Myself; Yourself – tajemnicze, zabawne i wzruszające do łez!

Ta krótka, bo 13-sto odcinkowa, seria to majstersztyk anime! Trzymająca w napięciu historia, barwni bohaterowie, śmiech i łzy. Typ „must see”. Obejrzałam ją w dwa dni i ani przez chwilę nie żałuję tych około 3 godzin dziennie wyjętych z życiorysu! ;)

Piątka przyjaciół. Od dziecka byli razem, ale nadszedł moment kiedy jeden z nich musiał wyjechać. Zorganizowali wtedy przyjęcie, a każdy postanowił Sanie coś podarować. Aoi upiekła ciasto, Shuri własnoręcznie zrobiła rękawiczkę, jej brat bliźniak Shuusuke dał mu przynętę do wędkowania, a Nanaka zagrała na skrzypcach piękną piosenkę.
Tak się rozstali.

Po paru latach Sana wrócił do swej rodzinnej okolicy, ale dlaczego to zrobił? Oto jedno z wielu pytań.

Przez kolejne odcinki możemy obserwować jak radzi on sobie w „nowym-starym” środowisku. W szkole spotyka oczywiście swoich dawnych przyjaciół (a także poznaje wiele nowych osób) lecz okazuje się, że przez lata jego nieobecności oni także wiele przeżyli. Nanaka to cień osoby sprzed lat, a bliźniaki Wakatsuki przeszli więcej niż chcą to przyznać. Co jest tego przyczyną? Na pewno się dowiecie ^^

Myself; Yourself to jedna z niewielu serii, które mają zakończenie z prawdziwego zdarzenia. Wszystkie wątki się pięknie zamkną, a my otrzymamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania (chociaż ma też to swoje minusy, ponieważ nie ma możliwości na stworzenie drugiego sezonu). Np. jeśli chodzi o zegarek Sany, to przyznam szczerze, że takie rozwiązanie nawet mi przez myśl nie przeszło!

Patrząc ze strony technicznej to kreska jest ładna i staranna, kolory przyjemne, a tła dopracowane. Muzyka też ma u mnie wielkiego plusa. Opening i ending szybko wpadają w ucho. Często oglądałam odcinki od pierwszej do ostatniej minuty (zazwyczaj przewijam do „części właściwej”), ponieważ chciałam posłuchać otwierającego i zamykającego utworu. :)

Anime to potrafi bardzo skutecznie rozśmieszać, ale i doprowadzić do łez. Muszę powiedzieć, że pierwszy raz w życiu tak się popłakałam oglądając coś!
Żaden film nigdy nie doprowadził mnie do płaczu. Przy anime czasami zaszkliły mi się oczy, uroniłam ze dwie łezki… ale to?! W pewnym odcinku przed końcem (jeśli będziecie oglądać na pewno zrozumiecie, o który chodzi) wylałam chyba strumienie łez! Do tej pory cieszę się, że byłam wtedy sama w domu bo naprawdę nie miałam nastroju odpowiadać na pytania „co się stało?”.

Z czystym sumieniem mogę zarekomendować ten dramacik-komedię romantyczną każdemu! Jest on świetną rozrywką, a do tego niesamowicie gra na emocjach i dzięki swoim tajemnicom potrafi skutecznie zatrzymać przy ekranie monitora!

Jeszcze raz – POLECAM! ;)

Cheers! :*

About Shouri

English philologist | A girl in her 20s | Polish | INTJ | Bookworm | Gamer | Shipper | Anime watcher | Manga reader | Sci-Fi Fantasy geek | Volleyball fan | Always sleepy, almost always optimistic, grumpy at times, enjoys writing as a pastime :)

Posted on 7 sierpnia 2008, in Anime, Różne, Recenzje and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 14 komentarzy.

  1. Myself;yourself jest cudownym anime :) Momentami potrafiło rozbawić, a momentami to ryczałam, np. kiedy Shuu i Shuri wyjechali :( Tak jak Ty, obejrzałam to anime w dwa dni, bo poprostu nie mogłam odejść od komputera nie wiedząc co będzie dalej :P Grafika cud, miód i orzeszki (moim zdaniem:)) a piosenka openingowa poprostu genialna :))

  2. @Kaori
    hehehe „Tears Infection” do tej pory jest na mojej komórce i mimo, że minęły już jakieś 3 miesiące odkąd oglądałam Myself; Yourself ciągle uwielbiam słuchać jej jadąc rano do szkoły – bardzo pozytywnie nastraja ^^
    Ja się poryczałam dokładnie w tym samym momencie – kiedy Shuu i Shuri wyjeżdżali to był chyba najsmutniejszy moment jaki oglądałam kiedykolwiek w anime! Jeszcze nic nie zdołało wycisnąć ze mnie tylu łez :)

  3. A ja pooglądałam w jeden dzień, nie mogłam się po prostu oderwać na szczęście było to na feriach, czyli hmm… dosyć dawno temu opening (Tears infection) i ending (Kimi to Yozora to Sakamichi to) to jedne z moich ulubionych piosenek do tej pory mam je na komórce, mp3, iPodzie i na kompie oczywiście ;)
    Polecam wszystkim to anime i… też się rozryczałam na tym fragmencie ;)
    Co do zegarka to musze przyznać, że od początku podejrzewałam takie rozwiązanie (ja mam takie ponure zawsze pierwsze skojarzenia) xD;)

  4. @Melisa
    No widzisz, a mnie takie pesymistyczne myśli nie przyszły do głowy :) Może dlatego, że zabierając się za tą serię nie miałam zielonego pojęcia czego się spodziewać. Nie sądziłam, że takie wydarzenia będą zawarte w fabule!

    Swoją drogą okazuje się, że MY ma wielu fanów, a o tym tytule w sumie jest dość cicho. Cieszę się bardzo z tego powodu bo Myself; Yourself jak najbardziej zasługuje na uwagę ^^

  5. Seria jest niesamowita, naprawdę trudno się oderwać. Moment wyjazdu, bez wątpienia dograny w 100%, jeszcze powtórka sytuacji osoby krzyczącej do jadącego pociągu… Nie zapomnę również rozmowy przy sekretnej skrzynce…
    Były łzy, czasem zaskoczenie (wyznanie Asami w szpitalu i wcześniejsza sytuacja), czasem śmiech (pierwsze spotkania z Aoi). Ogólnie potrafiło czasami uderzyć we mnie tak głęboka, że nie mógłbym nawet tego opisać. Bez wątpienia seria znakomita. Podoba mi się także trafnie napisana recenzja.

  6. Mnie nadal ciekawi czy to rodzeństwo serio do siebie czuło coś więcej … ostatni odcinek tego nie wyjaśnia… niby się trzymają za ręce ale to o niczym nie znaczy. :P

  7. @Tomodachi
    Wiesz… ja wolę o tym myśleć jako o miłości i wsparciu pomiędzy rodzeństwem. Wiele razem przeszli i jeśli chodzi o rodzinne więzy to mogli szukać pomocy tylko u siebie nawzajem. Rozmyślanie o tym w jakichkolwiek innych kategoriach sprawia, że to wszystko wydaje się nieprzyjemne, a Myself;Yourself pozostawiło po sobie dobre wspomnienia i wolę ich nie niszczyć ;)

  8. Kurcze ja dopiero zaczęłam oglądać
    jestem w 3 odcinku i już nie mogę się od monitora odkleić 8)
    Strasznie wpadła mi do ucha końcowa piosenka.. normalnie jak nie oglądam Myself; Yourself to słucham ciągle tej piosenki ;))

    • Moim zdaniem i ending i opening były świetne do tej serii ^^ No i to prawda, że się nie można odkleić od MY! Ja całość obejrzałam w 2 dni xD

      Kiedy skończysz oglądać, to napisz proszę jakie masz wrażenia końcowe :)

      Pozdrawiam :)

  9. Jedna rzecz mnie zaskoczyła… poczytałem komentarze i odniosłem wrażenie, że tylko ta płeć piękniejsza miała styczność z tym cudownym anime… I rzeczywiście, nic do tej pory nie było w stanie mnie poruszyć tak jak M;Y, co prawda Elfen Lied wywołał u mnie lekkiego „mind-fucka”, ale nie do tego stopnia co M;Y, być może to przez to, że opowiedziana historia była dość prawdziwa…

  10. Mnie osobiście M;Y zauroczyło. Koleżanka poleciła to jako „zabawną komedyjkę”, ale o niczym takim nie było mowy.

    Urzekła mnie realność historii Nanaki, a także motyw spotkania po latach.

    Króciutka seria, ale wzrusza.

    — swoją drogą, nieco podobne emocje wywołało we mnie Onegai Twins – co sądzicie o takim porównaniu? —

  11. Ja też lubie to anime …. choć uwielbiam anime-komedia… np.rosario to vampire (polecam) to to anime też bylo fajne ^^

  12. Ostatnio chyba w Kyaa tak to obsmarowali, że sama chcialam napisać do redakcji ;/ Wolę nie słuchać tych recenzji. Jakiemuś hetai’owi dadzą 10/10, a V.K. 4/10… Takie coś przydaje się tylko do streszczenie, reszty nie warto czytać : P

  13. Jeeej. Właśnie skończyłam oglądać myself yourself i jestem zauroczona! Zaczynając oglądanie myślałam, że będzie to anime, które jak każde inne przelecę odcinek po odcinku i wyrzucę z pamięci… Jednak za każdym odcinkiem coraz bardziej zakochiwałam się w tym anime, w jego bohaterach, historiach, które przeżywają aaaah. Także jak tu widzę dużo osób obejrzałam w 2 dni i żałuję, że się już skończyło… Nie wiem dlaczego, ale do gustu strasznie przypadł mi Shuu <3 Taki wesoły optymista, zadziorny, jednak gdy przychodzi co do czego potrafi być poważny i troskliwy…<3 A gdy popłakał się w pociągu, jak Sana do niego krzyczał… Rozkleiłam się na dobre. Najsmutniejsza, ale niezapomniana scena. Jak ktoś się nie popłakał na tej scenie oglądając całe anime, to chyba nie ma serca… Nie mam nawet dla tego anime skali… Polecam każdemu: poruszające, momenty śmiechu, jak i płaczu, niezapomniani bohaterowie. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: