Podsumowanie roku 2011!

Powoli żegnamy się z Momijim, a witamy z Hatorim… Tak, przepraszam za moje małe skrzywienie, ale po lekturze Furuby nikt prawdopodobnie nie jest w stanie inaczej odbierać chiński kalendarz xD Teraz wersja dla czytelników nie znających mangi Pani Takayi – dziś Sylwester, a tym samym kiedy zegar wybije północ, kareta znów stanie się dynią, rumaki myszkami, a szklany pantofelek będzie czekał na księcia, który znajdzie jego właściciela… nie, to chyba też nie ta bajka :)

Rok królika, już końcem stycznia pomacha nam na „do widzenia”, zaś jego miejsce zajmie wszechmocny smok. Czy jest on proroctwem wielkich zmian na całym świecie, dopiero przyjdzie nam się przekonać, jednak my nasz Nowy Rok będziemy świętować już dzisiaj. Aż trudno uwierzyć, jak szybko zleciał ten czas. Jesteśmy tak zabiegani, gnamy do przodu na złamanie karku, a wszystko co dobre, zdecydowanie za szybko się kończy, życzmy więc sobie więcej wytchnienia, odpoczynku oraz wspomnianych radosnych chwil – by było ich jak najwięcej w roku 2012!

Zanim jednak oddamy się świętowaniu, postanowiłam zrobić małe podsumowanie tego co już minęło – zobaczmy jak tak naprawdę wyglądał rok 2011, po czym pożegnajmy go z szczerymi uśmiechami na twarzy ^^

Anime:

Dostaliśmy w tym roku tyle świetnych tytułów, że na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że ciężko jest wybrać definitywnego faworyta, jednak nic bardziej mylnego. Choćby jak się przed tym wzbraniać, ta naprawdę to jedna sera opanowała fandom od momentu ukazania się w styczniu, a mania ta trwa dalej aż do teraz. Mowa oczywiście o Mahou Shoujo Madoka Magica. Uroczy design teoretycznie skierowany do młodszej widowni, w który oprawiono brutalną rzeczywistość i psychologiczne dylematy postaci było kontrastem, który podziałał na wielu, łącznie ze mną. Już dawno nie czekałam na nic z tak zapartym tchem, jak na odcinki Madoki, a uznanie jej hitem tego roku, bynajmniej nie jest przesadzone.

Nie brakowało jednak tytułów, które miano to chciały jej dzielnie odebrać. Najlepszym kandydatem mógł być choćby Ao no Exorcist, gdzie rewelacyjny wprost początek, świetna grafika i muzyka oraz powalający humor, zostały zaprzepaszczone słabą anime-original końcówką. Nie zmienia to jedna faktu, że dzięki AnE świat dowiedział się o Mameshibie <śmiech>

Nie można też zapomnieć o zwariowanej szkolnej komedii Sket Dance, którą początkowo nie chciałam oglądać, ale kiedy już zaczęłam, wciągnęło mnie wprost niemiłosiernie, a przy niektórych sytuacjach zaśmiewałam się aż do łez! Dog Days było kolejnym po Madoce zaskoczeniem – oryginalna seria, nie oparta na żadnym wcześniejszym wytworze (tym samym ciężko było przewidzieć, czego można się spodziewać), a radocha i przyjemność z oglądania (jakie to było słodziutkie~) wręcz ogromna ^^ Nie mogę się już doczekać drugiego sezonu – miejmy nadzieję, że ukaże się na wiosnę!

Jesień przyniosła remake znanego z roku 1999 Hunter x Hunter (dzielnie nadrabiam to wydanie historii Gona i spółki ^^), który osobiście uważam za ogromny sukces – jest to chyba najbardziej oczekiwana seria jaką na chwilę obecną oglądam (weekendowa dawka shounenów = Fairy Tail + HxH). Nie zapominajmy także o Guilty Crown – kolejnym oryginalnym projekcie ze świetną grafiką i animacją, ale nieco irytującymi bohaterami ;p

Warto też oczywiście wspomnieć o dziwnym boom na serie detektywistyczne jaki mieliśmy okazję w tym roku doświadczyć – zaczęło się od Gosicka, po czym kolejne sezony sukcesywnie serwowały nam coś na podobną modłę. Może to tylko moje wrażenie, ale co za dużo to niezdrowo, a zalewanie nas tytułami o podobnej tematyce jest dla mnie tak samo odstraszające jak kolejne seriale kryminalne produkowane przez TVN ;]

Nastąpiła też pewna, jak mogłoby się wydawać, dobra tendencja dla żeńskiej widowni, mianowicie zekranizowano dwie gry otome – Starry Sky oraz Uta no Prince-sama. Pierwsza niestety okazała się totalnym niewypałem, bo tak naprawdę nie było w niej praktycznie nic godnego uwagi – ani romansu, ani fabuły, ot takie sobie przedstawienie postaci. Moja rada – lepiej zagrać w grę (część „In Spring” ma angielski patch), a o istnieniu anime zapomnieć. Drugiej serii udało się jednak uratować – nieźle poprowadzona i z bardzo dobrą ścieżką dźwiękową („Brand New Melody” to mój osobisty faworyt ^^). Takie kobiece guilty pleasure xD

Manga:

Ten temat ciężko poruszyć, jako że mangowe nowości ciężej znaleźć, niż te dotyczące anime, ale udało mi się wpaść przez te 12 miesięcy na 5 tegorocznych tytułów. Prawie wszystkie to shouneny (1 shoujo) i wszystkie mi się naprawdę podobają, więc uznanie roku 2011 za udany pod względem „czegoś do poczytania”, nie będzie przesadą :)

Pierwszy z nich to oczywiście Magico – seria o potężnej magii zapieczętowanej w zwykłej dziewczynie oraz czarodzieju, który poprzez rytuał, którego pierwszym krokiem jest małżeństwo ze wspomnianym dziewczęciem, próbuje uratować jej życie oraz zapobiec katastrofie, którą może ona wywołać wyzwalając swą siłę. Romantyczna seria fantasy pełna akcji i świetnego humoru – prawdziwe cudeńko i mój faworyt ^^ Dalej mamy Kurogane opowiadające historię totalnie nieuzdolnionego sportowo chłopaka, który zmuszony jest dołączyć do klubu Kendo, ponieważ przez spotkanie z pewnym duchem staje się spadkobiercą dawno zapomnianego stylu walki. Nisekoi, to seria od autora dość popularnego w pewnych kręgach Double Arts (które zostało przedwcześnie skasowane), o dwójce aktualnie niezbyt lubiących się przyjaciół z dzieciństwa, którzy przypadkiem są „synem” i „córką” Yakuzy oraz okolicznego gangu. Żeby jednak zapobiec dalszym walkom między ich rodzinami, muszą udawać parę zakochanych. Liselotte to Majo no Mori, nowy twór mangaki Fruits Basketu, historia dziewczyny z dobrego domu, która z pewnych nieznanych przyczyn musi mieszkać w domku na wsi, tylko z dwójką swoich służących… aż to momentu kiedy zostaje zaatakowana przez prawdziwą wiedźmę, a ratuję ją jej tajemniczy przyjaciel z dzieciństwa, którego nie widziała od wielu, wielu lat. Ostatnie będzie moje przedwczorajsze odkrycie – ST&RS. Manga o chłopcu, który urodził się dokładnie w momencie, kiedy to na ziemię dotarła wiadomość z kosmosu brzmiąca „Spotkajmy się na Marsie 7 lipca 2035 roku”. Dorasta on z marzeniem zostania astronautą, zaś pierwszym krokiem do jego spełnienia jest, w wieku 15 lat, dostanie się do Kosmicznej Akademii, której egzaminy zdaje tylko garstka szczęściarzy. Wszystkie te tytuły, to tygodniki (oprócz Liselotte… – ukazuje się 2 razy na miesiąc) zapewniające porządną dawkę śmiechu, fajną historię oraz dobrą rozrywkę :)

Co się zaś tyczy tego co trwało i ciągle trwa w statusie „kontynuowane”.

Ao no Exorcist wreszcie ruszyło z „emującego Rina” i podąża w stronę ciekawszej akcji. Arisa wydaje się powoli zmierzać ku końcowi, jednak nie traci przez to bynajmniej na czynniku „zainteresowania czytelnika”. Przez cały czas dobrze rozwijała fabułę i bardzo ciekawi mnie jaka będzie konkluzja. D.Gray-man nareszcie (!) wygrzebał się z dołka – poprawiło się rysowanie (wcześniej miałam problemy z rozpoznawaniem bohaterów >_>), a i fabuła ponownie zaciekawia (Kanda i Allen = LOL) i wywołuje syndrom „nie mogę się doczekać następnego rozdziału!” ^^ Fairy Tail zaskakującą decyzją ze strony autora (która już nie była tak zaskakująca kiedy czyta się forum na MALu ;p Ja raczej miałam reakcję „Holly cow! Sprawdziło się!” ;]) wkroczyło w nową arc. Póki co nie weszła ona w kulminacyjne stadium i skupia się na zabawnych/smutnych one-shotach o członkach gildii, ale zapowiada się nieźle (no i mamy w końcu pierwszy kanonowy paring ^^). Gakuen Alice, jakkolwiek bym tego nie chciała, także już na 100% powoli będzie się kończyć (Mikan wreszcie postanowiła działać). Aktualnie czeka nas sporo akcji, więc i oczekiwania w stosunku do Pani Tachibany oraz roku 2012 mam spore :)

Z Hunter x Hunter ciągle walczę – jestem na około 250 rozdziale, ale liczę w najbliższym czasie dogonić aktualne releasy. Katekyo Hitman Reborn! rozpoczął nową arc pod znakiem Battle Royale – choć wcześniej seria ta borykała się ze sporą ilością narzekań (w większości dotyczyły one Inheritance arc), to teraz nareszcie znów wzbudza pozytywne emocje :) Choć pomysł wielkiej walki początkowo wydawał się mało interesujący, przeprowadzony jest póki co zgrabnie, a czyta się miło. Pandora Hearts doprowadziła mnie w tym roku do największego wybuchu łez jaki kiedykolwiek miałam przy czytaniu mangi T_T Fabularnie zaś jej autorka udowadnia, że nawet jeśli wydaje Ci się, że już bardziej zakręcić historii się nie da, ona jest w stanie to zrobić (rewelacje z Jackiem w roli głównej O_o) :)

Polskie wydawnictwa zaś zaskakują nawet bardziej – wydali choćby Kuroshitsuji, Special A, One Piece, a do tego od przyszłego roku dostaniemy Dengeki Daisy oraz kilka innych nowości (np. seria na zastępstwo FMA, gdzie jedną z możliwości w ankiecie JPF jest choćby Psyren).

Muzyka:

To już nie moja działka – Alex zna się na tym dużo lepiej niż ja, ale zdecydowanie warto powiedzieć o tym co się mi rzuciło w ucho w tym roku :)

Faworyci, to oczywiście rockowe kawałki – „Core PrideUVERWorld, „In My WorldROOKiEZ is PUNK’D, „MichiThe Sketchbook, „The Rock City BoyJAMIL, „Just AwakeFear, and Loathing in Las Vegas (czekam na pełną wersję!) „Brand New MelodyTakuma Terashima oraz bardzo klimatyczna (mam od niej ciarki!) „MagiaKalafiny.

Soundtracki to świetne trzecie CD do Fairy Tail (genialne „Dragon Force” [nie mogę się doczekać czwartego!]) oraz ścieżka dźwiękowa do Ao no Exorcist („Me & Creed„, które rozkochało mnie w sobie na długi czas :)). Co prawda już nie premierowo, ale okropnie polubiłam także muzykę z KHR („Tsuna Awakens„!), a także OST do Naruto („Ai to Shuu” jest zbyt piękne, żeby opisać to słowami ^^).

Podsumowanie:

Ogólnie był to rok wielu dobrych chwil, ale nie możemy zapominać także o tych smutnych, tak jak wielkiej katastrofy w Japonii, która pochłonęła więcej istnień, niż jestem sobie to w stanie wyobrazić. Na szczęście jednak Japończycy to silny naród, który potrafi podnieść się po każdej klęsce, jak to pokazali przez minione stulecia. Oby już nigdy nikt nie musiał doświadczać takich sytuacji.

Z nami jest zresztą to samo, prawda? Nigdy nie ma tak dobrze, żeby przytrafiały się nam w życiu tylko te dobre rzeczy – czasami coś po prostu musi się zepsuć, naszym zadaniem jest jednak takie przeszkody pokonać. Ja moje jakoś przetrwałam, sesję poprawkową zaliczyłam i ze studiów nie wyleciałam ;D Tego samego życzę też wam – nie, nie, nie tego żebyście musieli kiedykolwiek przechodzić przez kampanię wrześniową, ale by przyszły rok był pełen radości i spokoju. By szczęście wam sprzyjało wtedy, kiedy trzeba, a te złe chwile mijały szybciej, niż się pojawią :)

Podziękować pragnę także wszystkim odwiedzającym Dream Universe – i stałym czytelnikom i tym przelotnym gościom, bo to dzięki wam strona dalej istnieje :) Wiem, że do mojej regularności trzeba mieć sporo cierpliwości (o, jak ładnie się zrymowało xD), za co naprawdę przepraszam, ale jakoś razem dajemy radę i obchodzimy już kolejne wspólne powitanie roku – mam nadzieję, że będzie tak i w przyszłości ^^

No! 2011 rok jakoś udało nam się przetrwać – liczę, że nowe (i dobre!) anime, mangi, gry, muzyka oraz inne rozrywki umilą nam czas, który przyjdzie nam spędzić do kolejnej sylwestrowej notki ;) Bawcie się dobrze tam, gdzie się wybieracie przywitać rok 2012 i pamiętajcie – Euro się zbliża! ;]]]]] …a końcem świata nie dajcie się zwieźć – mój kalendarz kończy się właśnie dzisiaj, a wcale nikt nie przepowiada z tego względu destrukcji planety, a w czym jacyś tam Majowie są lepsi ode mnie, co? ;P Oni się siedzą sobie właśnie wyciągnięci na fotelu z nową książką Terry’ego Goodkinda w ręku (dorwałam w empiku „The Omen Machine„!!!), popijając przy tym gorącą czekoladę – looserzy <śmiech>

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 31 grudnia 2011, in Artykuły, Różne and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 9 komentarzy.

  1. Tak to czytam i czytam… i czytam… i doszłam do wniosku, że ostatnio nam się coś ścieżki rozwidliły. No bo jeszcze w ubiegłym roku mogłyśmy gadać i całej masie „wspólnych tytułów”, a tym razem co? Zostały praktycznie tylko tytuły właśnie starsze (z bardzo małymi wyjątkami) i ewentualnie takie, których któraś z nas nigdy nie skończyła. I jak ostatnio przeglądałam Twojego bloga to odniosłam identyczne wrażenie – kiedyś czytanie Twoich notek miało na celu głównie poznanie Twojej opinii na jakiś temat, a jedynie w kilku wyjątkach poznać coś nowego – było tego mniej i jakoś tak… no nie wiem, ale bardziej mi się to podobało. Ten rok strasznie dużo zmienił i naprawdę się zastanawiam, czy na lepsze… Dobra, częściowo się wyżaliłam, to może coś mniej przynudzającego… taaaak… 2 w nocy robi swoje
    W notce najbliższa mi była część o muzyce – typowe… :D Nawiasem, nie miałam pojęcia, że „Grief and Sorrow” ma inną nazwę xD A przy okazji – teraz to mam ochotę poczytać trochę mangę (znowu zalegam z milionem rozdziałów… eeeech… gdybym jeszcze tylko wiedziała, o co chodziło w poprzednich). Chociaż że Ty się za to zabierzesz, to jestem w szoku! (masz jakiś ulubienców czy coś? :D) To teraz wrobienie Cię Nabari no Ou może nie będzie aż takim złudnym marzeniem… hi hi hi :D
    Popisałabym sobie teraz na temat nowych chapterów niektórych mang… no ale dobrze, będę dobrym dzieckiem i się powstrzymam… (nie, nic nie piłam!)
    A tak w ogóle, wspominałaś o grze Starry Sky (mnie się tam anime podobało… Waga <3 Ishida Akira! <3 Jun Fukuyama! <3 tak, mi się to naprawdę hehehe podobało!) – grałaś może? Bo rozważam, ale coś się przemóc nie mogę xD

    Żeby nie marudzić bardziej – życzę Tobie i DU wszystkiego najlepszego, żebyście miło spędzili 2012 i żeby był o wiele lepszy od 2011. Całej kupy mang i anime do opisywania, ciekawych gier, zapadających w ucho piosenek… a z bardziej "przyziemnych" spraw – zdrowia, szczęścia i pomyślności w Nowym Roku oraz spełnienia najskrytszych marzeń! Pozdrowionka ;*

    PS. Ile ja tu nie pisałam… stęskniłam się za tym ;)

  2. Jakoś dotrwałem do końca posta (pomijając mangę, którą się nie interesuję). Na cóż, nawzajem.

    Życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga. Nie ma co liczyć na koniec świata, aby wyłgać się od opisywania nowych anime. Tak się składa, że 2013 rok jest tym moim, także liczę na przetrwanie^^ Oczywiście traktuję z rezerwą te zabobony (swoja drogą Chińczycy to się znali na psychologii).

    Sesję wrześniową i ja miałem w tym roku, ale nie było to dla mnie jakieś szokujące przeżycie. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć paniki studentów na słowo sesja. Moja dewiza ”nie zaliczysz dzisiaj, zaliczysz na poprawce”. Studia są dla wytrwałych, a nie uczących się ;) Mimo wszystko życzę zdania w pierwszym terminie^^

  3. A ja powiem, że największym wydarzeniem muzycznym tego roku była nowa płyta Nightwish’a :P.

    Ogólnie to wiadomo – ciężko by w całym roku wydarzyły się tylko dobre rzeczy. Sztuka polega pewnie na tym by pamiętać to co dobre, a to co złe przykryć grubą zasłoną – i właśnie rozwijania tej umiejętności życzę wszystkim w nadchodzącym roku. Mam nadzieję za 12 miesięcy przeczytać tak samo optymistyczną notkę jak ta powyżej :). A za Madokę i Dog Days to koniecznie muszę się zabrać…

    @ Luka Wars
    „Studia są dla wytrwałych, a nie uczących się ;)”
    Święta prawda. Odrobina samozaparcia i można wszystko przetrwać :D

    • @Nati
      A widzisz, bo jak Ty notek nie piszesz, to i ciężko mi stwierdzić co tam nowego wywęszyłaś, a żeby stalkować Cię ciągle na MALu życia by mi zabrakło xD
      Po za tym Ty w tym roku zdecydowania fangirlowałaś na punkcie Gundamów, które ja sobie odłożyłam do wakacji – wtedy może znów będziemy mogły zachwycać się razem Ja zaś w większości zabrałam się za czytanie przeróżnych shounenów… i tak to jakoś zleciało ;) Masz jednak co świętować – w końcu wreszcie wzięłam się za Kuro :D

      Wierz mi, ja też jestem w szoku, ale to wszystko przez Adę! „Obejrzyjmy sobie tylko kilka pierwszych odcinków, bo chcę żebyś tylko parę scen zobaczyła…” Taaa, jasne – jesteśmy już na 130+ xD Ulubieńców? Oczywiście – Gaara (jak usłyszałam Akire Ishide to był love at first hearing ;D), Shikamaru (super-inteligent, który na wszystko zlewa hahaha) i Rock Lee (ten to mnie rozwala przy każdej scenie ze swoim Gai-sensei xDDD). Za to Saskuke mnie tak wkurza – teraz zacznę wylewać swoje żale, ale… naprawdę! Jak można było stworzyć postać, do której tak kompletnie nic nie trafia?? Zawsze prędzej czy później nawet do villaina da się przemówić, a ten jak grochem o ścianę. Nawet nie wiesz jaką miałam radochę, jak mu Naruto (głuptas z ADHD, ale go lubię ^^) w końcu porządnie przypieprzył w tych odcinkach około 130 ;P
      Hmmm… nie wiem jak to będzie z Nabari no Ou, ale po obejrzeniu HxH (jeszcze około 20 epków mi zostało) planuję zabrać się za Shounen Onmyouji ^^

      A do mnie anime nie przemówiło – liczyłam na coś dużo lepszego niż takie zlepki przedstawienia postaci. Co do gry, to In Spring jest całkiem fajne – mnie trochę nudziło, bo jest dość długie, ale jeśli to nie problem, na pewno przypadłoby Ci do gustu ^^ Miałam swego czasu porządną fazę na Kanate, więc wiesz… ;DD

      Bardzo dziękuję za życzenia i liczę, że też będziesz się częściej odzywała, bo stęskniłam się za tymi naszymi debatami w kilometrowej długości komentarzach hihi ;]

      @Luka Wars
      Hahaha, cóż, taka już moja wada, że nie potrafię się streszczać ;]
      2013? O, a cóż takiego można oczekiwać w 2013? Teraz to mnie zaciekawiłeś ^^

      Heh, ja panikuję, kiedy mam poprawkę z Praktycznej Znajomości j.angielskiego, który pisze się w 3 częściach i tylko zaliczenie wszystkich 3 oraz później egzaminu ustnego oznacza zdanie. Nie da się wziąć na niego warunku ani nic, więc nie mogę się powstrzymać, żeby się przed nim nie stresować ;) Jednak wierz mi, ja to jestem pikuś, bo do wszystkiego innego podchodzę na luzie typu „jak coś, to się poprawi”, moje koleżanki jednak to takie panikary, że każdego przyprawiłyby o rozstrój nerwowy hahaha ;D

      @Miras
      Z tą płytą Nightwisha to trafiłeś w sedno (jeszcze przed świętami latałam po empikach, żeby znaleźć edycję dwupłytową, a oczywiście wszędzie ją już wykupili ;p) ;D

      Koniecznie musisz Też mam nadzieję, że optymizm mnie nie opuści – ktoś w końcu musi go rozsiewać, jako że otaczają mnie sami pesymiści i realiści ;]

      Jeszcze raz życzę wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2012! ^^

  4. Widać żeś Steins;Gate nie oglądała, marsz nadrabiać :P

  5. @Shourii
    Problem w tym, że ja właściwie nic ciekawego nie wywęszyłam… od czasu Gundamów (pół roku…) wszystkie nowości o jakich myślę to Ano Hana (no dobra, to JEST akurat świetna „nowość” :D) i Umineko no Naku Koro ni… Możliwe, że coś tam jeszcze było, ale chyba niezbyt zapadającego w pamięć xD Oj tam, do wakacji czekać nie zamierzam… znajdzie się coś do wspólnej fazy, musi ;D

    Witam w klubie anty-fanów Sasuke – była tylko jedna scena, w której mi się go żywcem żal zrobiło (ale spoilerować nie będę – oglądałam do ok. 100 epa Shippudena, a tego i tak jeszcze nie było, więc wiesz ^^), w sumie jedyna, gdzie pokazał, że ma w sobie jakieś uczucia… awww. Btw, Itachi rządzi – „znowu-nie-powiem-dlaczego”, ale on się za bardzo w „czymś” stara, nooo :D Chociaż chyba mogę zagwarantować, że ulubieńcy się będą Ci zmieniać na przestrzeni wieków. Ja na przykład miałam okresy fangirlizowania Nejiego (chyba najbardziej aktywne xD), Itachiego czy nawet Naruto, już o „pobocznych” ulubieńcach (w tym Gaary – a totalnie nie pamiętam, jak brzmiał ;( Wieki minęły kiedy oglądałam to ostatni raz, a wtedy seiyuu to mi trochę jakby… latali? Nie znało się dziecko 3 lata temu ;P) nie wspominając. Tych postaci tam jest multum, aż zdeczka za dużo! ;D
    „[…] planuję zabrać się za Shounen Onmyouji ^^” Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakiego banana mam teraz na twarzy :D Bierz się, bierz, bo tego żywcem nikt nie zna! Na dA kiedyś jedną dziewczynę-fankę, poznałam, ale szybko się ta znajomość skończyła… bywa.

    Ale ja nie mówię, że było jakieś wybitne, ale zdecydowanie fazowe gdzieś od okolic 10 odcinka – powiedzmy, że jak się chce pofazować i przetrwa największą nudę (no dobra, czekałam na FukuJuna i Akirę Ishidę…), to idzie się dobrze bawić :D Buahaha gdybym ja jeszcze pamiętała, który to był Kanate… chwila… ten, co miałaś go kiedyś na avku na MALu? Hmmm

    Nie tylko Ty się stęskniłaś… Muszę się też porządnie zabrać za KSa, nooo xD

    @Miras
    Właśnie, Nightwish :D Przypomniałeś :D Niektóre utwory na Imaginaerium są genialne <3

  6. Co ciekawego w roku 2013? Sama pociągnęłaś temat chińskiego roku. Jestem zodiakalnym wężem ;-)

    Jeśli chodzi o muzyczne wydarzenia – nie śledzę ich za mocno. Muszę kiedyś przesłuchać nową płytę Nightwisha. Na mnie ogromne wrażenie zrobiły albumy: Apocalyptica, Within Temptation oraz singiel ”Walk” od Foo Fighters.

    PS. Kiedy usuniesz ten śnieg z bloga? Myślałem, że to kurz mi sypie po laptopie :D Chyba czas na większe porządki, zrobię to po sesji.

  7. Ohayo! Jestem kim jestem i bardzo mi miło <3
    Ja zaś czekam z utęsknieniem na premierę filmu FT :-D Manga się coraz bardziej rozkręca. Szczerze mówiąc na oglądanie nowych anime nie mam czasu. Zupełnie w tym straciłam rytm. Muszę zacząć czytać jakąś mangę bo zwariuję. A ilość nauki mnie dobija. Mam nadzieję dobrze odpocząć na feriach.
    Dla mnie ten rok do najlepszych nie należał… Cóż. Ale wreszcie dostałam coś na urodziny! Tak na marginesie, pytam Twój blog od 5 miesięcy i będę tu zaglądać częściej. Życzę super Nowego Roku ;)

    • @G.
      Ano nie widziałam xD Ech, czyżby kolejna seria do kolejny „nadrabiam w wakacje”?

      @Nati
      Może nie jestem takim kompletnym antyfanem, ale mnie denerwuje, że z niego ciągle taki palant jest ;P Itachi i Neji? Nejiego na początku strasznie nie znosiłam ;p Teraz już nic do niego nie mam. Itachiego na razie było za mało, żebym mogła mu fangirlować, a lubienie Naruto to nie jest dla mnie coś dziwnego – jak dla mnie jest bardzo sympatyczną postacią :) Z tym multum bohaterów, to masz rację – czasami aż się połapać nie mogę xD
      Jak tylko uporam się z nowościami i HxH to biorę się za SO – zawsze mnie ciekawiło, że tak pochlebnie o tym mówiłaś i wreszcie postanowiłam to nadrobić ^^
      Yup, Kanata to ten z avka z MALa ^^ Jego wątek w grze był po prostu awwwww~~

      Oczywiście, że musisz się zabrać za KS! Czekam na to od wakacji!!

      @Luka Wars
      Ja jestem Kozą (jak to brzmi hahaha xD), więc jeszcze sobie trochę poczekam ;)
      Oj, tu Ci przyznaję rację – Apocalyptica i Within Temptation miały naprawdę dobre płyty, zaś Foo Fighters akurat osobiście nie lubię.

      Hahaha padłam przy tym komentarzu o kurzu xD Mam go ustawionego na automatyczne dodawanie jakoś początkiem grudnia, zaś sam się wyłącza początkiem stycznia – nie chce mi się nigdy przy tym grzebać ;]

      @Antydotum
      Mi także bardzo miło ^^
      Taaaak! Jako shipper NaLu także nie mogę się go doczekać, szczególnie po tym jak zobaczyłam obrazek, który go zapowiada ;D
      Hmmm… to może rozejrzyj się za one-shotami? Krótkie, fajne i przyjemne ^^ No i baaardzo polecam tą nową mangę, o której wspomniałam w notce – ST&RS. Osobiście oszalałam na jej punkcie ^^
      A tam! Trzeba być optymistami – nie ma co rozpamiętywać tego złego, a założę się, że dobre rzeczy też Ci się przydarzyły :)) Bardzo dziękuję i oczywiście zapraszam jak najczęściej, choć z góry przepraszam za moją totalną nieregularność dodawania notek (raz przez pół miesiąca się nie odzywam, a potem przez tydzień z 10 napiszę xD). Wiem, że to może być irytujące ^^”

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: