Mangi z importu ;) – cz.2
sierpień 14, 2008
Jakiś czas temu pisałam o pewnej księgarni, która sprowadza książki z zagranicy i ma w swoim katalogu do wyboru wiele tytułów mang. Właśnie dziś Kraina Książek dała o sobie znać :)
Po jakichś 3 tygodniach czekania moja paczucha wreszcie dotarła! ^^ Zamawiałam z przesyłką pocztową, ponieważ nie chciałam dopłacać za kuriera – zapewne UPS sprawił by się szybciej, ale co tam!
Po usłyszeniu dzwonka do drzwi miałam ochotę udusić tego kto dzwoni i śmie mi przeszkadzać w oglądaniu siatkówki Polska – Serbia (szczególnie, że był to 3 set!), ale kiedy już zobaczyłam, że to listonosz, moje mordercze zapędy od razu zostały ostudzone ;)
Pierwsze wrażenie – “Jak się, u licha, do tego dobrać?!?!”. Paczka była zapakowana w tekturowe kilkuwarstwowe opakowanie, owinięta sporo razy taśmą klejącą – powiedzieć, że solidnie to mało! Chwyciłam za nóż i rozkroiłam zawiniątko po czym moim oczom ukazały się zamówione pozycje.
Drugie wrażenie – “Ale to wielkie!!!”. Porównując do formatu mang wydawanych w Polsce to te biją je na głowę! Jeśli myśleliście, że Kamikaze Kaitou Jeanne jest duże to Full Moon wo Sagashite jest większe od niego o centymetr wzdłuż i wszerz (od pozycji JPFu o jakieś 2 cm)!
Trzecie wrażenie – “Jakie to ładne!!!”. Wydanie jest śliczne, inaczej tego nazwać nie mogę. Ładna i lśniąca giętka okładka, przyjemny druk, fajne tłumaczenie nawet z dźwiękami, a do tego na końcu masa dodatków między innymi promujących inne tytuły. Jest na czym zawiesić oko ^^
Inna ważna dla mnie rzecz od razu rzuciła mi się w oczy. Na początku każdego rozdziału jak zwykle jest strona tytułowa z nazwą. Podoba mi się, że zachowano oryginalny zapis japoński tytułu z hiraganą i kanji (+ pomocnicza furigana), a pod spodem znajduje się tłumaczenie. Niby nic, a cieszy :)
Podsumowując. Jako, że są to pierwsze mangi po angielsku jakie znajdują się na mojej półeczce, nie miałam zielonego pojęcia jak wygląda ich wydawanie za granicą. Okazuje się, że nie ma się czego obawiać bo wszystko jest na jak najwyższym, światowym poziomie! ^^ Przesyłka została dostarczona sprawnie, podczas całej operacji ściągania tytułu z zagranicy masz możliwość monitorowania jej trasy poprzez stronę UPS. Książki są ładne, nowiutkie i nie ma na nich najmniejszych oznak uszkodzenia, a do tego Kraina Książek oferuje najlepsze ceny spośród wszystkich sklepów zajmujących się importem.
Z czystym sercem mogę ich polecić wszystkim maniakom mangi i nie tylko, ponieważ świetnie się wywiązali ze złożonego zamówienia! :)
Jedyna rzecz, do której ostatecznie można się przyczepić to taka, że jedyną możliwością płatności jest przelew pieniędzy na konto. Tyle, że ci którzy swojego konta nie posiadają (patrz – ja), zwyczajnie biorą taki czerwonawy blankiecik, dokładnie go wypełniają i zanoszą do okienka pocztowego razem z kwotą do zapłacenia. Jeśli chodzi o mnie to nie stanowiło to jakiegoś szczególnego problemu :)
Sklep ma wiele pozytywnych opinii! Ja się do nich dołączam i mogę zagwarantować, że skorzystam z ich usług jeszcze nie raz (choćby czekają na mnie pozostałe 4 tomy Full Moona ;))! ^^
Cheers! :*
Entry Filed under: Manga, Różne. Tagi: Full Moon wo Sagashite, import, ksiązki, Manga, po angielsku.
4 Comments Add your own
Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed








1.
Tomodachi | grudzień 3, 2008 at 22:36
Ciekawi mnie ile dałaś za tę mangę ??
No i teraz już wiem gdzie zamawiać niedostępne w Polsce tytuły :D
2.
Shouri | grudzień 4, 2008 at 19:29
@Tomodachi
Za mojego Full Moona dałam coś koło 21 złotych za tom, niestety teraz ceny poszły o jakąś dychę w górę ;( Prawdopodobnie dlatego, że przelicznik euro na złoty się zmienił – nie wiem, nie znam się na tym.
Mogę Ci tylko tyle powiedzieć, że mimo teraz już wysokich cen (około 30 zł tom to jednak sporo – raz za czas można sobie pozwolić, ale na dłuższą metę jest ciężko) to jest to jedyna porządna księgarnia sprowadzająca książki po angielsku. Empik większość prasy importuje z Niemiec, a mnie takie wersje nie interesują (tańsze, ale co z tego skoro języka nie znam?)
Pozdrawiam serdecznie ^^
3.
Tomodachi | grudzień 23, 2008 at 00:07
Z trudem odnalazłem link do Twojego Bloga :P ale jakoś znów tu trafiłem. Dzięki Tobie zamówiłem sobie 4 tomy Rosario + Vampire gdyż Manga jest boska… no a Anime… cóż… słodkie ecchi ^^
Dzięki i myślę że wpadnę co jakiś czas skomentować jakiegoś posta :P
4.
O tym jak soundtrack odświeża wspomnienia « Blog Mirasa | marzec 11, 2009 at 21:00
[...] moją półkę, a o Full Moon ani widu ani słychu… Google pokazało mi jeszcze odnośnik do pewnego bloga, na którym autorka zachwala pewną księgarnię internetową sprowadzającą mangi (i nie tylko) z [...]