Kobato – Odcinki 05-07

Padam! Ostatnie tygodnie to jest jakieś przegięcie – nauka, nauka, nauka i na dokładkę nauka. Kartkówki, sprawdziany, testy, próbne matury, wszystko co się da, żeby dobić już i tak wykończonego trzecioklasistę <wzdycha> Do tego jeszcze ten nieszczęsny listopad – nienawidzę tego miesiąca. Zawsze czuję się wtedy taka ospała, zmęczona i kompletnie niezdatna do żadnych konkretnych zadań. Cieszę się, że od dzisiaj mamy już grudzień bo dobrze rokuje to na moją przyszłą kondycję (psychiczną też ;]).

Żeby uczcić nadejście świątecznego miesiąca, postanowiłam zmienić banner ^^ Troszkę się przy nim napracowałam, żeby wyglądał tak jak to sobie wyobraziłam i faktycznie mogę powiedzieć, iż jestem zadowolona :) Czerwono-czarno-złoty, ponieważ właśnie taka mieszanka mocno kojarzy mi się z choinką – chciałam, aby przypominał on taką bożonarodzeniową bańkę ;]

Co ja to jeszcze… a tak! Mam wielką prośbę – jeśli natknie się na ten tekst jakiś posiadacz Nintendo DS Lite, to byłabym wdzięczna za krótką opinię, czy według niego opłaca się zakupić tą konsolkę ^^ Mam zamiar sprezentować ją sobie na święta, ale ciągle jestem niezdecydowana…

Wracając jednak do Kobato – ostatnio nareszcie postanowiłam nadrobić zaległości i faktycznie na powrót wkręciłam się w przygody naszej niezdary ;) Prawdopodobnie właśnie tego było mi potrzeba na późno jesienny zły humor ^^

ODCINEK 05:

Okazuje się, że Kobato nie radzi sobie z głośnym czytaniem, tak więc postanawia to poćwiczyć. Jednak mężczyzna, którego spotyka w parku, chce aby przestała. Jest on autorem książki, którą ma dziewczyna, ale nie chce jej słuchać z powodu żalu po utracie ukochanej. Bohaterka uleczy jego serce, a przy okazji dowie się o zadłużeniu przedszkola, w którym pracuje…

ODCINEK 06:

Przedszkole wybiera się na wycieczkę. Kobato jednak nie może się cieszyć dniem, ponieważ ciągle zamartwia się tajemniczym telefonem od mężczyzny, który chce zamknąć ośrodek. Humor poprawia jej jednak czterolistna koniczynka znaleziona przez Marikę. Tymczasem Ioryogi dziwnym portalem przenosi się do swojego znajomego – Genko. Wygląda on aktualnie jak niedźwiedź, ale w przeszłości znał się na gromadzeniu informacji, tak więc zadanie, które dostaje od niebieskiego polega na wyśledzeniu sytuacji Przedszkola. Po powrocie „pies” spotyka także Ginseia, z którym nie wydaje się być w dobrych stosunkach…

ODCINEK 07:

Fujimoto gubi swój esej, który potrzebny mu jest w colledge’u, tak więc Kobato postanawia mu go dostarczyć. Na miejscu nie potrafi go znaleźć, ale na szczęście wpada na przyjaciela Kiyokazu – Doumoto. Chłopak stara się wszystkim pomagać, ale uważa to za swoją wadę, ponieważ „nie potrafi odmawiać”. Kobato stwierdza, że dobrze być miłym i zdobywa kolejne kompeito.

Przemyślenia:

Przy Kobato naprawdę przyjemnie można spędzić czas ^^ Do tego zauważyłam, że dobrym sposobem jest zrobienie sobie przerwy, a później oglądnięcie od razu kilku odcinków na raz – najpierw robimy odwyk, a potem jesteśmy atakowani słodyczą ze zdwojoną siłą xD

„Piątka”, to szczerze mówiąc najgorszy ep z tych trzech. Jakoś nie kupiłam tej bajeczki o świetlikach. Jedyna rzecz, która mi naprawdę zapadła w pamięć po jego obejrzeniu było słowo „hotaru” ^^ Przeczytałam 123 rozdziały Gakuen Alice, a dopiero teraz do mnie dotarło, że imię Hotaru oznacza „świetlika” xD

Ogólnie to nie wiem co powiedzieć o tych fillerach. Praktycznie każdy odcinek jest nim tak w 50%, ale z drugiej strony, to jakby to inaczej rozwiązać? Scenarzyści musieli rozwiązać problem zbierania kompeito, który w mandze jest prawie kompletnie olany… I tak nie chce mi się wierzyć, że Kobato będzie w stanie przez te pozostałe 17 odcinków wypełnić buteleczkę, ale cóż – moja teoria i tak jest taka, że coś/ktoś (z naciskiem na KTOŚ ;P) sprawi, iż zachce ona zmienić swoje życzenie i nie będzie chciała opuścić ziemi ^^

Jeśli zaś chodzi o to co się zgadzało z mangą, to wreszcie dostajemy wątek z zadłużeniem przedszkola. Bardzo jestem ciekawa jak w pełnej krasie wygląda gość od zadłużenia (nie mówię po nazwisku, żeby nie spoilerować ;]), ponieważ kompletnie mnie zaskoczyło kiedy przemówił głosem Roya z FMA (Shinichiro Miki) :)

Ogólnie ostatnie odcinki były pożywką dla fanów SakayaxFujimoto, o ile takowi w ogóle istnieją ;P Od początku serii po prostu nie widziałam tego paringu! Jak dla mnie to możemy tu mówić tylko o FujimotoxKobato – zresztą ep 7 pokazał, że tylko nasza niezdara jest w stanie przywołać go do porządku xD Scena gdzie na niego nakrzyczała była świetna – zwróciliście uwagę, że na nikogo innego Kobato się denerwowała? Ja wam mówię jak fangirl pozostałym fangirlsom – coś z tego będzie, tylko nie nastawiajcie się na żadne kissy – nie przypominam sobie, żeby CLAMP w swoich mangach kiedykolwiek umieścił pocałunek. Ot, takie już są te zwariowane rysowniczki ;)

A właśnie! Spodobał mi się przyjaciel Kiyokazu – Doumoto. Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają, więc jako kogoś bliskiego dość nieprzystępnego Fujimoto, widziałabym właśnie takiego otwartego i miłego chłopaka ^^ Jak gościa zobaczyłam to moja pierwsza myśl „Rany! Wygląda jak Seiji z Kirarin Revolution!”. Prawdopodobnie to tylko moje skojarzenia, ale przez chwilę naprawdę miałam wrażenie, że starszy Seiji wyglądałby właśnie tak ;)

Zbieranie czterolistnych koniczynek także było ok – też by mi się taka przydała, zważając na to, że w czwartek są w mojej szkole wywiadówki hahahahahaha xD

Co tam jeszcze… a tak! Baaardzo podobała mi się muzyka na scenie ze świetlikami! Takie delikatne brzmienie i jakaś Pani o ślicznym głoście łanie AAAAA śpiewała ^^ …czy wyszło coś takiego jak  soundtrack do Kobato, a jeśli tak, to czy jest dostępny do downloadu? ;)

Moim zdaniem jednak najważniejszym fragmentem tych odcinków była wizyta Ioryogiego w… hmm… jak to nazwać? Niebie? Może czymś jak przedsionek Nieba? W każdym razie wiecie o co mi chodzi ;)

Pojawiła się trójka ważnych nowych bohaterów: Genko, Ginsei i Zuisho. Ciekawi mnie to, że wszyscy są w jakiś sposób powiązani z Ioryogim. Co więcej wszyscy nawijają o tym jakoby zostali „przemienieni” w taką postać. To nasuwa proste pytanie: co zrobili, że Bóg ich tak pokarał? (bo nie ma najmniejszej wątpliwości, że wspomniany „on” to właśnie Bóg) Z jakiegoś powodu zostali zdegradowani, ale dlaczego? (do tego Ioryogi wydawał się kiedyś mieć naprawdę wysoką pozycję) Męczy mnie to już od momentu, kiedy przeczytałam odpowiednie fragmenty w mandze i nadal mam problem z rozwiązaniem tej zagadki. Do tego dochodzi kwestia kim jest Kobato? Czymś na kształt anioła? Nie bardzo bo daleko jej do Kohaku (choć obie są tak samo ciemne ;P). To wszystko musi się łączyć, ale póki co nie potrafię ułożyć tej układanki <wzdycha>

Wracając jednak do bohaterów. Genko to sympatyczny niedźwiedź, zaś Zuisho jest ptaszkiem (jak sądzę gołębiem, ale pewna nie jestem xD), który ma dostarczać scenek komediowych. Najważniejszy jednak jest Ginsei. Chyba wszystkie fanki KuroxFay z TRC krzyczą właśnie z radości bo seiyuu tego… „czegoś” (nie potrafię określić gatunku tego zwierzaka ;]), to Daisuke Namikawa. Dlaczego znowu musieli go sparować z Tetsu Inadą? Nie uwierzę, że to nie było celowe! Dwie postacie, które teoretycznie się lubią, ale okazują sobie dokładnie odwrotny stosunek – dwa takie same paringi w dwóch seriach i dziwnym trafem, aktorzy też są Ci sami ;P

Jednak pozostając przy Kobato – słuchając Ginseia pomyślałam sobie, że mam przed oczami takiego badassa Faya ;] Scena walki pomiędzy nim i Ioryogim wyszła fajnie, ale… krótko! Raz dwa i po wszystkim – podobało mi się to ujęcie z przesyceniem wszystkiego fioletową barwą ^^

Podsumowując powyższe trzy odcinki – oglądało się fajnie, ale tak jak mówię. Lepiej mieć ich więcej i lookać na raz bo jakoś nie potrafię się aktualnie zmusić do cotygodniowego oglądania Kobato. Aktualnie jestem w fazie powrotu do Fairy Tail i jest to chyba jedyne anime, które na dzień dzisiejszy, wyczekuję z niecierpliwością ;) …a jako, że właśnie ściągnął się epizod 8, to biorę się za oglądanie, a wam zostawiam screeny ;)

Screeny:

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 1 grudnia 2009, in Anime, Kobato and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 6 komentarzy.

  1. ZNÓW NOWA SUKIENKA?! Jaka kawaii!
    Właśnie pobieram [dopiero] odcinek 4. ;/ Niestety, mam straszliwie zaległości. Ostatnio udało mi się nadrobić Kimi ni Todoke i dzięki temu napisać połowę recenzji, ale wtedy miałam czas. Teraz to już straszne, bo w wolnym czasie wolałabym pouczyć się japońskiego lub looknąć na dramę. Ech, ale spokojnie, dwa tygodnie i ŚWIĘTA!! Dokładnie 21 dni i mamy chwilowy spokój. No i jeszcze weekendy (jako, że jestem w podstawówce to weekend mam gdzieś tak od czwartku).
    Ale wracając do Kobato: naprawdę nie wiem, co powiedzieć. Przecież tego jeszcze nie oglądałam. Ile jest przewidzianych odcinków?
    Pozdrawiam.

  2. Hhhmmm… Ja raczej oglądam co tydzień po odcinku… I tak aktualnie dla mnie Kobato się zrobiła tak słodka, że zaczyna mnie mdlic… Ale obejrzę do końca, zobaczymy co będzie…

    A mnie się np. podobał odcinek 5. A zwłaszcza końcówka:) Wciąż nie wzięłam się za mangę, więc wciąż nie wiem czego się spodziewac… Ale ten Ginsei jest boski, od razu mi się spodobał:) Zaś kolega Fujimoto wydał mi się taki nijaki…

    Eh… Nadgoniłam wczoraj Brotherhood do aktualnego odcinka (ja chcę więcej!, jestem uzależniona od tego tytułu!) więc czas skończyc To aru majutsu no Index…

  3. „Chyba wszystkie fanki KuroxFay z TRC krzyczą właśnie z radości bo seiyuu tego… “czegoś” (nie potrafię określić gatunku tego zwierzaka ;]), to Daisuke Namikawa.”
    Ej no, nie obrażaj fanek IoryogixGinsei, które parzyły (parowały? łączyły? xDD) tą dwójkę jeszcze przed ogłoszeniem seiyuu. Ten pairing jest takim swoistym powrotem do korzeni, przypominają mi się czasy, gdy z pasją oglądałam pokemony ^^;;
    Kobato. jest jedną z najbardziej słodziutkich mang, jakie znam! (Chobits i CCS się nie liczą, ponieważ były już zakończone, zanim się za nie zabrałam.)
    „Jednak pozostając przy Kobato – słuchając Ginseia pomyślałam sobie, że mam przed oczami takiego badassa Faya” Mnie osobiście głos Ginseia (przypomina mi on kota, ale to być może tylko jedna z dzikich fantazji fanki yaoi 0//////0) przypominał głos jedynego pokemona którego lubiłam, zanim tą serię porzuciłam na zawsze – Lucario (Rucario?).

  4. No więc tak…odcinek 5 zapowiada się nieźle muszę sobie obejrzeć może jutro może jeszcze dzisiaj(tak leń jestem =v=)Hm, ostatnio zainteresowałam się Kobato aż tak że zaczęłam pisać opowiadania na moje nieszczęście zostały na stary dysku i klapa. =v=
    Trochę zaintrygował mnie ten króliko -podobne coś… strasznie nie kawaii T_T , nie żebym miała jakieś manie na punkcie słodkości ale jednak to coś mnie odstrasza T_T .Hm, mają zamknąć przedszkole?A to świnie.

    Co do nintendo…opłaca się tylko gry są strasznie drogie =v= a z jedną to trochę klipa, opłaca się może dlatego że to działa jaka bluetooth możesz przesyłać gry demo do kolegi. lub koleżanki. :3
    Też ponoć wyszła teraz nowa wersja z kamerką, hmm…=v=
    Ale ja bym poleciła PSP na przyszłość. :33

  5. Wydaje mi się że Kobato jest czymś na wzór anioła ^^ w końcu na samym początku pierwszego odcinka „zstępuje” z nieba (choć oczywiście to nic nie wyjaśnia, ale takie są moje domniemania ^^) po za tym to co tam mówi że chce zostać „przydzielona” … może jest na anioła kandydatką? :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: