Pod lupą: Orange – co potrafi zmienić zwykły list?

Autor: Ichigo Takano
Serializacja: Betsuma
Rozdziałów: 4+
Gatunek: Romans, Szkoła, Shoujo

Ostatnio był shounen, to teraz pora na shoujo w „pod lupą” ^^ Tutaj w sumie podkreślam, że ostatnio rzadko czytam ten gatunek, bo dzięki przeczytaniu około dwóch setek tytułów, przejadły mi się powtarzane schematy i mało wiarygodne pokazywanie uczyć (bo na tym szojce głównie bazują). Tym razem wiarygodność nadal jest na bakier, choć z zupełnie innych powodów, ale zdecydowanie Orange potrafi się obronić fabułą i oryginalnym podejściem do tematu – zapraszam :)

OPIS: Pewnego dnia Naho Takamiya otrzymuje dziwny list, którego treść ujawnia, że wysłany został dokładne 10 lat później niż obecna data – z przyszłości. Czytając go dalej okazuje się, że wszystkie przytoczone w nim wydarzenia naprawdę po kolei się spełniają, łączenie z dołączeniem do klasy bohaterki nowego ucznia – Kakeru Naruse.
Naho z dziesięciu lat później ciągle powtarza, że żałuje swoich wyborów w wielu sytuacjach, które miały miejsce w czasie pomiędzy jej 16, a 26 rokiem życia, jej teraźniejszością. Z całego serca pragnie to naprawić, zaś w wysłanym nastoletniej Naho pamiętniku pokazuje dziewczynie kiedy ta powinna zmienić swoje decyzje, szczególnie w stosunku do Kakeru. Co bardziej szokujące, wychodzi na jaw, że chłopak nie jest już obecny w świecie dziesięć lat później. Naho z przyszłości prosi swój młodszy odpowiednik, by czuwała nad Kakeru i bacznie mu się przyglądała.

WRAŻENIA: Pierwsze co rzuca się w oczy przy czytaniu mangi, to kreska. Wiele osób, w tym ja, nie może się przemóc by zabrać się za tytułu w ich oczach „źle narysowany”, tu jednak zdecydowanie nie będzie tego problemu. Orange wygląda naprawdę ślicznie – nie jest to taki typowy styl shoujo, z bishounenami i oczami bohaterek na pół strony. W zamian dostajemy coś co najbliżej można przyrównać do stylu Io Sakisaki (autorki Ao Haru Ride, czy Strobe Edge). Nie można tego nazwać semi-realizmem, ale zdecydowanie zbliża się bardziej w tym kierunku, niż w stronę „udziwniania” (no wiecie – podbródki do szpica, włosy w nierealnych fryzurach itd. :)).

Najmocniejszą stroną tej mangi jest jednak bezapelacyjnie fabuła! Mogę obiecać, że nie widzieliście jeszcze takiej koncepcji, jako że równolegle do wydarzeń z teraźniejszości, autorka funduje nam rzut oka na świat dziesięć lat później (<out-of-topic> czuję się trochę jakbym o KHR pisała ;P). Widzimy starszych bohaterów, to jak potoczyło się ich życie… Ciekawi mnie bardzo, czy w późniejszych rozdziałach, kiedy 16-letnia Naho będzie wybierać inaczej niż jest to zapisane w pamiętniku, który dostała, przyszłość także będzie się zmieniać :) Jak wiadomo teorii o czasie jest multum, tak więc „nadpisywanie przyszłości” to tylko jedna możliwość – inna to np. „alternatywne rzeczywistości” (każdy nasz wybór tworzy nową ścieżkę, co sprawia, że równolegle istnieją miliony światów, gdzie odpowiednio podejmowaliśmy inne decyzje), która moim zdaniem tu by się lepiej sprawdziła, bo dzięki temu na końcu historii otrzymalibyśmy coś na kształt dwóch zakończeń :)

Shoujo to jednak nie podręcznik do fizyki kwantowej, tylko manga o uczuciach ;P Tego zaś nie brakuje – widzimy jak nasza bohaterka oraz jej paczka przyjaciół mierzą się z różnymi szkolnymi sytuacjami, jak tu i tam rozwijają się pierwsze miłości… Pragnę jednak zaznaczyć, że nie tylko romansidłem człowiek żyje i choć pokazane tu relacje rzeczywiście potrafią poruszyć, to prawdziwe cuda z człowiekiem potrafi zdziałać podprogowy przekaz Orange. Całość tchnie takim smutkiem, melancholią – ciężko mi to dokładnie nazwać, ale na mnie podziałało ;)

Przez te 4 rozdziały, najbardziej jednak spodobał mi się brak cliche często spotykanych w gatunku. Na ten przykład weźmy sobie główną bohaterkę – niby fakt, jest skryta i nieśmiała, z drugiej strony w odpowiednich momentach potrafi się zawziąć, zagryźć zęby i zrobić co trzeba. Czytelnik może sympatyzować z jej uczuciami. Warto zaznaczyć, uczuciami dość jasno wyrażanymi. Kolejny plus – postacie w serii Ichigo Takano nie owijają aż tak w bawełnę odnośnie tego co do siebie czują i to bardziej bezpośrednie, bardziej realne podejście jest dobrą zmianą od standardu będę-się-Ci-przyglądać-z-cienia ;P Myślę, iż po części ową oryginalność zawdzięczamy dobrze skonstruowanej fabule – problemy bohaterów to nie „ach, co mam zrobić, żeby na mnie spojrzał???”, tylko odrobinkę bardziej poważne kwestie – Naho właśnie dowiedziała się, że chłopak, w którym się zakochała, a przede wszystkim jej przyjaciel, nie dożyje następnych 10 lat. Jakby nie patrzeć, jest to ważniejsze niż te bardziej przyziemne kłopoty nastolatek. To też sprawia, że Orange lepiej trafia do ciut dojrzalszego czytelnika, do osoby, która szuka naprawdę dobrej opowieści o ludzkich wzlotach i upadkach, niż szybkiego czytadła o kolejnym związku szarej myszki i szkolnego idola.

Już dawno nie zachwycałam się serią shoujo, a tą pochłonęłam wczoraj z wypiekami na twarzy i z niecierpliwością czekam na wiecej – jeśli to nie wystarcza za rekomendację, to ja już nie wiem co mogę dodać innego xD

PERSPEKTYWY: Pierwszy tomik mieści się w 50-siątce najlepiej sprzedających się mang w Japonii, a to już o czymś świadczy ^^ Myślę, że przy dobrym poprowadzeniu tej historii, Orange może się wpisać w fandom jako kanon mang shoujo (jak Fruits Basket, Ouran, Dengeki Daisy itd.) które powinno się znać. Byle tylko mangaczka wiedziała kiedy skończyć, ponieważ taką opowieść naprawdę łatwo zepsuć, zaś zachowanie unikatowości powyższego tytułu na pewno będzie wyzwaniem dla autorki. W innym przypadku może przedobrzyć i wyjdzie Kaichou wa Maid-sama!, które w pewnym momencie po prostu mnie znudziło :( Życzę jej jednak jak najlepiej i póki co ma ode mnie 8/10 ^^

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 10 Sierpień 2012, in Manga, Pod lupą, Różne, Recenzje and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 8 komentarzy.

  1. manga shoujo dodatku elementami sci-f? Kupuję to XD Jutro ściągam i zobaczę co z tego będzie :)

  2. Brzmi totalnie jak coś, co mi się spodoba, szkoda, że tylko 4 rozdziały… Skoro to shoujo, to pewnie nowy rozdział co miesiąc? Bo często tak jest, że shounen’y co tydzień (ja chcę 177 Kuroko TT_TT w końcu jednak nie powstrzymałam się i przeczytałam mangę, no i jest genialna ^^) rozdział ok. 20 stron, a shoujo co miesiąc ale dłuższy. Pewnie i tak w końcu przeczytam, ale szkoda, że rozdziały są tak rzadko.

    Btw, owszem, wciąż żyję i wciąż po cichu robię za stalker’a tego bloga czytając każdą notkę ;) ale postaram się komentować.

  3. No cóż przeczytałam już 1 rozdział na CM i jak na razie czeam na dalsze rozdziały.
    Tak jak ty przeczytałam dużo mang tego typy (niezlicze ale ponad 100) to schematy niczym prawie się nie różniły….
    Dengeki Days niestety też łatwo popsuć fabyłe ale jak na razie 4 tomik był na tym samym poziomie co 1-3.

    Co do Orange ja także życze mangaczce powodzenia!! :p

    • @monilip
      Kurcze, jak tak o sci-fi napisałaś, to od razu mi statki kosmiczne stanęły przed oczami [śmiech] xDD

      @NanaVampire
      Witam z powrotem ^^
      Yup, co miesiąc, ale za to trzeba patrzeć z pozytywnego punktu widzenia, bo ma naprawdę sporą ilość stron w porównaniu do innych miesięczników, które zdarza mi się czytać :)
      Hahaha czyli jednak pękłaś xD Ja się ciągle trzymam, ale po zakończeniu anime (jeszcze tylko 5 odcinków TT______TT) już się nie powstrzymam, nawet jak (nie biorę pod uwagę innej możliwości!!) drugi sezon dostaną ;D

      @Ayasa
      Gwarantuję, że Daisy trzyma poziom do co najmniej do 40 rozdziału – na tym skończyłam czytać skanlację, bo zaczęłam pl wydanie kupować ^^
      W takim razie obie życzymy jej powodzenia – byle nas nie zawiodła, bo może się to dla niej źle skończyć [śmiech]

      Pozdrawiam ^^

  4. Dzięki tobie aż z ciekawości zobaczyłam co to i powiem ci szczerze że zajebiste to jest juz mi sie podoba . Jestem ciekawa czy zdoła go uratować ach.. I ciekawe jak to jest ze te list przeleciał do niej .

    • @monilip
      Wiem wiem ;) To tylko takie moje zboczenie spowodowane za dużą ilością obejrzanych Star Treków, Star Warsów i innych Gwiezdnych Wrót xD

      @Yukina
      Prawda? ^^ Ja też miałam wątpliwości – chyba ze 4-5 razy mi się ten tytuł przewinął przed oczami, zanim wreszcie się zdecydowałam z głupoty dać mu szansę. Nawet wtedy nie nastawiałam się na kokosy, a tu niespodzianka :)
      Dlatego właśnie liczyłam, że podobnie mogą mieć inni i te parę słów rekomendacji kogoś przekona ^^ Jadnak teraz czekanie na następne rozdziały będzie mordęgą ;((

      Pozdrawiam ^^

  5. Uwielbiam Orange!
    Mimo że dopiero stosunkowo niedawno zaistniało, już zrobiło ogromną furorę. Zgadzam się z Shouri – takiej mangi nikt wcześniej nie czytał. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: