Kyoukai Senjou no Horizon – Odcinek 01

(Tak wyglądała moja mina, podczas oglądania tego odcinka :P)

…znane też jako „Horizon on the Middle of Nowhere”, to coś na co w sumie czekałam. Opis fabuły był ultra skomplikowany, a całość zakrawała na serię fantasy… Mój zapał jednak stopniowo słabł, kiedy widziałam oceny jakie otrzymywał pierwszy odcinek: 1/5 bynajmniej nie rokowało dobrze na przyszłość, ale stwierdziłam, że nie będę się niczym sugerować i przekonam się sama. Rezultat jednak nie odbiegł za bardzo od powszechnej opinii szerzonej przez innych recenzentów. Dlaczego? Długo by opowiadać…

Jako, że Ziemia jest zniszczona, ludzie robią kopię ostatnich zdatnych do zamieszkania terenów i teleportują je do równoległej rzeczywistości. Po pewnym czasie jednak wybucha konflikt pomiędzy dwoma światami, który wszystko komplikuje.
Bohaterami tej serii są przeróżne osobniki, które uczestniczą w swego rodzaju kursie odbywającym się w istnie szkolnej atmosferze, mającym poprawić ich zdolności bojowe – jak to się jednak ma do tej całej skomplikowanej opowieści, wiedzą zapewne tylko jej twórcy ;P

Taaa… jak widzicie pozbyłam się opisu, który umieściłam w zapowiedziach, bo, że się tak kolokwialnie wyrażę, można go o kant dupy rozbić ;p Po co ja spędziłam tyle czasu na jego tłumaczenie, skoro to co zobaczyłam nie miało z nim praktycznie nic wspólnego i sprawiło, iż anime w moich oczach po raz kolejny wzbiło się na całkiem nowe wyżyny abstrakcji?

Po obejrzeniu odcinak w mojej głowie zakwitło jedno, pojedyncze pytanie: „Co to u diabła było?!?!?”

Przy odrobinie dobrych chęci można stwierdzić, że był on czymś na kształt epizodu zerowego, który ma na celu wprowadzenie postaci, czy coś takiego… ale, żeby tak pomyśleć, potrzeba naprawdę dużo dobrej woli. Po za tym jest jeszcze kwestia tego, że nawet jeśli to prawda, taki wstęp dużo osób bardziej zrazi niż zachęci do dalszego oglądania.

Dlaczego, zapytacie? Bo Horizon on the Middle of Nowhere, jedyne co ma w moim odczuciu fajne, to bardzo poetycko i ładnie brzmiący tytuł ;P Jest kompletnie o niczym i to jeszcze podane w taki sposób, że wszyscy przeciwnicy ecchi zrażą się po pierwszych minutach.

Spróbujmy to jakoś przeanalizować – w te niespełna 25 minut dostaliśmy cały natłok niezrozumiałych słów, które zamiast coś rozjaśnić, tylko pogłębiały frustrację widza (jeśli ktoś zrozumiał jak działa ta ich cała magia, to naprawdę go podziwiam xD). Jesteśmy wrzuceni w środek „czegoś” (nie mogę tego nazwać nawet fabułą), nie wiedząc po co i dlaczego. Na samym końcu zaś mamy kilka minut, gdzie kamera pokazuje różne sceny, a lektor czyta nam skróconą historię świata… Tak niezdarnie zaplanowanego odcinka dawno nie widziałam! Osobiście w momencie kiedy wyłączył mi się player, czułam takie zagubienie, że nawet zapomniałam się wściec na stracony czas.

Pomyślmy jednak może o jakichś plusach… hmmm… … … Sceny akcji są nieźle zrobione. Przez większość odcinka oglądamy całą furę dziwnych postaci (studentów?), które biegają za swoją panią instruktor (ich test polegał na tym, aby zadać jej celny cios – wtedy niby mieli go zaliczyć) próbując ją atakować różnymi atakami, czy to fizycznymi, czy magicznymi. Animacja jest ok, moce fajne, a niektóre ujęcia wyglądają całkiem ładnie… gdyby tylko nie były tak przegadane. Sceny gdzie czas zwalnia na chwilę przed uderzeniem, ponieważ postacie muszą sobie porozmawiać jakich technik użyją, to już jednak z lekka przegięcie ;P

Można by też pomyśleć, że właśnie strona techniczna ocali tą produkcję – niby to jest prawda ale nie do końca. Nie mówię, że kreska jest brzydka (wręcz odwrotnie – ma swój własny urok, bo te żelkowe kulki z oczkami, pojawiające się to tu to tam, są słodziutkie ^^), ale czegoś mi w niej brakuje. Denerwujące piersi na pół ekranu już pomijam ;P

Muzyka była niezgorsza (utwór śpiewany na samym początku, jak żyw przypominał mi piosenki w stylu Vocaloida), choć osobiście wolę rocka od techno. Dużo znanych seiyuu z Junem Fukuyamą na czele, też dodaje Horizonowi trochę punktów, ale do ratunku od potępienia mu daleko. Swoją drogą nie wiem czemu, ale opening mi bardzo przypominał stylistyką utwory Nany Mizuki – przez kilka sekund nawet myślałam, że to ona ;)

Co do bohaterów – główna postać pojawia się dopiero na kilka ostatnich minut odcinka, a i tyle mi wystarczyło, żeby mieć ochotę porządnie walnąć go czymś ciężkim w głowę xD Cała reszta (a jest ich wprost masa), ma okazję zaprezentować swoje zdolności i osobowość (w kilku zdaniach), ale w porównaniu z niepokonaną panią instruktor (silnych kobiecym postaciom mówimy „tak”, ale bohaterom, których aż przesadnie nie da się tknąć, bo są „po-prostu-za-fajni-żeby-dać-im-przegrać” już zbytnio nie lubię), mogą się schować.

Do tego jeszcze to szkolne uczucie, którym promieniuje anime, średnio mi pasuje akurat do tej serii.

Tak więc moje główne pytanie brzmi – jaki to miało cel? Autorzy chcieli zrobić z tego komedię, serię fantasy, tytuł dla wielbicieli ecchi (choć w moim odcinku, uwaga uwaga, była cenzura ;p), a może faktycznie coś z akcją w roli głównej? Rezultatem nawalili wszystkiego po troszku, licząc, że jakoś to się wszystko zgra – może nawet znajdą się i tacy, którym takie poczucie humoru i przedstawienie świata, przypadną do gustu, ale osobiście niedorzeczność tego wszystkiego przygniotła mnie w stopniu bez odwrotu. Więcej nie obejrzę, bo i nie lubię bezsensownie tracić swojego czasu. Ocenę zaś powinnam dać tej serii jeszcze niższą, ale za te całkiem ładne animacje scen akcji, dostali to oczko wyżej.

Ocena: 4/10

Screeny:

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 24 Październik 2011, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarzy.

  1. Mamy podobne odczucia co do tej serii. Po obejrzeniu pierwszego odcinka, zostałem w fotelu z miną ( ゚Д゚) i dobrą chwilę analizowałem, to co wydarzyło się na ekranie przez ostatnie 25 minut. Niestety, wraz z kolejnymi odcinkami jest tylko gorzej. Zastanawiam się czy kontynuować serię, bo jak tak dalej pójdzie, będzie to tylko strata czasu.

    Commie Subs świetnie podsumowało fabułę Horizon: http://i.imgur.com/u77iR.jpg – dokładnie chodzi o punkt 9 :D

  2. Po co ja spędziłam tyle czasu na jego tłumaczenie, skoro to co zobaczyłam nie miało z nim praktycznie nic wspólnego i sprawiło, iż anime w moich oczach po raz kolejny wzbiło się na całkiem nowe wyżyny abstrakcji?
    O ile zakład, że wszystko jednak będzie zgodne z tym opisem, ale w dalszych odcinkach?

    Po obejrzeniu odcinak w mojej głowie zakwitło jedno, pojedyncze pytanie: „Co to u diabła było?!?!?”
    Też nie wiem, ale było fajne XD

    wszyscy przeciwnicy ecchi zrażą się po pierwszych minutach.
    E? Gdzie tam ecchi było? Że główny bohater to zboczuszek czy coś innego?

    Na samym końcu zaś mamy kilka minut, gdzie kamera pokazuje różne sceny, a lektor czyta nam skróconą historię świata…
    Na stronie Commiesubs opublikowali ściągę z historii świata przedstawionego. Zgadzam się, bardzo słabo go zaprezentowano.

    Sceny gdzie czas zwalnia na chwilę przed uderzeniem, ponieważ postacie muszą sobie porozmawiać jakich technik użyją, to już jednak z lekka przegięcie ;P
    Ale przecież zrobili to specjalnie po to, żeby wszystkich przedstawić – żeby konkretna postać kojarzyła Ci się z konkretną rasą i mocami. Tak, też nie zrobili tego wzorowo, nie zapamiętałam imienia nikogo, ale jeszcze to nadrobię.

    Nie mówię, że kreska jest brzydka
    A ja mówię. Precz z brakiem nosów. A Horizon nawet ust nie ma gdy ich nie otworzy.

    te żelkowe kulki z oczkami, pojawiające się to tu to tam, są słodziutkie ^^
    Tyle ich zabijałam w Atelier Roronie i Atelier Annie, że nie potrafię na nie patrzeć z sympatią.

    główna postać pojawia się dopiero na kilka ostatnich minut odcinka, a i tyle mi wystarczyło, żeby mieć ochotę porządnie walnąć go czymś ciężkim w głowę
    No przecież dostał kopa od nauczycielki, nie liczy się? :)

    Więcej nie obejrzę, bo i nie lubię bezsensownie tracić swojego czasu.
    Twoje święte prawo, ale ja oglądam dalej i z radością Ci zamelduję, że się zrobiło fajne, kiedy już się zrobi ;)

    • @Ben
      Czyli tylko utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że nie warto tego dalej ciągnąć.
      Btw, ta „skrócona” historia świata, jest genialna hhahaha xD (szczególnie punkt 9!)

      @SStefania
      Hehe, nie zakładam się, bo bardzo możliwe, że masz rację ;)
      Z tym ecchi to taki skrót myślowy bardziej, ale ogólnie jestem przeczulona na serie z bohaterkami, którym łamią się kręgosłupy pop wagą biustu ;p
      Hmm, może i tak, ale jest dokładnie tak jak napisałaś – totalnie nikogo nie byłam w stanie zapamiętać, a moimi jedynymi wyznacznikami było np. „o! to ten gość co Daisuke Ono mu głos podkłada”, albo coś w tym stylu. Nie ustawia mnie to za bardzo.
      Mają nosy… w formie mikroskopijnej, czarnej kropeczki w odpowiednim miejscu ;>

      „Tyle ich zabijałam w Atelier Roronie i Atelier Annie, że nie potrafię na nie patrzeć z sympatią.”
      Ty morderco xDDD

      Jednak satysfakcja z własnonożnie zadanego kopa, byłaby większa ;]

      Umowa stoi! Jeśli się faktycznie rozkręci, to czekam na „meldunek”, ale nie mam szczerze powiedziawszy na to za dużych nadziei, jako że opinie, które zasłyszałam o kolejnych epizodach, wcale nie wyglądają na rewolucyjną zmianę zdania recenzentów – cóż, zobaczymy ;)

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: