Podsumowanie roku 2012~!

Happy new year 2013

Kto by pomyślał, że ten czas tak szybko zleci! Mam wrażenie jakbym dosłownie kilka dni temu pisała podsumowanie roku 2011, a tu już 2012 z głowy. Pamiętam jak się wtedy śmiałam, iż możemy zacząć odliczanie do legendarnej przepowiedni majów ;D Tymczasem 365 dni minęło, Ziemia nadal stoi, internet działa – przyszła więc także pora na krótki przegląda tegorocznych wydarzeń ^^

Tym razem podsumowanie przedstawię w formie listy zwycięzców w wybranych przeze mnie kategoriach. Oczywiście owy „konkurs” oparty jest tylko i wyłącznie na moim subiektywnym zdaniu, a pod uwagę brałam tylko te tytuły, z którymi się zapoznałam, tym samym chętnie poznałabym także wasze typy :) No to zaczynamy!

Opening:

Z wybraniem najlepszego openingu roku miałam spory kłopot, bo po przejrzeniu wszystkich sezonów aż kilka nasuwało się jako kandydaci do wyróżnienia, w końcu jednak stanęło na dwóch, między którymi nie byłam już w stanie się zdecydować :)

GRANRODEO – „Can Do” – Kuroko no Basket

Tutaj zdecydowanie zaważył genialny utwór, który świetnie dopasowano do serii sportowej. Dynamiczny, energiczny, motywujący – z odpowiednim rytmem kojarzącym się z koszykówką (i ten wsad do ostatniego bitu!) ^^ Definitywnie moja ulubiona piosenka roku. Openingu zaś ani razu podczas oglądania nie przewinęłam, co zakrawa na cud ;]

Nano – „No pain, No game” – Btooom!

W tym przypadku wyróżnia się ciekawa animacja. Ujęcie z bohaterami stojącymi pod wielkim logo serii wygląda niczym okładka mangi ^^ Natomiast słowa piosenki bardzo dobrze pasują do klimatu tytułu – fajny lip-sync do słów „The game has only just begun” [śpiewanych, o dziwo, dobrym angielskim :)]. Dodatkowy plus należy się także na zmianę kilu ostatnich sekund po połowie serii ^^

Ending:

Przyznaję się, na endingi rzadko kiedy zwracam uwagę – obejrzy się raz, po czym później już zawsze wyłącza odcinek lub przewija do zapowiedzi. Tym większe zaskoczenie jeśli już coś zapadnie w pamięć ^^

Kenichi Suzumura – „Shiroi Karasu” – Code:Breaker

Dziwny styl graficzny definitywnie zasługuje na uwagę – mamy tu coś à la połączenie realistycznych zdjęć z nałożonymi na nie rysunkowymi postaciami. Na brawa zasługuje też piosenka – zazwyczaj w endingach mamy coś spokojnego i delikatnego, a tutaj dostaliśmy szybki, wpadający w uszy, j-rockowy utwór. Miłym akcentem są też pojawiające się na ekranie angielskie słowa będące angielskim tłumaczeniem tekstu śpiewanego przez Kenichiego :)

Bohater:

Oreki Houtarou

Houtarou OrekiHyouka

Dlaczego to on wygrał, mimo wielu heroicznych badassów z przeróżnymi mocami nadprzyrodzonymi, których mogliśmy podziwiać w tym roku? Ponieważ z odrobiną wysiłku umysłowego pewnie byłby w stanie rozwalić każdego z nich… sęk w tym, że owy wysiłek z niego ciężko wykrzesać :) Inteligentny acz leniwy – genialne połączenie tworzące postać nietuzinkową, wzbudzającą ogromną sympatię oraz taką, z którą łatwo się utożsamić :D

Bohaterka:

Shizuku Mizutani

Shizuku MizutaniTonari no Kaibutsu-kun

Nowość jeśli chodzi o serie shoujo ^^ Asertywna, inteligentna – wydawałaby się oziębła, ale to tylko pozory. Bardzo lubię ten typ bohaterek w romansach, jednak szkoda, że się tak rzadko pojawiają. Kiedy ma coś do powiedzenia, mówi to prosto w twarz. Kiedy pojawia się jakiś problem, próbuje go rozwiązać. Zero niepotrzebnych wybuchów – nawet do miłości stara się tak podchodzić :) Do tego ma cel, a jej ukochany nie jest dla niej całym światem = za to wielki plus!

Seiyuu:

Ryohei Kimura – mimo sporej ilości wcześniejszych ról, zaistniał dla mnie dopiero grając Kise w Kuroko no Basket i od tego czasu naprawdę polubiłam jego głos. Teraz ciągle go gdzieś zauważam co oznacza, że rok 2012 to był zdecydowanie jego czas :)

Haruka Tomatsu jeśli chodzi o panią – niezwykłe wariacje wyprawia swoim głosem, bo kto by pomyślał, że Ranmaru z Binbougami ga! i np. Asuna ze Sword Art Online to ta sama osoba? :D Jej kariera naprawdę rozkwitła w tym roku ^^ Wcześniej nie wiedziałam, że w ogóle istnieje, ale teraz zdecydowanie warto zapamiętać jej nazwisko.

Soundtrack:

Kuroko no Basket OST – Ron & Nakanishi Ryousuke

Hands down, tu nie było nawet porządnej konkurencji. Już dawno nie czekałam z takim utęsknieniem na jakikolwiek soundtrack – dynamiczny, pełen mocnych gitar, niezłych bitów i syntezatorów! Dokładnie takie utwory budują dobry klimat do serii ze sporą ilością akcji i napięcia, a tego tytułowi sportowemu odmówić nie można :) Co jednak najważniejsze – muzyka ta potrafi się świetnie obronić nawet bez doznań wizualnych. Spacer przez miasto z takim OSTem „w uszach” to sama przyjemność ^^

Grafika:

SAO01SAO02SAO03SAO04

Sword Art OnlineA-1 Pictures

Teoretycznie Hyouka i Chuunibyou od KyoAni deptały mu po piętach, ale drogie duchy – te tła w SAO biją wszystko na głowę! Mogą sobie ludzie narzekać na dziury fabularne, złą adaptacje i co tam jeszcze dusza zapragnie, ale piękna wykonania tej serii chyba nikt przy zdrowych zmysłach odmówić jej nie może ^^

Anime:

Kuroko.no.Basket

Bezapelacyjnie w moim rankingu najlepszym anime roku zostaje Kuroko no Basket! Chyba jedyna dyszka, którą postawiłam tegorocznym seriom i nadal nie czuję by była to ocena na wyrost :) Świetni bohaterowie, dużo akcji, wkręcająca fabuła, genialna muzyka – czego chcieć więcej? Kiedy z wypiekami na twarzy oczekujemy kolejnych odcinków, a jesteśmy nimi pochłonięci tak bardzo, że zdają się trwać zaledwie kilka minut, pewne jest, iż to tytuł, który zapamiętamy na długo :)

Początkiem roku miałam nadzieję, że miejsce to zajmie SAO, ale niestety zbyt duże okrojenie materiału sprawiło, że tak być nie może :( (co jednak nie zmienia faktu, że dla mnie osobiście, była to jedna z czołowych serii roku 2012 ^^).

Poniżej krótki wypis tytułów, które zapadły mi w pamięć w poszczególnych sezonach:

Zima: Another, Inu x Boku SS
Wiosna: Kuroko no Basket, Hyouka, Acchi Kocchi
Lato: Sword Art Online, Binbougami ga!, Oda Nobuna no Yabou
Jesień: (najlepiej byłoby napisać słowo „całość” ;P) Magi, Psycho-Pass, Tonari no Kaibutsu-kun, K, Btooom!

Manga:

Yamada-kun to 7-nin no Majo

Za dużo tego w tym roku nie sprawdzałam, ale 3 tytuły od razu nasuwają mi się na myśl, kiedy myślę o fajnych mangach z roku 2012:

Yamada-kun to 7-nin no Majo – prześmieszna szkolna komedia o tajemniczych mocach posiadanych przez wybranych uczniów liceum, aktywowanych za pomocą pocałunku.
Haikyu!! – wciągający shounen o siatkówce, posiadający bardzo specyficzną i ciekawą kreskę.
Orange – nietypowe shoujo, gdzie bohaterka dostaje list od siebie z przyszłości – wyczytuje tam o pewnych tragediach, którym teraz za wszelką cenę stara się zapobiec.

Warto też nadmienić o początku końca i nadejściu nowej ery w czasach mangi – oczywiście dramatyzuję celowo ;D Nie da się jednak zaprzeczyć, że wiele tasiemców w tym roku dobiegło końca, a wiele wkracza w ostatnie arc. Oczywiście gadka o zwieńczeniu Naruto przewija się już od dawna, ale nie zdziwiłabym się, jakbyśmy się rzeczywiście pożegnali z tą serią w ciągu roku/dwóch lat. Bleach także ponoć powoli finishuje (anime dobiegło końca). Zadziwiająco Katekyō Hitman Reborn! się skończył, tak samo Mahou Sensei Negima!, Nurarihyon no Mago (cancel :/), Bakuman oraz Air Gear. Żałuję też, że Magico nie dotrwało do 100 rozdziału i skończyło się po 66. Z shoujo warto wspomnieć zakończenie świetnej Arisy – skanlacje jednak ciągle są w tyle.

W Polsce natomiast zakończył się Full Metal Alchemist <ociera łezkę> Za to ukazały się: Soul Eater, Klan Poe, Resident Evil, Pandora Hearts, Dengeki Daisy, Kagen no Tsuki, Welcome to the NHK, Battle Royale. JPF i WANEKO nie próżnują ^^ Z pozostałych wydawnictw wyszły np. Alicja w Krainie Serc czy Otome Youkai Zakuro oraz kilka innych, mniej znanych pozycji.

Podsumowanie:

Happy new year 2013_

To tyle~~ Naprawdę można uznać ten rok za udany – dostaliśmy masę przyjemnych tytułów, grafika ostatnio w anime jest tak śliczna, że aż trudno w to uwierzyć, a i muzycznie zawsze znajdą się jakieś miłe dla ucha openingi lub endingi ^^

Życzę wam by przyszły rok przyniósł wam podobną, albo i nawet lepszą dawkę rozrywki. By spełniały się wasze plany, wszystko szło po myśli ^^ Mniej stresu, więcej zabawy, dużo uśmiechu i ogrom szczęścia! Do zobaczenia w roku 2013~! :* Dziękuję wam, że ze mną jesteście i mam nadzieję obchodzić przyszłorocznego Sylwestra w jeszcze lepszych nastrojach i pokaźniejszym gronie :)

…tymczasem ja się żegnam, przy okazji wędrując w stronę mojej lampki południowo-afrykańskiego wina :] Bawcie się dobrze~~!!!

Cheers! :* <= ten jeden raz w roku, kiedy moje zwyczajowe pożegnanie jest aż nader adekwatne do sytuacji :D

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 31 Grudzień 2012, in Artykuły, Różne and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. Ach, całkiem niezły był ten roczek 2012. Trochę serii co prawda czeka na lepsze czasy żeby, ale chyba większość tego o czym głośno było, zdołałem zobaczyć. I jeśli trzymać się wyboru tylko najlepszych rzeczy, to moja lista będzie dość monotematyczna. No ale w końcu w tym roku dałem swoją trzecią dychę na MALu, pierwszą dla serii tv, więc nie może być inaczej.

    Tak więc zaczynając w twojej kolejności…

    OP roku

    Fate/Zero sezon 2

    Pokazani nasi masterowie ze swoimi servantami, plus parę scen dających znak, że 4 wojna o gralla dobrze się dla nich nie skończy, a jako bonus przebitki na parę klasycznych miejsc z Fuyuki. A wszystko przyprawione patetyczną muzyką i piękna, dość realistyczną grafiką. Mistrz.

    Ending roku

    JoJo Bizzare Adventure

    Nic innego wybrać po prostu nie mogłem. No bo co zrobić, gdy endingiem jednego z moich ulubionych anime sezonu zostaje piosenka, którą od lat nie schodzi z mojego odtwarzacza muzyki? Ach, ta wspaniała gitara basowa…

    Bohater roku

    Kiritsugu Emiya – Fate/Zero sezon 2

    Płatny morderca, wykończając swoje kolejne cele bez cienia emocji z głęboko w sercu ukrytym marzeniu o byciu bohaterem. To właśnie w drugim sezonie jego postać błyszczy. Dostał 2 odcinki retrospekcji, gdzie krok po kroku możemy obserwować jak traci swoją dziecięcą niewinność i jak wypacza to jego sen o byciu bohaterem. Do samego końca poświęca mniejszość by móc uratować większość. Nie ważne kim ta mniejszość by dla niego była. Jego wizyta wewnątrz Graala to dla mnie scena roku. No i fascynujące było oglądanie, jak Urobuchi wyciąga z niego kolejne pokłady emocji, o które w pierwszym sezonie było trudno.

    Bohaterka roku

    Watashi – Jinrui wa Suitai Shimashita

    Nasza mała cholera, starająca się na zewnątrz zachować pozory sumiennej pracownicy rządowej i dobrej wnuczki, wewnątrz zaś skorumpowana i samolubna istotka, starająca się jak może wymigać od wszelkiej ciężkiej pracy. A przy tym całkiem nieźle dająca sobie radę z absurdami świata w którym przyszło jej żyć.

    Soundtrack roku

    Fate/Zero sezon 2

    Symfoniczna muzyka, wraz z chórami idealnie pasuje do do tego anime. Gdy trzeba, chóry milkną, dając nam spokojną, smutną melodię. Ogólnie jedyny soundtrack, który ściągnąłem i raz od czasu puszczam sobie na słuchawkach.

    Grafika roku

    Fate/Zero sezon 2

    Trochę to już chyba nudne, co? Ale cóż, dostajemy mocno realistyczne tła, utrzymane w metalicznych kolorach, bardzo dobrą animację ( ten pościg za Saber za Riderem, demyt), jedno z najlepszych CGI jakie widziałem w anime. Do tego ufotable lubi bawić się światłem i ceniami, co ostatnio niestety rzadko widuję w anime (chyba tylko KyoAni to robi regularnie).

    Anime roku

    Fate/Zero sezon 2

    Już większość napisałem w powyższych kategoriach, tak więc dodam tylko, że fabularnie Urobuchi jest tu w życiowej formie.

    • Wow… może i monotematycznie, ale naprawdę udało Ci się mnie nakręcić na oglądanie Fate/zero :) Niech no tylko skończę Uekiego, którego niedawno zaczęłam i biorę się za Fate! Swoją droga przez długi czas zastanawiałam się, czy faktycznie zaczynać od serii zero, czy może od Fate/stay night – niby zero to prequel, ale panują różne opinie…

      Pozdrawiam ^^

  2. Fate/zero, jak wielokrotnie wspominał reżyser został nakręcony jako miejsce wejsciowe do serii Fate. Więc bez problemu bierz się za to.

    • No i tak mi teraz wpadło do głowy, jeśli masz zamiar oglądać Fate Stay Night to sobie odpuść. Nie jest to najgorsza ekranizacja jaką widziałem, ale całkiem blisko.

  3. nie słuchaj, FSN jest genialne, dla mnie bardzo podobał się piąty opening z Beelzebuba, ale to chyba tylko za sprawą piosenki:

    (niestety lepszej wersji tego openingu z dźwiękiem nie znalazłem)

    • @SaiEF
      To świetnie, że nie trzeba znać wcześniej nakręconego tytułu – wciąż mam zamiar go obejrzeć, ale nie teraz, a serię Zero mam już w większości ściągniętą ^^

      @Łukasz Michałowski
      Obejrzę, obejrzę – dużo moich znajomych sobie chwaliło stay/night, więc chcę przekonać się na własnej skórze, jaka będzie moja reakcja :)

      Beel~! Do tego openingu jeszcze nie doszłam (jestem na 20-tych odcinkach), ale piosenka rzeczywiście fajna ^^

      Pozdrawiam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: