Penguin Revolution – skrzydła talentu…

Tytuł: Penguin Revolution (Penguin Kakumei)
Autor: Sakura Tsukuba
Serializacja: LaLa
Rozdziałów: 35
Status wydawniczy: Zakończony
Status skanlacyjny: Zakończony
Gatunek: Komedia, Romans, Shoujo
MangaUpdates: LINK

Przez moment zastanawiałam się nad założeniem na stronie shoutboxa, ale w końcu zrezygnowałam. Doszłam do wniosku, że byłby on zbędnym udziwnieniem – może jestem ciut staromodna, wiem, ale musicie jakoś to znieść ;)

Co się tyczy Pingwinka – odciągałam jak mogłam czytanie tej serii, ale ostatnio zawzięłam się i dokończyłam wreszcie Mekakushi no Kuni (zwane też „Land of the Blindfolded”), wcześniejszą serię Pani Tsukuby, co skłoniło mnie wreszcie do zobaczenia co tak ludzie chwalą to Penguin Revolution. Muszę przyznać, że teraz jestem w stanie podpisać się pod każdą pozytywną opinię tego tytułu! Choć wydaje się to dziwne, Rewolucja jest w stanie spełnić obietnice dobrej rozrywki, które składają nam jej recenzenci :)

Licealistce Yukari Fujimaru wystarczy jedno spojrzenie by rozpoznać potencjalną gwiazdę, ponieważ jest w stanie dostrzec specjalną aurę każdego człowieka, która u wybitnie uzdolnionych objawia się parą pięknych, białych skrzydeł na ich plecach, widocznych tylko dla oczu naszej bohaterki. Ryoko Katsuragi, koleżanka Yukari ze szkoły, także posiada małą parę skrzydełek, wskazujących na dopiero co rozwijający się talent. Dziewczyna jest tak uzdolniona, że nikt nie jest w stanie zauważyć, iż „ona”, jest tak naprawdę zakamuflowanym chłopakiem! Z powodu pewnych splotów wypadków, aby spełnić swe przyziemne marzenie zostania biurokratą, nasza bohaterka musi pomóc przyjacielowi zostać gwiazdą.

Moja niechęć do tego tytułu najprawdopodobniej wynikała z dziwnej wzmianki o „pingwinach” w tytule – wydawało mi się to czymś tak abstrakcyjnym, że nie bardzo wiedziałam co z tym fantem zrobić ;D Tym samym każdą sugestię przeczytania Penguin Revolution, choćby nie wiem jak dobrą, zbywałam stwierdzeniem „kiedyś się sprawdzi” – moje sumienie było spokojne, a ja dalej mogłam żyć w swojej słodkiej ignorancji ;P

Czasami jednak trzeba pokonać tego wrednego diabełka, który siedzi Ci na ramieniu i odciąga od fajnych tytułów – mój własny czarcik dostał pstryczka w nos, a ja zabrałam się za lekturę… i wciągnęło mnie na kilka godzin! Całe szczęście, że były wakacje, bo inaczej mogłabym to przypłacić oblanym kolokwium – mając do wyboru naukę i PR priorytet byłby aż nazbyt oczywisty xD

Zaczynając od kreski – po obrazkach każdy sam jest w stanie zdecydować czy mu się ona podoba, czy nie. Mnie osobiście bardzo wpadła w oko – jest delikatna, ale i bardzo „sympatyczna”, jeśli mogę ją tak nazwać ^^ Wszystko rysowane przez Sakure jakby tchnie takim przyjacielskim uczuciem. Dzięki temu przyswajanie historii jest bardzo przyjemnym procesem, a bohaterów nie sposób nie polubić ^^

Postacie jednak nie są atutem serii tylko przez wzgląd na ich ładny wygląd, ponieważ potrafią obronić się i bez tego. Moją ulubienicą bardzo szybko została główna bohaterka – chciałoby się powiedzieć „że co?!?” O_o Shouri polubiła jakąś anime-girl? Otóż wyobraźcie sobie, że zdarzają się wyjątki od reguł wkurzających dam w opałach – Yukari to żywy dowód :) Zaradna, mała kobietka, która rozłoży na łopatki najniebezpieczniejszego przeciwnika, a potem kilkoma słowami zmotywuje nawet największego smutasa! Chłopaki o podwójnych osobowościach to też ciekawe osobniki – ogromnie przyjaźni, a czasami przeuroczo niezdarni ^^ Na szczególną uwagę zasługuje też dyrektor agencji talentów – niezwykle barwny i tajemniczy osobnik (wyglądający jak żul spod budki z piwem <śmiech>) ;]

Fabuła jest interesująca i naprawdę z wielką przyjemnością ogląda się zmagania bohaterów z kolejnymi zleceniami, typu udział w programie telewizyjnym, występy w serialach, czy kastingi teatralne. W tle ciągle towarzyszą nam drobne niedopowiedzenia, które powolutku się wyjaśniają i prowadzą do wielkiego finału. Delikatnie zarysowano też wątek romantyczny, który jednak na szczęście jest bardzo spokojnie poprowadzony – nie wadzi, nie denerwuje. Jest go tyle ile trzeba i tam gdzie trzeba ^^

Całość oprawiona jest w niezłe poczucie humoru i na pewno jeśli damy Pingwinkowi szansę, zrekompensuje on to nam z nawiązką ^^ A właśnie – tytułowy „pingwin” wziął się stąd, że w agencji reklamowej „Paw”, dla której pracują bohaterowie, poszczególne stopnie „gwiazdorskiego wtajemniczenia” pochodzą od nazw ptaków – aspirujące młode talenty nazywane są „pingwinami” (całkiem logicznie – na dole drabinki wylądował ptak-nielot), osoby z pewną dozą popularności to „kruki” itp. ;) Jak więc widzicie nie macie się co przejmować, że sięgając po Penguin Revolution dostaniecie tytuł o arktycznej faunie ;p Zamiast tego będziecie mogli poczytać o tym jak utalentowany chłopak i jego sprytna menadżerka starają się podbić świat telewizji ^^ Gorąco polecam!

Ocena: 9/10 (MAL: „great”)
Przeczytaj online: AnimeA
Skanlacje ENG: – – –
Skanlacje POL: – – –

Obrazki:

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 3 października 2011, in Manga and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 3 komentarze.

  1. Już mi się kiedyś obił ten tytuł o uszy, ale jakoś nie chciało mi się specjalnie sprawdzać, o co w tym wszystkim chodzi – również ze względu na te nieszczęsne pingwiny („Pingwinowa Rewolucja”? Do tego jeszcze ta okładka z małą dziewczynką z pingwinkiem na kolanach… niezbyt interesująco się to prezentuje). Widzę jednak, że chyba odniosłam mylne wrażenie i trzeba by zabrać się za ten tytuł w najbliższym czasie, tym bardziej, że akurat miałam ochotę na coś choćby i luźno związanego z show-biznesem :D. W dodatku kreska rzeczywiście z bliska wygląda świetnie (czemu wcześniej musiałam trafiać tylko na grafikę z główną bohaterką i pingwinkiem?), a chłopak w okularach już mi się podoba :P Chyba jeszcze w ten weekend wezmę się za czytanie :)

  2. interesujące ;D
    Grafika kojarzy mi się z Kaichou wa Maid-sama ale to w końcu te same wydawnictwo.. ;D

    • @Annie
      Właśnie w tym problem – czasami człowiek zobaczy tytuł, okładkę i się zrazi, a okazuje się, że jeśli by bliżej się przyjrzeć, tytuł jest genialny :) Przekonać się jednak, żeby zabrać się za coś mimo odrzucającego pierwszego wrażenia, to istna walka z wiatrakami!

      @~nawalona
      Oba tytuły to shoujo, ukazują się też w tym samym magazynie, więc wiadomo, że będą podobieństwa – target jest ten sam ;)
      Jeśli jednak zignorować wygląd, serie te nie mają totalnie nic ze sobą wspólnego… co nie oznacza, że nie warto dać im szansy ^^

      PS: Twój nick rozłożył mnie na łopatki xDDD

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: