Sezon wiosenny ’13 – przegląd cz.02 :)

Dansai Bunri no Crime Edge - 02

Pierwsza z notek, z którymi się ostatnio guzdram – postaram się bardzo szybko (tym razem nie ściemniam – już jutro biorę się za pisanie) dodać jeszcze jeden przegląd i to już chyba będzie wszystko tej wiosny. Hymph wiosna – w całym tym zamieszaniu odnośnie przedłużającej się zimy zapomniałam o jednym ważnym fakcie: wiosna = kwitnące roślinki = wzmożony atak alergenów ^^”

No to do działa – dzisiaj kilka słów o Arata Kangatari, Dansai Bunri no Crime Edge oraz Suisei no Gargantia.

Arata Kangatari – Odcinki 01-03

Arata Kangatari - 01

OPIS: Co 30 lat wybierana jest nowa księżniczka z rodziny Hime, by mogła służyć Hayagami. Właśnie znów nadeszła ta ważna chwila, jednak wedle zapisków, przez ostatnie kilkadziesiąt lat w rodzinie nie urodziła się żadna dziewczynka, oprócz jednej – 15-letniej Araty. Tu jednakże pojawia się problem – Arata to tak naprawdę chłopiec! Zmuszony by przebrać się za dziewczynkę i zając miejsce księżniczki aż do czasu, kiedy pojawi się prawowita kandydatka, musi on wziąć udział w uroczystości, gdzie jest świadkiem jak aktualna księżniczka, Kokuri-hime, zostaje brutalnie zamordowana. Jego życie także zostaje przesądzone, kiedy jeden z 12 osobistych strażników księżniczki, Kannagi, przekonuje wszystkich, że to właśnie Arata stoi za okrutnym zabójstwem! Teraz cały Cesarski Dwór domaga się jego głowy, a on musi uciekać, jeśli chce zachować życie!

OPINIA: Fantasy w arabskich, a przynajmniej pseudo-arabskich klimatach, to coś, co ostatnio zrobiło karierę w postaci dobrze przyjętego Magi – tym razem przyszła pora na coś bardziej shoujowatego (gatunkowo niby jest to shounen, ale po tych trzech odcinkach nie mogę pozbyć się wrażenia, że będzie to raczej szojo akcji, niż pełnoprawny tytuł skierowany dla męskiej części widowni), co podkreśla osoba autorki mangi: Yuu Watase – tak, ta sama, która popełniła np. Fushigi Yuugi. Muszę przyznać, że nie przepadam za jej dziełami, ale Arate akurat ciągnie mnie sprawdzić – szczególnie, że adaptacja ponoć nie jest rewelacyjna (ale czy fani nie mówią tego dosłownie o wszystkim?). Jednak skończmy te wywody i skupmy się na samym anime. Największy problem jaki mam, to [niespodzianka ;p] główny bohater i nawet mój ulubiony Nobuhiko Okamoto go nie ratuje. Nie wiem, czy problem tkwi w jego przedstawieniu, może pominięto fragmenty, które powinny widza na niego bardziej otworzyć, ale póki co wydaje się straszną sierotą. Rozumiem, że został zdradzony przez znajomych, ale… powiedzmy sobie szczerze – kto tego nie przeszedł? Kto z was nie doświadczył sytuacji, gdzie mniej lub bardziej przejechaliśmy się na osobach nam bliskich? Jest to smutne, ale czy przez to naprawdę można aż tak zamknąć się na świat i rzucać hasła o tym, że on „nie potrafi zaufać drugiemu człowiekowi”? Postacie o słabych charakterach to dobry materiał do rozwoju, ale jednocześnie nie sprawdzają się za dobrze, gdy widza denerwuje oglądanie ich żałosnego zachowania. JEDNAK! Trzeci odcinek to takie „mocne postanowienie poprawy” Araty, dlatego nadal daję mu szansę :) Fabuła sama w sobie prezentuje się nieźle – warto zauważyć, że w opisie nie ma ani słowa o jednej ważnej kwestii: tak naprawdę mamy dwóch głównych bohaterów, dwóch chłopaków o imieniu Arata. Jeden z nich żyje w naszym świecie, a drugi w fantastycznej rzeczywistości z klanami, księżniczką i tajemniczymi mieczami – opowieść zaś tak naprawdę zaczyna się w momencie, gdy zamieniają się oni miejscami. Jako że ten Arata ze świata magii jest dużo fajniejszy, cieszy mnie fakt, iż nie został zapomniany i raz za czas pojawia się jeszcze w anime. Intryga póki co wydaje się ciekawa – wydarzenia dotyczące zamachu na księżniczkę śledzi się ze sporym zainteresowaniem, a grafika jest dostatecznie ładna, by tylko umilać tą kwestię. Wrażenia na chwilę obecną: jest w porządku, ale może być lepiej… czy jednak zdążę tego doczekać, skoro zapowiedziano tylko 12 odcinków? Dodajmy, że manga ma już ponad 160 rozdziałów…

WSTĘPNA OCENA: 6+

Dansai Bunri no Crime Edge – Odcinki 01-02

Dansai Bunri no Crime Edge - 01

OPIS: Kiri Haimura to z pozoru zwyczajny chłopak – oprócz jednej, malusiej kwestii: ma obsesję na punkcie obcinania ludziom włosów. Pewnego dnia spotyka Iwai Mushiyanokouji, “Królową Włosów”, której włosów nie da się ściąć z powodu odziedziczonej przez nią klątwy. Kiri jednak odkrywa, że jego nożyczki, “Dansai Bunri no Crime Edge” [jap. „Ostrze Rozcinania Zbrodni”] są jedynym przyrządem mogącym tego dokonać. Nie wie on jednak, że ich spotkanie dało początek starej morderczej grze – jej celem jest zabicie “Królowej Włosów” za pomocą przeklętych narzędzi – “Killing Goods”. Czy uda się naszemu bohaterowi obronić Iwai przed właścicielami niebezpiecznych przyborów? Niech gra się rozpocznie!

OPINIA: To jest tak dziwne, że w sumie nie wiadomo na co się patrzy ;P Szczególnie, że niektóre sceny nawet specjalnie nasilają wręcz seksualne implikacje… związane z obcinaniem włosów, albo kuciem strzykawką ^^” Trudno powiedzieć, czy jest to niesmaczne, niepokojące, czy zwyczajnie oryginalne – może wszystkie trzy na raz? Fabuła na szczęście się wokół tego nie kręci, więc o ile nie rażą nas takie osobliwości, jest się w stanie przymknąć oko, szczególnie że sam wątek KirixIwai jest naprawdę słodki ^^ Wyciąć zbędne fetysze, klątwy, mordercze gry, włosy rosnące po kilka metrów przez jedną noc (zbiłaby kokosy w przemyśle perukarskim :P) a byłby to całkiem normalny ship xD …tylko czy bez tego, anime miałoby ten sam urok? W dziwactwie jest metoda! Choć na pierwszy rzut oka seria o bohaterze lubiącym odcinać włosy może wydawać się odrobinkę podejrzana, tak wątek narzędzi przekazywanych w rodzinach z pokolenia na pokolenie, a należących do morderców, których kiedyś wspomniane familie zrodziły, jest przyjemnie złowieszczy. Tym sposobem nasz Kiri skazany jest na przeklęte nożyczki, w przeszłości bezceremonialnie odbierające życia swym ofiarom, zaś samo ich posiadanie może go kiedyś wpędzić w morderczy szał. Musi jednak pohamować odziedziczone instynkty, a przy okazji obronić biedną Iwai przed posiadaczami innych zabójczych gadgetów, jako że wedle legendy ten kto zabije „Królową Włosów”, tego życzenie się ziści. Dansai Bunri no Crime Edge to tytuł narysowany ni to ładnie ni to brzydko. Ciężko stwierdzić co jest niedociągnięciem ze strony studia, a co celowym zabiegiem, bo pomimo braku pięknej kreski nie sposób odnieść wrażenia, że tak właśnie miało być. Nie szczędzi się tu krwi, a gatunek mówi „seinen”, choć postacie są w wieku gimnazjalnym i mają dziecięce buźki. Całość zawinięto w jak zwykle świetny soundtrack od Yasuharu Takanashiego (zawsze i wszędzie poznam mojego guru :D). Werdykt? Będę oglądać – to jest zbyt walnięte, żeby sobie odpuścić taką serię ;]

WSTĘPNA OCENA: -7

Suisei no Gargantia – Odcinki 01-03

Suisei no Gargantia - 01

OPIS: Historia ta rozpoczyna się w odległej przyszłości, w najdalszych zakątkach galaktyki. Ludzkie Przymierze Galaktyczne cały czas usilnie walczy o przetrwanie z groteskową rasą istot zwanych “Hidiaazu”. Podczas zażartej bitwy, młody porucznik Ledo oraz jego humanoidalna broń, Chamber, zostają pochłonięci przez nagłe zachwianie czasoprzestrzenne. Budząc się ze swojej sztucznie wywołanej hibernacji, chłopak zdaje sobie sprawę, że znalazł się na Ziemi – planecie na zagubionych krańcach galaktyki. Ponieważ jest ona całkowicie zalana oceanami, ludzie żyją na połączonych we floty ogromnych statkach, wyławiając z morskich głębin relikty z przeszłości by móc jakoś przetrwać. Ledo ląduje na armadzie zwanej Gargantia. Nie mając pojęcia o historii, czy kulturze tajemniczej planety, jest zmuszony zamieszkać z Amy, 15-latką służącą jako posłaniec na pokładzie Gargantii. Dla chłopaka, który nie zna niczego oprócz wojny, powoli przemijające, spokojne dni są powodem do wielu zdziwień.

OPINIA: Cudo! Bardzo ciekawa seria, która myślę spodobałaby się nawet osobom nie przepadającym za tematem mecha. Motyw przewodni to nastoletni porucznik i jego robot w świecie, gdzie technologia nie jest aż tak rozwinięta, a ludzie egzystują na wielkich statkach, ponieważ cała Ziemia została zalana przez oceany. Jak możemy się domyślić, nie raz zobaczymy wątki dotyczące starcia dwóch, tak bardzo od siebie różnych, kultur – problemy natury moralnej, czy tak podstawowej jak kwestia pożywienia (Ledo nie wydaje się być fanem jedzenia „zwierzęcych zwłok” xD). Interesującym elementem jest fakt różnych języków naszych bohaterów – kiedy np. oglądamy akcję z perspektywy Ledo, mieszkańcy floty mówią dziwnym, niezrozumiałym narzeczem, gdy zaś patrzymy na świat oczami Amy, to on wydaje się bełkotać nieznane słowa (zapewne dla seiyuu jest to ciekawe doświadczenie ^^). Porozumiewanie się rozwiązano za pomocą Chambera, jako że robot dość szybko przyswoi sobie nowy język i rozpocznie pracę jako tłumacz. Swoją droga, lepszego aktora dla niego wybrać się po prostu nie dało! Głos Tomokazu Sugity po przepuszczeniu przez zniekształcająco-robotyzujący syntezator sprawdza się rewelacyjnie, co zresztą udowodnił już rolą w SKET Dance :) Tytuł promieniuje sympatyczna, ciepłą atmosferą, jednak nie sposób podchodzić do tego z dystansem, biorąc pod uwagę fakt, iż praktycznie wszystko w czym palce miesza Gen Urobuchi kończy się krwawą jatką, wymordowaniem połowy obsady i utopieniem widza w morzu flaków. Jednak zawsze można mieć nadzieję, że wyzbył się już trochę swojego nihilizmu – nawet jego poprzednie dzieło, Psycho-Pass, nie było aż tak przesadzone pod tym względem, jak widzowie oczekiwali. Opening i ending zapomniałam praktycznie zaraz po usłyszeniu, jednak sam soundtrack jest niezwykle trafiony. Grafika powala pięknymi tłami, w tym niesamowitym rozgwieżdżonym niebem! Bohaterowie są bardzo fajni – każdy ma coś, co przyciąga i interesuje (mechanik aka Pinion jest świetny :D). Sam Ledo to dobra kreacja postaci trochę oderwanej od rzeczywistości przez trafienie do świata funkcjonującego wedle zasad, do których nie jest przyzwyczajony lecz jednocześnie zachowującego głowę na karku i korzystającego z tajemniczego mięśnia o nazwie „mózg” :P Co więc spotka ich w przyszłości? Czy na Ziemię przyleci reszta kosmicznych wojsk? Czy razem z nimi dotrą tam też Hidiaazu? Jak zaaklimatyzuje się nasz protagonista? To jedna z tych serii, której odcinków wręcz nie mogę się doczekać i z czystym sumieniem polecam jako coś, co ominąć w tym sezonie byłoby zbrodnią ;]

WSTĘPNA OCENA: -9

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 28 Kwiecień 2013, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 8 komentarzy.

  1. Arata Kangatari – dropnąłem w środku 3 odcinka. Nie dla mnie. Wynudziłem się zdrowo, główny bohater działał mi zdrowo na nerwy, reszta postaci też nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Wygląda to na baaaardzo przeciętny shonen.

    Dansai Bunri no Crime Edge – dziwne. To na pewno. Mocno stara sie uderzać w różne przedziwne fetysze. Przy czym dalej nie wyróżnia się absolutnie niczym. Pewnie dooglądam, ale bez entuzjazmu.

    Suisei no Gargantia – najlepsze anime sezonu na tą chwilę. Mógłbym się rozpływać nad tym, ale większość już sama napisałaś, więc nie będę robił kopiuj wklej. Mogę tylko dodać, że głos Sugity sprawdza się ZAAAWSZE. W ostatnim odcinku JoJo pokazał się nawet z całkowicie innej strony i świetnie sprawdził się w roli 70 letniech Josepha. Ale jednak i tak zostanie dla mnie do końca życia Kyonem. No i trzeba wspomnieć też o tym całkowitym debiliźmie z NIE ZABIJAJ PIRATÓW!!! Serio? Zastanówmy się teraz ile osób straciło życie podczas nocnej batalii, tylko dlatego, że nie pozwolili Ledo anihilować wroga. Demyt.

    I parę uwag na temat innych dobrych anime aktualnie lecących.

    Yahari Ore no Seishun Love Come i Hataraku Maou-sama! – dwa tytuły walczące o najlepszego protagoniste sezonu. W jednym mamy całkowitego dupka, samotnika, który wydaje się być pozbawiony całkowicie kręgosłupa, jednak kiedy trzeba, potrafi postawić na swoim. Ogólnie plunięcie w twarz haremowym stereotypom, naprawdę dobre postacie i główny bohater, który na własnych plecach niesie ten show.
    A Hataraku? Maou i Yuusha przypominają mi o tym anime z poprzedniego sezonu, z sadzeniem ziemniaków, które było prawdopodbnie najnudniejszą rzeczą jaką na oczy widziałem. Na szczęście tym razem ten duet dostarcza nam dość zabawy, aby z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego odcinka. I jak w Yahari protag trzyma ten show na swoich plecach. Były Demon Lord, wrzucony do naszego świata, będący wiernym pracownikiem McDonalda powala. Serio. Oglądając to mam po prostu banan na twarzy. Polecam szczerze.

    Namiuchigiwa no Muromi-san – podchodziłem do tego jak do kolejnej głupiej komedyjki. I wiecie co? Takową dostałem. Ale Jezu, czemu to jest tak potwornie zabawne? Od Binbougami ga! nie śmiałem się tak głupio do monitora. 15-minutówka, warta grzechu. No i niezły opening.
    http://vimeo.com/63485487

    Byłby opening sezonu, gdyby nie…

    Shingeki no Kyojin- DEMYT. Jeżeli bierzemy tylko pod uwagę poziom adaptacji, to daje szybkie 10/10. Jednak zdaje sobie sprawę, że jakość materiału źródłowego pociągnie to trochę w dół. Ale reżyseria, animacja i muzyka to tutaj całkowcie topowy poziom. Ten sezon zdecydowanie należy do Production IG, Eoteny i Gargantia to dwa najlepsze show sezonu.
    NO I TEN OPENING. TEN CHOLERNY OPENING. Chyba się dużo nie pomylę, jeśli już teraz oddam mu laur zwycięscy w kategorii opening roku.

    Internet także go pokochał i udowadnia nam, że pod cokolwiek tej muzyki nie wrzucisz, staje się to kilka razy bardziej epickie. MISTRZ.

  2. Misa-chan 1906

    A ja z innej parafii :) Zawsze na początku sezonu wrzucasz link do, hmmm… jak to nazwać… obrazka? Zostańmy przy tej wersji. A więc, jak już pisałam, zawsze na początku sezonu wrzucasz link do „obrazka” w którym przedstawione są wszystkie anime, OVA i tym podobne wiadomości. A teraz mam do ciebie pytanko: Czy ten link: http://www7.pic-upload.de/24.09.12/qdkdxx7jc4ql.png , jest godny zaufania, i czy info w nim są poprawne. Na animeon’ie prowadziłam dość ciekawą dyskusją z jednym z użytkowników na ten temat. On twierdził, że jest to fake, a ja byłam przekonana, że jest prawdziwe. Postanowiłam spytać się „eksperta”, czyli cb, o to co o tym myślisz. I mi, i jemu na tym zależy, gdyż jest są tam dwie dla nas baaaaaaardzoo ważne informacje, a mianowicie 2 sezon Kaichou , i 3 sezon Sekirei. Z góry dziękuje :)

    • Bardzo umiejętnie zrobiony fake. Wiarygodne „listy”, czy też „chartsy”, jak ja to nazywam, znajdują się na stronie http://neregate.com – polecam zawsze tam sprawdzać w razie wątpliwości. Mimo, że obrazek z linka, który podrzuciłaś też ma ten adres w prawym górnym rogu, jest to tylko wredne oszustwo i podszywanie się pod prawdziwe listy z neregate.
      Do tego jeszcze są dwa inne fakty:
      Obrazek mówi o sezonie wiosennym, który już jest w trakcie emisji – czyli trochę spóźnione to kłamstwo. Druga sprawa to niektóre tytuły – np. drugi sezon Kuroko no Basket zapowiedziany jest na październik = sezon jesienny, a więc nie ma prawa być na powyższej liście na wiosnę i to jeszcze z marcową datą premiery.
      Pomijam już fakt, że niektóre czcionki się nie zgadzają.
      Podsumowując – ktoś po prostu użył szablonu neregate i zrobił fake’a. Btw, na stronie neregate już jest chart na lato ^^ Co do dwóch wymienionych przez Ciebie tytułów – niestety nie słyszałam żadnych informacji jakoby ich następne sezony miały powstać w najbliższej przyszłości.

      Pozdrawiam i mam nadzieję, że rozwiałam wasze wątpliwości :)

  3. Suisei swietne jest! Dzieki Tobie zwrocilam uwage na to anime, nie spodziewalam sie, ze bedzie az tak dobre. Pozostalych nie widzialam, byc moze wezme sie za Dansai Bunri no crime edge, ale tylko w przerwie miedzy ulubionymi seriami, ktorych troche nazbieralo sie w tym sezonie. Musze przyznac, ze ten sezon jest naprawde dobry, same perelki :) nie zawiodlam sie na zadnej serii, na ktora czekalam. Dziekuje Ci za ten post, pewnie bym przeoczyla Suiseim, gdyby nie Ty.

  4. Arata Kangatari – rozpisywać się nie będę. W spisie na wiosnę przeszłam obok tego anime, nawet go nie zauważając. Ostatnio jednak, szukając czegoś na pozbawienie nudy, zobaczyłam to anime i, kierując się jak zwykle grafiką, bo opisu nie chciało mi się szukać, obejrzałam. Te 3 odcinki mówią mi, że mam czekać na kolejne. Znów widzę narzekanie na głównego bohatera, trochę jak na Heroine z Amnesii i znów was nie rozumiem >.> Ja lubię wszystkich bohaterów obu tych serii.

    A reszta nie dla mnie ^^
    P.S. Dzięki za link do strony z listami, jej!

    • @SaiEF
      Trudno się nie zgodzić co do Suisei no Gargantia – z tym zabijanie/nie zabijaniem wątek okazał się ciut bezsensowny, ale może to taka manifestacja nowej filozofii Urobutchera, szacunek dla życia itp… oczywiście do momentu kiedy postanowi wszystkich pozabijać ;P

      Yahari Ore to haremówka, czyli nie dla mnie, ale dobrze wiedzieć, że Hataraku Maou-sama! nie jest kolejnym tytułem o trójpolówce i sławieniu ziemniaka ;) Skoro mówisz, że to niezła komedia, postaram się rzucić okiem przez wakacje jak będzie więcej czasu ^^

      Opening Namiuchigiwa no Muromi-san już zdążył mnie zadziwić – growl? Naprawdę? :D

      ……………………………………….jeśli chcesz mnie zabić śmiechem to jesteś na dobrej drodze Wersja Pingu mnie zabiła, ale co prawda to prawda – opening jest cudny! Tym lepsza wiadomość, jako że ostatnio zdarza się to coraz rzadziej.

      Na koniec taka dygresja… nie myślałeś nad prowadzeniem własnego bloga? Oczywiście nie chce brzmieć jak niewdzięcznica, i bardzo dziękuje za komentarze etc. ale biorąc pod uwagę długość i szczegółowość Twoich opinii naprawdę nie raz uzbierałyby się na pełnoprawne wpisy, a tak to trochę szkoda, że giną w odmętach mojego bloga :(

      @suspicious plum
      To baaaardzi się cieszę, bo żalem byłoby Suisei ominać! :) To oraz Tytani to definitywnie dwie najlepsze pozycje tej wiosny ^^

      @~Kryształowa
      Bo bohater znów więcej narzeka niż działa ^^” Nie widziałam jeszcze 4 odcinka, więc nie wiem co wynikło z jego postanowienia poprawy, ale póki co bynajmniej dobrego wrażenia nie robi.

      A nie ma za co – moim zdaniem jest to najlepsza strona z sezonowymi chartsami :)

      Pozdrawiam :)

  5. Szybkobierzek

    Hejka wszystkim :) Wyszło podczas tego sezonu wiele ciekawych serii. Ale boli mnie niedocenione Dansai Bunri no Crime Edge. Tłumaczę serię anime, kumpel tłumaczy mangę (w jap wyszło 42 chapy, zekranizowano aktualnie coś ok 19 – liczę z najnowszym 9 odcinkiem) i jak dla mnie seria jest boska. Wiadomo Gargantia, tytani, Yahari i Maou również są świetne, ale mimo wszystko aVe! fetyszystom. Seria ma ciekawą fabułę, a ta wersja skrócona z mala jest, no niestety, ale nie do końca oddaje fabułę serii. Im dalej w las tym ciekawiej (czyt. więcej psycholi/fetyszystów), rozwija się uczucie między Kirim a Iwai, a i akcji będzie coraz więcej (chociaż czasami zanudzają dialogi). No i seria podążą niemal w 95% za mangą czyli ma sens, a nie jak niektóre, że nie wypowiem się na ten temat… jak kaleczą niektóre serie… To tyle, zachęcam do animka. :)

    • Witam :)
      W takim razie bardzo dziękujemy za wysiłek wkładany w tłumaczenie ^^ Osobiście zbieram odcinki z zamiarem obejrzenia całości jak już wszystko się ukaże, wtedy też nie omieszkam napisać bardziej rozbudowaną opinię. Tak to już jest, że wiele serii robi dużo lepsze wrażenie, gdy można na raz zobaczyć większą liczbę epizodów – myślę, że jeśli Dansai utrzyma całkiem fajny klimat pierwszych odcinków, to definitywnie obroni się i na koniec :)

      Pozdrawiam~~

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: