Przegląd mang przeróżnych… – część 8 :)

Ula la, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz pisałam normalny przegląd (czytaj: taki, który nie jest wydaniem walentynkowym, poświęconym konkretnemu mangace itp.). Aż miło wrócić do korzeni bloga, bo jakby nie patrzeć, to właśnie wpisy polecające mangę były jednymi z pierwszych sztandarowych elementów DU :) Słowa „część 8” w tytule oznaczają, że przy odrobinie wysiłku znajdziecie także 7 pozostałych odsłon z propozycjami najprzeróżniejszych tytułów. Co jednak czeka nas dzisiaj?

Szczerze mówiąc, ciężko powiedzieć. Nie ma żadnej zasady w tym co chcę wam tym razem przedstawić. To będzie taki wielki misz-masz tego, co ostatnio rzuciło mi się w oczy – shoujo, shouneny – brać, wybierać xD …przynajmniej póki mamy na to okazję i żadne ACTA nie wsadzi nas za to do więzienia ;PPP Tak swoją drogą, to tak „just in case” zrobiłam sobie kopię zapasową bloga – lepiej być przezornym :> (wam zaś dla „przezorności” polecam zapisać sobie gdzieś mój twitter ^^)

PS: Piszę to ostatni raz – wszelkie komentarze, które mają służyć zareklamowaniu własnej stronki, a nie wnoszą nic do dyskusji, będą USUWANE! Wykażcie się ludzie jakąś ambicją – naprawdę myślicie, że ktoś was odwiedzi bo go o to poprosicie? Wysilcie się i zapracujcie na to, by być szanowanym.

Katekyo Hitman Reborn!Sawada Tsunayoshi to normalny licealista, któremu nigdy nic nie wychodzi – sport, nauka czy kontakty towarzyskie. Z tego też powodu koledzy ze szkoły nadali mu niechlubne przezwisko „Tsuna Do Niczego”. On jednak starał się to ignorować i wieźć spokojne życie, mieszkając tylko ze swoją mamą, jako że ojciec wyjechał z powodu pracy. Z jednej jednakże rzeczy nasz bohater nie zdawał sobie sprawę, a mianowicie, iż jest spadkobiercą Giotto – Mafijnego Bossa potężnej rodziny Vongola. Aby stać się godnym swego dziedzictwa i zostać Dziesiątą Głową Rodu, czy tego chce czy nie (z naciskiem na to drugie), zostaje poddany treningowi przez profesjonalnego zabójcę, jednocześnie będącego małym brzdącem, Reborna.

Nawet nie pamiętam jak długo się zbierałam, żeby wreszcie przeczytać tą serię – za każdym jednak razem lekko odrzucał mnie ten dziwny, malutki dzieciak na okładce. No sami powiedzcie – moja pierwsza myśl brzmiała „co to jest?!”. Czas leciał i leciał, ale wreszcie w minione wakacje postanowiłam się przemóc… i była to najlepsza decyzja tego roku! Wciągnęło mnie w takim stopniu, że dosłownie pożarłam całą dostępną ilość w kilka dni (a jest tego niemało ;D). Humor jest ogromnie spontaniczny, ale powalający (w swej głupocie xD), męska przyjaźń na pewno spodoba się takim typkom jak ja, czyli osobom lubującym się w tym temacie, a ogólny przygodowo-shounenowy styl przemówi do fanów serii akcji. Kreska na początku mocno kuleje, ale z czasem przemienia się w prawdziwe cudo! Przeżyjcie 7 pierwszych tomów, będących przedstawieniem postaci i randomowymi zabawnymi scenkami, a dostaniecie fajną opowieść, która was wkręci jak mało co ^^

Lunatic HoneyRise, córka znanej aktorki, biegnąc rano do szkoły, wpada na małego chłopca, przy okazji gubiąc swoje pudełeczko z drugim śniadaniem. Chłopczyk dostarcza jej zgubę, jednak okazuje się, że dzieciak nic o sobie nie pamięta! Dziewczyna proponuje by zatrzymał się u niej, skoro nie ma gdzie się podziać. Prawdziwa niespodzianka czeka ją dopiero rano, kiedy okazuje się, iż przez noc chłopiec z pierwszoklasisty, zmienił się w licealistę!

Króciutkie, kilku rozdziałowe shoujo, które czysta się szybko i przyjemnie. Chociaż nie jestem jakąś straszną fanką Yukino Miyawaki, ten tytuł jej naprawdę wyszedł. Oczywiście, że jest wyposażony w większość cliché, które można spotkać w innych dziewczyńskich mangach, ale równoważy to miłą, niezobowiązującą opowieścią, jeśli zapragniemy romantycznej odskoczni od ratowania świata ;)

Reimei no Arcana „Tamtego dnia, stałam się własnością wroga”, pomyślała Nakaba, kiedy dowiedziała się, że jej przeznaczeniem jest wyjść za księcia sąsiedniego kraju, aby utrzymać pokój pomiędzy jej Senanem, a Belquatem Księcia Caesara. Wojna pomiędzy tymi dwoma państwami trwała ponad 200 lat, zaś nasza bohaterka, mimo dyskryminowania jej na dworze za posiadanie czerwonych włosów, symbolu plebsu oraz służącego Lokiego, będącego pogardzanym pół-człowiekiem, stała się kozłem ofiarnym na rzecz zażegnania konfliktu. Co jednak zrobi Nakaba kiedy ujrzy wizję śmierci swojego niechcianego męża, Księcia Caesara?

Zawsze widziałam tą serię w propozycjach przy Akagami no Shirayukihime (które uwielbiam!), ale jakoś temat zaaranżowanego małżeństwa nigdy do mnie nie przemawiał. Co mnie pchnęło, żeby jednak to cudo przeczytać nie wiem lecz bynajmniej nie żałuję. Opowieść jest niesamowicie wciągająca (takie połączenie przygodówki z politycznymi akcentami), a prawdziwe fantasy, to coś czego ze świecą szukać przeglądając przeróżne mangi. Do tego ta kreska! Ubrania, pałace – wszystko jest takie śliczne ^^ Warto też wspomnieć, iż wątek miłosny jest świetnie poprowadzony, tak więc dla osób lubujących się w dobrym romansie, to pozycja obowiązkowa :)

ST&RS10 sierpnia 2019 roku, ludzkość odebrała z kosmosu sygnał mówiący: „Spotkajmy się na Marsie, 7 lipca 2035 roku.” Szybko stworzono wtedy kosmiczną agencję o nazwie ST&RS, która miała odpowiadać za reprezentowanie Ziemi na wspomnianym spotkaniu. Od tamtej chwili sprawy potoczyły się bardzo szybko – ponownie ludzie postawili stopę na księżycu, skonstruowano wiele stacji kosmicznych orbitujących wokół Ziemi oraz otwarto Kosmiczną Akademię dla przyszłych kadetów ST&RS. Jednak tego samego dnia co odebranie tajemniczego komunikatu, miało miejsce także inne ciekawe wydarzenie – Maho Shirafune, będący wtedy małym brzdącem, wypowiedział swoje pierwsze słowo, a brzmiało ono „Mars”. Od tamtej chwili chłopak stał się maniakiem astronomii, zaś kończąc gimnazjum, razem ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, Meguru Hoshiharą oraz niedawno przeniesionym do ich szkoły, super mądrym kolegą z klasy, Wataru Amachim, postanowił dostać się do Kosmicznej Akademii, do której przyjęty zostaje zaledwie 1% ze wszystkich aplikantów!

Moja ostatnia miłość :D Szczerze. Przeczytałam jeden rozdział i się zakochałam – to pierwszy shounen od dawna, który ma tak niespotykaną fabułę i należy do gatunku Sci-Fi (przynajmniej pierwszy, z którym miałam do czynienia). Bohaterów ma się ochotę wyściskać – wszystkich xD Chyba do tej pory nie trafił się żaden, który by mnie wkurzał. Do tego bardzo naukowe podejście do tematu i odrobina akademickiego języka ładnie wpasowują się w tematykę. Nie dajmy się jednak zwieść, całość dzieje się (głownie) na Ziemi i fajnie łączy kosmiczne akcenty ze szkolną rzeczywistością. Prawdziwa perełka – naprawdę modlę się, żeby nie została anulowana! Jedyny minus to mała liczba rozdziałów – seria jest tygodnikiem, ale wychodzi dopiero od niedawna.

Tonari no Kaibutsu-kunJedyne czym przejmuje się Shizuku Mizutani, to jej oceny. Kiedy jednak przypadkowo przynosi notatki z zajęć Haru Yoshidzie, chłopak staje się przekonany, że tym sposobem zostali przyjaciółmi. Haru, chłopak uważany w szkole za prawdziwego delikwenta, okazuje się mieć bardzo słodką i niewinną osobowość. Kto by też pomyślał, że ten sam Haru wyzna Shizuku miłość? Romans między nieczułą dziewczyną i wielkim sprawcą kłopotów wszelakich, pokazany z całkiem nowej perspektywy.

Genialne! Aż chciałoby się powiedzieć „nowa jakość shoujo”, a zasługę tego tytułu zdecydowanie trzeba przypisać Shizuku. Wiecie jak to jest, prawda? Bohaterka w shoujo to zazwyczaj słaba beksa, która działa na nerwy w równie mocnym stopniu, co sól posypana na ranę. Tu jednak mamy zerwanie z kanonem i chwała autorce za to – choć nie pozbawiono jej serca i „dziewczęcości”, to ograniczono ją do tego stopnia, że wymienione powyżej standardy praktycznie nie występują, a czyta się z szerokim uśmiechem na twarzy. Fajnie też wreszcie zobaczyć głównego męskiego bohatera, który nie jest wrednym dupkiem lecz sympatyczną i kochaną istotą ^^

Yankee-kun to Megane-chanLicealista Daichi Shinagawa to delikwent, który chce, żeby świat po prostu zostawił go w spokoju. Jednakże Hana Adachi, przewodnicząca jego klasy, nie poprzestanie na niczym, żeby tylko skłonić go do wzięcia udziału w szkolnej wycieczce. Jaki jest jej prawdziwy motyw, dla którego uparła się na zabranie ze sobą takiego „chuligana”?

To jest ten typ, który zaczynasz czytać z wielką ostrożnością i dziwnymi uprzedzeniami, a po chwili nie możesz się oderwać! Świetny humor, który czasami wzbija się na takie wyżyny abstrakcji, że aż ciężko wyrazić mi to słowami, barwni bohaterowie będący „aż-tak-mądrzy-że-aż-głupi” oraz fajna kreska zalatująca trochę stylem Hiro Mashimy wbijają w fotel ;D Przyznam się, że czytałam to w tamtym roku przed sesją i było w stanie wypchnąć mnie z głębin depresji z powrotem w stronę światła xD Jedyny minus to taki, że chodzą plotki o bardzo rozczarowującym zakończeniu, ale wierzcie mi – przeczytałam wszystkie aktualne rozdziały i cały czas trzymają one poziom ^^ Czy zaś warto pozbawiać się dobrej rozrywki tylko dlatego, że „kiedyś tam” MOŻE być mniej sympatyczna niż na początku?

Daa! Daa! Daa!Miyu to 8-klasistka, której rodzice zostali zatrudnieni przez NASA, co zadecydowało o ich wyjeździe do USA. Swoją córkę postanowili jednak pozostawić jeszcze w Japonii pod opieką przyjaciela rodziny. Kiedy dziewczyna przybyła do miejsca mającego zostać jej tymczasowym domem, mężczyzna, będący jednocześnie mnichem, oznajmia jej, że wyjeżdża do Indii medytować, zaś Miyu zaopiekuje się jego syn, Kanata. Dwójka niezbyt dogadujących się osobników wydaje się być skazana na samotne mieszkanie razem, kiedy to o ich mieszkanie rozbija się małe UFO z niemowlakiem Ruu w środku oraz jego opiekunem Wannyą. Prawdziwy problem pojawia się jednak dopiero wtedy, kiedy wspomniany brzdąc bierze Miyu i Kanatę za swoich rodziców!

Seria totalnie słodziutka i przekochanie narysowana ^^ Sam motyw za to, choć naprawdę abstrakcyjny (przez co humor scenek jest całkiem dobry), wyjątkowo łatwo zaakceptować. Osobiście tak swego czasu się wkręciłam w ten tytuł, że obejrzałam nawet anime, które od pewnego momentu nie ma napisów, a więc jedyne co pozostaje biednemu widzowi, to polegać na swojej marnej znajomości Japońskiego ;D To jest jedna z tych mang, która przy czytaniu wywołuje takie przyjemne ciepło na sercu, a uśmiech sam wykwita na twarzy – świetna propozycja na poprawiacz nastroju ^^

Carat!W krainie Carat zbliża się czas bitwy o posadę królowej oraz rękę księcia. Yuni i Melissa zostały wybrane na kandydatki do tronu, zaś do czasu rozstrzygnięcia walki, książę pozostanie pogrążony w magicznym śnie. Co jednak to wszystko ma wspólnego z Kanon Babą, zwyczajną 9-klasistką rozmyślającą nad tym co zrobić, żeby jakoś się zmienić?

Carat jest cudne xD Dlaczego? Bo to parodia magical girls i to taka, której jeszcze nie widzieliście ;p Od tego trzeba zacząć, że osobiście będę darzyć ten gatunek swoistym sentymentem, jako pokolenie wychowane na Czarodziejce z Księżyca oraz osoba, której blog na początku zajmował się głównie opisywaniem Shugo Chary! – popularnej serii w tychże właśnie klimatach. Co jednak jest tak niezwykłego w powyższym tytule? Między innymi to, że wszystkie mity odnośnie mahou shoujo wyśmiewa wyjątkowo pomysłowo tworząc tak abstrakcyjny obraz, że Picasso może się schować! Jeśli myśleliście kiedyś o tym jak by to było trochę pośmiać się z konwencji przedstawiając magiczne ataki wzorowane na kuchennych specjałach (aż mi się „Mydło Powidło” skojarzyło ;P), czy chłopaka w damskiej kiecce odstawiającego rolę Usagi Tsukino, to trafiliście idealnie ;D Krótkie i zabawne, ale typowo parodiowy aspekt nie każdemu może przypaść do gustu.

Power!!Kyo Aizawa ekscytuje się tym, że udało jej się dostać do Akademii Seisyu, szkoły słynącej ze ślicznych dziewczęcych mundurków. Dobry nastrój dziewczyny zostaje jednak zniszczony, kiedy otwierając pudełko z przesyłką, znajduje w środku chłopięcy uniform. Tatuś śpieszy z wytłumaczeniem – Akademia Seisyu sławna jest także ze wspaniałej męskiej drużyny koszykarskiej, dlatego też składając tam papiery swojej córki, zapisał ją jako chłopca, by tym samym mogła spełnić jego marzenie o zostaniu gwiazdą NBA. Żeby było jeszcze gorzej, bohaterka musi zamieszkać w akademiku dla chłopców, zaś jej współlokatorem staje się typek, którego nienawidzi wręcz pasjami!

Seria ta znana jest także pod tytułem Girl Got Game i jest świetną komedią! Oczywiście nazwa od razu sugeruje, że należy on do gatunku gender-blender, czyli serii, gdzie bohater z tych, czy innych powodów podszywa się pod płeć przeciwną. O ile staram się raczej nie czytać takich historii (średnio do mnie przemawiają), tak w tym wypadku nie zapoznać się z opowieścią o Kyo to moim zdaniem spora strata dla fanów komedii. Osobiście zaśmiewałam się przy mandze do łez, ponieważ mimo wątku romantycznego, jest on zaserwowany w tak niepoważny i zabawny sposób, iż nie sposób zachować powagę ;D

Meru Meru MailMeiru Inamori to 16-ltka uczęszczająca do liceum dla dziewcząt, która jest wręcz uzależniona od wysyłania SMSów. Pewnego dnia, ku swojemu zdziwieniu odkrywa, że wszystkie jej przyjaciółki mają już chłopaka. Słysząc to, myśli sobie, że oczywiście fajnie byłoby kogoś dla siebie znaleźć, ale co zrobić, kiedy panicznie boi się facetów? Czy kiedykolwiek pojawi się ktoś, kto będzie w stanie uleczyć ją z tej dziwnej fobii?

Króciutka komedia romantyczna, która jak można by przypuszczać, zbytnią głębią nie grzeszy, ale jest uroczym, szybkim czytadłem, kiedy człowiek poczuje zapotrzebowanie na przyjemne shoujo ^^ Warto tu zaznaczyć, że jest to jedna z tych niewielu historii, gdzie główny męski bohater to pocieszny, optymistyczny typek, w przeciwieństwie do lansowanego w większości tytułów chłodnego i wrednego egoisty.

Gokuraku Seishun Hockey ClubHana Suzuki kocha w życiu tylko dwie rzeczy: jedzenie i spanie. Kiedy więc przystojny kolega ze szkoły, Izumi Oda, proponuje dziewczynie – w której widać aż na dłoni, trochę się podkochuje – aby przyłączyła się do Klubu Hokeja na Trawie, przekonanie jej okazuje się prawdziwym wyzwaniem! Prawdą jest, że klub ten pełny jest chłopaków – do tego prawdziwych ciasteczek! – ale mając do wyboru randkę i pyszny stek, Hana zdecydowanie wolałaby to drugie. Napomknięcie jednak o wyjazdach do luksusowych kurortów i wymyślnych potrawach przeważa szalę zwycięstwa na stronę Izumiego. Hana wprost nie może się doczekać pierwszego wyjazdu, ale kiedy wizja porannych treningów i wzmożonego wysiłku fizycznego da jej pierwszy wycisk, czy będzie w stanie to przeżyć?!

Przyznam się szczerze, że nie ważne jak często widziałam komentarze wychwalające ten tytuł pod same niebiosa, jakoś zawsze patrzyłam na okładkę i dochodziłam do wniosku, że „nieeeee, nie chce mi się tego czytać”. Oj, to był błąd! Choć wygląd kreski jest jakiś taki na pierwszy rzut oka lekko odrzucający (przynajmniej dla mnie), tak po rozpoczęciu czytania ani razu nie miałam takiego wrażenia. Nie wiem co to za dziwny paradoks, ale wnętrze tomiku uważam już za narysowane naprawdę ładnie. Wygląd to jednak nie wszystko – liczy się zawartość, a ta jest REWELACYJNA!! Już dawno nie miałam takiego ubawu ^^ GSHC jest mangą, którą w kilku słowach opisałabym jako połączenie Ouran High School Host Club oraz Beauty Pop. Pomysły klubu są tak samo abstrakcyjne jak Tamakiego i spółki (charakterki też mają podobne), zaś bohaterka wykazuje równe zainteresowanie (albo jego brak ;P) światem zewnętrznym co Kiri xD Do tego lubię ten rodzaj romansu (którego jest tu dosłownie odrobineczka), gdzie heroina nie wzdycha do płci przeciwnej, a wręcz przeciwnie – jest tak fajnie nieświadoma wszystkiego co się dzieje na około ;] Osobiście doszłam tak do połowy i nie mogę się oderwać! ^^

Shoujo Shuutome no Yuuutsu – [one-shot] Perfekcjonistka i pocieszny w swym nieogarnięciu chłopak – co może z tego wyniknąć?

Jedyny minus jaki potrafię znaleźć w tym one-shociku to jego przegięta wręcz krótkość – nawet 20 stron nie ma, a kiedy się kończy chciałoby się, żeby był dłuższy ;) Do tego narysowany jest tak ślicznie ^^ Po przeczytaniu w przypływie radochy szybko postanowiłam wyszukać inne pracy tej autorki, ale niestety Pani Yuu Hironaga nie ma w tej chwili żadnych innych projektów :( Jest to jednak na pewno zaczątek dobrej kariery. Mam nadzieję, że w przyszłości wpadnę na inne serie tej mangaki.

Hidarite no Love Letterjest to zbiorek 4 one-shotów: „Left Hand Love Letter” (opowieść o tym jak notki zapisywane na dłoniach potrafią połączyć ludzi), „Ferris Wheel at Sunset” (przyjaciele z dzieciństwa, których ścieżki się rozeszły), „Natural Union” (liścik miłosny wysłany do niewłaściwej osoby), „Such a Dangerous Distance” (siostra z kompleksem-młodszego-brata).

Już dawno nauczyłam się, że opowieści od Kozue Chiby, to śmietanka shoujo – chyba nie ma jeszcze takiej mangi od tej Pani, która by mi się nie spodobała i tak samo sprawa wygląda z tym zbiorem. Pierwszy one-shocik jest tak piekielnie kochany, że cukrzycy można dostać ;P Bardzo ciekawy pomysł, rozwinięty w fajny sposób – nawet jeśli pozostałe historie wam nie podejdą, tak tej jednej naprawdę warto dać szansę! Pozostałe także są niezłe z wyjątkiem może ostatniej, która akurat w moich oczach rewelacją nie była. Nie zmienia to jednak faktu, że tomik jest fajnie wyważony i naprawdę cieszyłabym się w Polsce, gdyby któryś wydawca zdecydował się kiedyś na wydanie jakiejś mangi o takiej właśnie konwencji pojedynczych opowieści.

Ai no Tame nizbiór 3 one-shotów: „Everything for the Sake of Love” (dziewczyna specjalizująca się w kojarzeniu par ma kłopot ze znalezieniem kogoś dla samej siebie), „If Someone like Me will do” (zakład pomiędzy grupą chłopaków, który potrafi doprowadzić do złamanego serca), „Chocolate Contest” (jak wyglądają Walentynki widziane okiem chłopaka?).

Jest to chyba jeden z najciekawszych zbiorów one-shotów jakie miałam okazję czytać i nie jest to przesadzone stwierdzenie. W końcu ktoś się postarał z fabułą i oprócz love-story jest to też ciekawa rozrywka. Weźmy na ten przykład trzecią historię – bardzo rzadko w shoujo zdarzają się przypadki, gdzie całość opowiedziana jest z punktu widzenia chłopaka, a tu proszę :) Do tego zobaczyć co roi się w głowie płci przeciwnej podczas tak „dziewczyńskiego” święta jak Walentynki, zagwarantuje naprawdę niezły ubaw xD Warto też wspomnieć o kresce, którą zaczęłam wprost wielbić! Nie wiem co takiego w sobie ma, ale naprawdę mi się spodobała. Wyczaiłam też, że Kazune Kawahara jest autorką dość znanego Koukou Debut (High School Debut), toteż dostałam wreszcie dodatkową motywację, żeby to wreszcie przeczytać ^^

Haruyuki Bus3-tomikowy zbiór one-shotów dotyczący opowieści o pasażerach pewnego autobusu.

Super! Mówię to z pełną świadomością i przy zdrowych zmysłach – to chyba mój nr 1 jeśli chodzi o zbiorki one-shotów. Sam pomysł zrobienia mangi, gdzie główną rolę odgrywa autobus jest tak dziwny (bo co może być fajnego w autobusach??? <mówię to jako osoba skazana przez kilka lat na korzystanie z tego środka transportu ;P>), a jednocześnie tak nowy i fajny, że zaskakuje swoją prostą-złożonością <zamierzony paradoks> ;D Bardzo, ale to bardzo miło spędziłam przy nich czas – może za wyjątkiem jednej historyjki, cała reszta była świetna, ze szczególnym naciskiem na pierwszą ^^ Jeśli szuka się zastrzyku uroczego shoujo, to Haruyuki Bus jest dobrym wyborem ^^


Koniec! Gratuluję wszystkim, którzy przebrnęli przez cały tekst ^^ Początkowo miałam opisać 14 tytułów, ale rozszerzyłam zasób do ładniejszej liczby 15 :) Jest to chyba pierwszy raz, gdzie wrzuciłam taką rozbieżność mang – od serii akcji przez romanse, komedie, parodie, fantasy, science-fiction oraz pokaźną ilość one-shotów. Mam wielką nadzieję, że z takiego zbiorku każdy z wam będzie w stanie coś wyhaczyć.

Notka ta powstaje jako narzędzie do świętowania przeze mnie początku ferii! <fanfary> Sesja się skończyła, zaś na uczelnię wracam dopiero 13 lutego ^^ Jak miło wiedzieć, że ma się dwa tygodnie na czyste leniuchowanie! Trochę oczywiście smuci mnie perspektywa takiej ilości czasu bez Naruto (jesteśmy ze współlokatorką na około 130 odcinku Shippudena), ale da nam to może odrobinę wytchnienia po litrach łez wylanych na ostatnim seansie (jak mogłeś Kishimoto!!! T__T). Przydałoby się też przejechać do Matrasa i zakupić pierwszy tomik Dengeki Daisy ^^

Będę też mogła „spokojnie” śledzić sobie dalsze poczynania w sprawie ACTA – porządnie zaczynam się zastanawiać czy szum wywołany wokół tej sprawy jest zasłużony. Jeśli jednak ograniczy mi to dostęp do mangi i anime, to będę protestować ile sił! Zresztą zapraszam wszystkich przeciwników do podpisania POLSKIEJ oraz EUROPEJSKIEJ petycji, aby nasi wspaniali politycy (mam nadzieję, że sarkazm jest widoczny ;p), przemyśleli to dwa razy zanim zaczną głosować.

Na zakończenie jeszcze dodam, że wszystkie tytuły znajdziecie online po angielsku choćby na MangaFoxie, zaś po polskie skanlacje kierujcie swe kroki na Wszechbiblię Mangi. Przyznaję się do lenistwa w tej kwestii – nie mam pojęcia ile z wyżej wymienionych serii jest w naszym rodzimym języku, ale poszukać zawsze możecie. Filologia angielska jednak do czegoś mnie zobowiązuję, a więc z tłumaczeń innych niż właśnie po angielsku nie korzystam.

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 28 Styczeń 2012, in Manga, Przegląd mang przeróżnych, Różne, Recenzje and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. …jesteś już po sesji. Niektórzy to mają dobrze. Ja dopiero zaczynam, mamy sesję w czasie ferii. Ewentualne poprawki też. Jak ktoś nie zda za pierwszym razem to nie ma przerwy międzysemestralnej. Sucks to be me.
    To miło, że wkręciłaś się w Shippuudena. Mogę Ci powiedzieć, że najnowsze odcinki to już nie fillery i jest to tak piękne, że gdybym umiała śpiewać to bym to robiła z radości. Niestety, fala fillerów dopiero przed Tobą, trzymaj się mocno i staraj nie wypaść za burtę (znaczy rzucić serię w kąt w ramach protestu przeciw głupocie twórców).

    Co do mang… no cóż, ja w przeciwieństwie do Ciebie, przebrnąwszy nawet przez te pierwsze tomiki KHR nie byłam w stanie dalej czytać. Skończyłam jakoś tak w połowie Future Arc. Nie spodobało mi się i tyle. ST&RS za to wydaje się interesujące.

    Teraz pod wpływem widma ACTA (swoją drogą, politycy wszelkie petycje online uznali za nieważne, podpisujcie więc w real world!) rzucam się na klasyki które planowałam przeczytać od dawna. Przebiłam się w dwa dni przez całe Trigun i Trigun MAXIMUM (pierwsze dla przypomnienia, drugie bo chciałam wreszcie poznać zakończenie), co było wprost wyborne. Zabrałam się też za klinówkę, solidną swoją drogą. Teraz zaczęłam Houshin Engi, przerwałam ze względu na sesję, jak do tej pory jestem zachwycona. Zamierzam po sesji zacząć też D.Gray-mana.

  2. Lunatic Honey już ściąga się na dysk :]

    Reimei no Arcana – cóż, aktualnie czekam tylko na Pandorę więc mogę dołożyć sobie jeszcze jedne coś ongoing. Ale to po sesji…

    ST&RS – sci-fi UWIELBIAM! ale jakoś nigdy nie czytałam mangi żadnej… Do nadrobienie po sesji.

    Carat – 13 rozdziałów? Parodia magical girls? Czarno widzę naukę dzisiajszego wieczoru, skoro chce jeszcze jeden odcinek DW obejrzeć…

    Meru Meru Mail – do poczytanie po kolejnym niezdanym terminie egzaminu. Albo kolosa bo egzamin został mi tylko jeden – YEAH!

    Shoujo Shuutome no Yuuutsu – jak wyżej. Zaraz ściągnę i będzie czekać na doła :P

    Hidarite no Love Letter – ACTA mnie zamknie za to ściąganie…

    Ai no Tame ni – na dożywocie pójdę siedzieć, jak nic

    Haruyuki Bus – … co mam rzecz, zaraz się będzie ściągać XD

    Cóż… 15 tytułów opisałaś, 9 mam zamiar przeczytać. Wow.

    Nie masz pojęcia jak cieszę się z tego, że prowadzisz tego bloga. Bez niego nie poznałabym wielu tytułów bo samemu to ciężko coś dobrego znaleźć. A, że mamy podobny gust to opieram się na twoich rekomendacjach :]

    I też muszę przejść się do Matrasa po Dengeki Daisy…

    Już po sesji? Szczęściara. Mi został jeden egzamin, dwa kolosy, jeden do poprawy (niby mam z przedmiotu 3, ale chce mieć 4 cztery by za pół roku mieć zwolnienie z egzaminu) plus dokończy wypracowanie plus napisać program. Ale mam zamiar w tym tygodniu zdać wszystko co mogę i mieć spokój :]

    Jeszcze raz dzięki za tę notkę! Kocham twój blog :)

    PS. Masz może tumlbra? Ja od … ja wiem, dwóch miesięcy szale na nim i polecam! Gdyby nie tumblr w życiu nie miałam bym tyle radochy z polski fandomem „Sherlocka”, który jest nie mniej szurnięty niż angielski.

  3. Przeczytałam, albo jestem w trakcie czytania dziewięciu z tych 15 tytułów ;D Tak więc prawie same znajome mordki ;D Najlepsze jest z tego, oczywiście, Reimei no Arcana – nawet ostatnio zaczęłam kupować angielskie wydanie. Ale Yankee-kun też jest super, oglądałaś może dramę? Ja rzadko je oglądam, ale ta mnie naprawdę wciągnęła.

    Koukou Debut jest całkiem fajne, chociaż autorka szybko porzuca pierwotny zamysł mangi i skupia się na czymś trochę innym (przynajmniej takie odniosłam wrażenie).

    Z tych tytułów których nie czytałam najciekawiej wygląda Gokuraku Seishun Hockey Club. Też mnie jakoś odrzucało od tej mangi, jak ciebie, ale po tej zapowiedzi może się skuszę.

    Pzdr i gratuluje zaliczenia sesji :)

  4. KissAngelsTears

    Świetnie! :D Czekałam na coś nowego! … chociaż czy coś nowego tu widzę? *patrzy* No, parę tytułów znam, ale widzę też jakieś nieznane to zobaczmy :D
    A niech tylko ACTA spróbuje usunąć DU, to ja sama ich usunę ==***

    Katekyo Hitman Reborn! – odkąd zaproponowałaś mi KHR zaczęłam trochę oglądać i czytać, ale nie za dużo (dzięki Bogu, że zaczęły się dla mnie ferie, bo nie miałam na nic czasu ==”), a i tak nie żałuje ^^ Już mi się podoba, a jeszcze tak dużo przede mną *-* Na samą myśl aż mi się gęba sama usmiecha ^^

    Lunatic Honey – a niech mnie nie trafi! Błagam, powiedz mi, że to ta sama autorka co zrobiła, np. AAA czy Cherry Juice albo się zastrzele >_oo< (zupełnie jak ostatnio ,,Noce i dnie" dla mnie x_x Jak ja teraz spojrzę w twarz jakiejkolwiek Basi? =_=) Już sama kreska mnie odstrasza więc nie, dziękuje, dobranoc.

    Reimei no Arcana – YES! YES! YEEEEES! :D Nie mogłam się doczekać Twojej opinii na temat tej mangi! :D Uwielbiam fantasy i dlatego ta manga mnie zabija swoim urokiem z każdym rozdziałem ^^ Mam na razie ściągnięte wszystkie rozdziały, które wyszły i nie mogę się doczekać następnych! :D A swoją drogą, Ciebie też rozśmiesza zazdrosny Ceasar? Bo ja czasami padam xDDDD

    ST&RS – czy to nie przypadkiem to samo co to anime, które straszliwie kochasz? :o Ja tam nie widziałam i jakoś mnie nie ciągnie (ostatnio mam wstręt do ,,przyszłościowych" tematów).

    Tonari no Kaibutsu-kun – chyba zobaczę. Podoba mi się motyw ,,silnej dziewczyny" co zawsze chętnie widzę u siebie w liście obowiązków :D Poza tym, nie mam bladego pojęcia czemu, ale kojarzy mi się troszkę z Beast Master xDDD

    Yankee-kun to Megane-chan – lubię chuliganów, ale nie, dziękuje.

    Daa! Daa! Daa! – to już chyba będzie 4 lata gdy skończyłam oglądać i czytać to shoujo. No cóż, pamiętam, że lubiłam to oglądać, bo było troszkę humoru, ale uwielbiałam to jak pokazali odpowiedzialność przy dziecku samych jeszcze dzieci! To było takie słodkie, że aż nie mogłam się powstrzymać by przestać czytać lub oglądać to shoujo ^^

    Carat! – sam tytuł kojarzy mi się krainą czarów (odkąd poznałam Alicję z Krainy Czarów, karty są dla mnie niebezpieczną armią i boję się jakiejkolwiek małej dziury xDD) :D Dosyć … interesująca fabuła xDDD Czy zobacze? Wątpię. Jedyne magical girls jakie zniosłam to SM i SC, a tak żadnego jakoś szczególnie nie pamiętam (no może jeszcze CCS, ale ledwo to pamiętam) więc raczej nie będę się starać to zobaczyć za wszelką cenę. Może zobaczę pierwszy rozdział by sprawdzić czy warto, ale jakoś mnie nie ciągnię.

    Power!! – kojarzy mi się od razu z Ouran xDDDD A chyba byłabym naprawdę głupia gdybym nie zobaczyła czegoś takiego :D (te sytuacje z przebierankami są przezabawne dla mnie xDD)

    Meru Meru Mail – ,,uzależniona od wysyłania SMSów" … brzmi jak opis mojej koleżanki xDDDD No, skoro jest krótkie to czemu nie? :) Zwłaszcza, że jest tam optymistyczny chłopak, a ja takich lubie :)

    Seishun Hockey Club – podobne do Ouran? ……. *wchodzi w Google i szuka*

    Shoujo Shuutome no Yuuutsu – nie i dziękuje xDDD

    Hidarite no Love Letter – ojej, mam ten tytuł na komputerze, ale tylko pierwszy :D Słodka historyjka ^^ I jeszcze po polsku jest to się cieszę bardziej ^-^

    Ai no Tame ni – nie widziałam, ale nie, dziękuje.

    Haruyuki Bus – słyszałam, ale nie czytałam i jakoś nie prędko wezmę ten tomik w dłonie.

    Podsumuwując, bardzo ,,romantyczna" była ta część z mangami i bardzo mi się to podoba :D No i nie pozostaje mi powiedzieć nic innego jak ,,Czekam na kolejną nocię!" :D
    A jak ACTA się wtrąci to chyba tylko Bóg dobry wie co zrobię z tymi ……. ludźmi xDDDD

  5. Wow. Na prawdę podziwiam. ;)
    Szczerze przyznam, że o żadnej z tych mang nie słyszałam, ale myśle, że na Reimei no Arcana się skuszę ; )

  6. Czytałam jedynie dwie mangi z twojej listy =o
    Na pewno się skusze aby niektóre przeczytać =D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: