The Legend of the Legendary Heroes – Odcinek 01

Anime to było moim najbardziej wyczekiwanym tytułem tego lata, po czym kiedy wyszło okazało się, że nie ma kto zrobić do niego napisów O_o Gdy zaś wreszcie się ukazały, okazało się, iż są… można by rzec, „trochę naciągane” ;P Nie dziwię się, że grupa, która to subowała nazywa się „Guess” – translacja faktycznie jest guess, czyli zgadywana ;] Nawet przy moim lichym słuchowym japońskim, byłam w stanie wyłapać, że kilka miejsc się nie zgadzało (a to na pewno był to tylko wierzchołek góry lodowej z pomyłkami). Cóż – lepszy rydz niż nic, jak to mówią :) Przynajmniej miałam możliwość obejrzenia Legendy o Legendarnych Bohaterach ;] Z tego co widzę następny odcinek już subowało np. HorribleSubs, więc jest nadzieja, że nie będzie tak źle ;]

Wracając jednak do samej serii – muszę przyznać, że podobał mi się pierwszy odcinek. Może nie było to nic odkrywczego, ale oglądało się w porządku. Miałam nawet leciutkie skojarzenie ze Slayersami :) Oczywiście wiadomo, że to kompletnie nie ta sama liga, ale lekkie i komediowe podejście do fantastyki, zawsze będzie mi się kojarzyło z Magicznymi Wojownikami xD

PS: Żyjecie jakoś? U mnie były dzisiaj 34 stopnie w cieniu i kompletnie wymiękam – chętnie zamknęłabym się w lodówce!
PS2: No i nasi znów wygrali pod Grunwaldem :) Ach, Ci Krzyżacy – 600 lat minęło, a oni nic a nic się nie nauczyli ;P
PS3: Zupdateowałam Harmonogram pod względem Pierwszych Wrażeń – fajnie by było, jakby w tym tygodniu udało mi się napisać ze 3 z nich ^^

Opening:

Piosenka „LAMENT ~Yagate Yorokobi wo~” (jap. LAMENT ~Radość wkrótce nadejdzie~ [jeśli dobrze kojarzę]) w wykonaniu Airy Yuki, która ma naprawdę ładny i przyjemny głos, to utwór szybki, z takim właśnie fantastycznym czujem (mam nadzieje, że rozumiecie o co mi chodzi ;]). Po prostu po pierwszym przesłuchaniu (słyszałam ją dużo wcześniej niż obejrzałam anime, bo nie mogłam się powstrzymać, żeby nie wyszukać jej sobie na youtubie xD) od razu skojarzyli mi się Slayersi – utworki z tamtej serii miały podobne tchnienie ^^ Animacja jest fajnie zrobiona jak to na serię fantasy przystało, czyli mamy furę dynamicznych ujęć z całą masą różnych bohaterów.

Ending:

„Truth Of My Destiny” śpiewane przez Ceui, to piosenka spokojna, nie typowa „smęta”, ale właśnie taki delikatny utwór. Utworek jest całkiem fajny z tymi pianinkowo-skrzypeczkowymi akcentami, a wokalistka ma miły głos ^^ Animacja to zmieniające się obrazki postaci na czarnym tle – początkowo jest spoko, ale później te ujęcia z poszarpanymi ubraniami, czy w samych bandażach to taki trochę fanservis moim zdaniem i nie wiem w sumie czy konieczny…

Streszczenie:

Ryner i Ferris podróżują po świecie w poszukiwaniu artefaktów Legendarnego Bohatera – postaci, która zasłynęła w historii jako wielki pogromca demonów napędzanych przez siłę Ouroborosa. Przez niektórych wojownik ten sam w sobie uważany jest za potwora, ponieważ także czerpał swoją moc – magię Alpha Stogma – z Ouroborosa. Okazuje się, że nasz bohater też dysponuje tą tajemniczą potęgą. W międzyczasie widzimy też parę scen dotyczących aktualnego króla Roland – Siona Astala, który zdaje się mieć coś wspólnego z Rynerem. Oboje z Ferris – długowłosą, blond wojowniczką, świetnie machającą mieczem, docierają do dziwnych ruin. Po ciężkiej przeprawie przez pułapki i niespodziewanym spotkaniu z przyjaciółką z dzieciństwa Rynera, wpadają na wielkiego skalnego potwora. Znaleziony przez Ferris wisiorek okazuje się prawdziwym artefaktem, ale nawet on nie jest w stanie pokonać wielkoluda. Nasi bohaterowie widząc, że znajdują się w nieciekawej sytuacji, postanawiają zwiać gdzie pieprz rośnie i szybko oddalają się ku kolejnej przygodzie ;)

Przemyślenia:

Zdecydowaniem moim zdaniem jest to seria dla wielbicieli Slayersów! Postacie, humor, sceny – wszystko jest stylizowane na właśnie tamten tytuł ;) Ale zacznijmy od początku.

Grafika jest niezła, bez rewelacji, ale niezła ^^ – robi dobry nastrój dla produkcji z gatunku fantasy. Sceny akcji są całkiem w porządku zrealizowane – mamy i machanie mieczem, który ciągnie za sobą jasne i efektowne smugi cięć oraz magię, wyglądającą potężnie i bardzo fajnie. Trochę raziły mnie niektóre ujęcia bohaterów – wyglądało to trochę na niedopracowane, ale nie przeszkodziło mi to czerpać radochę z oglądania. Po prostu taka jest specyfika tej serii i nic innego nie można poradzić.

Co do samej magii – okropnie podoba mi się pomysł z Alpha Stigma jako taki radar-skaner w oku ^^ Kojarzy mi się to trochę z ideą neuronowego nanosystemu z książki Dysfunkcja Rzeczywistości (space opera, seria „Świt Nocy”), gdzie coś ala system komputerowy było wszczepiane bezpośrednio do mózgu i pozwalało np. analizować otaczający nas świat, łączyć się z różnymi sieciami, programami itp. poprzez nasz umysł. Tutaj Rayner wykorzystuje podobnie swoją moc, sprawdzając czy nie ma w pobliżu pułapek, skanując przeciwnika, czy próbując rozbroić barierę. Właśnie ta zabawa z otwarciem magicznego zamka przed ruinami najbardziej mi się podobała. Świetna jest idea interaktywnej magii, gdzie nie wystarczy machnąć różdżką/ręką i wszystko gotowe, ale należy się pogłowić, wykorzystać inteligencje i wiedzę próbując „rozplątać” zaklęcie zabezpieczające (dokładnie ta sama koncepcja jest promowana przez sagę „Miecz Prawdy” ^^). To tak jakby otwieranie zamka za pomocą wytrycha, tyle że zamiast narzędzi używamy naszej głowy ^^ Ja jestem bardzo za i bardzo mnie ciekawi co zrobią z tym fantem w kolejnych odcinkach :]

Muzyka w serii jest… w porządku. Znów nie mogę jej zbytnio wychwalić, ponieważ nie gra za często. Kiedy już leci, ładnie pasuje do scen, ale mam wrażenie, że mogłoby być jej więcej – coś typu jakiegoś cichutkiego brzdękania w tle. Za to dźwięki są fajne xD Jest sporo komediowych akcentów i za to Legenda ma u mnie plusa ^^ Z drugiej strony głosy nadrabiają braki muzyczne – Ryner grany jest przez samego Juna Fukuyame (Lelouch z Code Geass, Keiichi z La Corda D’Oro, Watanuki z xxxHOLiC) :) Bardzo podoba mi się jego gra – dobrze wychodzi tak w spokojnej narracji, jak i krzykach zdenerwowania ;] Seiyuu Ferris jest Ayahi Takagaki, którą szczerze mówiąc kojarzę tylko z roli Megumi ze Special A (a trzeba zaznaczyć, że akurat Megumi tam się za bardzo nie odzywała, bo przez większość czasu pisała swoje teksty na karteczce ;P). Jednak skojarzenia skojarzeniami – tutaj wypada bardzo przyjemnie.

Jeśli zaś chodzi o samych bohaterów, to jest to para o typowo odmiennych charakterach – można by rzec, że zamieniono Slayersowym postaciom specjalizacje i tak postało Densetsu no Yuusha no Densetsu ;D Ryner to taki Gourry, ciągle dostaje w tyłek i zdecydowanie nie ma nic do gadania przy swojej kobiecej partnerce :) Jednak kiedy już trzeba, to jest z niego prawdziwy badass, dla którego magia przeciętnych ludzi to jak ukąszenia malutkich, denerwujących muszek, których łatwo można się pozbyć. Ferris to zaś Lina – dziewczyna, gdy tylko może dogryzająca swojemu towarzyszowi, wymagająca od niego pełnego podporządkowania, posiadająca dość wysokie mniemanie o sobie oraz niezwykłą siłę i zręczność kiedy przyjdzie wyciągnąć miecz i się z kimś zmierzyć. Są ciekawą parą, do tego taki dobór jest typowo prowokacją dla komedii ^^ (PS: Postać na screenie 16 tylko mnie przypomina Xellosa? xDD)

Widać także, że zdecydowanie w powietrzu wisi jakaś tajemnica i bolesne wydarzenia z przeszłości, które zapewne poznamy w kolejnych odcinkach :) Fabuła ogólnie nie jest niczym odkrywczym – z tego co póki co się dowiedzieliśmy mamy bohaterów podróżujących w celu odnalezienia dawnych artefaktów. Banalne i oklepane, ale myślę, że w miarę przybywania odcinków, rozkręci się to na coś trochę poważniejszego i mroczniejszego (tak jak w przypadku Slayers). Poczekamy zobaczymy, czy sprawdzą się moje przewidywania.

Humorystyczna strona serii trzyma się bardzo dobrze – przynajmniej trafiła w mój styl xD Lubię właśnie tego typu lekko kuriozalne poczucie humoru, parodiujące konwencje. Bohaterowie sobie dogryzają nawzajem, powiedzą coś głupiego, niektóre momenty rozbrajają głupotą (jak np. scena kiedy woda zmyła Rynera w ruinach), ale wszystko to sprawia, że uśmiechamy się do ekranu i parskamy śmiechem ^^ Nie wszystkim może to przypaść do gustu, ale osobom szukającym nietypowego fantasy, powinno się spodobać ;)

Słów kilka na koniec. Dla mnie The Legend of the Legendary Heroes, to dobry tytuł z gatunku fantastyki, do którego trzeba podejść z dystansem i przygotować się na trochę niepoważne podejście do tematu, a wtedy naprawdę można się cieszyć z oglądania ^^ Historia pewnie się rozkręci, bohaterowie są sympatyczni, a humor nadrabia braki w pozostałych aspektach. Ogólnie rzecz biorąc śmiem przypuszczać, że jeśli podobało wam się Slayers, to i spodoba wam się Densetsu no Yuusha no Densetsu ^^ Ja po pierwszym odcinku jestem w stanie wystawić jej MALowskie 7/10 (ocena „good”) i zdecydowanie mam zamiar nadal śledzić tą serię :)

Screeny:

Nic niestety nie poradzę na słabą jakość i napisy na obrazkach – ściągnęłam najlepszą możliwą wersje, a i tak niestety nie wygląda ona jakoś rewelacyjnie (i nie da się wyłączyć subów) <wzdycha>

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 17 Lipiec 2010, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 10 komentarzy.

  1. „PS: Żyjecie jakoś? U mnie były dzisiaj 34 stopnie w cieniu i kompletnie wymiękam – chętnie zamknęłabym się w lodówce!”
    Popieram, lodówka to bardzo dobry pomysł! Chociaż ja i tak mam dobrze bo zainwestowałam w wiatraczek… warto było!

    Co do anime, na razie je sobie odpuszczę, na rzecz mojego ukochanego Kuroshitsuji II i Kaichou wa Maid-sama!, ale później pewnie się skuszę, jak znajdę troszkę czasu ;)

  2. No ja już pisałam na swoim blogu na temat tej serii. Jeśli komuś nie przypadło do gustu optymistyczne nastawienie Shouri do tej serii to proszę zajrzeć do mnie – jak dla mnie ta seria zalatuje tandetą. Na pewno nie jest taka jak oczekiwałam, a i to „klasyczne fantasy” na jakie wygląda na screenach i zwiastunach jest bardzo naciąganym określeniem. Ale cóż… każdemu podoba się co innego, choć dziwi mnie aż takie zadowolenie Shouri ;) Kokosy to to nie są.

    „Gdy zaś wreszcie się ukazały, okazało się, iż są… można by rzec, „trochę naciągane” ;P Nie dziwię się, że grupa, która to subowała nazywa się „Guess” – translacja faktycznie jest guess, czyli zgadywana ;]”
    Nie grupa, Shouri. To robiła jedna osoba. Dlatego, choć te napisy są słabej jakości, jak na pracę jednej osoby są satysfakcjonujące. Choć z jednej strony podziwiam, to z drugiej i tak nie jestem w pełni zadowolona z tych subów… Mówiąc delikatnie.

    Pozdrawiam ^^

    • @Melisa
      Wiatraczek… taki na lampie? Kurcze… też bym chciała coś takiego ^^ Niestety póki co korzystam z takiego normalnego, ale w taki gorąc efekt i tak jest marny, bo tylko dmucha tym ciepłym powietrzem [ech]

      Kuroshitsuji… i znów słyszę o tym tytule :) Ja póki co nie zbliżam się do anime – i tak zalegam pierońsko z mangą i btw, jak na razie nie poczułam przy czytaniu tego wielkiego hype’a, którzy wszyscy mają na tą serię. Może jestem dziwna… hmmm…

      @Lavinnia

      Wcale nie twierdzę, że to są kokosy, ale jak mówię – przypomina mi to trochę Slayers, które uwielbiam i prawdopodobnie właśnie ten fakt działa jako największa korzyść dla tej serii ^^
      No i tak jak też wspomniałam w notce i Ty w komentarzu – to nie jest „klasyczne fantasy”, tylko jego niepoważna wersja/parodia. Coś takiego po prostu trzeba lubić, a mnie akurat trafiło w gust i moment kiedy czegoś takiego potrzebowałam ‚)

      Po za tym… na bezrybiu i rak ryba jak to mówią ^^ Tytułów fantasy jest mało, dlatego staram się pozytywnie podchodzić to tych kilku wyjątków :)

      Btw zawsze to podkreślam – różni ludzie mają różne gusta, dlatego właśnie dla czytelników jest fajne poczytać recenzje np. Twoją i moja i spojrzeć na Legendę z różnych kątków widzenia ^^

      Co do subów to wiem, że jest to jedna osoba, ale mimo wszystko… Najlepiej to zostawmy – inne grupy zajęły się już tym projektem, więc dajmy spokój panu Guess ;)

      PS: Jak wrócę jutro z prawka, to muszę przeczytać Twoją notkę ^^

      Pozdrawiam ^^

      • Niestety nie na lampie, bo nie miałabym jak go zamontować za mało miejsca, ale jest sobie duży stojący… skierowany na komputer xD (widać gdzie najczęściej siedzę ;P).
        Co do Kuroshitsuji… widząc demona, który w obecności kotów zakochuje się jak jakaś rozkochana nastolatka należy się śmiać :)

  3. Właśnie myślałam czy nie obejrzeć pierwszego odcinka, ale chyba to zrobię w niedługim czasie ^^ Grafika rzeczywiście jest ładna, chociaż bez rewelacji. Strasznie się ucieszyłam jak przeczytałam, że głos bohaterowi podkłada Fukuyama Jun *.* Kocham go! Jest wspaniały i ma taki cudowny, głęboki głos :3 No dobra idę poszukać gdzieś tego odcinka i zobaczymy ^^

  4. Hm… Od dłuższego czasu często tu zaglądam, a jakoś jeszcze nic nie komentowałam… W każdym razie lubię czytać, to, co piszesz ^^
    Co do Densetsu, to obejrzałam dwa pierwsze odcinki i moim zdaniem, całkiem sympatyczne anime. Skojarzenie ze Slayersami, oczywiście też miałam, chociaż przy okazji przypomniało mi się Lost Universe. Tam też tak jakby „zamienili” głównych bohaterów.
    Ta postać z 16 screena… jak go zobaczyłam, miałam radochę, naprawdę, co Xellos tam robi? x3 Budki z dango w średniowiecznej Europie (alternatywnej, ale i tak), yeey~
    Dodatkowo Legenda jest tworzona na podstawie light novelek, a nie od piątego, szóstego odcinka, przez twórców anime, jak to ostatnio często bywa… Samych novel jest z tego, co słyszałam koło 35, więc coś w sobie musi mieć ^^” Ja na pewno będę oglądać do końca ^^

  5. Naprawdę fajne fantasy w specyficznym japońskim stylu. Tytuł wart zapamiętania, ale do oglądania „na bieżąco” mam inne typy.

    Sympatyczne postacie, ciekawe podejście do magii i fabuła nieźle rokująca na przyszłość. Związek Ferris i Rynera jest przezabawny :D.

  6. No nie wiem, wole jak to bohater ma miecz, ale seria wygląda na fajną coś w stylu sayers. No i kreska jest bardzo dobra :)

  7. @Miyabi
    W takim razie, skoro jesteś wielbicielką Juna Fukuyamy, musisz obejrzeć sobie Nurarihyon no Mago – tam też podkłada głos pod głównego bohatera + jest to bardzo dobre anime ^^

    @Chien
    „W każdym razie lubię czytać, to, co piszesz ^^”
    Dziękuję ^^

    Właśnie skojarzeń ze Slayersami ciężko się wyzbyć, prawda? ;) Ale za to „Lost Universe” nie znam, hmmmm… Chyba muszę przekopać MALa, żeby nie wyjść na jakąś okropną ignorantkę w temacie ;)

    Czyli moje skojarzenie z Xellosem jednak nie było odosobnione? Dobrze wiedzieć – już myślałam, że to tylko ja mam już taki odchył na punkcie Slayersów (których naprawdę szczerze uwielbiam ^^)

    35??? Czyli jeśli się przyjmie, to zapowiada się pewnie na co najmniej kilka serii ;)

    @Miras
    Wreszcie ktoś się ze mną zgadza, że jest to właśnie takie fantasy w specyficznym stylu i z tego powodu nie powinno się go od razu przekreślać :)
    Btw, oglądałeś Slayersów? ^^

    @SmokLares
    Legenda jest nawet bardzo w stylu Slayers ^^
    Swoją drogą, ale z Ciebie konserwatysta ;] Fajnie czasami złamać stereotyp: kobieta = mag, facet = musi mieć ogromny miecz xD

    Pozdrawiam ^^

  8. @Shouri
    O Slayersach mam jakie takie pojęcie :D. Obejrzałem jednak tylko kilka wyjętych z kontekstu odcinków więc rozeznanie mam słabe :D. Mimo to rozpoznam Linę :D.

    @SmokLares
    No co ty. Nie kręcą cię kobiety z mieczami?
    :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: