Czy żałujesz tego, że jesteś fanem Mangi&Anime?
listopad 14, 2008
Ostatnio jakoś tak wyszło, że kiedy czekałam aż mi się dociągnie nowy odcinek jakiegoś anime, buszowałam po internecie. Nawet już dokładnie nie pamiętam czego szukałam, ale przekierowało mnie na pewien angielski, wordpressowy blog. Dotyczył on mangi i anime, więc postanowiłam pobieżnie rzucić na niego okiem.
Znalazłam tam notkę z tematem dokładnie takim jak ten w tytule – czy kiedykolwiek w życiu żałowaliście, że macie takie, a nie inne zainteresowanie? Po przeczytaniu zadumałam się lekko bo nigdy nad tym nie rozmyślałam! Postanowiłam sama coś takiego napisać, aby przedstawić mój punkt widzenia na to niesamowicie interesujące zagadnienie :)
Zostawiam was na jakieś 5 dni, dlatego mam prośbę! Bardzo proszę każdego kto przeczyta tą notkę o napisanie króciutkiego komentarza, ponieważ jestem okropnie ciekawa waszego zdania na ten temat. Wystarczy nawet krótkie “Tak” lub “Nie”.
Czy żałujesz?
Moja odpowiedź to “NIE”.
Niektórzy mogą zapytać, jakie korzyści wyniosłam z tego zainteresowania, a ja pewnie odpowiem, że to zależy jak na to patrzeć. Już wyjaśniam.
Zaczynając od początku, to nawet nie wiem kiedy tak naprawdę Japonia, z całą swoją otoczką kulturową, stała się dla mnie taka ważna. Rozwijało się to pewnie we mnie od dziecka (w końcu co jak co, ale wychowałam się na Czarodziejce z Księżyca! :)), ale eksplodowało parę lat temu.
Niestety w szkole nie spotkałam się w ogóle ze zrozumieniem. Sami zresztą wiecie – powiedz takiemu “dorosłemu” 14-latkowi, że oglądasz anime, a on odpowie z wyższością, że “bajek nie ogląda”. Wkurzało mnie to niemiłosiernie, wszyscy mówili, że z tego “wyrosnę”, a ja denerwowałam się jeszcze bardziej. Jak można komuś powiedzieć, że jakaś pasja mu po prostu z wiekiem przeminie (jak widać minęły prawie 4 lata od tamtego czasu, a moja mania ma się dobrze :))? Do tego to głupie określenie “bajka”. Najpierw krzyczałam, potem milczałam, a teraz kiedy je słyszę odpowiadam “Bajki są w książce, a to co w TV to jedynie ich ekranizacja”…i w tym momencie drugiemu dyskutantowi zamyka się pyszczek bo kończą mu się argumenty xD
Czy żałuję? Nie. Mimo że zawsze byłam trochę samotniczką, lubiłam bujać w obłokach, to nigdy nie pomyślałam, że lepiej byłoby być zwyczajną dziewczyną czytającą jakieś, dajmy na to “Bravo” i oglądającą, powiedzmy “M jak Miłość”. Po czymś takim człowiek się uczy kim są naprawdę Twoi przyjaciele. Takim mianem nie określę wielu ludzi chodzących po tym świecie, ale Ci, których zaliczam do tego grona to prawdziwe pokrewne dusze i może, że nie zawsze mnie zrozumieją to przynajmniej potrafią zaakceptować.
W sumie dlatego właśnie zaczęłam pisać. Dzięki temu mogę wreszcie wykrzyczeć, że manga&anime są równie dobrym zainteresowaniem co, przypuśćmy, architektura. Mam także kontakt z innymi osobami, które tym się interesują. Przecież miło jest mieć pewność, że nie jest się samemu, prawda? ^^

Czy żałuję? Nie. Większość argumentów przeciw to “przemoc, sex itd.”. Tylko czy są słuszne? To samo jest prawie w każdym filmie. Czyżby rysowana krew i animowane postacie miały mnie zgorszyć bardziej niż prawdziwi ludzie?
Czy żałuję? Nie. Czy ktoś kiedyś w ogóle pomyślał, że manga i anime są dobrą odskocznią od życia codziennego? Kiedy zmęczona przychodzę po szkole na prawdę nie mam na nic ochoty, a jakiś przyjemny romansik czy komedyjka zawsze podnoszą mnie na duchu :) Pewnie według co poniektórych “ekspertów” lepiej byłoby się upić, albo naćpać bo to chociaż potrafią zrozumieć, a nie te szatańskie “mangje” ;P Ogólnie bawią mnie stwierdzenia, że ktoś się tam zabił bo czytał mangi, że spaczają one umysł młodym owieczkom itd. Czytając przeróżne artykuły widzimy jakie w Polsce panuje niezrozumienie.

Co mi dała moja miłość do Japonii?
Nauczyłam się tolerancji – zrozumiałam, że jakikolwiek wyłamywanie się ze schematów porządnie daje w kość. Założę się, że niektórzy rezygnowali z tego wszystkiego bo mieli zwyczajnie dość chamstwa ludzi, którzy ich otaczali.
Zainteresowałam się językiem japońskim do tego stopnia, że mam w domu słownik japońsko-polski i słownik znaków japońskich, które w wolnych chwilach przeglądam, a aktualnie jestem na dobrej drodze żeby zapisać się na kurs językowy :) Kto wie, myślę nawet o tym żeby związać z tym swoją przyszłość i iść na japonistykę.
Zobaczyłam, że komiksy są sztuką – piękno kresek niektórych mangaków jest porażające. Światło-cienie, tła, postacie. Wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Włożono w nie całe swoje serce. Historie poruszają i skłaniają do refleksji, a nie są bezsensowną bijatyką herosów jak amerykańskie “spidermany” itp. Sama nawet zaczęłam rysować ^^

Jednak najważniejszą rzeczą, którą uznaję za pozytyw jest shintoistyczne podejście do świata. Że to herezja, że sprzeniewierzam się wierze, w której mnie wychowano? Wcale nie, ale po prostu uważam, że ich zdanie jest w tej kwestii bardziej prawdopodobne niż nasze. Według shintoizmu nic nie jest śnieżno białe i kruczo czarne. Na bieli znajdą się ciemne plamy, a przez czerń prześwitywać będzie światło. Nie ma jasnego podziało na dobro i zło. Nawet najprzykładniejszy obywatel może zrobić coś złego, a nawet w najgorszym przestępcy czasami obudzi się sumienie. Nie wierzę, że istnieje sama biel i sama czerń – świat ginie w szarości…

Zainteresowanie to dało mi jeszcze coś – wieczne narzekania na brak kasy, ponieważ “muszę to kupić” ;) Ale co z tego. Miałabym te pieniądze wydać na fajki? Już wolę, że jest tak jak jest ^^
Podsumowując. Nigdy nie żałowałam, nie żałuję i nie będę żałować. Czekało i pewnie dalej czeka na mnie wiele złośliwości i nieprzyjemności, ale to nie powód żeby zrezygnować z czegoś co się dla mnie liczy. Jestem skazana na to żeby tłumaczyć ludziom do końca życia, że anime to nie “bajka”, albo wyjechać do Japonii. Tzn. pojadę tam na pewno, ale nie na stałe – za bardzo bym tęskniła za domem ^^
Czy żałuję? Nie, ponieważ mimo wszystkich złych rzeczy, anime, manga i sama kultura japońska dały mi więcej szczęścia, radości i uśmiechu (a czasami nawet łez) niż dałaby mi jakakolwiek inna pasja :)
Cheers! :*
Entry Filed under: Artykuły, Różne. Tagi: Anime, artykuł, Manga.
23 Comments Add your own
Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed







1.
Melisa | listopad 14, 2008 at 21:15
Oczywiście, że NIE żałuje! Całkowicie podzielam twoje opinie. Niestety M&A w Polsce nie spotyka się ze zbytnią tolerancją, a moi rodzice starają mi się odciąć dostęp do Japońskich produkcji, gdyż uważają, że mnie one ogłupiają i są obsesją, ale nie poddaje się. Określenie “bajka” lub jak woli mój tata “durna kreskóweczka” wyprowadza mnie z równowagi, ale nigdy nie porzucę swojej pasji tylko z takich powodów. Nie żałuje i nie będę żałować, że jestem fanką Mangi&Anime i Japoni.
2.
Kaori | listopad 14, 2008 at 21:49
Heh, świetne jest to co napisałaś, tak naprawdę to ja się nad tym jeszcze nie zastanawiałam tak głębiej, ale tak na prawdę anime wciągnęło mnie w sumie nie zbyt dawno, no ale po kolei :) Jako dziecko moją ukochaną ‘bajką’ ( do niedawna myślałam tak o animcach, a teraz to omgosh, jak ja mogłam anime nazywać bajkami :P) był Dragon Ball ( tak, tak, wiem, wiem, wszyscy jak słyszą to w śmiech xD), no, ale cóż, sentyment pozostał, do tego stopnia, że gdy przypadkiem na wrzucie zobaczyłam, że ktoś umieszcza odcinki to zaczęłam ogląać, to było tak gdzieś w marcu, w niecałe 3 miesiące ogląnęłam całą pierwszą serię (153 odcinki ^^) Ale wtedy miałam taką radochę, bo znowu oglądałam moją ukochaną ‘bajkę’ :) I w sumie nadal bardzo Dragon Balla lubię, zostało mi jeszcze ok 150 odcinków DBZ i DBGT, ale to już jest sprawa drugorzędna, bo tego animca już oglądałam, a teraz stawiam na coś aktualniejszego :) No, a potem użytkownika, który umieszał odcinki zablokowali i trafiłam na polską stronkę z animcami (pewnie wiesz o niej:) Przypadkiem zauwazyłam opis Vampire Knight i postanowiłam spróbować oglądnąć, bo rysunek był zachęcający :D I to był przełom, bo Vampire Knight spodobało mi się do tego stopnia, że mojej internetowej siostrze trułam cały czas tylko o nim, aż w końcu ‘zmusiałam’ ją do oglądnięcia ^^ Strasznie jej się spodobało :D Ogólnie to dalej zachęcam ją do oglądania, obiecała mi, że na przerwie świątecznej weźmie się za Zero no Tsukaimę, które razem z VK jest moim naj naj animcem x33
Tak patrząc na to wszystko to to zaczęło się gdzieś w maju, czerwcu, i nie wiem czy mogę się nazywać fanką anime ( mangi jeszcze jak narazie nie ^^:P), ale przez całe wakacje siedziałam w domu i oglądałam animce :) W efekcie mam za sobą 17 serii, w tym ( w tym kilka serii po 2, 3 razy xD oraz Rycerzy zodiaku i Wojowniczki z krainy marzeń<— achh ten sentyment ^^), wiem, że to w sumie nie wiele, ale co tam :) Kiedyś będzie więcej :) Napewno, bo mnie tam nie obchodzi co sobie inni myślą na ten temat, że oglądam anime. Moje koleżanki zawsze się śmieją, że bajki oglądam, ale co z tego, zawsze im mówię, że lubię, a pozatym to nie bajki :P heh, ale ludziom, którzy nie lubią bądź nie znają anime, to tego nie wytłumaczę… Tak samo jest z jpopem, odkąd pod koniec lutego ogląnęłam film Nana, poprostu zakochałam się w japońskiej muzyce, a dodatkowo jak jakiś opening lub ending mi się spodoba to muszę go mieć :D Heh czasem moje koleżanki dziwią się, że na mojej komórce mogą głównie znaleźć głównie coś po japońsku lub po hiszpańku, ale słucham tego co lubię, a nie tego co wszyscy i nie przeszkadza mi, że czasem jestem ‘po za grupą’, lol, who cares about it ;) A ten Twój tekst jak odpowiadasz na to, że anime to bajki to jest bardzo fajny i sobie go zapożyczę ^^
Trochę się rozpisałam :) Przepraszam, ale no tak normalnie to nie mam z kim pogadać o anime, a na Twoim blogu mogę wyrazić to co myślę o danym animcu ( wiem ,wiem niepoprawna nazwa, ale mi się podoba ^^) czy też właśnie na temat taki jak w tym poście. Ja nie żałuję, że oglądam anime, wręcz przeciwnie bardzo się cieszę :) W telewizji jest teraz masa debilnych programów itp, nie ma co oglądać, a przychodząc ze szkoły można sobie włączyć po raz setny jakiś odcinek ZNT i śmiać się do woli, albo jeśli chce mi się płakać to najlepszy jest ostatni odcinek 2 serii ZNT (ile razy bym go nie oglądała tyle razy płaczę :PP)Po za tym, dzięki animcom bardzo chciałabym się nauczyć japońskiego :) Często łapię się na tym, że gdy oglądam rawkę odcinka to rozumię proste zdania, albo zwroty :) Jak narazie jestem na etapie nauki hiragany, idzie mi trochę opornie, ale to z braku czasu niestety :( no i jeszcze + hiszpański, co też sobie postanowiłam, że się go nauczę (narazie w domu, a potem może ubłagam rodziców na kurs jakiś, bo na kurs japońskiego w moim mieście to nie ma co liczyć, pozostaje mi internet, chęci i zapał :) Mam nadzieję, że szybko nie minie, jak to zwykle jest u mnie :P Anyway, ostatnio zauważyłam też, że dzięki anime więcej chcę wiedzieć o Japonii, o zwyczajach mieszkańców, o życiu codziennym. Chciałabym tam kiedyś pojechać :) Kto wie, może kiedyś :)) Pozatym jak zauważyłaś, mangi są sztuką. Gosh, chciałabym tak kiedyś rysować :) Jak narazie to odwzorowuję się głównie na rysunkach, ale powoli do przodu ;)
Jeeejku sorry, że się rozpisałam nie na temat :P Wiem, że trochę to chaotyczne i może czasami znacznie odchylone od tematu, ale dziekuję Ci, że prowadzisz tego bloga i, że poprostu mam gdzie wyrazić swoje zdanie ;) JA nie żałuję, że oglądam anime i nie zamierzam przestawać :)
3.
Kaori | listopad 14, 2008 at 21:50
O_o Omgosh, przepraszam… nie sądziłam, że będzie tego komentarza AŻ tyle :|
4.
Kaneda | listopad 16, 2008 at 00:13
Dobre pytanie! Sądząc po tekście to jestem x2 razy starszy… ale wracam do pytania- absolutnie nie! Dzięki Ergo Proxy nauczyłem się szkicować twarze (ach ta prosta kreska R-el Mayer -.- ).Oczywiście również ludzi, szczególnie dziewczyn ^-^; No i ta muzyka występująca w anime, w tej chwili niczym mantra gra Savage Genius – Ameagari z Erementar Gerad.
5.
MoshiMoshi | listopad 16, 2008 at 09:51
Hmm…Czytam i czytam i coraz bardziej Cię rozumiem…
W moim otoczeniu niestety nikt nie ogląda Anime a tym bardziej nie czyta Mang… Czasami jest to strasznie przytłaczające, gdy chcesz komuś opoiwedzieć co było w ostatnim odc. np, Bleach’a a to : hahaha…Takie bajki mnie jnie interesuja… Nie jestem dzieckiem, nie oglądam bajek… Tak własciwie, to mi nie chce się już nawet tłumaczyć różnicy miedzy zwykła jakąs tam bajką, a Anime…A najbardziej denerwowało mnie, jak ludzie krytykując moje hobby nawet nie zadawali sobie trudu, zeby sprawdzić o co w tym tak na serio chodzi… Tak więc troche sie pogubiłam, odeszłam od tematu itp. ale w każdym badz razie chciałam tylko powiedziec, ze nie. Nie żałuje…;)
6.
animefan | listopad 16, 2008 at 23:37
Bardzo fajna notka. Widze, ze tu dwie dziewczyny sie wypowiedzialy. Ja mam 14 lat i ogladam anime (teraz Full Metal Panic). Ale mam jednego kolege, ktory czyta mangi, wiec jest z kim pogadac. W Polsce tylko ludzie, ktorzy interesuja sie A&M rozumieja, ze to nie sa jakies tam glupie bajki. Czesto mozna sie posmiac, albo poplakac. Nie zaluje, ze ogladam anime i chociaz wiekszosc tego nie rozumie nadal mi sie to podoba i nie nam zamiaru zrezygnowac. Moze dzieki tej notce ktos to zrozumie.
7.
maxiomanka | listopad 17, 2008 at 22:54
Oczywiście ,że nie żaluje…Przezywam dokładnie to samo…nikt z mojego otoczenia nie akceptuje tego ,że lubie anime i mangi a nie jakieś durne Bravo czy Fun Club’y. Jak tylko o tym wspomne wszyscy mówią mi “Daj se siana!” “Ale przynudzasz” “Jakaś ty dziecinna” “Bajki oglądasz?”. Chociaż mam kolegów i przyjaciół ,którzy mnie otoczają żaden mnie jeszcze nie zaakceptował…W głębi serca czuję się samotna bo czasami chciałabym pogadać o anime a nie mam z kim. Kiedy tłumacze im ,że Bajka to nie Anime , to nie wiedzą o co mi chodzi i zaczynajo od nowa swoje. Ja też się wychowałam na Czarodziejce z Księżyca (to były czasy). Co ja na to poradze ,że wole sobie dobrego animca oglądnąć niż jakąś durne Samo Życie (gomen dla fanów). Matka mi powiedziała ,że jak pójde na Japonistyke to mnie z domu wygna…Zgadzam się w 100% procentach z Kaori…im więcej anime oglądamy tym bardziej chcemy wiedzieć o zwyczajach japończyków. Moi znajomi też mnie wyśmiewają i mówią “Nie masz żadnych nowych dwonków, ani w dodadku fajnych”. Halooooł to najfajośniejsza piosenka z openingu z 3 seri ZnT!!!
To siem zaczęłam zwierzać (hehXD). Anime oglądam od półtora roku. A apetyt rośnie w miarę oglądania..Mam za sobą wiele serii (teraz to już nie zlicze). Ty mówisz o 14 takich dorosłych…jak u mnie w klasie mają 13 lat i mówią ,że”BAJEK” nie oglądają (aż sie krew buzuje). Dobra kończe bom siem rozpisałam…Zgadzam się z wami i was popieram!!!! Lubimy anime i mangi NO TO CO???XD.
PS:Kaori masz racje ostatni odcinek drugiej serii ZnT był taki wzruszający ( też sie poryczałam) i jeszcze płakałam w drugim odcinku drugiej serii ( biedna Henrietta) papatki :-*
8.
Shouri | listopad 19, 2008 at 13:45
Nie spodziewałam się takiego odzewu, ale miło mi, że w końcu ktoś mnie rozumie! ^^
Tak dla wyjaśnienia – pisałam o “dorosłych” 14-latkach bo mniej więcej od tylu lat zaczęłam oglądać M&A. Za pół roku będę pełnoletnia i właśnie dlatego denerwuje mnie stwierdzenie, że bajki oglądam a osiemnastka na karku :/
W notce tego nie wspomniałam, ale także słucham ogromnej ilości japońskiej muzyki co spotyka się z dziwnymi reakcjami, wśród znajomych xD Cóż – ich sprawa, że nie znają się na tym co dobre ;P
@Kaneda
2 razy starszy? Wychodziłoby mi, że masz około 36 lat xD Pewnie to moje przykładowe “14 lat” wprowadziło wszystkich w błąd :)))
PS: Przy ostatnim odcinku ZnT nie płakałam, natomiast rozryczałam się, z powodu tego co spotkało biedną Henriettę ;(
Pozdrawiam wszystkich ^^
9.
Co i jak? - czyli plan na zimę 08/09 :) « .:: Dream Universe ::. | styczeń 5, 2009 at 21:04
[...] jeszcze jedno – w dziale Różne dodałam podkategorię artykuły i wrzuciłam tam tekst “Czy żałujesz tego, że jesteś fanem Mangi&Anime?”. W przyszłości pojawi się więcej takich moich górnolotnych (;P) przemyśleń, więc dałam im [...]
10.
Tomodachi | styczeń 5, 2009 at 21:35
Wow… cóż gdybym miał pisać artykuł o tym dlaczego jestem Otaku … to byłby on wierną kopią tego co napisałaś. Nic dodać nic ująć. Nie żałuje że lubię kulturę japońską i to co z niej się wywodzi :) Ahh pamiętam Dragon Balla w RTL7, Shin Shan w Fox Kids :P … kurcze byłem taki mały knypek ahh ^^ zawsze lubiłem wszystko co animowane ale prawdziwy bum wystąpił u mnie gdy zdobyłem internet :P choć jedno anime zasysało się wtedy 5tyg. to było z czego się cieszyć… teraz zasysam jedno anime na dzień… no i czuje że część ferii spędzę na paru nowych seriach :)
11.
Raven | marzec 19, 2009 at 15:28
JA NIE ŻAŁUJĘ! I NIGDY TAK NIE BĘDZIE. Bardzo kocham Japonię i inne rzeczy z nią związane. Moje poglądy są prawie takie same jak twoje. Tak samo nie lubię gdy inni na anime mówią bajka lub kreskówka. BO anime to w ogóle oddzielna sprawa.
Nie przestanę się tym interesować. A poza tym rodzice nie mogą narzekać, że anime ogłupiają, bo dostaję dobre oceny w szkole.
I co innego mogłabym robić…może by coś się znalazło, ale na pewno nie wciągnęło by mnie tak jak a&m. Nawet rysuję własne komiksy.
“Według shintoizmu nic nie jest śnieżno białe i kruczo czarne. Na bieli znajdą się ciemne plamy, a przez czerń prześwitywać będzie światło. Nie ma jasnego podziało na dobro i zło. Nawet najprzykładniejszy obywatel może zrobić coś złego, a nawet w najgorszym przestępcy czasami obudzi się sumienie.”
To sama prawda.
Próbuję też uczyć się japońskiego na własną rękę. Nikt mi w tym nie przeszkodzi. A nawet rodzice się pytają jak jest to i owo po japońsku.
To wspaniała notka.
12.
Aikee_chan | kwiecień 4, 2009 at 09:36
OJjj nie..! Nie odpowiem krótko Oczywiście, że :: N i E.. Ale opowiem teraz króciutką historię.. Gdy byłam mała moja, wtedy, 12-nasto letnia siostra czytała mi mangę! Takk! Po polsku.. Oczywiście.. Przecież miała 12 lat, ale pamiętam jak mi pokazywała obrazki itp. A jeszcze od 3-ciego roku życia mój brat zajął się anime.! Pokazywał mi m.in. Sailoor Moon, Dragon Ball, Black Blood Brothers i wiele innych tytułów ciekawych i nie. Tak więc japonia weszła w me życie od.. Narodzenia. Chyba tak mogę powiedzieć. ;] No i Japonia jest ciekawa!! Bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać. Wyobrazałam sobie nieraz, że pojade wtedy na jakieś premiery nowych anime.. Zobacze jak rysuje się mange.. Całymi wieczorami będę wpatrzona w TV, w kórym, oczywiście, było anime. Czytała w nocy mangi w łóżku. Ochh.. Jak super było się tak rozmażyć. No i mam nadzieję, że chociaż w 50% to marzenie się spełni. Ale przede mną jeszcze nauka Angielskiego i Japońskiego, bo choć może wystarczył angielski japoński jest taki C u T e.. ;] No myślę, że rozpisałam to moje :: nie. Ajj jeszcze coś dodam. Dawniej oglądaŁAM anime dla liczby nie z ciekawości. Prawie spałam przed odcinkami! A teraz śmieję się, płaczę, lub zachwouje spokój. Poprostu musiałam znaleść dobry tytuł ^.^
13.
Yumi_chan | kwiecień 12, 2009 at 17:55
Oczywiście, że NIE, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić aby było inaczej… Podobnie jak u Ciebie zainteresowanie mangą i anime przerodziło się w ogromne zafascynowanie samą Japonią. :) Już od dzieciństwa coś oglądałam… Sailor Moon, Dragon Ball nawet mój brat był tym zainteresowany. Niestety nastał taki okres że przerzuciłam się na noge i wspinaczke po drzewach i wyzapominałam to wszystko. Na szczęście na poczatku przez bleacha w wieku 14 lat znowu powrociłam do mangi, ale dopiero wtedy zaczęło do mnie docierać jakie to wszystko jest GENIALNE… :D Teraz mam prawie 17 i nie mogę przestać oglądać, nawet pomimo tego że wracam do domu raz na trzy albo cztery tygodnie, na jeden krótki weekend ( uczę się w szkole z internatem) to próbuje wszystko wynadrabiać… niestety mam ogromne straty dopiero przez te święta wróciłam do shugo chary i już myśl o tym jak bedę wracała do domu i będę mogła zobaczyć jak sytuacja z Amuto ( oni muszą być parą!!!).
Ale nie mam na co narzekać, możliwość nauki w Krakowie pozwala mi na chodzenie do mangghi na każdą kolejną wystawę.. gorzej jeśli chodzi o nauke japońskiego gdyż narazie zawalona jestem czym innym lae na wakacjach to nadrobie… Oczywiście mam nadzieję że kiedys pjadę do Japoni.. w sumie mam już nawet małe plany :)
A co do tego że to jest dla “dzieci” to nigdy w zyciu, naprawdę anime daje mi wiele – poprawia mi humor i chyba nawet się czegoś nauczyłam od niektórych postaci… poza tym każdy ma prawo robić co chce i mam nadzieję że ta fascynacja nie zniknie szybko :)
Troszkę się rozpisałam więc już kończę, sorry za wszystkie ewentualne błędy.. nie jestem humanistką :)
14.
Raven | kwiecień 14, 2009 at 14:10
Aikee_chan! Ty to miałaś odjazdowe rodzeństwo! Zazdroszczę ci normalnie! ^^ (*.*)
15.
Aikee_chan | kwiecień 14, 2009 at 18:54
Raven nie zazdrość.. Wtedy oni tylko o tym gadali, a mi się wcale nie to co im podobało xPP
A wogóle zwykłe życie też napewno byłoby dobre.. Wolałabym spróbować innego dzieciństwa :D No, ale cóż.. Przynajmniej mam już wielee anime za sobą.. Mang mniej, ale też coś jest ^.-
16.
Chiinu | czerwiec 27, 2009 at 17:02
Nie żałuje. Zresztą wszyscy w moim otoczeniu to tolerują, rodzice, dalsza rodzina, przyjaciele. W mojej klasie wszyscy czytają mangi, więc mam spokój.
17.
Maya | czerwiec 27, 2009 at 17:33
Najpierw dziękuje Chiinu, dzięki niej zauważyłam tą notkę, która całkiem nowa nie jest ^^
Jak moi poprzednicy oczywiście także nie żałuję, jednak kilka ‘przykrości’ przez to mam, widzę także i te złe strony bycia w świecie M&A :3
Tak jak i ty Shouri miałam nieprzyjemności w szkole z moich zainteresowań, wyśmiewano się ze mnie, przedrzeźniano i takie tam, ale przecież powinno się umiec takie coś znosic w ramach tego co się lubi i nie wypierac się tego, więc to nie jest moim powodem do głębszych zastanowień czy m&a jest dla mnie dobre…
Tak jak i w przypadku zmiany charakteru, anime i manga wiele mi pomogły, ale nie ma co się na ten temat rozwijac, chociaz strach pomyslec jaka ja bym byla bez nich XDDD
No głównym powodem to dlaczego moge żałowac, to to, ze powoli staje się takim dosłownym otaku hikikomori, narazie umiem dostrzec, ze to wcale nie fajne i powinnam probowac,ale jakos im glebiej w las, tym wiecej drzew, tez tak mialas? ^^
18.
Dorota | czerwiec 27, 2009 at 19:16
Hej :) Ja też nie żałuję że jestem fanką M&A, jednakże mam już 20 lat i im jestem starsza z tym mniejszym zrozumieniem dla mojego hobby się spotykam… niestety :( Bo w końcu jak w tym wieku można się zachwycać “bajkami” :D Japończycy mają łatwiej bo jest to ich niezwykle ważny element kultury i tam nikogo nie dziwi że np student prawa idzie niosąc mangę pod pachą ;) U nas to jeszcze ciągle jest problem. Stąd moje pytanie : w jakim jesteście wieku moi kochani fani i czy macie podobne odczucia? :) Pozdrawiam cieplutko.
19.
Miras | lipiec 3, 2009 at 13:16
Zabieram się do napisania tego komentarza od kilku dni, ale zmobilizowałem się dopiero dziś…
Ja mam troszkę więcej niż 20 lat i jakoś nigdy nie spotkałem się z nasilonymi objawami niezrozumienia czy ostracyzmu, które byłyby spowodowane jednym z moich hobby (a manga to tylko jedno z nich). Między zajęciami na uczelni niejednokrotnie czytywałem mangi i nikt nie powiedział o tym złego słowa. W rozmowach ze znajomymi otwarcie mówię (jeśli ktoś o to pyta) o swoich hobby i nie przypominam sobie by ktoś się skrzywił słysząc słowo “manga”.
Z jedyną negatywną reakcją na moje hobby spotkałem się w gimnazjum, ale wtedy dotyczyło to fantastyki (w szczególności “Władcy Pierścieni” i “Wiedźmina”) oraz gier RPG. Wtedy spotykałem się z opiniami jakże dorosłych kolegów z klasy, że takie zabawy to dziecinada i nudziarstwo. W mojej obecności nikt się nigdy do mangi nie przyczepił… Może miałem po prostu szczęście, a może twierdzenie, że fani mangi są powszechnie uważani za oszołomów i dziwaków jest przesadzone…
Nie przeceniałbym roli mangi w japońskiej kulturze. To, że każdy mieszkaniec tego kraju czyta regularnie mangę i jest jej zagorzałym fanem jest nieprawdą. Fakt, manga jest mocno zakorzeniona w popkulturze, ująłbym to jednak tak: w Japonii iść z manga pod pachą to tak jak iść w Polsce z książką Katarzyny Grocholi czy z Harrym Potterem. Za to iść w Polsce z mangą pod pachą to tak jak iść w Japonii z tomikiem Torgala lub Kajko i Kokosza.
Pozdrawiam także cieplutko koleżankę studentkę (zakładam, że studentkę :D).
20.
Dorota | lipiec 4, 2009 at 12:25
Tak, studentkę ;) Dzięki za komentarz, podnosi na duchu :) Z jakimiś wielkimi objawami niechęci też się nie spotkałam jednakże często słyszę np. “Wzięłabyś się za jakąś poważną lekturę a nie komiksy ” ;) :D (choć takowe też czytuję bo czytać uwielbiam xD) jednak takie gadanie czasami działa mi na nerwy . Ale pewnie masz rację i troche wyolbrzymiłam ten problem:).
21.
Shouri | lipiec 5, 2009 at 16:23
@Chiinu
No tak – moja rodzina też to już toleruje, klasa w liceum przywykła, więc teraz też mam spokój, ale będąc młodszą wkurzało mnie, że dzieciaki mówiło, że “bajki oglądam”.
Tobie tylko pogratulować tolerancyjnego otoczenia ^^
@Maya
Hmmm czy ja wiem? Raczej nie dostrzegam u siebie jakichś większych objawów maniakalności ;) Wiadomo, że dla jednego jaranie się, że “wyszedł nowy odcinek FMA” jest dziwne, ale ja mam takie samo podejście kiedy widzę kogoś pogrążonego w nowinkach motoryzacyjnych ;) Każdy ma prawo do własnych zainteresować – kropka ^^
Co więcej – chyba tym dłużej w tym siedzę, tym mam większe wymagania odnośnie tego co oglądam. Za to co do mang to popieram – jestem kompletnym molem książkowym, dlatego na wszelakie słowo pisane reaguję kompletnym odłączeniem się od rzeczywistości i nieraz zarywaniem nocy :) Ot, książki to mój słaby punkt, któremu nie mogę się oprzeć xD
@Dorota
U nich to też niestety nie jest tak różowo jak się wszystkim wydaje, ale prawdą jest, że mają ciut lepiej.
Za mam 18 lat i szczerze mówiąc kiedy byłam młodsza dzieciaki wytykały mi to co oglądam, a teraz o dziwno moje otoczenie to akceptuje – ładna paranoja [wzdycha] ;)
@Miras
Skąd ja to znam… “Fantastykę czytasz? Takie bajki?!”. A najlepsze jest to, że takie rzeczy mówią zazwyczaj osoby, które przez całe życie przeczytają tyle książek co ja w tydzień (jestem maniakiem – mówiłam xD). Teraz za to w liceum trafiłam na takie towarzystwo, które potrafi bite kilka przerw przedyskutować o Pratchecie, Pilipiuku, Sapkowskim i całej masie innej twórczości :)
Pozdrawiam (także cieplutko!) ^^
22.
Arashi0kawaii | październik 11, 2009 at 20:52
Moja odpowiedź na pytanie brzmi: nie żałuje tego że jestem fanką m&a ,wiele z was pisze że jest samotnym i nierozumianym w swoim otoczeniu ,ja chyba mam to szczęście bo w mojej aktualnej klasie jest grupka osób oglądających anime i nieraz potrafimy przegadać kilka przerw o tym co kto obejrzał co jest warte uwagi i jak fajnie jest pogadać z kimś kto ogląda to samo co ty i w dodatku cię rozumie. Jestem fanką anime od 2 lat, oglądam je nałogowo
i potrafię odciąć się od rzeczywistości przy następnych odcinkach. Nawet rodzice mnie już akceptują, chociaż nie mogą przyjąć tego do wiadomości,że anime to nie to samo co bajka dla dzieci, ale cóż przynajmniej już nie mówią bajka tylko japońska bajka to jest już jakieś pocieszenie. nawet w szkole przyjeła się nazwa anime bo za każdym razem jak ktoś mówił o bajkach grupka osób delikatnie próbowała mu to wytłumaczyć że to co oglądamy to ANIME a nie BAJKA że jest wiele różnic miedzy tym a tym.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów m&a ;****
23.
Shouri | październik 12, 2009 at 19:14
No to Ci naprawdę zazdroszczę takiej klasy ^^ U mnie jest tylko jeden Naruto-maniak, który nic oprócz tej serii nie ogląda [wzdycha] Ostatnio jednak przyjaciółkę po troszku przeciągam na “złą stronę mocy” i jeśli chcę się wygadać to jej opowiadam o różnych seriach ;) Nie zabrała się jeszcze za oglądanie, ale postaram się to zmienić w najbliższej przyszłości ;]]]
Z tą japońską bajką mam podobnie – Ci którzy w klasie wiedzą, że anime oglądam, ale ich tak nie nazywają, mówię właśnie “japońska bajka”. Nie powiem, żeby mnie to nie irytowało, ale chociaż jest jakiś postęp xD
Także Cię serdecznie pozdrawiam ;* My fani M&A musimy się trzymać razem i wyperswadować “nieoświeconemu ludowi”, że to co robimy też może być normalnym hobby ;)