Hunter X Hunter – Odcinek 01

Trzeci tekst, yay~~ Four more to go! Napisać trzy notki w jeden dzień, to jednak coś ;D Jeśli jednak ma coś fajnego do słuchania (A MAM – okropnie się wkręciłam w ten utworek ostatnio ;)), to i pracuje się o wiele przyjemniej ^^

Co wiec mamy na celowniku w to piękne niedzielne popołudnie? (piękne oczywiście pod względem „o, jak super, że jeszcze jest weekend”, a nie „śliczna dziś pogoda” ;P) Bierzemy się za remake shounena, który jest świetnym kandydatem, by zostać kolejnym tasiemcem mającym predyspozycje, by towarzyszyć nam jeszcze przez kilka następnych lat :)

Remake serii z roku 1999 o tym samym tytule, opartej na mandze autorstwa Togashi Yoshihirego.
Łowcą jest ktoś, kto przemierza świat, wykonując przy tym różnego rodzaju niebezpieczne zadania, począwszy od łapania kryminalistów, a na szukaniu dawno zaginionych skarbów kończąc. Gon to młody chłopak, którego ojciec, wykonujący właśnie ten zawód, zniknął wiele lat temu. Wierzy on, że podążając w ślady swojego rodzica, dane mu będzie kiedyś ponownie się z nim spotkać.
Kończąc 12 lat, chłopak opuszcza swój dom postanawiając przystąpić do oficjalnego egzaminu, który zapewni mu tytuł Łowcy – egzaminu, który zdaje tylko niewielu, zaś niepowodzenie grozi śmiercią. Po drodze zaprzyjaźnia się z gnanym rządzą zemsty Kurapiką, marzącym o tym by zostać lekarzem Leorio, czy też byłym zabójcą Killua – razem muszą przezwyciężyć wiele problemów, by w końcu rozpocząć niebezpieczną karierę Łowcy.

Może mi wytkniecie, że zaczynam od złej strony, ale… NAPRAWDĘ?!?!?! Czy ja naprawdę usłyszałam to co usłyszałam w tym endingu? To jest, za przeproszeniem, techno połączone z growlem?! Ech… człowiek codziennie uczy się czegoś nowego ;P Tak mnie to wyprowadziło z równowagi, że jest to pierwsza myśl, jak tylko przypomni mi się Hunter X Hunter xD

Wracając jednak do bardziej szarej rzeczywistości – to jest tak typowy shounen z tak typowym głównym bohaterem, że to aż boli. Jeśli ktoś szuka czegoś odkrywczego, to tutaj tego nie znajdzie, nie zmienia to jednakże faktu, że seria nie musi być innowacyjna, żeby się podobać i tak właśnie jest w tym przypadku.

Może i Gon jest przesadnie optymistycznym (naiwnym?) dzieciakiem (to przecież shounen – nie mógł być „zbyt” dorosły ;]), który wszystko widzi w jasnych kolorach, ale w końcu nie zawsze musimy śledzić historię wzgardzającego światem buntownika, prawda? ;) Pod tym względem anime to pachnie mi Fairy Tail (zmienić głos lektorowi i wypisz wymaluj!)- tytułem o przyjaźni, pozytywnym myśleniu i sympatycznych postaciach. Do tego należy zaznaczyć, że nasz główny bohater mimo radosnej aury mogącej konkurować z kwiatuszkami Honey’a z Ourana, nie jest denerwujący – to już jest prawdziwy sukces ^^ Jedyne wątpliwości jakie można mieć, to rozwój jego charakteru – skoro już od samego początku całkiem dobrze sobie ze wszystkim radzi, to jak to będzie z wyzwaniami, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć? Osobiście lubię, gdy herosowi raz za czas się obrywa, żeby dostać „lekcję” i móc z niej wyciągnąć wnioski (nie, nie jestem sadystką ;P). Tak było np. w przypadku Allena z D.Gray-Mana i bardzo mi się to podobało :)

Dalej. Mamy typowy motyw grupki, która „złączona zrządzeniem losu” zaczyna wspólną podróż. Początkowo może się ciut nie dogadują, ale w końcu szybko zaprzyjaźniają – nie ma to jak klasyka ^^ Każdy z nich ma inną osobowość i inne umiejętności… – wiecie jak to dalej leciało. Motyw poszukiwania taty przez Gona od razu skojarzył mi się z Haru i jego ojcem z Rave Mastera i ciekawi mnie, czy w HxH postawią na podobne rozwiązanie, czy też wymyślą coś innego.

Od strony technicznej jest w porządku – kolorowo, przejrzyście i całkiem ładnie (sztorm ma pokładzie i to trzepanie kamerą fajnie wyszło ^^) . Bez rewolucji, ale widać co się dzieje i nie można narzekać na jakość grafiki… przynajmniej na razie. Zobaczymy jak to będzie dalej – piętą Achillesa wszystkich longrunnerów jest problem z zachowaniem jakości, ale nie nastawiajmy się na nic. Może nas zaskoczą ^^ W tle przygrywają skoczne rytmy, które dobrze dopasowują się do odpowiednich scen.

Ogólnie cały odcinek oglądało mi się tak… jakby to nazwać… „lekko” – totalnie bez zobowiązań, czy potrzeby zbytniego wysilania mózgownicy xD To taka luźna rozrywka, która od widza za dużo nie wymaga, a dostarcza możliwość spędzenia czasu w niezobowiązujący i całkiem przyjemny sposób. Aż mi się przypomniało jak oglądałam pierwszy odcinek Fairy Tail – ostatnio przeczytałam sobie moje pierwsze wrażenie z 2 lat wstecz i choć też nie było w 100% różowe, minęło 100 epizodów, a ja nadal ślęczę przed monitorem co sobotę ;D Może i w tym przypadku będzie podobnie?

Nie mogę też nie powstrzymać się przed wspomnieniem o Keijim Fujiwarze – po tym jak skończyła mu się rola w FullMetal Alchemist narzekałam, że „ja chcę więcej Hughesa!!!!”. Jego geniusz przeniósł się na niedawny występ w Ao no Exorcist, gdzie jako Shirou Fujimoto, grał tatusia bliźniaków. Ostatnio jednak i Egzorcysta dobił do napisu „the end”, a ja znów pogrążyłam się w rozterce – niebiosa mnie jednak chyba usłyszały, bo właśnie w Hunter x Hunter dostał główną rolę Leoria, a to znaczy, że się go tak szybko nie pozbędziemy ^^ Yay!

Mówiąc w skrócie – to typowa „przygodówka”, która pokaże nam podróż grupy przyjaciół, mającą doprowadzić ich do upragnionego celu. Będzie miała swoje wzloty i upadki, swoje odcinki komediowe i te bardziej poważne (choć i tak nie doszukiwałabym się w tym niewiadomo czego). Czasami nas zaskoczy, a czasami będziemy narzekać na zbytnią przewidywalność. Fillery zapewne też się pojawią… Ujmując w kilku słowach –  chcesz shounena, oglądaj. Nie lubisz serii akcji, które zapowiadają się na tasiemca? HxH nie jest dla Ciebie.

Ocena: 7/10

Screeny:

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 23 października 2011, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Komentarz dobry i sądze ze prawdziwy opierając się na pierwszym odcinku, Ja miałem przyjemność oglądnąć pierwszą wersje HxH i powiem Ci ze w dalszych odcinkach zaczyna sie dziać coś co raczej dzieci nie powinny oglądać (przynajmniej w mojej opini, być może jednak przesadzam). Nie jest juz tak słodko, nie wiem w czy tej serii tak samo będzie ale sądze ze nie odbiegną od tamtego klimatu, kreska ta sama, projekty postaci takie same. W każdym razie przyjemnego oglądania.

  2. To wszystko ostro spoważnieje (ale nie tak makabrycznie jak w Narutaru), nawet porównanie oby openingów starej wersji daje tego obraz (chciałam zalinkować do YT, ale wygląda na to, że Ohayou jest tylko w wersji z wokalistą i statycznymi obrazkami, cóż, szkoda.
    Ja się nie zabieram póki Togashi nie skończy komiksu. Przerywa go i wraca od ładnych paru lat (nie mam żalu, pamiętam, że za pierwszym razem to przez połamanie rąk), a końca nie widać i boję się, że znów zabraknie materiału i albo znów przerwą, albo zrobią jak w FMA, a potem nakręcą trzecią serię na wzór FMA:Brotherhood.
    No a na podstawie jego mang prędzej obejrzę Level E, bo słyszałam, że dobre.

    • @Paulus12
      Pod tym względem możesz mi uwierzyć na piękne oczy (:D) – kolejne odcinki leżą mi na dysku, ale jeszcze ich nie oglądałam, nie znam też pierwowzoru, więc moja wypowiedź była oparta tylko na tym co zobaczyłam w te 25 minut.
      Zaskoczyłeś mnie stwierdzeniem, że z czasem HxH robi się dużo poważniejsze, bo póki co na taką serię się w ogóle nie zapowiada, ale to dobrze – bardzo lubię shouneny i jeśli faktycznie będzie w przyszłości ciekawszy, jeszcze bardziej mi to odpowiada ^^
      Dziękuję i także życzę miłego oglądania!

      @SStefania
      Dobrze wiedzieć, jako że nie znam oryginału. Youtube i jego ograniczenia – pewnie wywalili wszystko >_> Już nie wspominam o tym usuwaniu muzyki z openingów – okropnie denerwująca sprawa.
      O rany, to ile on to już rysuje? Kłopoty zdrowotne to faktycznie poważna kwestia, ale takie przerwy w shounenach, to ostatni gwóźdź do trumny. Szczerze mówiąc nie miałam o tym pojęcia – widziałam czasami nowe rozdziały na mangastreamie, ale nie wiedziałam, że tak to się wszystko wlecze…
      Cóż, póki co jednak jest niezłe, a nie będąc fanką, może będzie mi się oglądało lepiej, niezależnie od tego co później scenarzyści postanowią z tym zrobić ^^

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: