Kaichou wa Maid-sama! – Odcinek 01

Carry on my wayward son… There’ll be peace when you are done… Lay your weary head to rest… Don’t you cry no more… <nuci> C-co? To już notka jest? Aaaa… <dochodzi do siebie> Przepraszam, po prostu uzależniłam się od tej piosenki. Tenże hit zespołu Kansas już do końca życia będzie dla mnie związany z serialem Supernatural, który szczerze wam polecam, a który ja opłakuję – koniec 5 sezonu to wyciskacz łez ;(

Ale wracając… Szczerze mówiąc porządnie się zastanawiałam czy pisać Pierwsze Wrażenie do tej serii, jako że jestem tylko po pilotowym odcinku, który wyszedł daaawno temu + zalegam z tym anime na całej linii. Jednak o dziwo dostałam głosy, że nieźle byłoby przeczytać tą notkę… więc oto jest ;)

Kaichou to jedna z serii, na które czekałam z niecierpliwością. Jestem po lekturze mangi (w każdym razie staram się być na bieżąco) dlatego moja opinia jest odrobinkę wypaczona pod względem „jak dobra jest to ekranizacja” zamiast „jak dobre to anime”. Oczywiście postaram się spojrzeć na nie z obu stron, ale już widzę, że parę elementów mnie gryzie ;P Cóż – przyjrzyjmy się naszej Pokojówce z bliska ^^

Opening:

Piosenka „My Secret” w wykonaniu Saaya Mizuno jest jakaś taka… Niektóre jej fragmenty są ok., a niektóre mi jakoś nie pasują. Jest wesoła, bardzo żywa i radosna, ale… ten angielski wokal trochę średnio wyszedł. Za to sama animacja jest ładnie wykonana (kolorowa i szczegółowa) – pojawiają się bohaterowie nawet z dalszej części mangi, dlatego można mieć nadzieję, że Kaichou tak szybko się nie skończy ;)

Ending:

Podoba mi się ^^ „Yokan” Heidi, to utwór szybki, dynamiczny i rockowy. Animacja tym razem skupia się na Usium – jak na moje oko sporo w tym fanservisu xD Szczególnie te ujęcia z rozwianą koszulą <śmiech>

Streszczenie:

Misaki uczęszcza do szkoły, do której kiedyś chodzili sami chłopcy. Z powodu jej ojca, który zostawił swoją rodzinę i pewnego dnia po prostu odszedł, nienawidzi wszelkich przedstawicieli rodzaju męskiego! Aby poprawić sytuację nielicznych dziewczyn w szkole, dziewczyna przyjmuje funkcję Przewodniczącego Szkoły i wypowiada wojnę rozwydrzonym facetom. Nikt jednak nie wie, że groźna Pani Prezydent po lekcjach dorabia w Maid-Late – kawiarence, gdzie kelnerki przebierają się za pokojówki. Jednego dnia przyuważa ją tam Usui – najbardziej popularny, ale i tajemniczy chłopak w szkole. Ku jej zdziwieniu nie rozpowiada jednak jej sekretu, a nawet pomaga jej utrzymać go w tajemnicy. Dziewczyna nie wie dlaczego, ale w najtrudniejszych chwilach zawsze może liczyć na jego wsparcie…

Przemyślenia:

To zacznę może od pozytywnych spraw.

Po pierwsze, grafika jest bardzo ładna – kolorowa i zdecydowanie pasuje mi do tej serii ^^ …po za jednym zgrzytem, ale o tym później. Wielki uśmiech budził na mojej twarzy często przejawiający się format postaci w SD – to już jest chyba taki znak firmowy Maid-sama xD Fajnie, że autorzy anime nie bali się z deformowaniem swoich bohaterów na przeróżne straszne czy też zabawne sposoby – dla mnie jest to jeden z czynników, który tworzył klimat mangi i ogromnie się ciesze, że w wersji animowanej z niego nie zrezygnowano ^^

Co do fabuły to muszę przyznać, że ładnie to wszystko oddali – pilot zdecydowanie się im udał. Cięzko mi stwierdzić jak to dalej wygląda w kwestii fillerów, bo dopiero będę oglądać resztę, ale pierwszy epizod był wierny pierwowzorowi i dobrze oddał zamysł Pani Fujiwary ;) Miało być zabawnie, czasami wręcz kuriozalnie i lekko w przyswajaniu…i takie było ^^

Wracając do samej kwestii humoru – to jest ciekawe zagadnienie. Jest to oczywiście poczucie humoru czysto sytuacyjne – jak „coś dziwnego leżące na podłodze” w Maid-Late – oraz typowo bohaterskie bo wywołane np. przez charakter samej Misaki ;) Wszelkie jej przejawy swojej szatańskiej-nienawidzącej-facetów strony zawsze sprawiają, że szeroko się uśmiecham xD

I właśnie dla tego przejdę do sprawy, która moim zdaniem zasługuje na największą uwagę w Kaichou – bohaterowie :) Muszę to powiedzieć… WRESZCIE! Wreszcie dostaliśmy silną heroinę, która nie biega do facetów z każdym możliwym kłopotem! Oczywiście od razu zaznaczam, że nie jestem feministką, ani niczym w tym stylu, więc drodzy Panowie – nie musicie wytaczać przeciwko mnie krucjat ;P Chodzi mi po prostu o to, że w shoujo większość relacji pomiędzy dziewczyną-chłopakiem to „Ach, ratunku!” i „I will protect you!”. Nie mam nic przeciwko temu, bo praktycznie każda kobietka przyzna, że chciałaby mieć na własność takie księcia, który zawsze by ją ratował, ale po prostu uważam, że dla odmiany fajnie w końcu dostać serię, gdzie bohaterka potrafi o siebie sama zadbać ^^ Ba! Jest wręcz postrachem „brzydszej” części populacji xD

Misaki z tego względu jest łatwa w polubieniu, szczególnie po poznaniu przyczyn jej takiego a nie innego zachowania. Nosi w sobie urazę do ojca i wyładowuje ją na reszcie mężczyzn, niesłusznie ich szufladkując, jak zresztą robi to wiele osób w dzisiejszych czasach często niesłusznie oskarżających się o coś nawzajem na podstawie np. opinii o danej subkulturze itp.. Jednocześnie to odpowiedzialna i troskliwa osoba, której ogromnie zależy na rodzinie – ciężko nie pałać do niej sympatią :)

Z drugiej strony mamy Usuiego i właśnie… Kiedy porządnie oddano jego tajemniczo-dziwny charakter, a głos seiyuu to naprawdę strzał w dziesiątkę (Nobuhiko Okamoto znany z kilku fajnych rólek odwalił kawał dobrej roboty ^^) tak pod względem, który dla wielu fanek był praktycznie najważniejszy, zrąbali sprawę doszczętnie.  Chodzi mi oczywiście o podstawowy atrybut bishonena – wygląd. Co oni u licha z nim zrobili?! To pytanie zadawałam sobie praktycznie przez całe 25 minut :/ Kiedy mangowy Usui to prawdziwy przystojniak, tak ten z anime to ledwie jego marna namiastka. Zdecydowanie włosy odegrały tutaj największą rolę w tym (muszę to napisać ;P) epic failu ;P Odebrano naszemu blondaskowi ten „pazur”, który aż rzucał się w oczy kiedy się na niego patrzyło w wersji rysowanej – tam wystarczyło spojrzeć, a wszystko krzyczało jaki z niego „niegrzeczny chłopak”, że tak to nazwę ;] Naprawdę sie zawiodłam ;( Szkoda…

Dla porównania mogę wam rzucić dwa ujęcia – jak dla mnie od razu widać, które jest lepsze:

Słowem podsumowania – Kaichou wa Maid-sama to bardzo fajne anime ;) W moich odczuciach nie wymagające za wiele od widza, ale zapewniające dużo dobrej rozrywki ^^ Jest zabawnie, mamy romans, jakieś kłopoty do rozwiązania oraz zagadkę dotyczącą pewnego tajemniczego i dziwnego chłopaka… czyli to co tygrysy Ups! Chciałam powiedzieć fani shoujo lubią najbardziej ^^ Zwolennicy mangi, jeśli przełkną wygląd Usuiego, też powinni być zadowoleni ;) Ja w każdym razie na pewno mam zamiar oglądać tą serię dalej ^^

…teraz zaś zapraszam na screeny i zmykam na finał Eurowizji – muszę się trochę pośmiać dzisiaj i sobie humor poprawić (wiem – okrutna jestem xD). Jutro zaś wybieram się do kina na Książę Persji: Piaski Czasu :) Gra bardzo mi się podobała, tak więc mam sporę oczekiwania wobec tego filmu ;]

Screeny:

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 29 Maj 2010, in Anime, Pierwsze Wrażenie and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 12 komentarzy.

  1. Aikee_chan

    Mówisz, że angielskie fragmenty w openingu nie wyszły, tak? Racja, gdyby nie ty to nawet nie wiedziałabym, że takowe były! Niestety, muzyki jeszcze nie pobrałam. Kiedy chciałam, nigdzie nie można było tego znaleźć, a za to teraz podchodziłabym do tego z niechęcią, więc.. nie potrafię. Poszukam wtedy, kiedy będzie wszędzie, wszędzie, wszędzie.
    Kreska jest śliczna! Widzę to z dawnego doświadczenia, ale.. Brakuje mi tego, co jest w dramach.. Czyli zero sztuczności! Tu aż wieje tymi dziwnymi ruchami, nienaturallnymi westchnieniami i jak oni się ruszają.. A w 7 odcinku, gdy włosy jej wiały to nie mogłam na to patrzeć ;/ Wyglądała jakby ktoś jej to szarpał, a nie lekko pchał wiatr.. Ale cóż poradzić – anime.
    Usui.. Kocham go. Ale prawda zawsze pozostanie prawdą – chociaż nie jarzyłam nic takiego z mangi, to sama widziałam, że jedyne czym się wyróżnia od reszty to kolor włosów i ten styl bycia (jak stoi, jak mówi, jak chodzi..) z wyglądu.. ech..
    Co jeszcze spieprzyli? Uwaga, SPOILER!!! Nigdy nie zabronili mi tego pisać w komentarzach, ale tak to oddzielę, że mądra osoba zakryje oczy i przewinie…..

    Gdy on jej wyznał swoje uczucia, pocałował i skoczył.. No, coś było nie tak ;/ Potem, że co? Zeszła na dół, ludzie sobie przyszli, on cos tam powiedział do nich o tym, że chce ją zatrudnić w przyszłości.. Liczyłam na coś romantycznego, zanim tamci się pojawią. A tu takie byle co *wzdycha*.. Poczekam na kolejny odcinek, może wtedy zaczną się zachowywać tak jak powinni – tak jak zachowują się ci, którzy mają już kiss za sobą.

    Więcej pisać nie będę. Opisałam się o tym anime dużo (5 komów, kilka razy opinie na gg i własna notka ^^), a PW tyle wystarczy na pewka.
    Pozdrawiam ^^

  2. Vevericzka

    Huh… co by tu powiedzieć? A tak!

    Pokochałam to anime! :’D

    Jako że kiedy zaczynałam oglądać anime nie byłam zaznajomiona z mangą, więc wygląd Usuiego mi nie przeszkodził w twierdzeniu że niezły z niego bizon : P W ogóle, jak go pierwszy raz zobaczyłam, to pierwsza myśl która mi przyszła do głowy to „No pięknie, przystojny zamulacz!” … Jakże się pomyliłam :’D

    Ogólnie, strasznie odpręża mnie to anime… od dawna nie miałam okazji obejrzeć dobrego shojo, bo jakby nie patrzeć, te które chciałam bym obejrzeć jeszcze nie wyszły, lub w ogóle nie zostaną zekranizowane ( np. Dengeki Daisy (!) czy Faster than a Kiss ) :( Dlatego ucieszyłam się że choć ta seria się udała :P

    Co do muzyki, opening jest znośny a animacja całkiem niezła, szczególnie ostatni kadr jak Misaki i Usui idą razem ciemną ulicą :> A ending świetny! I muzyka i animacja. Czego chcieć więcej?

    Więc twierdzisz że anime powinno trwać dłużej? Hip hip hura! Oby się szybko nie skończyła :D

  3. Oj muszę się za to zabrać ^^ Muzyka mnie wciągnęła, jest taka w moim guście =]
    Kreska też fajna a jeśli inni mówią , że anime fajnee to zobaczę xD
    A mange może też kiedyś przeczytam. Zobaczymy, jak to będzie :)

    Pozdrawiam :*
    Kae_chan

  4. Tak się składa, że na Księciu Persji byłam i mi się podobało, ale gry nie widziałam więc się nie wypowiem. Bardzo mnie interesuje jakie masz przemyślenia po Eurowizji i czy planujesz zrobić o tym jakąś osobną notkę.

    Co do samego „Kaichou…” to cóż… może i Usui wygląda lepiej w mandze, ale w anime jest również cudny, a nie tylko wygląd przecież się liczy! Arogancja i złośliwość została na swoim miejscu ;)

  5. Na początku ending Usui zdecydowanie lepiej wygląda niż w odcinkach… -.-

    Mi się na seria strasznie nie podoba!
    Może miałam za duże wymagania?
    Nie mam pojęcia w każdym razie rozczarowałam się…
    Mimo, że jestem na bieżąco z odcinkami…
    ciągle nie mogę się przyzwyczaić do kreski i seiyuu…
    Usui i jego głos całkowiecie mi się nie podoba…
    To nie jest ten Usui, którego pokochałam w mandze…
    to jak mówi jak się zachowuje…
    Może tym którzy są wielkimi fanami, lub nie czytali mangi
    może się to podobać…
    Dlaczego potrafili tak dobrze zrobić adaptacje „Kimi ni Todoke”
    a tutaj jest taka porażka… -.-

    Przed tym anime chciałam, żeby powstały adaptacje moich ulubionych mang, ale teraz mam obawy, że zrobili by coś w stylu KwM… -.-

    Tyle ode mnie…

  6. a ja powiem tak że manga 100 razy lepsza od anime weź jak oni kombinują pomieszali odcinki np. wątek z Aoi dali na samym początku gdzie w mandze jest gdzieś koło 12 chaptera dodają nie potrzebie te filery co oni z tego będą mieć to ja nie wiem a twarz USUIA jest zrąbana w anime a w mandze zawsze się podniecam to by było na tyle :D

    pozdro Karin xD

  7. A ja powiem, że mnie się właśnie podobają angielskie fragmenty w openingu. Właściwie to dzięki temu początkowemu „Please, can you keep my secret” ta piosenka w ogóle zdobyła moją jako taką sympatię. Reszta jakoś tak średnio przypadła mi do gustu, ale ten fragment jak nic innego potrafi przykuć moją uwagę ;p
    Przyznam szczerze, że gdy czytam tą notkę, w drugim oknie właśnie ładuje mi się kolejny odc. „Kaichou…”. Jest to pierwsze anime, jakie zaczęłam oglądać w ciągu ostatniego pół roku i nie porzuciłam go po pierwszym odcinku. Mangi nie czytałam, więc nie mam porównania, ale w sumie i tak jakoś specjalnie nie przyglądam się twarzom bohaterów (chociaż w jednym odc., bodajże 2, Usui wyglądał cudnie xD). Dla mnie to anime to jest coś w stylu spędzenia w przyjemny sposób chwili czasu pomiędzy powrotem ze szkoły, a zabraniem się za to, co muszę zrobić. Taka przyjemna komedyjka, która nie wymaga od widza żadnych przemyśleń na temat zachowania bohaterów czy sytuacji, które właśnie widzi na ekranie. Idealne, żeby odpocząć sobie trochę od myślenia
    W każdym bądź razie na pewno obejrzę to do końca, jakieś anime od czasu do czasu na pewno dobrze mi zrobi ;p
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  8. dawno mnie tu nie było :P Ale nie mogę sobie odpuścić komenta przy jedynej serii wiosennej, którą oglądam :)

    Anime jak dla mnie jest świetne – nie ma zbytnich przestojów (fillery dwa, czy trzy były tylko na 9 odcinków). Bohaterowie świetni, fabuła niezbyt odbiegająca od pierwowzoru (czasem tak, ale to wynika z ograniczonego czasu trwania jednego epa). Poza tym wiadomo, że jak JC STAFF robi szkolną komedię, to musi być dobrze (wspomnę tylko Toradorę :) )

    Muzycznie OP nie jest zły, ale po 8 epie zaczyna mnie irytować… Natomiast ED to naprawdę fajny klimacik – zresztą heidi to jeden z niewielu rockowych zespołów, jakie słucham na bieżąco :)

    Ogólnie (wypowiem się po 10epach) w katerogorii komedia szkolna to anime zajmuje u mnie 2 miejsce (jednak nic nie pobije School Rumble :) ), ale polecam – naprawdę warto je oglądać.

  9. Prawdę mówiąc, kiedy włączyłam pierwszy odcinek i zobaczyłam Usui’a to w pierwszym odruchu szukałam czerwonego ‚x’ w prawym, górnym rogu ekranu. Ale się opanowałam i tego nie wyłączyłam.
    Usui z anime stracił to ‚coś’ co miał w mandze. Na pewno przez włosy, ale jak dla mnie to jeszcze przez oczy i brwi. Może mam fioła, ale jak dla mnie w mandze miał jakieś takie bardziej inteligentne spojrzenie i błysk w oku. I w ogóle w mandze miał chyba tak trochę ostrzejsze rysy twarzy (ta, będę teraz szukała różnic xD)
    I w mandze miał chyba takie bardziej męskie dłonie… (schodzę coraz niżej XD)
    Dobra, kończę już to moje użalanie się. Ogólnie w mandze był super, a w anime to taki trochę kluskowaty wyszedł.
    A przez to zdechł cały klimat.
    No ale cóż poradzić.

  10. No więc tak: jesteś świeżo po skończeniu tego anime, i wypowiem się na kilka tematów:

    Angielski w openingu nie wyszedł? Moim zdaniem właśnie to dodawało tego czegoś piosence. Mi się podobały.

    A wygląd Usuiego według mnie jest lepszy na screenie z anime, niż z mangi >.>” Ale to mój wybór i zdanie no i no.

    Ogółem kocham to anime, i dałabym wszystko za 2 sezon. I masz mnie natychmiast powiadomić, jeśli tylko usłyszysz ze będzie :[]

    • Do większości tego co napisałaś trudno mi się odnieść, bo styczności z Kaichou nie mam już od lat, jednak muszę Ci podziękować, że przypomniałaś mi o tym anime, bo może wykorzystam wakacje i je nareszcie obejrzę do końca.

      Jedyną nadzieją na drugi sezon jest zapowiedziane niedawno zakończenie mangi, jednak i tak za bardzo bym na to nie liczyła. Wydaje mi się, że gdyby sprzedało się na tyle dobrze, by uzyskać kolejną serię, to na pewno coś byśmy o tym usłyszeli w ciągu tych 3 lat.

      Mam natomiast innego newsa – szykuj portfel, ponieważ wydawnictwo JPF potwierdziło wydawanie Maid-sama w Polsce. Może i nie będzie więcej anime, ale będziesz chociaż miała okazję poznać zakończenie tej historii w wersji polskiej :)

      Pozdrawiam~!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: