Posłowie: RDG: Red Data Girl – między ludźmi a Bogami

RDG Red Data Girl poster

Ilość odcinków: 12
Data premiery: 4 kwietnia 2013
Kategoria: Fantasy

Tak zwana Czerwona Księga jest woluminem zawierającym informacje o gatunkach zagrożonych. Czasami chodzi w niej o rośliny, czasami o zwierzęta, ale co by było gdyby owym gatunkiem na skraju wyginięcia okazali się ludzie? Osób posiadających nadprzyrodzone siły z dnia na dzień jest co raz mniej, świat zaś zmierza ku zagładzie – co się jednak stanie, gdy Izumiko Suzuhara, niepozorna 15-latka, okaże się kluczem do rozwiązania tego problemu?

Ratunek, czy zniszczenie? Życie, czy śmierć? Która część jej duszy wygra tą wojnę?


Red.Data.Girl

OPIS: Fantasy w wydaniu współczesnym, oparte na japońskich legendach szintoistycznych. Izumiko Suzuhara to nieśmiała 15-latka wychowana w świątyni głęboko w górach Kumano. Prześladuje ją pewna dziwna zdolność, mianowicie niszczy wszelkie urządzenia elektryczna jakich się dotknie. Kiedy rozmyśla nad przeprowadzeniem się do miasta, jej opiekun, Yukimasa Sagara, radzi jej by postarała się o przyjęcie do pewnego liceum w Tokio, przy okazji wysyłając z nią swojego syna (wcześniej wymuszając na nim obietnicę, że będzie służył dziewczynie aż po koniec swych dni). Miyuki i Izumiko nie są ze sobą zbyt blisko, jednak zaczyna się to zmieniać w skutek strasznego wypadku na ich szkolnej wycieczce. Dziewczyna dowiaduje się jaką przyszłość zgotował jej los – jest ona ostatnim wcieleniem bogini Himegami, zaś Miyuki okazuje się być przeznaczonym jej strażnikiem.

FABUŁA: Seria zaczyna się całkiem nieźle – muszę przyznać, że początkowe odcinki oglądałam ze sporym zapałem, co tydzień polując aż wreszcie ukaże się kolejny epizod. Biorąc pod uwagę, iż RDG z dwutygodniowym wyprzedzeniem emitowane było przez NicoNico, nawet sobie nie wyobrażacie jakim wysiłkiem woli opanowywałam się, by czekać na wersję telewizyjną (mającą dużo lepszą jakość). Niestety z czasem mój entuzjazm zaczął słabnąć – przyczynił się ku temu bardzo niejasny sposób opowiedzenia historii Izumiko. Im dalej brniemy w fabułę, tym słabiej wiadomo o co tak naprawdę w tym tytule chodzi. O ile jeszcze z początku przymykałam na to oko, ponieważ niedopowiedzenia budowały klimacik jakiejś niepokojącej intrygi, którą ktoś w tle uknuł, tak gdy bohaterowie trafiają do liceum Houjou jest już tylko gorzej. Przyznam się, że wątek rodzeństwa Souda, czy ogólny konflikt pomiędzy dwoma frakcjami panującymi w szkole nie do końca do mnie dotarły. Dochodzi jeszcze fakt 6 tomowej powieści (tak, „powieści”, nie „light novel”) i tego, że aż 5 z nich wciśnięto do 12 odcinków. Skupiając się na scenach wedle twórców najważniejszych, zabrakło miejsca na rozjaśnienie widzowi celu poszczególnych wydarzeń. Do pozytywnych elementów można wpisać wątek miłosny – napięcie pomiędzy Izumiko a Miyukim pokazano w fajny sposób, a ich interakcje były jasnym punktem każdego odcinka.

POSTACIE: Dwójka głównych bohaterów dostała oczywiście największy rozwój. Suzuhara w miarę postępu opowieści staje się trochę bardziej otwarta i pewna siebie. Musze też przyznać, że choć miałam co do niej bardzo niskie oczekiwania, ponieważ brałam ją za kolejną cnotkę mdlejącą od samego mówienia, tak okazało się, iż konstrukcja jej charakteru była całkiem wiarygodna. Niczym rasowy introwertyk pozostawała cicha i nieśmiała w towarzystwie nieznajomych, zaś przy osobach, które darzyła zaufaniem zachowywała się całkiem normalnie. Młody Sagara to inna historia. On zaczyna jako wredny dupek, by z czasem ocieplić swój stosunek do naszej reinkarnacji boginki. Co prawda trochę trudno stwierdzić co tak naprawdę spowodowało tak wielką zmianę, ale nie byłam w stanie długo na to narzekać, bo w końcu lubię związki „from hate to love” :) Główny problem tkwi w bohaterach pobocznych – weźmy na ten przykład ojca Miyukiego – Yukimase. O co temu gościowi u licha chodziło? Anime się skończyło, a ja nadal nie wiem ^^” To samo tyczy się trojaczków Souda. Ich wątek zaczął się, skończył i wszystko jakby wróciło do punktu wyjścia. Biorąc pod uwagę, że zajął on aż kilka odcinków, jasnym jest, że czegoś jednak widz od niego oczekuje.

Red.Data.Girl.Souda

GRAFIKA: Bez dwóch zdań najmocniejsza strona tej produkcji! Tak prześlicznych teł można ze świecą szukać, a tu widoczki w co drugiej scenie są po prostu cudowne! Leśne ścieżki, czy nocne niebo – wszystko dopracowane do najmniejszych detali oraz pokryte paletą stonowanych, acz tętniących życiem barw. Dorzucić też można naprawdę ładny projekt postaci. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość prosty, ale taka koncepcja dobrze sprawdza się przy Red Data Girl. Jako, że nie jest to seria akcji, dynamicznych scen jest zaledwie odrobinkę, a wiec o jakości animacji ciężko mówić (choć te drobne akcenty, jak np. składane dłońmi pieczęcie wyglądają bardzo ładnie ^^). Co innego tyczy się gry świateł i cieni – grafika w tymże anime potrafi zbudować magiczny, wręcz mistyczny klimat, tym bardziej szkoda, że potencjał ten nie został do końca wykorzystany.

MUZYKA/GŁOSY: Spokojny opening oraz spokojny ending – pasują do nastroju, ale szybko wypadły mi z głowy. Ścieżka dźwiękowa podziela ten sam los. Z ręką na sercu – nie jestem sobie w stanie przypomnieć, czy coś tam w ogóle leciało w tle ^^” Co innego tyczy się głosów. Kouki Uchiyama (znany z ról Soula Evansa z Soul Eatera, czy ostatnimi czasy grający Yoshino w Zetsuen no Tempest) to bardzo sympatyczny i rozpoznawalny seiyuu, który i w RDG wypadł całkiem nieźle. Do tego ilość gwiazd, które pojawiają się tu w rolach absolutnie pobocznych, jest niesłychana – od Mamoru Miyano, przez Juna Fukuyame, po Akire Ishide, Romi Paku i wielu innych

PODSUMOWANIE: Jak to więc jest z Red Data Girl? Warto oglądać, czy nie? Zanudzi się człowiek, czy będzie w stanie się dobrze bawić? Wiele zależy od naszych oczekiwań. Choć ocena, którą wystawiłam powyższemu anime nie jest przesadnie wysoka i tak nie żałuję, że je oglądałam. Wizualne piękno oraz klimat japońskich legend potrafi przyciągnąć przed ekran, a kiedy zignorować fakt, iż trochę człowiek nie rozumie co się dzieje, można oddać się wzdychaniu do miłosnych hintów rzucanych tu i tam. Opowieść ta nie miała być pełna akcji – zamiast tego skupia się na emocjonalnym dorastaniu pewnej dziewczyny przytłoczonej dziwnymi wydarzenia, w których centrum nagle się znalazła. Pod tym względem idzie jej to całkiem nieźle, ale gdy pomyśleć ile zostało zgubione w trakcie przerzucania tych ponad 300-stronicowych tomiszczy na zaledwie 12 odcinkowe anime, czuje się pewien niedosyt. Już pomijam fakt, iż 6 tom, będący konkluzją historii Izumiko, najzwyczajniej w świecie zignorowano i jeśli nie zrobią jakiegoś OVA z zakończeniem, to się mocno wkurzę xP Ech, chaotyczna ta recenzja, ale myślę, że właśnie ten chaos dobrze odzwierciedla mój stosunek do RDG – trudno pozbyć się mieszanych uczuć jakie wzbudza ta seria.

OCENA PO PIERWSZYM WRAŻENIU: 7
OCENA KOŃCOWA: -6

Red.Data.Girl.kids

Cheers~! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 22 Czerwiec 2013, in Anime, Posłowie, Recenzje and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. Nie tylko Ty miałaś mieszane uczucia. U mnie to wyglądało mniej więcej tak: duży pozytyw po obejrzeniu pierwszych odcinków, nagle moment znudzenia i porzucenie serii. Z braku laku powrót, zachwyt i znowu znudzenie. Wreszcie dotarłam do 10 odcinka i no way, no go… ale wreszcie jakoś się przełamałam, skończyłam i czuję niedosyt. Niedosyt wyjaśnień, niedosyt wątku miłosnego (moim skromnym zdaniem był zrobiony na „odwal się”, a tak pięknie się zapowiadało), niedosyt dupkowatości Sagary, po prostu niedosyt niedosytu niedosyt pogania :D Potencjał zmarnowany. Do grafiki faktycznie nie można się przyczepić, co do muzyki zgodzę się w 100%. Fakt, OAV mogłoby sporo wynagrodzić. Jeżeli miałabym zmaratonować, chyba bym nie przetrwała. Nie było w sumie aż TAK źle, ale no właśnie.. ale :D Czegoś mi zabrakło. Tak czy siak notkę fajnie się czytało, nie mogę się nadziwić, jak podobny gust mamy :) Czekam na Twoją ocenę pozostałych wiosennych serii.

    • Poruszyłaś tu dobrą kwestię – chyba faktycznie oglądanie tego anime po jednym odcinku tygodniowo jakoś potrafi ugłaskać widza, bo gdyby wrzucić sobie to wszystko na raz… wtedy już chyba naprawdę szlag by mnie trafił ^^”
      Mogę dodać tylko „stay tunned” :D Liczę, że uda mi się dodać podobne podsumowania do jeszcze co najmniej kilku tytułów, szczególnie, że w tym tygodniu sporo pozycji z wiosny zdaje się finishować swoją emisję ;)

      Pozdrawiam~!

  2. Lubie Twoją posłowiową kategorię :) Nawet nie wiesz, ile dobrego dla ludzi tymi recenzjami robisz :D

  3. Zdecydowanie to dla mnie jeden z dziwniejszych tytułów^^.

    Oglądało się całkiem przyjemnie, tylko mam wrażenie, a raczej pewność, że coś
    przegapiłam:) Zapewne uczucie to wynika z ilości odcinków. Jak dla mnie trochę szkoda, że studio nie pokusiło się o więcej. Dwanaście to chyba było jednak trochę za mało jak na taką historię. O ile pierwsze odcinki oglądało się miło i sympatycznie, to tak gdzieś koło wątku z trojaczkami zaczęłam się zastanawiać, o co właściwie chodzi. W sumie do tej pory nie rozumiem niektórych rzeczy, ale taki już chyba urok tej serii^^.

    Plusem serii są dla mnie bohaterowie i ich relacje. Sagara był w porządku, a Izumiko nie okazała się totalną ofiarą losu, jak sugerował pierwszy odcinek. Rozwój (choć trochę przyspieszony) ich relacji bardzo przyjemnie się oglądało. Trojaczki też były w porządku. Trochę za mało Yukimasy. Jego stosunki z synem były urocze. Sama historia zapowiadała się ciekawie, ale fakt, iż czasem po prostu siedziałam z pytajnikiem na twarzy, trochę psuł mi radość z oglądania:).

    A właśnie cały czas czekałam na to, aż wyjaśni się, czemu Sagara tak alergicznie reaguje na swojego ojca, a tu nic. Wątek Himegami i tej zagłady ludzkości tez został olany. Chociaż to już raczej wynika z tego, że ten szósty tom nie został zekranizowany, co w sumie jest bezsensowne, no ale trudno^^. Naprawdę liczę, że studio tak tego nie zostawi i pospieszy się z najpewniej OVA, zanim zdążę zapomnieć o tym tytule^^.

    Sympatyczne anime, z bardzo fajnym klimatem i niewykorzystanym potencjałem:)

  4. Jak dla mnie, Twoja nieprzesadnie wysoka ocena i tak jest znacznie za wysoka dla tej serii ;) Ja byłam o wiele bardziej bezlitosna, oceniając RDG na 3. Bardzo rozczarował mnie ten tytuł. I to też nie do końca dlatego, że podchodziłam do niego z bardzo mocno sprecyzowanymi oczekiwaniami – wręcz przeciwnie. Nie wiedziałam, czy pójdzie to w stronę mrocznego fantasy, porywającego romansu, czy szkolnej historyjki o dorastaniu i zawieraniu przyjaźni. Koniec końców wyszło, że nie poszło żadną z tych dróg. Zamiast tego dostaliśmy fatalnie opowiedzianą historię, która na pewno – biorąc pod uwagę ilość materiału książkowego – miała w sobie olbrzymi potencjał, a ktoś jej zwyczajnie nie umiał przekazać.

    Zgubiona została proporcja między wątkami bardziej i mniej ważnymi. Seria zaczęła się od zdecydowanie zbyt przydługiego, szczęśliwie bardzo klimatycznego, wstępu. Gdy wreszcie bohaterowie przenieśli się do docelowego miejsca akcji i zaczęły się jakieś motywy z walczącymi w szkole frakcjami, wydawało się, że historia wchodzi na właściwy swój tor. I nagle wystrzelił wątek trojaczków, który, imo, pogrzebał całą narrację. Prawie połowa serii poświęcona została wątkowi, który po pierwsze tak naprawdę niewiele miał wspólnego z głównymi bohaterami, a po drugie praktycznie nic nie zmienił, bo, jak słusznie zauważyłaś, po jego zakończeniu wszystko wróciło do punktu wyjścia – cały ten chaos i zamęt z Masumim i tak nic nie zmienił, bo duch chłopaka i tak w razie potrzeby przybywał do swego rodzeństwa. O co tu więc u licha chodziło? Czytałam, że wątek ten był o wiele bardziej przejrzysty dla samych Japończyków, zaznajomionych z wierzeniami szintoistycznymi, pozostaje więc mieć nadzieję, że chociaż z ich punktu widzenia, trzymało się to kupy. Z perspektywy Europejczyka było to niestety kompletnie niejasne.

    Przez te objazdy fabularne, zabrakło czasu na główny wątek, czyli motyw Himegami. Absolutnie nie cierpię czegoś takiego, gdy na początku serii mówi nam się, że oto na naszych oczach toczona będzie walka o przetrwanie ludzkości, o najwyższą z możliwych stawek, po czym praktycznie do tematu się nie wraca. Zakończenie RDG było niemożliwie nierozstrzygające. W sumie o Himegami nie wiadomo nic, poza tym, że najwyraźniej ona i Izumiko to jedna osoba. No i co w związku z tym? Miało być o walce o świat. Już nie chodzi o brak scen akcji, bo nie spodziewałam się ich wiele w tego typu serii. Chodzi bardziej o poczynioną bardzo wcześnie zapowiedź doniosłych wydarzeń, których punkt kulminacyjny ograniczył się do niewielkiej zadymy na terenie jakiejś tam szkoły.

    Co zaś do relacji głównych bohaterów. Mimo średnio rozgarniętej Izumiko, liczyłam na jakiś fajny ship. Niestety i tutaj srodze się zawiodłam. Oczywiście sam koncept „from hate to love” jest dość fajny, też lubię takie motywy, ale tutaj kompletnie nie widać tego właśnie przejścia. Suzuhara jest zahukana od początku i nawet hejtowana przez Miyukiego nie potrafi się odgryźć – nie ma tu iskrzenia. Jest tylko przerażona dziewczynka i wściekły na nią chłopak. I właściwie nie wiadomo, co skłania Sagarę do zmiany stanowiska – choć był z niego bizon pierwsza klasa, dopełniony doskonałym głosem Uchiyamy, to mimo to, historia nie była w stanie ożywić dla mnie tego bohatera, zrobić z niego wiarygodnej postaci, która przechodzi jakiś tam rozwój pod wpływem takich a takich wydarzeń. Dlaczego nagle Sagarze zaczyna zależeń na Izumiko? Jest kompletnie niewiarygodny w swoich rzekomych emocjach.

    Seria była piękna wizualnie i miała niezaprzeczalny klimat, będący wynikiem zestawienia magicznego świata wierzeń ludowych z zapierającą dech w piersiach grafiką. Ale nawet takie walory nie przysłoniły mi fiaska fabularno-narracyjnego, jakim okazała się Red Data Girl. Zdecydowanie bardziej wolałabym przeczytać książkę, aniżeli obejrzeć to anime.

    • @Ceriss
      O widzisz!
      „Oglądało się całkiem przyjemnie, tylko mam wrażenie, a raczej pewność, że coś
      przegapiłam”
      Dokładnie miałam to samo. Niby wszystko fajnie, ale choć w przypadku tej serii udawało mi się oglądać ją na bieżąco, czasami dopadało mnie to wrażenie, że musiałam coś ominąć, bo nie wiem o co chodzi, albo dlaczego coś się dzieje.
      Definitywnie niewykorzystany potencjał, bo tak jak piszesz – dałoby się przy nim naprawdę dobrze bawić, gdyby nie to, że co 5 minut widz musi się zastanawiać skąd nagle taki rozwój wypadków??? ^^”

      @Lin
      Hahaha taka skala ocen jest u mnie zarezerwowana na tytuły, które mnie bezapelacyjnie wkurzają (aka Vampire Knajty i inne Szczęśliwe Chleby XD), a choć tutaj fakt faktem miałam problem ogarnąć co się dzieje, nadal znajdywałam pewien fun w oglądaniu (może temu, że co tydzień już rytualnie zasiadałam z miseczką płatków do nowego odcinka w czwartek rano przed zajęciami? XD)
      Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym co napisałaś – narracja padła na twarz w momencie wątku trojaczków, nic się w sumie nie wyjaśniło na koniec, a czemu Sagara zmienił podejście do Izumiko? Też nie jestem Ci w stanie odpowiedzieć. Widzimy te same błędy, z tym małym wyjątkiem, że mam na nie trochę większą tolerancję Wielka szkoda, bo seria naprawdę miała potencjał, a choć anime było jakie było, z chęcią przeczytałabym książkę, jeśli tylko miałabym okazję (niestety szukałam i nie ma tłumaczenia).

      Pozdrawiam~! ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: