Przegląd sezonu letniego 2011 ;)

Eureka! …chciało by się rzec xD Shouri wreszcie wzięła się za pisanie pierwszych wrażeń ;p Co miałam do tego usiąść, coś mnie odciągało, a ostatnio to już w ogóle znalazłam sobie wyśmienitą wymówkę na nieróbstwo – zainstalowałam Knights of the Old Republic II: The Sith Lords, czyli drugą część Kotor’a, znanego RPG w realiach Star Wars (oglądał ktoś ostatnio Gwiezdne Wojny? TVP2 zafundowało fajny powrót do sagi SW, co jest jednym z powodów, który skłonił mnie na zainteresowanie się kotorem2) ^^

Grę już fakt faktem zdążyłam skończyć, ale planuję jutro zaopatrzyć się w nowy numer CD-Action i dać szansę wychwalanemu przez wszystko co się da Mass Effectowi – a nóż widelec mi się spodoba? Jednak skoro należy się nastawiać na kolejne oderwanie od rzeczywistości, postanowiłam dziś skończyć tą notkę …Czego więc można się spodziewać?  Zastanawiałam się nad typowym schematem jedna seria=jeden wpis, ale jakoś mi się to nie uśmiechało. Jest już sporo po premierze, więc pisanie długich tekstów nie ma raczej sensu, toteż decyzja sama się podjęła. We wspólnym wpisie opiszę wszystkie tytuły, na które rzuciłam okiem i może pomogę wam podjąć decyzję, czy coś jeszcze opłaca się dodać do waszej (już pewnie trochę napoczętej) listy plan-to-watch ;D

Pod spodem znajdziecie kilka słów o Uta no Prince-sama, No.6, Blood-C, The iDOLM@STER, Itsuka Tenma no Kuro Usagi oraz Dantalian no Shoka.

Uta no Prince-sama – Odcinek 01

Prince-sama była serią, na którą chyba najbardziej czekałam w tym sezonie  i choć próbowałam sobie mówić, że „nie należy się na nic nastawiać, żeby później nie przeżywać ewentualnych rozczarowań” i tak nic z tego nie wyszło. Zawiodłam się na Starry Sky, dlatego moje nadzieje samoistnie przełożyły się na następny reverse-harem, który Japończycy postanowili stworzyć. Jaki był tego rezultat? Trzeba przyznać, iż całkiem niezły :)

UnP-s nie reprezentuje sobą nic nowego, ani odkrywczego. Ot dziewczyna pragnie pisać teksty piosenek, z tym, że nie dla zabawy – ona chce, by była to jej przyszła praca. Z tego też powodu zapisuje się do akademii, która dzięki odpowiednim kursom może pomóc przybliżyć naszej bohaterce to marzenie. Już na miejscu spotyka całą gromadkę przystojniaków, ponieważ oprócz szkolenia na autora piosenek, szkoła ta też zapewnia naukę „jak zostać gwiazdą” – muzyczną, oczywiście.

W kolejnych minutach obserwujemy jak powoli zbiera się osobisty harem Haruki, zaś w następnych odcinkach zapewne poznamy ich lepiej, tak by każda przyszła fangirl mogła wybrać sobie swojego ulubieńca (Otoya Ittoki jest mój <śmiech>). Każdy z panów reprezentuje różne osobowości, od „popularnego”, przez „sympatycznego”, po „i-don’t-care”. Zastanawia mnie tylko czy już sobie twórcy upatrzyli z kim chcą sparować heroinę, czy postawią na open ending (w taki wypadku się wkurzę ;P).

Kreska jest ładna – widziałam screeny z gry Otome, na której bazuje ta produkcja i trzeba przyznać, że dość dokładnie jest wszystko odwzorowane… niestety razem z okropnymi oczami głównej bohaterki >_> Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby tak wyglądały, ale sprawiają naprawdę przerażające wrażenie <brrrr!>

Jeśli przeżyjecie okropny opening (już wiem skąd się biorą te dziwne układy taneczne, które wykonują na scenie japońscy pop-wykonawcy ;P), to jest to niezłe anime skierowane raczej do żeńskiej publiki.

Jak dla mnie: 6+/10.

No.6 – Odcinek o1

Serio? Naprawdę można nagrać tak tragiczną piosenkę? Mam zasadę, że nigdy nie przewijam openingu, który widzę po raz pierwszy, ale to u licha było przegięcie – tak skrzeczącej wokalistki już dawno nie słyszałam :/

Co do samej historii, to liczyłam na więcej akcji – seria zalabelowana jest w końcu jako sci-fi, a póki co przypięłabym jej bardziej metkę slice-of-life. Naszym bohaterem jest Shion, chłopak o nieprzeciętnej inteligencji, co pozwala mu i jego rodzinie być zaszufladkowanym jako część tak zwanych „wyższych sfer”. W dzień swoich urodzin do jego pokoju wpada zakrwawiony nieznajomy, który okazuje się niebezpiecznym zbiegiem. Mimo tego, nastolatek udziela pomocy Nezumi (jap. mysz/szczur). Tak rodzi się pomiędzy nimi swego rodzaju więź, przyjaźń, jednak co się stanie, gdy konszachty Shiona z uciekinierem wyjdą na jaw przekonamy się dopiero w przyszłych odcinkach.

Wszystko mogło być spoko – byłabym w stanie wybaczyć nawet wolno rozkręcającą się opowieść, ale tytuł ten tak śmierdzi shounen-ai, że po prostu nie mogę <wzdycha> Intryga sprawia ciekawe wrażenie, a „Allen” i „Kanda” z openingu i engingu (przypuszczalnie jakaś starsza wersja Shiona [tylko czemu ma nagle białe włosy?] i Nezumi) rozbrajają wszystkich fanów DGM …Jednak jakoś mnie nie ciągnie do dalszej znajomości z tą serią – nie jest źle, ale rewelacji też brak.

Mała dygresja – nie potrafię wyrazić słowami jak zazdroszczę Shionowi tej sceny z krzyczeniem na całe gardło podczas szalejącego na około tajfunu! Bóg jeden wie ile razy w życiu miałam ochotę zrobić to samo…

Pokusiłabym się o 5/10.

Blood-C – Odcinek 01

To jedna z tych serii, które wzbudzają bardzo sprzeczne uczucia, czyli albo się je polubi, albo znienawidzi – jestem świadoma ocen, jakie wystawiają mu ludzie na MALu, ale jest to chyba pierwszy taki przypadek, gdy moja opinia różni się w aż tak wielkim stopniu.

Przypomnijmy – nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z serią Blood, więc żadnych porównań do innych produktów z tej marki nie jestem w stanie zrobić. Zastanawiałam się w sumie, czy w ogóle zaczynać Blood-C nie mając podstaw z poprzednich sezonów, ale po krótkim namyśle, postanowiłam te obawy zignorować. Wystarczyła mi informacja, że CLAMP robił projekt postaci, a Nana Mizuki jest seiyuu i śpiewa ending (trzeba przyznać, całkiem spoko piosenkę ^^) – po takich informacjach opcja „nie” w tej debacie przegrała z kretesem.

Anime przedstawia nam Saye – córkę kapłana z pewnej świątyni. Wydaje się ona normalną dziewczyną, do tego bardzo niezdarną, jako że potrafi potknąć się na nawet najprostszej drodze ;] Ma przyjaciół, spokojne szkolne życie – chciałoby się powiedzieć „sielanka”, ale tak dobrze nie jest. Wieczorami, kiedy jest taka potrzeba, beztroska dziewczyna przeistacza się w zimnokrwistą zabójczynię o czerwonych oczach, walczącą z demonami i potworami. Na bardziej szczegółowe informacje musimy jednak poczekać do kolejnych epizodów.

Aż chciałoby się powiedzieć „niech mówią co chcą!”, ponieważ, uwaga uwaga, podoba mi się ta seria ^^ Był dynamizm, była śliczna kreska (odzywa się we mnie fangirl CLAMPic ;p), dobra muzyka oraz ten niezidentyfikowany czynnik, który gdzieś tam z mojej podświadomości szepcze mi, że chce wiedzieć co będzie dalej… tak więc biorę się za szukanie downloadu ;)

A co do oceny, z czystym sercem daję 8/10 :)

The iDOLM@STER – Odcinek 01

Anime to jest chyba dla mnie największym pozytywnym zaskoczeniem tego sezonu, ponieważ nie miałam w stosunku do niego żadnych oczekiwań, ba! Nawet nie miałam go oglądać, ale coś mnie tknęło by ściągnąć pierwszy ep i muszę przyznać, że okazało się naprawdę dobre, a na pewno „wyjątkowe” ^^

Całość przedstawiona jest w formie „widoku-z-oczu-bohatera”, a dokładniej rzecz biorąc – kamerzysty. Odcinek wygląda niczym film dokumentalny o pracy studia, które ma na celu promowanie idolów. Choć tak naprawdę nie można tu uświadczyć jakiejś konkretnej fabuły, ponieważ póki co mieliśmy tylko okazję zapoznać się z bohaterkami, oglądało się to nad wyraz przyjemnie :) Każda z dziewcząt ma bardzo wyraźną osobowość, a dzięki uroczej kresce łatwo je polubić.

Głównym bohaterem jest nowy producent przejęty do firmy, którym okazał się… sympatyczny megane ;) Można tylko przypuszczać, ale zanosi się na haremówkę, co pewnie zagwarantuje tej serii jeszcze większą rzeszę fanów, niż już ma. (czemu mam wrażenie, iż wszyscy znają grę, na której oparta jest ta produkcja, tylko nie ja? ;P)

Warto też wspomnieć o Rie Kugimiyi, która od razu rzuca się w uczy i stronie muzycznej, co do której można wysoko postawić poprzeczkę (w końcu to seria o śpiewaniu!), a i tak mam wrażenie, że Idolmster bez problemu ją przeskoczy ^^

Co najmniej 7+/10! (choć oglądać będę dopiero po ukończeniu emisji)

Itsuka Tenma no Kuro Usagi – Odcinek 01

To było dziwne, i kiedy mówię „dziwne”, naprawdę mam to na myśli! Aż ciężko mi się pozbierać i jakoś to podsumować… <wzdycha>

Od tego trzeba zacząć, że ową sprzeczność, którą czuję w sobie wywołuje parę cech tego anime i tak jedne mnie niemiłosiernie denerwują, inne za to mi się podobają… i jak to teraz pogodzić?

Zacznijmy może od fabuły – Taito jest ot, takim sobie przeciętnym chłopakiem, który z powodu wypadku w przeszłości, musiał porzucić swoje marzenia o trenowaniu sztuk walki. Haruka, jego przyjaciółka, od tamtej pory cały czas pozostawała u jego boku i zdecydowanie żywi do niego silniejsze uczucia, on jednak ma wspomnienia (manifestujące się w snach) dotyczące innej dziewczyny, która wyznała mu w dzieciństwie miłość. Życie naszego bohatera zaczyna się jeszcze bardzie komplikować, kiedy uczestnicząc w śmiertelnym wypadku, udaje mu się z niego wyjść bez szwanku (no powiedzmy ;p). Wtedy właśnie zdaje sobie sprawę z istnienia Himei, którą przysiągł chronić, a o której zapomniał. Ich ponowne spotkanie nie przebiega jednak tak, jakby chcieli, ponieważ dziewczyna zostaje przebita na wylot mieczem przez nikogo innego, jak samego tajemniczego, przewodniczącego szkoły!

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie ecchi, które nie wiem po co musiało zostać wplecione do fabuły oraz parę scen potrafiących napędzić człowiekowi stracha (albo przynajmniej wzbudzić odrazę). Dodajmy jeszcze irytujące postacie, czyli przesłodzoną Harukę i wnerwiającą Mirai, a można pomyśleć, że prędzej człowieka dunder świśnie, niż będzie w stanie oglądać to dalej… na szczęście jednak nie jest tak źle ;)

Pomimo tego co powiedziałam, anime to ma dużo cech, które rekompensują ewentualne minusy. Jest naprawdę bardzo ładne pod względem graficznym, magia, czy inne moce bohaterów, są zalążkiem na ciekawą fabułę, która już po samym pierwszym odcinku wydaje się mieć niezły potencjał ^^ Dodajmy jeszcze obecność Yuuichiego Nakamury, z tym swoim podbijającym dziewczęce serca męskim głosem (kiedyś kojarzył mi się on z Ikuto, ale ostatnio, gdy go słyszę mam ochotę krzyknąć wzorem Juvii „Graaaay-saamaaa~~” xDDD) oraz czarodziejski ending od (bogini!) Akiko Shikaty.

Ogólnie można tej serii dać szansę – choć pierwszy odcinek miał swoje plusy i minusy, jestem w stanie założyć, że tytuł ten może się rozkręcić na coś fajnego ;)

Póki co 7/10.

Dantalian no Shoka – Odcinek 01

Wiele osób uważa, że seria ta jest kopią Gosick, czy słusznie?

Cięzko mi to oceniać, jako że wspomnianego tytułu widziałam tylko jeden odcinek i na razie nie zanosi się na to bym miała go dooglądać (przynajmniej w tej chwili), ale jedno jest pewne – Dantalian no Shoka daje radę ^^

Spójrzmy prawdzie w oczy – to jest seria dla moli książkowych, dlatego mnie się podoba ^^ Opowiada ona historię Hugh, który nagle dziedziczy po swoim zmarłym dziadku wielką posiadłość, razem z setkami książek zmagazynowanymi w piwnicy oraz młodą dziewczyną, która  okazuje się mieć pieczę nad tajemniczą Biblioteką Dantaliana, gdzie znajdują się tomy z wiedzą samych demonów. Pragnąc odkryć przyczynę śmierci swojego krewnego, chłopak decyduje się odwiedzić podejrzanego, jakim jest mieszkający niedaleko szlachcic. W międzyczasie jednak, owy arystokrata uwalnia moc przeklętej księgi, którą, po zawarciu kontraktu pomiędzy Hugh i Dalian, udaje im się wspólnymi siłami zapieczętować.

Kiedy usłyszałam Hugh wspominającego „noblesse oblige”, (czyli „szlachectwo zobowiązuje”) od razu przypomniał mi się Nyx z Neo Angelique Abyss – do dziś pamiętam zdanie, które wtedy powiedział, chcąc wyjaśnić tą frazę, bo bardzo mi się spodobało: „Those who have the power to act, have a duty to use it.” – uwielbiam cytaty i tego typu wzniosłości ^^

Ale wracając do tematu – jest to spoko seria, którą może się fajnie oglądać. Chętnie zostanę przy niej choćby dla samego głosu Daisuke Ono, choć ma ona dostatecznie dużo pozytywów, że potrafiłaby się wybronić nawet bez niego ;) Bohaterów łatwo polubić (mała to jak nic tsundere xD), a i setting ala wiktoriańska Anglia zainteresuje fanów tych klimatów.

Luźne 7+/10 ^^

Tym sposobem doszliśmy do końca zestawienia – myślę, że jak na lato, które zazwyczaj jest porą zastojów na wszystkich frontach, znalazło się tu kilka obiecujących propozycji ^^

Mimo wszystko jednak nic nie jest w stanie w tym momencie przebić epickością Ao no Exorcist, tak więc jeśli jeszcze nie próbowaliście, to jest to jedyna seria z tego roku, którą jestem w stanie polecić każdemu :) Do tego dorzućcie Fairy Tail i macie parę, która będzie dostarczała wam co tydzień dawkę naprawdę dobrej zabawy, ba! Żeby tylko! Bóg mi świadkiem, że na ostatnim odcinku FT (90) ryczałam jak bóbr! ;)

Są to jedyne dwa tytuły, które aktualnie oglądam regularnie, ale kto wie? Może po takiej sesji z nowościami jak dziś, dorzucę do tego jeszcze coś z powyższej listy? ^^

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 1 sierpnia 2011, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. Z głupoty obejrzałem odcinek „Itsuka Tenma…” i ku swojemu zaskoczeniu zastanawiam się czy nie oglądać dalej :D. Wiem, że to taka komercha z fanserwisem na maksa, ale z tej fabuły coś musi być. Ta cała mroczna magia jest tak tajemnicza i pokręcona, że przyciąga pomimo tego natężenia pantyshotów… Nawet projekty postaci są urocze :D

  2. Aczkolwiek wolę drugiego Mass Effecta od pierwszego, ten też daje radę, graj, warto.

    Zastanawia mnie tylko czy już sobie twórcy upatrzyli z kim chcą sparować heroinę
    Na początku i w czołówce najwięcej uwagi dostają Tokiya i Otoya, jeśli będzie to ktokolwiek, to właśnie jeden z nich. Seiyuu Tokiyi nawet śpiewa tę piosenkę.
    No właśnie – bo ten boski występ taneczny to tak naprawdę ending, a fruwająca wśród pięknych chłopców Haruka – opening, tylko zamieniono je do pierwszego odcinka, co w sumie już od początku przeczuwałam, że tak pasuje bardziej.
    I, tak, jej oczy są straszne. Wszyscy wokół mają czarne źrenice, jak normalni ludzie, tylko ona nie, to sprawia wrażenie choroby…

    czemu mam wrażenie, iż wszyscy znają grę, na której oparta jest ta produkcja, tylko nie ja? ;P
    Wrażenie trochę mylne, żadna z gier z tej serii nigdy nie wyszła poza Japonię. Ale każdy może przeczytać opis w Wikipedii, a potem przypomnieć sobie, że właśnie ten szatański wytwór powstrzymuje Kentaro Miurę od rysowania dalszych rozdziałów Berserka. Czyli: wciąga. Czyli chyba lepiej, że w to nigdy nie zagram.

    Wiele osób uważa, że seria ta jest kopią Gosick, czy słusznie?
    Well, w tym sezonie mamy aż dwie kopie Gosicka: Dantaliana właśnie i KamiMemo. Mam wrażenie, że jesteśmy świadkami nowego trendu. Choć wygląda na to, że w przyszłym sezonie z kolei nie będzie czegoś w tym stylu. Pewnie nikt nie chce emitować swojej tsundere w tym samym czasie, w którym pojawia się nowa Shana.

    Chętnie zostanę przy niej choćby dla samego głosu Daisuke Ono
    Jeśli Cię to interesuje, w Kamisama no Memochou gra drugoplanową postać białowłosego chyba-gangstera (po pierwszym odcinku nie jestem pewna).

    Trochę mnie dziwi, że nie spróbowałaś nawet najlepszej serii tego sezonu: Usagi Drop. To opowieść o trzydziestoletnim, starym kawalerze, który po śmierci dziadka zaczyna opiekować się jego nieślubną, sześcioletnią córką. Anime jest ciepłe i urocze, ale nie w taki przesłodzony, moe sposób – jest adaptacją mangi dla dojrzałych kobiet, więc i samo jest doroślejsze niż to, do czego nas japońskie kreskówki przyzwyczaiły. Mojego osobistego numeru trzy z tego sezonu (na drugim miejscu stawiam Prince-sama), Ikoku Meiro no Croisee możesz nie polubić (choć też uważam za dobre – ale w takich rzeczach akurat trzeba gustować), ale Usagi Drop, naprawdę, spróbuj.

  3. Blood-C bardzo słabe, za to No.6 obejrzyj koniecznie dalsze odcinki, będziesz miała swoją upragnioną akcję.

  4. Jak to jest, że ostatnio do CDA dodają tylko te gry które już kupiłam xD Swoją drogą, w ten weekend zaczęłam Mass Effecta. Nie jest źle ale jak zwykle jestem do bani w strzelaniu xD Garrus za to jest ekstra. No i muszę się przyznać, wybrałam tym razem kobietę jako swoją postać. Dlatego mój starszy brat liczy na… „tą” scenę w trakcie mojej rozgrywki xD. Niedoczekanie.

    No.6 mnie się spodobało, nawet jeżeli tytuł ten okaże się w końcu shounen-ai, to nic nie szkodzi, nie przeszkadza mi to.
    Nie rozumiem jednak czemu wiele osób na forach nazywa Shiona gejem po jego reakcji na słowa koleżanki w odcinku drugim… Jakby do mnie przyjaciel się zwrócił z podobnym tekstem to mnie też by całkiem zmieszało, a nie jestem lesbijką.
    Czytałam posty ludzi którzy zapewniają, że No.6 nie będzie mimo wszystko shounen-ai – ponoć to anime jest na podstawie jakiejś książki w której czegoś takiego nie ma. No nie wiem, dla mnie argument jest trochę słaby, ale cóż, okaże się.

    No i racja co do openingu… ale przynajmniej ending mi się spodobał. Przy czwartym odcinku nawet dzięki niemu trochę zapłakałam (ach, sypie się moja reputacja nieczułej wiedźmy xD)

  5. Może zacznę od Blood-C.. Dla mnie to po prostu żenada! Co to jest?? Jak można było zrobić coś takiego serii Blood. Niezdarna Saya i te jej irytujące pioseneczki. Nawet głos Nany Mizuki nie ratuje. Dla mnie to jest po prostu nudne. Mam porównanie do poprzedniczek i na prawdę ta seria wypada słabo.

    Za to serię Uta no Prince-sama również zaczęłam oglądać bez większych oczekiwań( tak, również zawieziona na Starry Sky, nawet bardzo:( odpuściłam sobie po 7 odcinkach, po co człowiek ma się irytować). I bez większych oczekiwań seria na prawdę mi się podoba. Ja jednak jestem za openingowym boy’em.

    No i jeszcze Dantalian no Shoka. W końcu nie ciapowaty główny bohater, który potrafi coś zrobić i w dodatku z głosem Daisuke Ono:). Historia zapowiada się dość ciekawie, więc na pewno zobaczę więcej odcinków.

    Z braku czasu prawdopodobnie nie ruszę nic więcej, choć No.6 mogło by być całkiem niezłe.

  6. Przerabiam trzy tytuły z letnich premier i o żadnej z niej nie ma mowy^^ Od siebie polecam Usagi Drop, naprawdę warto obejrzeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: