasista Doll” wygląda bardzo jak SM! Te stroje… Motyw kart co prawda przejadł mi się już, ale planowałam zobaczyć to anime i tak się stanie. „Fate/kaleid liner Prisma Illya”… jak ja nawet nie mogę przez „Fate/Zero” przebrnąć! Serio, nie wiem, co ze mną nie tak :) Jakoś mnie nie wciągnęło, utknęłam na 11 odcinku i na chwilę obecną nie chce mi się do tego wracać. Może dlatego, że poważniejszych tytułów mam ostatnio przesyt i tylko lekkie mózgojeby potrafię przetrawić. Wrócę do Fate jeszcze, bo ogólnie sam pomysł jest jak najbardziej na tak, bardzo w moich klimatach, no ale… czegoś mi jednak brakuje. Może chwili do zadumy XD

  4. No ja to dobrze rozumiem, sama mam wszystkie cztery tomy i też pochłonęłam je bardzo szybko, również bardzo dużą sympatię żywię dla głównej pary :)

    • @Sanae.
      Hahha mogę zapewnić, że będzie jeszcze Przegląd numer 5 :) Ale na nim już sprawdzanie nowości się zakończy – definitywnie za dużo tego w tym sezonie! ^^

      Yasuharu to powód sam w sobie – choć po nadrobieniu pozostałych dwóch odcinków FD nadal nie mogę przywyknąć do dynamicznych battle themów w tak słodkim tytule, to jak zwykle u tego Pana, OST zasługuje na pochwałę :)

      Hmmm… w takim razie będę bardzo ciekawa Twoich wrażeń odnośnie stay night, bo o ile zero podobało mi się niebotycznie, tak przy sn musiałam powstrzymywać odruchy uderzenia czegoś… albo kogoś XD Ale to może powód głównej parki – moim OTP jest SaberxLancer z zero i nie dam się przekonać inaczej! [śmiech]

      Hahahahaha xD

      @Martunka
      Jeśli mogę zapytać – piszesz z perspektywy osoby, która czytała mangę, czy tylko zerknęłaś na anime? Bo ciekawi mnie jak to wygląda w oczach fanów serii [hmmmmm]

      @suspicious plum
      Zaczynam się zastanawiać czy jest ktoś, komu się ta seria spodobała ^^” Bo z tego co widziałam na MALu, to wszyscy równo narzekają. W sumie jest na co, bo seria jest marna, a tak jak Ty, liczyłam, że może trafi nam się jakiś fajny romansik [buuu] Ale chętnie posłucham wrażeń, jeśli faktycznie masz zamiar pokatować się jeszcze jednym odcinkiem XD

      Hmmm, może masz rację. Na tą serię definitywnie trzeba mieć nastrój – jest cudna, ale kiedy człowiek jest przytłoczony Shingeki, albo czymś w podobnych klimatach, może faktycznie dobija za bardzo ;D Odstresuj się czymś głupiutkim i słodziutkim (może Dog Days albo Acchi Kocchi? ^^), to może i nastrój na coś bardziej wymagającego przyjdzie sam :D

      @kawajka
      Prawda? ^^ OTP :D Choć początkowo skłaniałam się ku Amonowi hahah Teraz mam problem przy Szklanym Tronie (naprawdę przyjemna lektura i klimatycznie fajnie się wpasowuje po Siedmiu Królestwach!- znów 3 dni, a mi tylko 20 stron zostało ^^”), bo tam oba shipy są tak pokazane, że już finishuję, a nadal nie mogę się zdecydować co bym chciała na końcu zobaczyć XD

      Pozdrawiam~! ^^

      • @Shouri – piszę z perspektywy może nie fana (bo to za dużo powiedziane), ale osoby, która przeczytała 22 tomy.

  5. Cóż, przyznaję że jak na razie nie widziałam żadnego z tych 3 tytułów, przypomniałaś mi jednak o tym że miałam zabrać się za Fate/kaleid liner Prisma Illya (mimo iż nigdy nie potrafię zapamiętać tego tytułu, hahah). Wcześniej widziałam zarówno Fate/Stay Night jak i Fate/Zero, gdzie drugi tytuł spodobał mi się o wiele bardziej od pierwszego, mam więc nadzieję że wspomniany spin-off również mnie nie zawiedzie. :) Jeśli chodzi o resztę tytułów to Fantasista Doll niezbyt mnie zaciekawiło fabularnie, z kolei z tego co widzę Kimi no Iru Machi nie jest zbyt dobrze odbierane, dlatego też je sobie odpuszczę.

    Nawiasem: obejrzałam pierwsze odcinki Kamisama no Inai Nichiyoubi i przyznaję, że tą serię ogląda się dość przyjemnie – dziękuję za napisanie o niej w poprzedniej notce. :D

    • Zastanawiam się, czy istnieją w ogóle osoby, którym Stay night podobało się bardziej od cudownego Zero ;) Jednak jeśli jesteś zapoznana z oboma tytułami, to myślę, że i Kaleid powinien dostarczyć Ci niezłą dawkę rozrywki (nie ma to jak ponabijać się z tak poważnego settingu jak z serii Fate ;D).

      Bardzo się ciesze, że moim tekstem namówiłam kogoś na anime, którego nie brał pod uwagę, a mu się spodobało – taki zawsze jest mój cel i dobrze wiedzieć, że chociaż czasami uda się go spełnić [śmiech]

      Pozdrawiam~!

      • Jakby nie patrzeć ludzie mają różne gusta, ale przyznaję że jeszcze nie słyszałam żeby ktoś powiedział że Fate Stay Night podobało mu się bardziej Fate Zero – może kiedyś uda mi się trafić na kogoś takiego. :D

        Jeśli chodzi o Kaleid to jak na razie widziałam pierwszy odcinek tej serii i szczerze mówiąc nie wiem jeszcze co o tym myśleć. Widać za bardzo przyzwyczaiłam się do poważniejszych klimatów poprzednich tytułów, mam jednak nadzieję że przy drugim odcinku mi to minie. :)

        Poza tym… to ja dziękuję za napisanie recenzji tego tytułu. Czytanie opisu fabularnego anime to jedno, ale zapoznanie się z jego opisem od osoby która je widziała to drugie. :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: