5 faz oglądania Guilty Crown

Zrobiłam sobie w tą Wielkanoc świąteczne postanowienie – otóż chodziło o to, by nadrobić kilka tytułów, które mi już za długo zalegały na dysku. Pierwsze na liście było Guilty Crown, jednak oglądanie go okazało się zupełnie innym zbiorem wrażeń niż się spodziewałam, toteż nie mogłam się powstrzymać, żeby nie przelać moich odczuć na „papier” ;P

Osobniki śledzące mojego twittera mniej więcej orientują się jak wyglądały katusze, przez które przeszłam, ale po kolei ;]

Poniższy tekst nie jest typową recenzją, więc się tego po nim nie spodziewajcie – to raczej luźny zbiór przemyśleń na temat serii, która ze świetnych zapowiedzi stała się upadłym królem jesieni.

[Uwaga na drobne spoilery!]

FAZA PIERWSZA: Nadzieja

Wszystko zaczyna się w ten sposób – trailery, obrazki, potem pierwszy odcinek. Tytuł zapowiada się bardzo fajnie ^^ Dostajemy wprowadzenie do historii o wirusie, który spustoszył Japonię, uciśnieniach obywateli przez władze oraz strachliwego, ciapowatego nastolatka o imieniu Shu, którego życie przewraca się do góry nogami, kiedy to spotyka dziwne dziewczę, jednocześnie będące dość znaną piosenkarką. Z czasem przyłącza się do organizacji – swoistego ruchu oporu oraz zdobywa tajemniczą Moc Królów zmuszającą go do wyjścia ze stagnacji jego egzystencji.

Opis maluje przed nami całkiem ładny obraz – w końcu tyle można z tym zrobić! Niesamowite starcia, dylematy moralne, rozwój bohaterów… Hmm, jeśli by się nad tym dłużej zastanowić, właśnie to dostajemy, tyle że w trochę innej formie niż się spodziewamy.

FAZA DRUGA: Zwątpienie

Kiedy zaczyna do nas docierać zrozumienie – mianowicie, że seria ta wcale nie będzie następcą Code Geassa, choć tak się początkowo zapowiadała, popadamy w dość pokaźną rozterkę. Z jednej strony GC jest tak śliczne, że można się w niego wpatrywać całymi dniami – płynna animacja, ładna kreska i design postaci oraz cudne feerie barw połączone ze snopami iskier tworzą niesamowite efekty wizualne! Wszystkie sceny akcji to prawdziwa uczta dla oka ^^ To samo zresztą tyczy się muzyki – soundtrack jest jednym z lepszych jakie słyszałam w ostatnim czasie. Połączenie elektroniki i mocnych gitar – brzmienie kojarzące mi się z przyszłościowym sci-fi.

Skąd więc ta wspominana rozterka? Ponieważ wygląd to nie wszystko.

Co daje genialna oprawa audio-wizualna, jeśli to co jest w nią przystrojone okazuje się denerwujące i bezsensowne? Poczynając od głównego bohatera, który swoim zachowaniem i świętego wyprowadziłby z równowagi (w scenie, gdzie inna postać celuje do niego z broni nasz wewnętrzny głos krzyczy „STRZELAJ!!!”), a kończąc na fabule pełnej luk i zdecydowanie nie wykorzystującej swojego potencjału. Czyżby cały budżet poświęcono na wizualne fajerwerki, a na porządnego scenarzystę już nie starczyło? ;P

FAZA TRZECIA: Akceptacja

Dziury jednak dziurami – na wszystko da się przymknąć oko, jeśli konkluzja będzie choć w pewnym stopniu satysfakcjonująca… i tak właśnie jest. Tak zwany mid-season finale, czyli konkluzja połowy sezonu, jest całkiem niezła. Mamy postęp tak fabularny, jak i postaciowy (Shu staje się nawet znośny, a to już coś ;P) – najśmieszniejsze jest to, że gdyby zamknąć GC na odcinku 12, dostałby ode mnie tak ze 2 oczka więcej. Punkt kulminacyjny był, wielka rewelacja była, emocje były, rozwiązanie wątku było… Niektóre tytuły jednak tak mają, że nie potrafią odejść w dobrym stylu – nigdy nie zrozumiem jak lepszym wyjściem może być ciągnięcie czegoś na siłę, ale potęga pieniądza jest niepojęta <ech>

FAZA CZWARTA: Frustracja

Tu zaczynają się schody.

O ile da się znieść wiele, kiedy wiemy, że to do czegoś prowadzi, tak epizody 13-22 są już drogą przez mękę. Jeśli ktoś chciałby być obiektywny pewnie by powiedział, iż tak po prawdzie pierwsza i druga połowa anime się za dużo nie różnią pod względem rozgarnięcia scenarzystów, ale osobiście dużo bardziej akceptowałam to co wyczyniało się w początkowych odcinkach. Shu przechodzi taką przemianę, że jesteśmy w stanie już znieść nawet ciamajdowate wcielenie, bo kolejne etapy ewolucji tylko pogłębiają irytację widza jego osobą. Co ciekawe najbardziej pozytywnym akcentem pod względem bohaterów są Ci drugo, czy trzecio-planowi (plus Gai – takich badassów zawsze mało! xD), czy też antagoniści.

Wracając jednak do narzekania – najgorsze dla mnie było to, że pod koniec przestał mnie już nawet interesować motyw, który był dla mnie najciekawszy, czyli moc Shu (przez złośliwców zwanego Shoe ;P) do wyciągania (dosłownie!) z ludzi czegoś w rodzaju wizualizacji ich duszy (służącej mu za broń – każda miała inne właściwości). Tyle możliwości i śliczny design, ale wykorzystanie do bani >_>

Tu też zaczyna się największa frustracja fabularna, bo robi się jasne, że już nawet sami twórcy nie wiedzą co z tym zrobić. Seria akcji? [kiepskie] Romansidło? Opowieść o emocjonalnym dorastaniu? Najpierw zabijmy postać, a później ją wskrześmy. Odbierzmy bohaterowi jego moc, żeby móc ją później mu znów przywrócić – Dean Winchester miał racją twierdząc „what’s dead, should stay dead”. Bardzo nie lubię takich motywów.

FAZA PIĄTA: Ulga i rozczarowanie

Ulga – wreszcie się skończyło. Rozczarowanie – (jak to mawiają kibice piłki nożnej) grali jak nigdy, przegrali jak zawsze. Zapowiadało się pięknie, a wyszedł klops (kolejny raz potwierdziło się, że jeśli zaczynasz coś oglądać już na starcie mając jakieś wymagania, to najpewniej się na tym przejedziesz).

Oczywiście przesadzam, ponieważ sama końcówka nie była tak straszna (można nawet powiedzieć, że sam epilog ujdzie w tłoku), jednak na około 18 odcinku miałam ochotę uderzyć w laptop czymś ciężkim – moja współlokatorka z akademika mi świadkiem! Przypuszczam, że miała ze mnie dostateczny ubaw słysząc i widząc te ciągłe westchnienia, wyrzucania rąk w niebiosa i rzucanie w monitor pluszową piłeczką (powiedzmy że jestem z tych ludzi, co to muszą się czymś bawić jak cokolwiek oglądają) xD

Nie zabiorę się za oglądanie, jeśli nie podoba mi się kreska – to jedna z moich fundamentalnych zasad, w tym przypadku jednak wykopałam sobie sama grób <buuu>

Guilty Crown po długiej wewnętrznej walce dostało ode mnie 5 (wedle skali MALa – seria „przeciętna”), bo choć myślałam nad 6, w końcu zdecydowałam, że muzyka, seiyuu (Yuuichi Nakamura, Yuki KajiNobuhiko OkamotoKazuhiko Inoue, Kana Hanazawa, itd.) i grafika to jednak za mało. Wkurzający bohaterowie, niedopracowana fabuła i zmarnowany potencjał, to najlepsze podsumowanie do serii, która miała być wielka.

Zaznaczam jednak, że jest to moje subiektywne zdanie – wystarczy sobie poczytać forum choćby MALa, żeby zobaczyć, iż są ludzie, którym naprawdę GC przypadło do gustu. Uważam, że choć powyższy tekst jest tak przesiąknięty wiadomością „nie oglądajcie tego” jak to tylko możliwe (;P), ktoś kto uważa się za fana anime, powinien rzucić na ten tytuł okiem. To taki kamień milowy przemysłu, który znać należy – że nie wyszedł i potrafi doprowadzić do szewskiej pasji? Przynajmniej będziesz pewny/na, że Ci się nie podoba, ponieważ poleganie na czyjejś opinii przy GC moim zdaniem totalnie mija się z celem ;)

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 1 Maj 2012, in Anime, Artykuły, Guilty Crown, Różne, Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 8 Komentarzy.

  1. Obejrzałam jeden odcinek i sobie darowałam…

    Oglądasz SPN?

  2. Też miałem wielkie nadzieje związane z tym anime. Niestety, wszystko poszło nie w tym kierunku, który sobie wyobrażałem. Tak naprawdę jedyną rzeczą, która trzymała mnie przy GC, był projekt postaci redjuice. To dzięki niemu jakoś udało mi się przeboleć całą serię do końca. Poza tym Inori siedzi już sobie w pre-orderze, a do września szmat czasu xD

  3. W moim przypadku był tylko jeden etap oglądania. Od pierwszego odcinka frustracja połączona z akceptacją (że tego typu anim jest coraz więcej) :P

  4. U mnie wyglądało to podobnie, chociaż ja bym nie nazwała 4 fazy ‚frustracja’. Przemiana Shu w bad boya była ciekawa, ale za to motyw ‚umieraniem’ spowodował, że opadły mi ręce. Tak jak to sama określiłaś – GC to seria z potencjałem, niewykorzystanym potencjałem. Szkoda.

    • @monilip
      Oszczędziłaś swojemu zdrowiu psychicznemu katorgi xDD
      Co do SPN, to nie, od pewnego już czasu (kilka odcinków 7 sezonu) zarzuciłam oglądanie (przynajmniej na chwilę obecną). Od 6 sezonu to już nie jest niestety ten serial, w którym się zakochałam :( Przynajmniej moim zdaniem stracił dużo swojej magii [wzdycha]
      Za to na zastępstwo oglądam Once Upon a Time, które póki co jest świetne! :)

      @Ben
      I to obrazuje całe GC – przy ekranie potrafi trzymać praktycznie tylko wyglądem i muzyką :(
      Btw, figurka wygląda ślicznie ^^ Ja jednak zamiast niej wolałabym maskotkę Shu – mogłabym do woli wbijać w nią igły, rzucać o ścianę i ogólnie rozładowywać na niej negatywne emocje [śmiech]

      @Luka Wars
      A tam – pomysł i techniczna strona produkcji były dobre, tylko widać, że twórcy szybko pogubili się w tym, co tak naprawdę chcą pokazać i wyszło takie „meh” >_>

      @Sailor Sugar
      Mnie właśnie irytował ten zimno krwisty dupek, którym się potem stał – Shu ogólnie jak już się zmieniał, to ze skrajności w skrajność. Ciężko było go polubić, czy z nim identyfikować – osobiście co 5 minut miałam ochotę go chwycić za ramiona i porządnie potrząsnąć, żeby się gość wreszcie ogarnął xD
      Otóż to – szkoda. Przy takim pomyśle i jakości wykonania, to powinien był tytuł, który zapadnie ludziom w pamięć, po czym ja nie marzę o niczym innym, niż żeby go jak najprędzej zapomnieć.

      Pozdrawiam ^^

  5. Ja z „lekkim” opóźnieniem, ale powiedziałam, że skomentuję, więc komentuję ;p

    Mówiliście, że GC to taka seria, którą można kochać albo nienawidzić, ale dla mnie właśnie zupełnie neutralna. Nie mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć ani że mi się podobała ani że nie podobała. Ot, po prostu, obejrzałam, nic specjalnego z tego anime nie wyniosłam, ale nie mogę powiedzieć, że był to zmarnowany czas, bo w sumie nacieszyłam też oczy bardzo dobrą grafiką oraz poznałam świetną muzykę, na którą inaczej na pewno bym nie trafiła.

    Zresztą robiłam sobie takie podsumowanie tego ostatnio, z rozpisaniem na plusy i minusy serii i wyszło mi coś takiego;

    Minusy:
    – postać Shu (dziecko z kompleksem głównego bohatera i chorobliwym poczuciem sprawiedliwości, które nie wie nawet co zrobić ze swoim życiem, a chce ratować ludzkość)
    – postać Inori (która później przestała mi jednak wadzić, ale mimo wszystko taka nijaka była)
    – jakieś dwa odcinki, na których wynudziłam się niemiłosiernie
    – motyw Ewy mającej zapoczątkować nowy świat (może nie przeszkadzałoby mi to tak bardzo, gdyby nie to, że spotkałam się z tym motywem już w innym anime i tam dużo bardziej mi się podobał, chociaż to może ze względu na wmieszanych w to bohaterów xD)

    Plusy:
    – Gai (chociaż później wkurzył mnie tym, co robił dla swojej „Ewy”, ale mimo wszystko go lubiłam)
    – pozostali Grabarze (mimo że były to tylko postacie poboczne, dla mnie była to najlepsza ekipa w całym anime ;D)
    – Daryl <3 (wiem, ze jestem dziwna, ale to był mój ulubieniec w tej serii, zwłaszcza ta końcówka, jak chłopak dostał drugą szansę, jeden z moich ulubionych fragmentów :])
    – muzyka <333
    – grafika
    – sam pomysł na materializację dusz ludzkich w postaci broni, na początku bardzo mnie to zaciekawiło.

    Wychodzi więc że z mojego punktu widzenia i plusów i minusów było mniej więcej tyle samo, a jeśli mam być szczera, to łatwiej mi przyszło wyszukiwanie plusów jednak. Jestem pewna, że zapamiętam je dłużej niż minusy ;)

    Hah, ale się rozpisałam. Miałam napisać krótki komentarz, a wyszło troszkę dłużej. Ale to nic, dawno nic tu nie komentowałam, więc musiałam sobie to odbić ;P

    Pozdrawiam ^^
    Alex

  6. Mi osobiście bardzo się podobało. Najwyraźniej nie potraficie połączyć wielu osobnych czynników ukazanych w tym anime w jedną wielką całość, idealnie współgrającą.

  7. Płakałem przy tym anime, naprawdę smutne było ;/ (Albo po prostu ja jestem taki wrażliwy) XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: